Mistari 200 ya kwanza.
SZCZERZE MÓWIĄC
Park Jin-bok!
Odjęło ci rozum?
Ej! Zapomnijcie o programie.
Zabierajcie mi z oczu tego psychola!
Ogarnij się!
Ludzie przyszli tu pracować.
Nikt nie zjawił się tu po to, by objeżdżał go taki bydlak jak ty!
Panie Song Ki-baek!
- Co się stało? - Co?
Czemu? Co się dzieje?
- To niemożliwe. - Zwariował pan?
Nie. To nie tak.
Nie do wiary. Chciał odgryźć mu głowę.
Co on, rekin?
To nie może być prawda!
REKIN W BASENIE
Indeks giełdowy KOSPI wynosi 2697,58 punktu,
co oznacza spadek o 9,44 punktu w porównaniu z poprzednią sesją.
Z kolei KOSDAQ wykazuje niewielki wzrost,
podnosząc się o 0,66 punktu i osiągając 923,62.
Wcale nie chcę.
- Nie lubi mnie pan, co? - Tak!
Rozerwę dziś tego dupka na strzępy…
Ogarnij się!
Niemiękkie ciasteczko z krainy niemiękkich ciasteczek
chciało zostać miękkim ciasteczkiem z krainy miękkich ciasteczek.
Strażnik krainy miękkich ciasteczek rzekł: „Młody, dzisiaj…”.
Strzelę ci raz z liścia
i zmienisz się na lepsze.
Ty bezczelny chamie!
Dlaczego to zrobił?
Trudno w to uwierzyć.
Song Ki-baek był na miejscu i przedstawi więcej szczegółów.
Dlaczego?
Dlaczego, do jasnej ciasnej,
wypowiedziałeś swoje myśli na głos?
W CZYSTYM CIELE ZDROWY DUCH
Pora wracać do pracy, żeby pan Kim mógł mnie objechać.
Co ja powiedziałem?
Co się ze mną dzieje?
Ten Song Ki-baek! Song Ki-baek!
Podsumujmy. Czyli…
Song Ki-baek zaatakował PN-a zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie.
PN twierdzi teraz, że cierpi na zespół stresu pourazowego.
Ma zaświadczenie lekarskie, że musi zakończyć udział w programie.
Jakie są szanse, że wróci, gdy wyzdrowieje?
Chce z godnością opuścić program.
Serio?
Więc my także opuśćmy program z godnością.
Porozmawiam z PN-em.
Nie stać nas na takie godne odejście.
Musimy żałośnie błagać, by został.
- Pójdę z tobą. - Nie trzeba.
Zostań i zajmij się, czym możesz.
Może pójdę tak?
Płaszczę się tak często, że już chodzę na czworaka.
Wyluzuj.
Niby jak?
Ekipa może stracić pracę.
Jeśli trzeba, będę się płaszczyć.
Song Ki-baek! Song…
Gdzie on jest? Gdzie ten drań?
Zwiał? Gdzie jest…?
Gdzie Song Ki-baek?
Yoon Ji-hu! Gdzie ten skurczybyk?
Zabiję go i pójdę do piekła. Sprowadź go.
Mam zdjęcia do Szkoły Czarownic Czary-Mary.
Co masz?
Zdjęcia.
Ty mały… Ściągnij to!
Gdzie jest Song Ki-baek?
Mów, gdzie on jest.
Pan Kim świruje.
Nie przychodź. Ukryj się na jakiś czas.
„Nie przychodź”? „Ukryj się na jakiś czas”?
O nie. Co teraz?
Dzwoni do mnie. Co robić?
Hej, panie Song.
Kopę lat. Przerwa na papieroska?
Ki-baek nie pali. Bierze udział w kampanii antynikotynowej.
Nieźle.
Rzuciłem dopiero tydzień temu.
Cuchniesz jak popielniczka. Zrób coś z tym.
Nie chciałem tego powiedzieć.
KONIEC Z CUCHNĄCYM ODDECHEM!
Jest naprawdę życzliwym chamem.
Ki-baek!
Pan Kim cię szuka i zabija wzrokiem.
Co jest grane?
Zaczekaj. Masz chwilę?
- Zastąpisz mnie przy dubbingu? - Nie rób tego.
Proszę.
Co?
Nie martw się.
- Pogadam z nimi i… - Nie!
Wiecznie tylko wszystkich obgadujesz.
