İlk 200 satır.
DOBRA ZŁA MATKA
- Macie coś? - Przecinak!
- Przecinak! - Szybko!
- Szybciej. - Tak jest.
- Czy… - Podnosimy.
Chodźcie.
- Tutaj. - Spalił się?
Pchajcie.
- Już? - Tak.
Kang-ho.
Obudź…
Obudź się, Kang-ho.
Kang-ho…
Nie!
Nie!
Nie, Kang-ho!
- Proszę się uspokoić. - Kang-ho!
Kang-ho!
Ratujcie go!
Mój syn!
Moje dziecko!
Moje dziecko! Uratujcie go, proszę!
Proszę!
Po pierwsze,
udało nam się zatrzymać krwotok.
Ale ma obrzęk mózgu i jest opuchnięty.
Ma złamany kręgosłup szyjny
i doznał urazu rdzenia kręgowego.
Nawet jeśli odzyska przytomność,
nie będzie mógł wrócić przez jakiś czas do normalnego życia.
Zjeść?
Teraz każesz mi jeść,
gdy nigdy nie pozwalałaś mi zjeść razem z tobą?
Przysypiasz, bo jest ciepło i się najadłeś.
Ucz się.
Znowu źle.
Na egzaminie prokuratorskim chiński jest obowiązkowy.
Przepisz 100 razy to, co zapisałeś źle, i zapamiętaj.
Biegnij!
Cholera.
Co on…
Mamo…
Jak się najesz, znów zaśniesz.
Mówiłam ci milion razy.
Dobrze.
OIOM SZPITAL DOWON
Powinna pani coś zjeść.
Jak może jeść, gdy jej dziecko umiera?
Umiera?
Kto umiera?
Nadal oddycha.
Puls i ciśnienie ma w normie.
Jego dłonie i stopy są ciepłe.
Jego ciało wciąż funkcjonuje.
Mój syn nie umrze.
Nie.
Nie…
Nie pozwolę mu.
DOBRA ZŁA MATKA
Rzucaj! Podwójny aut!
Dobrze!
Tak!
Dobry rzut. Dobra gra!
- Dobra robota. - To dzięki panu.
I tak właśnie nasza drużyna dostała się do Korean Series
po zaledwie dwóch latach w lidze.
Byliście dziś niesamowici! Brawo!
Niesamowici!
O rety. Tak?
Prokurator Choi miał wypadek.
Jest na OIOM-ie w szpitalu Dowon.
Co?
Ale się porobiło.
Mógł po prostu sfałszować dokument.
A jednak pojechał aż tam tylko po tę pieczęć?
A drugi kierowca?
Jeszcze go nie zidentyfikowano.
Drogi są najeżone kamerami,
a oni nie mogą go znaleźć?
Ciężarówka była kradziona.
Znaleziono ją, ale została podpalona,
więc nie było odcisków palców.
Co?
Kradziona?
To była kradziona ciężarówka?
Niewiarygodne.
Tak. Chwila.
A co z córką Oh Tae-soo?
Już dobrze.
Co się stało?
Prawdopodobnie nie przeżyje.
Dobra robota.
Kang-ho.
Czekaj.
To znaczy…
że nadal żyje.
Co robimy?
Co jeśli…
to wyjdzie na jaw?
PREZES SONG
Zajmę się tym, nie martw się.
Odpocznij kilka dni.
ODDZIAŁ D
Dzień dobry, prezesie Song.
Dzięki Bogu.
Podobno pana córki nie było wtedy w aucie.
Co za ulga.
Na myśl o prokuratorze Choi pęka mi serce.
Mnie też.
Jego widok mnie załamał.
Pan i pana córka musicie być w szoku.
Trzymajcie się.
Spotkajmy się niedługo.
Do widzenia.
Pęka mu serce…
Natychmiast znajdźcie tego kierowcę.
Cholera! Wszystko zniszczone!
Oczywiście.
Wszystko w porządku,
ale ma złamaną nogę,
więc rehabilitacja trochę potrwa.
Poprosiłam, by znaleźli doświadczonego rolnika.
Ale teraz ciężko kogoś znaleźć, bo trwa sezon.
Z góry dziękuję, panie Son.
Nie martw się o świnie
i skup się na Kang-ho.
Tak. Na razie.
Co powiedziała?
Co z Kang-ho?
Chyba złamał nogę.
- O rety. - Boże.
Złamał matce serce.
I oto kara.
Nie mów tak o naszej sąsiadce.
Właśnie dlatego to mówię.
Jest głupia.
Zafiksowała się na jego nauce.
Tak ciężko pracowała, a on wyrósł na takiego bezczelnego gówniarza.
Jako matka
nie powinnaś tak mówić o cudzym dziecku.
Zwłaszcza że Sam-sik jest najbardziej bezczelny ze wszystkich.
Co masz na myśli?
Co ma do tego Sam-sik?
Nic takiego nie zrobił.
Mówisz poważnie?
Bądźmy szczerzy.
Niech podniosą rękę ci, których nigdy nie okradł.
Od arbuzów przez paprykę po wino ryżowe…
Nadal nie wiem, po co ukradł ten talizman z bramy pana Sona.
- Rany. - Nawet talizman?
Odbiło ci?
No przecież zabiję cię gołymi rękami!
- Przestań. - Boże!
- O rety! - Co robisz?
Przestańcie!
- Dość tego! - Dzień dobry.
Po co wzięłaś psa na obiad?
- Boże. - Rety.
Jedzenie gotowe?
Jecie ten okropny makaron na ostro.
- Co? - Co powiedziałaś?
Jaki makaron?
Okropny.
No co? Przecież sam mówiłeś,
że Sung-ae nie potrafi gotować.
Nie jedzcie tego.
- Nie jedzcie tego. - Co?
Nie jedzcie!
- Hej! - Sung-ae.
- Przynieś to z powrotem! - Oddaj!
Czemu oni zawsze się kłócą?
Dają nam okropny przykład.
Przynajmniej nauczymy się kłócić.
O rety.
Przepraszam.
Halo?
Mamy pełne obłożenie na najbliższe dwa dni.
Chwileczkę.
Mam wolne miejsce w piątek o 20.
Dobrze. Zarezerwuję je dla pani.
Dziękuję. Do widzenia.
Przepraszam.
Przychodzą do ciebie z całej dzielnicy.
Szkoda, że Bo-bae nie rzuci studiów
i nie nauczy się czegoś przydatnego.
Wieczory spędza
ze znajomymi, twierdząc, że się uczy.
Niech będzie ostrożna.
W sąsiedniej dzielnicy doszło do gwałtu i morderstwa.
Tak. Słyszałam.
Sprawca śledził dziewczynę, bo wiedział, że mieszka sama,
i zaatakował, gdy tylko otworzyła drzwi.
Naprawdę? Złapali go?
Nie. Dlatego wszyscy panikują.
Wy też mieszkacie same, prawda?
Musicie uważać.
Powinni go złapać i zamknąć.
Ładne.
To cud, że sam oddycha.
Przeniesiemy go na obserwację na oddział ogólny.
No comments yet. Be the first to leave one.