முதல் 200 வரிகள்.
26 LAT TEMU
6 BEZROBOTNYCH HUTNIKÓW
POSTANOWIŁO POMÓC SOBIE NAWZAJEM
KONSEKWENCJE BYŁY
ZASKAKUJĄCE
7 PREMIERÓW PÓŹNIEJ
8 USTAW O REWITALIZACJI PÓŹNIEJ…
Dzięki nowej ustawie gospodarczej uzdrowimy nasz kraj.
Rozbita Brytania
ANULACJA
Zbudujemy lepszą Brytanię.
Odnowiona Brytania.
Kłamstwo premiera
To fantastyczny projekt.
Budujemy. Budujemy.
Wszyscy na pokład!
Dziewczynki, nogi wam nie działają?
Dzień dobry!
Ostatni dzwonek dla uczniów, nieuków i wszystkich pomiędzy.
Witajcie w Sheffield Spires Academy.
Guma do kosza, Jaygo.
Zajrzę na przerwie do kibelka, czy nie naszła cię ochota na palenie.
Wszyscy na pokład!
Pulchne bułeczki!
Zapraszamy po pulchne bułeczki!
To obraźliwe.
Bułeczki są obraźliwe?
Potem o tym pogadamy.
Dzięki!
Kocham was.
Kocham was wszystkich.
Zamykamy.
Szybko, Mandy, zanim wypuszczą lwy.
Najbystrzejsza pannica w szkole.
Destiny Schofield.
Mogłabyś tyle osiągnąć.
Jak tam, Des?
- Brama zamknięta. - Wpuszczą mnie.
Lepiej chodź ze mną do galerii.
Mam dwie fizyki.
Dwie fizyki.
Ale ubaw, dwie fizyki.
Dylemat.
Kurde.
GOŁO I WESOŁO
Jeden do Parkwood Springs.
Z tym nie pojedziesz.
- Z czym? - Z brudnymi butami. A jak myślisz?
No co ty.
A ona wsiadła z wózkiem.
Wózek dla dziecka to nie materac.
Do samolotów wpuszczają papugi i małpy.
Jako zwierzęta terapeutyczne.
Niech zgadnę. To twój materac terapeutyczny.
Być może.
- Bo boisz się autobusów? - Tak.
- To idź z buta! - Boże, wpuść go pan!
- Lud przemówił. - A kierowca odmówił.
No weź już!
A jeśli kupię bilet dla materaca?
Tak będzie uczciwie, nie?
Dwa normalne do Parkwood Springs.
- Normalne? - Tak czy nie?
To niemal nowy materac.
Już zaczynam tego żałować.
Ma mniej niż 16 lat, więc ma 50% zniżki.
Zatrzymaj się!
- Po tym wszystkim? - Des!
Boże, dopomóż!
Des!
Des.
Jakiś wariat za tobą woła.
- Wiem. - Dessie!
- Ma materac na głowie. - Wiem.
- Des! - Twój tata.
- Wiem. Jezu. - Des!
Cześć, młoda.
Zobaczyłem cię z autobusu.
Kopę lat, co?
Jak tam?
W porządku.
Dzwoniłem.
Mam nowy telefon, więc…
Dobra, to…
Masz.
Daj swój numer.
Ale małe te cyferki.
- Nie mogę… - Daj.
Dzięki.
- Ładny materac, panie Schofield. - No nie?
Prawie nowy.
Des, możesz go wziąć, jak chcesz.
Mam już materac.
Jasne.
- A ty? - Nie dziś, dziękuję.
Dobra.
- Masz. To cześć. - Dzięki.
Cześć.
Dzięki.
- Do widzenia. - Cześć.
- Czekaj, Des. - Zadzwonię!
Des, fajna fryzura!
Odwołany
ROZWÓJ
Dessie.
Wezwą ochronę.
- Co z tobą? - Nic.