Zrzucasz uciążliwą pracę na młodszych kolegów,
a potem jęczysz, że wykonują chałową robotę!
Ki-baek, zrób coś dla mnie.
Nic nie zrobię!
Nie! Żadnych przysług!
I żadnych zielonych soków!
Delektuję się filiżanką herbaty.
Szczęście płynie z takich krótkich chwil.
Jestem głodny.
Wiecie co? Zaczął się sezon na kukurydzę.
- Co? - Fryzjerka z dołu mi dała.
Są ogromne.
Weź, nie chcę kukurydzy.
Zamówmy coś, mamo.
- Może tteokbokki? - Zamów superostre!
Grosza nie zarabiasz, ale żarcie to byś zamawiał.
Kukurydza jest smaczna.
Cierpię. Więc może tteokbokki?
- Zgódź się. - Przestań.
Idę na siłkę.
Mówiłeś, że masz dziś wolne.
Uczysz ludzi, jak ćwiczyć,
i w dzień wolny też chcesz ćwiczyć?
Daj spokój.
Muszę wreszcie sam poćwiczyć.
Mamo, zamówmy tteokbokki.
Zrobię ci zupę ryżową.
To nie to samo.
Ej!
Na razie.
Znowu zabierasz wszystkie jajka?
Obrałam je, żeby zrobić jangjorim.
O rany. Dam ci zimnej wody.
Nie trzeba.
Nie widziałaś, że to prawie wrzątek? Może potrzebujesz okularów.
Daj spokój.
Ty obiboku.
Matce gęba płonie, a ty gapisz się w telefon?
Ale numer. Mamo, tato. Spójrzcie na to.
PREZENTER S. ZAATAKOWAŁ IDOLA P.
Nieźle, co?
To najlepszy trik, żeby się ukryć.
Co tam się stało?
Co ci strzeliło do głowy, żeby czymś takim wkurzyć szefa?
Czemu ciągle jesteś bohaterem wiadomości, zamiast je relacjonować?
Nie wiem. Dość tych pytań.
Jak można w tym grać?
Nie mogę oddychać.
Można się przyzwyczaić.
Wczoraj nawet biegałem w tym po szpitalu razem z Sol.
- Znowu jest w szpitalu? - Na kilka dni.
Nic jej nie będzie.
Martw się o siebie.
Planujesz zostać freelancerem?
Chcesz odejść u szczytu sławy?
Nie żartuj!
Wcale nie.
No to dobra.
Lecę na plan Szkoły Czarownic Czary-Mały.
„Czary-mary”.
O co ci chodzi?
W nazwie jest „czary-mary”,
a nie „mały” jak w tytule Mały pingwinek Popolo.
„Mary”, a nie „mały”, okej?
Dobra.
Idę na plan Szkoły Czarownic Czary-Mary.
Wezmę to ze sobą.
PREZENTER S. ROBI SCENĘ NA PLANIE
Przecież wiadomo, że to ja.
SCENARZYSTKA ON WOO-JU
Czemu pan nie odbiera?
Bo nie mam ochoty.
Niech pan pójdzie ze mną.
Muszę błagać PN-a, żeby został,
ale to wszystko pana wina.
Jeśli go stracimy, to będzie koniec.
To ten palant ma przeprosić.
Pan tak serio?
Rozumiem pani sposób myślenia.
Biorąc pod uwagę jego wpływy,
zgadzam się, że należy rozwiązać tę sprawę.
Czyli pan rozumie.
Rozumiem, kurde!
Nie wiedziała pani, że PN to człowiek, który gardzi innymi?
Nie wierzę w to.
Udawała pani nieświadomą, by zdobyć darmowe gadżety i reklamodawców.
Można być dupkiem, jeśli jest się gwiazdą?
To co mamy zrobić?
Powiedzieć, że ma za swoje, i żyć dalej?
Cała ekipa może stracić środki do życia.
Myśli pan, że to takie łatwe?
Nie. Ciężko mi to mówić.
Ale nie mogę go przeprosić.
Panie Song Ki-baek. Mówi pan poważnie?
Nie chodzi o to, że nie chcę. Nie potrafię.
W tej chwili jestem…
- Co pan ma na myśli? - Won!
Drzwi się zamykają.
Co ja teraz zrobię?
Co robić?
Aż tak bardzo się pomyliłem?
Rany, Ki-baek!
Coś z tobą nie tak?
No comments yet. Be the first to leave one.