İlk 200 satır.
1862 rok, trwa wojna secesyjna, armia Stanów Zjednoczonych wysyła
oddział ochotników zwiadowcow, aby obsadzić garnizonem niezbadane rubieże Zachodu.
Jedź galopem w tamtym kierunku i zrób rekonesans terenu.
Tak jest!
Pojedź około 500 metrów, aż do tamtego zakrętu.
Tak jest!
Dwa kliknięcia do tyłu.
Jeszcze jedno.
To ustrojstwo oddaje cztery albo pięć strzałów na minutę.
Nie to, co te stare muszkiety.
Zasięg 500 metrów.
Wystarczy napiąć kurek dwoma kliknięciami.
Stąd aż do tamtego grzbietu trafisz zawsze w cel.
W ten sposób.
Ładuj jak najszybciej i strzelaj.
Jeden strzał za drugim.
Piękne.
Tak, nówka sztuka.
- Napakujemy im ołowiu. - Piękne.
- Macie colty, prawda? - Tak.
- Już wam je wydali? - Tak.
No i?
- Podoba mi się colt. - Uwielbiam go.
Ty dbasz o niego, a on zadba o ciebie.
Są ustawione na 100 metrów.
Cokolwiek się zbliży, celujcie nisko.
Widzicie?
Wycelujcie colta w sprzączkę od pasa.
Celujcie nisko.
Jeśli wycelujecie komuś prosto w twarz, tak jak robi to wiele osób,
pocisk przeleci nad głową.
O Panie, święty i wszechmogący, dziękujemy Ci
za tę chwilę.
Cześć i chwała
Tobie, który
stworzyłeś ten piękny krajobraz, te góry.
Stworzyłeś wszechświat, wszystko jest w Twoich rękach.
Dziękuję, że dałeś mi tych dwóch wspaniałych chłopców,
moich synów, Noego i Judę.
Pomóż mi wychować ich na prawych ludzi.
Dziękuję za to, co nam dałeś.
Broniłeś nas dotąd i chroniłeś.
Chwała Ci za to.
Chwała Tobie, Panie, jesteśmy tu, by wypełniać Twój plan.
W imię Jezusa modlimy się. Amen.
Pchajcie wóz pod górę!
Pchajcie, chłopaki!
Pchajcie!
Dobra robota, żołnierze.
Hurra!
Ustawcie się z powrotem w szeregu!
Jesteśmy.
Przygotować się do zsiadania.
Zsiadać!
Żołnierze, zsiąść i wrócić do szeregów.
Później zdejmijcie siodła,
przywiążcie konie na linę,
wystawcie warty i zorganizujcie zmiany.
Rozstawcie stoły.
Ułóżcie to porządnie.
Połóżcie wszystko tam dalej.
Trzymaj.
Mąka.
Mąka kukurydziana.
Nie wiedziałeś, że karabin trzeba mieć na oku, żołnierzu?
- Dobrze przymocowane? - Jeszcze parę uderzeń.
Gotowe?
Dobrze.
Tak jest dobrze.
Spójrz.
To kwarc.
To znak, że w tych stronach jest złoto.
To robota lodowców.
Widzisz tę żyłę?
Dałbym głowę, że tu w środku jest złoto.
Weźmy ją do obozu i rozłupmy młotem.
To spory kamień!
Widzisz?
Biały.
Ten kamień też ma trochę kwarcu.
A znaleźliśmy go na powierzchni.
Pomyśl, gdybyśmy zaczęli kopać.
Też widzę, że tu jest złoto.
Widzisz?
Trzeba tylko odpowiedniego światła.
Piękne, co?
Ta ziemia ma wszystko.
Ryby,
łosie, jelenie, niedźwiedzie, antylopy, bizony.
Można by tu hodować bydło.
Byłoby to cudowne miejsce na założenie rodziny.
Słyszysz rudziki?
Dawniej mawiano: kiedy śpiewa rudzik, wszystko będzie dobrze.
Nie mogę się doczekać.
Widziałeś coś?
Nie.
Nic nie widziałem.
- Zupełnie nic. - No właśnie.
Cóż...
Przynajmniej nie siedziałeś bezczynnie.