- Dessie! - Masz. Zjedz dowody.
- Po południu mam dwie matmy. - Nie bądź mięczak.
Mnie tam dobrze być mięczakiem.
Na chuj mi materac, co?
Co z nim?
Ale jest sympatyczny.
Odkąd od nas spierdolił, ledwie co go widywałam.
- Nie miał twojego numeru. - Nie usprawiedliwiaj go.
Dobra.
…pokaże nam swój przepis na lazanię.
A potem zobaczymy,
ile zarobiła suczka Chelsea z programu Mam talent.
Pies wygrał Mam talent?
- Dobrze usłyszałem? - No, sprytna bestia.
To ma być talent?
To co powiedzieć o Szekspirze?
Szekspir nie żyje.
A Winston Churchill?
Też nie żyje.
A Jane Austen, królowa Wiktoria albo Beatlesi?
Albo, nie wiem, Picasso.
Nie żyje, nie żyje, w większości nie żyją i Hiszpan.
Czegoś tu nie łapiesz, Gerald.
Ale pies?
To mówi samo za siebie.
To obrazuje problem z tym krajem.
Wręcz przeciwnie. To efekt demokracji.
Demokracji? Zaraz zrobią z tego psa premiera.
Możliwe. Kaligula uczynił swojego konia rzymskim konsulem.
Zamknij się.
Zagłosowałbym na tego psa. Jest słodki.
Nie byłby gorszy od obecnego pajaca.
Na wynos?
- Co? - Herbata.
Na wynos?
Nie, niby czemu?
Bo wywalę cię stąd, jeśli się nie przymkniesz.
Nie będziemy gadać tu o polityce, dziękuję bardzo.
To nie było o polityce.
Wszystko dotyczy polityki.
To co wolno mi mówić?
Dobrze, że pytasz.
Wolność słowa to podstawowe prawo człowieka, Dennis.
Nie w Big Baps.
Przykro mi.
- Patrz, kto to, Ben. - Jak tam, młody?
Cześć, dziadku.
- Wróciłeś do wózka manualnego? - Niestety.
W elektrycznym siadła bateria. To grat.
Jeśli masz na zbyciu trzy tysiaki…
Mam trzy kawałki ciasta cytrynowego.
Muszę lecieć.
Bądź grzeczny, synu. Na razie, tato.
- Dzięki, że go podrzuciłeś. - Cześć.
Dam ci ciasta.
Des, przestań.
- Trzeba zawieźć cię do szkoły. - Pojadę autobusem.
Patrz.
- Co ty wyprawiasz? - Nie możesz spóźnić się na matmę.
- Mogę. Co ty…? - Wsiadaj.
- Boże! - Wsiadaj, kurwa.
Zatrzymajcie to auto!
Co my robimy?
Mama mnie zabije.
Zamiast cukierków kradniemy auto!
Jezu!
O Boże!
Pojebało cię!
Nikt nas nie ściga. Spokojnie.
- Jestem spokojny. - To nie dysz tak.
Nie dyszę.
Jezu kurwa Chryste!
Mógł mnie zabić.
Mógł przegryźć mi tętnicę.
Nie wygląda zabójczo.
Nigdy nie wyglądają, to pozory.
A jamnik Annie Peciary?
Gnojek ma takie zębiska.
Wysadźmy go i jedziemy.
Nie stójmy tak z tym autem, bo ktoś je ukradnie.
No, pieprzone złodzieje.
Zmykaj.
Boże, patrz na to.
Sprytny z ciebie piesek, co?
Jeśli jest sprytny, trafi do domu.
Nie wyrzucę go tu.
Co się stało z najostrzejszą laską w klasie?
Zaraz będzie tu policja.
To nie pomoże dostać się na studia.
Dwie czwórki, trója i pół roku zawieszenia.
Odejdź.
Wysiadka, pchlarzu.
Chodź.
No comments yet. Be the first to leave one.