முதல் 145 வரிகள்.
Krążą historie, że dawno temu nawiedził nas potwór.
Biały ogon.
Sarii.
Pamiętam chwilę, gdy ojciec powiedział, że jestem gotowy na kühtaamia.
Wielkie polowanie.
Byłaś mała, więc poszłaś z mamą zebrać zioła lecznicze.
Razem z ojcem udaliśmy się na wzgórza.
Była straszna ulewa. Wszystko było mokre.
Czołgaliśmy się przez błoto, moja cięciwa przesiąkła i…
Spałaś.
Czekałam, aż zatoczy koło.
Teraz musisz przekroczyć rzekę.
Tylko nie zamocz cięciwy.
Taabe.
Rano na niebie
ujrzałam znak. Ptaka gromu.
Trenowałam.
Już czas. Jestem gotowa na kühtaamia.
Jesteś pewna?
Chcesz polować na coś, co poluje na ciebie?
Wielkie Równiny Wrzesień 1719
- Dobrze go wytresowałaś. - Łatwizna. Jest mądry.
Nie każde mądre stworzenie łatwo wytresować.
To na kolano Wodza Wojennego?
Jego stan się pogarsza.
Nie dałaś pomarańczowych totsiyaa.
Od kogo o nich wiesz?
Od ciebie.
Ojciec zostawił ci go do krojenia rzepy.
Niemal zabiłam nim jelenia.
„Niemal” nas nie wykarmi.
Dziecko, sprawdzasz się w tylu różnych rzeczach.
Czemu chcesz polować?
Bo sądzicie, że nie potrafię.
Mimo wiatru upolowałeś myszołowa.
Trzeba było słuchać mojej historii.
Za każdym razem mnie usypia.
Jest wystarczająco ostry.
Nazbieraj pomarańczowych totsiyaa.
Itsee.
Lew porwał Puhiego. Idziemy go odszukać.
Skradając się tak, możesz oberwać.
Kto się skrada?
Kto cię tu zaprosił?
Niebawem wracamy, nie potrzebujemy kucharki.
Niech idzie z nami. To znakomita tropicielka.
Jeśli Puhi żyje, przygotuje mu lekarstwo.
Teraz musisz go wytropić.
- Zrobię to. - Wiem.
Nie masz wyjścia.
Świetnie. Pies zaprowadził nas do gówna.
- Nie szukamy wilków. - To nie wilk.
Widzisz tę zmiażdżoną kość? To lwie odchody.
To musi być wielki kocur.
Oddycha.
Taka ilość może go zabić.
Nie zabije. Schłodzi mu krew.
Taabe chce zostać i polować. Ruszamy.
- Idę z wami. - Poradzę sobie z lwem.
Nie chodzi tylko o lwa.
Czemu Puhi nadal żyje? Coś przepłoszyło lwa z jego legowiska.
Poradzę sobie.
Zostań z Puhim. Potrzebuje twojej pomocy.
Nie traćmy czasu na gadanie. Zabierzmy go do wioski.
Ma być mu zimno.
Lek spowolnił jego krew. Jeśli go ogrzejesz, wykrwawi się.
Wolisz, żeby miał koc zamiast tętna?
Nie każ nam czekać.
- Spójrz. - To pewnie niedźwiedź.
Możliwe.
Ale wyjątkowo duży.
Czemu chodziłby na tylnych łapach? I co oskórowało węża?
- Musimy iść. - Nie.
Muszę ostrzec brata.
Paaka, idź z nią.
Naru, zgaś pochodnię. Odstraszysz lwa.
To jego tereny łowieckie.
Dlaczego wróciłaś?
Znalazłam ślady. I to ogromne.
Nie boję się niedźwiedzia.
To coś innego. Nie wiem co. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.
Oskórowało i wypatroszyło węża.
Cokolwiek to było, jesteśmy na terytorium lwa.
Najpierw skupmy się na nim.
Chodź.
Nie możemy traktować lwa jak zwykłej zwierzyny.
Musi myśleć, że to my nią jesteśmy.
Zostawmy przynętę i przyczajmy się na drzewach.
Myśliwy nie czeka, tylko poluje. Możemy tu tkwić całą noc.
Możemy całą noc łazić po lesie i też niczego nie znaleźć.
Boisz się polować? Wracaj do wioski, gdzie twoje miejsce.
Zrobimy jak radzi Naru.
Zostawimy przynętę i zwabimy go do ciebie.
Czekaj.
Nadeszła pora, Naru.
To twoja kühtaamia.
Gdy spotkasz lwa, powiedz mu:
„To kres twojej drogi.
Już czas. To koniec”.
Ostry czy nie, jest bezużyteczny, jeśli boisz się go użyć.
Myślisz, że jesteś gotowa?
Nigdy nie widziałaś lwa.
Ma pysk pełny zębów niczym groty.
Rozerwie twoje ciało i zmiażdży kości.
Gdy twój brat wróci, wytropimy lwa bez ciebie i zabijemy…
Twój brat cię przyniósł.
A lwica?
Taabe ruszył za nią.
Muszę go odnaleźć.
Nie, musisz odpocząć.
Wypij napar.
Puhi przeżył dzięki twojemu lekarstwu.
Tam jest coś jeszcze. Taabe potrzebuje mojej pomocy.
Gdyby twój brat cię potrzebował, nie przyniósłby cię tu.
Sądzisz, że celem kühtaamia jest udowodnienie, że potrafisz polować,
ale chodzi o co innego.
O przetrwanie.
- Naru. - Wodzu wojenny!
Naru.
Dokąd idziesz?
Udało nam się.
Nie.
Nie rozwiązaliśmy problemu.
Co zostawiło te ślady i oskórowało węża?
Zanim spadłam
- widziałam błysk na drzewie. - Naru.
- Jest tam coś jeszcze. - A zatem zabiję to.
Musimy tam wrócić.
- I udać się za wzgórza. - Nie.
- Jeśli będę musiała, pójdę sama. - Nie możesz.
- Nie pozwolisz mi, Wodzu Wojenny? - Nie o to chodzi.
Nie dasz rady.
Musiałem cię przynieść do wioski.
Potrafię polować.
Masz rację.
Nie rozwiązaliśmy problemu. Zrobiłem to sam.
Próbowałaś, ale po prostu…
nie doprowadziłaś sprawy do końca.
Skoro nie wierzą…
przyniosę dowód.
Następnym razem ty gotujesz.
Znajdźmy to, co zostawiło te ślady.
Sarii?
Tu jesteś.
- Co tu robicie? - Szukamy cię.
No comments yet. Be the first to leave one.