Lepiej widzieć coś niż nic.
Tak naprawdę już mnie to nie obchodzi.
Nalejesz mi jeszcze trochę?
Zawsze ta sama lurka, czy liczyłeś na coś lepszego?
Nie.
Nie marnuj tego.
Zmienimy się?
Kiedy będziesz chodził tam i z powrotem,
otwórz oczy i dobrze się przyjrzyj temu, co jest na grzbiecie wzgórza.
Postaraj się zapamiętać położenie drzew i krzaków.
A kiedy spojrzysz na drugą stronę,
zobacz, czy coś się zmieniło, czy też coś jest inaczej.
Jeśli wpatrujesz się tam w górę i próbujesz zobaczyć całą sylwetkę,
nigdy jej nie dostrzeżesz. Szukaj tylko fragmentu,
kawałka czegoś,
dopóki nie zrozumiesz, co to jest.
Jak daleko jesteśmy, 150 metrów?
Około 200 metrów od grzbietu.
Kiedy przejechał tamten gość na koniu, spłoszył się kruk.
Słyszałem go, słyszałem go stąd, zza grzbietu.
Przeszli dokładnie w miejscu, gdzie widziałem, jak podrywa się kruk.
Dlatego zwracaj uwagę
na wszystko, co się zmienia i porusza.
Miałem jakieś 10 lat, gdy zacząłem z ojcem chodzić na polowania na jelenie,
Wtedy pozwolił mi mieć własną strzelbę.
Pierwszy raz, kiedy mogłem strzelić, to było...
Nie wiem, po prostu to się stało.
Nawet nie zdałem sobie sprawy, kiedy padł strzał.
To trochę tak, jak wojsko i my.
Lewa linia, prawa linia, załaduj, rozładuj, celuj, strzelaj.
A kiedy przyjdzie moment, po prostu naciskasz spust.
Robisz to i to jest jak...
Nawet tego nie kontrolujesz, jakby to nie ty to robił.
W porządku.
Do zobaczenia.
Jeden.
Stawka?
Jeden.
Ile?
Krupier bierze...
Dwie.
- Ile kart chcesz? - Jedną.
Co robisz? Daj mi jedną.
Pasuję.
- Co masz? - Dwie damy.
Trójka czwórek.
Czekaj chwilę.
Kareta czwórek.
Nasze oddziały są w Nowym Meksyku.
Prawdopodobnie będzie starcie
gdzieś w pobliżu Przełęczy Glorieta.
Potrzebują
co najmniej dwóch tygodni, żeby tu dotrzeć.
Musimy wytrzymać.
Nasi nas dogonią, znajdą nas.
A w międzyczasie...
Zdobędziecie doświadczenie.
Dobrze, jesteśmy w gotowości.
Dwa tygodnie.
Moja!
- Zmiana, dobry inning. - Nie chcę się za bardzo przemęczać.
Twoi chłopcy już odpadli.
Masz.
Druga baza!
- Ile chcesz? - Jedną.
Żartujesz sobie!
Nie strzelaj.
W porządku.
Dobrze.
Jeden klik.
Obróć,
obróć jeszcze raz.
Trzy, cztery, pięć, sześć.
Sześć strzałów, potem przeładuj.
- Ile metrów? - Dwadzieścia.
- Ile strzałów? - Sześć.
A potem klik.
Widzisz to „V”?
Widzisz tę kropkę tutaj?
Tak.
Wyrównaj tę kropkę
na środku „V”, wtedy masz trzy punkty.
Podnieś, spójrz.
Co o tym sądzisz?
Widzisz?
- Ile masz lat? - Szesnaście.
- Strzelałeś kiedyś? - Tak.
- Gdzie? - W domu.
- A twój brat? - Też.
- Strzelaliście razem? - Tak.
Do czego strzelaliście?
Do królików.
Tylko do nich?
I do kilku wiewiórek.
Tutaj.
Wygląda w porządku.
Chyba że chcesz iść na polowanie na kaczki.
Nie dziś wieczorem.
Aby mój ojciec, Judah i ja byli bezpieczni.
Spraw, aby ta armia była bezpieczna
No comments yet. Be the first to leave one.