Mafia Mamma

Mafia Mamma

Pakua Manukuu ya Polish

Maelezo ya toleo

Mafia Mamma 2023 720p BluRay x264-PiGNUS
Mafia Mamma 2023 1080p BluRay x264-PiGNUS
Mafia Mamma 2023 BLURAY 720p BluRay x264 AAC-YTS MX
Mafia Mamma 2023 BLURAY 1080p BluRay x264 AAC5 1-YTS MX
Mafia Mamma 2023 BDRip x264-PiGNUS
Maoni na grzesiek
Oficjalne.

Lebo

BluRay
x264
720p
720
1080
TS
YTS
bdrip
bdr
BDR
Yamechapishwa tarehe: 2023-08-06
Upakuaji: 55
Wenye Ulemavu wa Kusikia: No

Hakikisho la manukuu ya Polish

Mistari 200 ya kwanza.

A zatem wojna.

Mój skarbeczek.

Pieprzony college.

W Portland jest 30 stopni.

- Weź krem z filtrem. - Już w plecaku.

Kosmetyki?

Sama je pakowałaś, ja tylko patrzyłem.

- Płakałaś non stop. - Dramatyzujesz.

Nie jedzie na wojnę, tylko do Oregonu.

Wiem, to twoje najpiękniejsze lata. Możesz zostać, kim tylko chcesz.

Zmienić świat, zdobyć Marsa.

Mamo, znowu ci się odkleja.

Wybacz. Darujcie, jeszcze sekundkę.

Pamiętaj.

Lakersi zawsze górą.

- Jak zdradzisz, nie ma powrotu. - Przestań.

Nie podżeraj mu mieszanki. Przed nim długa droga.

Już czas. Przepraszam, rozklejam się.

Mamo, tato.

Kocham cię.

- Do zobaczenia. - Zadzwoń, jak dojedziesz!

Ruszajmy już, kurwa!

Wolność!

No wreszcie!

Pisklę wyfrunęło z gniazda.

Kocham cię!

Każda kobieta marzy o pełnych brwiach, i długich ponętnych rzęsach.

Dzięki regeneracyjnym właściwościom profizalu

możemy spełnić potrzeby pacjentek na chemioterapii.

To takie przykre.

Ktoś z was lubi się dołować?

- Nie. - Po co mi deprecha?

Pokaż mi, że po profizalu łysolowi rośnie afro.

To jest nasz target.

Faceci, którzy mają kompleksy i forsy jak lodu.

Nie, tato. Badania wykazały, że profizal nie działa na głowie.

Serio? Żeż kurwa.

Damy ci coś innego.

A restylan?

- Ten krem przeciwzmarszczkowy? - Nowość Galdermy

dla kobiet w podeszłym wieku. No wiesz...

To twoja działka.

Jesteś w grupie docelowej.

- Mam 40 lat. - Nie pytałem o wiek.

To nie w moim stylu.

Świetnie się w tym odnajdziesz.

Dobrze.

Randy, co masz dla nas?

Zapomnij o zaburzeniach erekcji, Hank,

dzięki thoracinilowi.

W Unii Europejskiej zabronili jego użycia, więc Mykonos odpada.

Koleś pruje na skuterze wodnym. Wypas.

- Halo? - Kristin Balbano?

Mówi Kristin Domer. Balbano to panieńskie nazwisko.

Takiego nazwiska się nie porzuca.

Słucham? Kto mówi?

Bianca, mam okropne wieści.

Giuseppe Balbano nie żyje.

A, dziadek od strony ojca.

Nie wiedziałam, że jeszcze żyje. Przepraszam na sekundę.

Paul!

Mąż gra w zespole.

A to współczuję.

Pani dziadek nie żyje. Musi pani zamknąć jego sprawy.

Jego sprawy? Nawet go nie znam.

Wymienił panią w testamencie.

Zapraszamy panią do Włoch. Jutro wieczorem ma pani lot.

Pani powiedziała "do Włoch"?

Tych Włoch we Włoszech?

Tak, do Włoch.

Jak to brzmi...

Nie wsiądę ot tak do samolotu i polecę do kraju moich marzeń.

W pracy mam dom wariatów, w domu męża z potrzebami.

Nie wyrwę się...

Cicho, posłuchaj zwrotki.

Na ziemi nic mnie...

- Muszę kończyć. - ...nie trzyma!

Która godzina?

Kristin...

zanim coś powiesz...

Tak w ogóle to jestem feministką.

My się już znamy.

Tak?

Ze szkoły Domenicka. Jestem pedagogiem szkolnym.

- O Boże. - Nie zrobiłabym tego,

gdyby pani wierzyła w męża. Jest świetnym tekściarzem.

Wiem.

Tracy, już pora na ciebie.

No co?

Posłuchaj...

- No więc? - Masz prawo się gniewać.

Bardzo dziękuję. To miłe.

Zdzwońmy się, żeby to omówić.

- Naprawdę tego chcesz? - Tak.

Pa.

Kristin, przepraszam.

Ciężko mi to przyznać,

ale mam taką chorobę.

Ciągle chciałbym seksu.

Ja też bym chciała, tylko jakoś od 3 lat go nie uprawiamy.

Tylko ja z kimś nowym.

To nic osobistego.

Zostawiłam telefon.

Komórka.

- Ta? - Tak, dziękuję.

Ciężko nam się przyzwyczaić po wyjeździe Domenicka.

Nie broń tego spermiarza.

Dorosły facet pracuje w Starbucksie?

- Nieznajomy wyrywa wam torebkę. - Krocze, oko, krocze, oko!

Teraz łapie cię za cycka.

Krocze, oko, krocze, oko!

To on? Daj tę komórkę.

Włochy znowu dzwonią. Mam jutro lecieć do Rzymu, żeby zamknąć jego sprawy.

Jakieś szaleństwo. Nie dam rady.

Kristin, do czego się onanizujesz?

Do programów o włoskiej kuchni. Zwłaszcza Stanleya Tucciego.

Gdy odwiedził fabrykę burraty,

był cały w śmietanie i włożył ręce w tę mleczną breję...

Dość.

Wymasturbowałaś swoje marzenia. Musisz jechać.

Nieznajomy grozi ci bronią.

Jenny, szef zlecił mi nową kampanię.

Ściemniaj, że jedziesz służbowo. Macie dostawców z całego świata.

Jakim cudem byłam w Brazylii, Irlandii i na Islandii w zeszłym roku?

Oczywiście zapinałam im ugody.

Nie lepiej ratować małżeństwo?

Ratuj piczkę przed pajęczyną.

Nieznajomy każe ci się uśmiechać.

Krocze, oko, krocze, oko!

Przestań przejmować się innymi, a zacznij sobą.

To przejmij się ostatnim życzeniem dziadziusia nad grobem.

- Może pojadę. - Widzisz?

Przekonałam cię, stawiając cudze potrzeby nad twoimi.

Włochy mi się należą.

To będzie moje "Pod słońcem Toskanii" albo "Jedz, módl się, kochaj".

Ruchaj.

Co?

Jedz, módl się, ruchaj.

Powtórz.

Co: jedz, módl się... ruchaj?

Jedz, módl się, ruchaj.

Jezu.

Jedz, módl się...

ruchaj.

Jeszcze raz.

Jedz, módl się...

- ruchaj! - Głośniej.

- Z samej cipki! - Jedz, módl się, ruchaj!

Jedz, módl się, ruchaj! Jedz, módl się, ruchaj.

PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA...

TELEFON DO TERAPII PAR

Nicky? Mówi mama.

Tylko informuję, że bezpiecznie wylądowałam we Włoszech.

Kupiłam nawet czasopismo na lotnisku. Zawsze o tym marzyłam.

No i... Cholera.

To nie do ciebie. Kocham cię.

Możesz już wstać.

Nie mówię po włosku.

Mówię, że możesz już wstać.

Dziękuję. Jak ty bosko pachniesz.

Boże, jak ja się nazywam?

Wybacz. Kristin.

- Jestem Lorenzo. - Cześć.

Pośpiesz się.

Przepraszam. To ciocia Esmeralda. Wraca z wakacji w Grecji.

- Fajnie. - I śpieszy się do domu.

Ciao, jestem Kristin. Tylko na chwilę.

Znaczy, urodziłam się tutaj,

ale nie byłam od... maleńkości.

Weź numer tej histeryczki i jedźmy.

Co mówiła?

Mam cię prosić o numer telefonu.

- Spokojnie, nie robię sobie nadziei. - Cóż....

Ciao.

Chwila. Jeśli ciotka Esmeralda chce mój numer, jak mogę odmówić?

Wybacz, zwykle nie jestem taki veloce, prosząc o numer.

- Veloce? - Szybki. Zepsułem żart.

Nie, bardzo zabawny. Już załapałam.

Veloce jest fajne.

Lubię twoją 'veloce'-ość.

Boże! Co to było?

- Najmocniej przepraszam. - To nic.

Przyjechałaś służbowo czy na wakacje?

Na wakacje. Zmarł mój dziadek.

Nie znałam go. To akurat przykre, ale...

Takie...

smutnawe wakacje.

- Rusz się. - Lecę.

Oczywiście.

Zadzwonię.

Co...

...tu się wyprawia? Boże Święty.

Kristin Balbano.

My od Bianki. Zawieziemy panią na pogrzeb.

- Jestem Aldo. - Miło mi.

- Dante. - Witam, miło mi.

- Twój kierowca. - Dziękuję.

Jakie to... uprzejme.

Muszę się przebrać. Nie odwracajcie się.

- Koloseum. - Możecie zwolnić?

Maoni

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left