İlk 200 satır.
DOKTOR CHA
Doktor Cha, była pani gospodynią domową, gdy nie pracowała pani w zawodzie?
Tak.
Pani rodzina musi być majętna.
Czym zajmuje się pani mąż?
Mój mąż?
Pani mąż.
Nie żyje.
- Auć! - Jung-min!
- To tylko alkohol. - Wszystko OK.
Nie szkodzi.
Przepraszam.
Przestań.
- Jesteś niemożliwy. - Daj chusteczki.
Doktor Cha.
Najmocniej przepraszam.
Za co?
Nie powinienem był pytać.
Nie szkodzi.
A mógłbym zadać pani jeszcze jedno niedyskretne pytanie?
Kiedy zmarł?
No…
Zmarł dawno temu.
Mogę zadać ostatnie niedyskretne pytanie?
Tęskni pani za nim czasami?
Nie pamiętam.
Nie pamiętam nawet, czy w ogóle wyszłam za mąż.
Na tym zakończmy.
Kufle w dłoń!
O rzeczach, które nigdy nie powrócą
A teraz nowy lekarz budzący zazdrość hollywoodzkich aktorów.
Prosimy na scenę profesora Roya.
Wyjdź!
Pocałuję twoje oczy
Gdy twe myśli pogalopują jak szalone
Pójdźmy się razem przejść
Gdy cię poznałem
Może pan wybrać, kto będzie następny.
W takim razie wybieram…
doktor Cha Jeong-suk.
Mnie? Nie.
Nie. Dajcie spokój.
Ja nie umiem śpiewać.
- Cha Jeong-suk! - Jeong-suk!
- Nie szkodzi. - Cha Jeong-suk!
- Cha Jeong-suk! - Cha Jeong-suk!
Żyje się tylko raz Więc niczego nie żałuj
Goń za tym, czego naprawdę chcesz
Polećmy razem na latającym dywanie
Przez cudowny błękit nieba
Przejedźmy się czerwonym autem
Przez wspaniały szmaragdowy ocean
- Polećmy razem na latającym dywanie - Polećmy razem na latającym dywanie
- Przez cudowny błękit nieba - Przez cudowny błękit nieba
- Cieszmy się tym wspaniałym życiem - Cieszmy się tym wspaniałym życiem
- Ty i ja, my razem - Ty i ja, my razem
Do widzenia wszystkim.
- Do widzenia. - Do widzenia.
Chcę coś powiedzieć.
Dzisiejsza kolacja zaprawdę dobiegła końca.
POCZUJ KARAOKE
Do widzenia.
- Do widzenia. - Żegnam.
Do widzenia.
Profesorze.
- Wyznaczony kierowca zaraz tu będzie. - OK.
Przepraszam.
Jak wracacie do domu?
Ja chyba zostanę w akademiku.
A pani?
Ja…
wezmę taksówkę.
To ja już jadę.
Profesorze!
W którą stronę pan jedzie?
Podrzuciłby mnie pan?
A chciałaby pani?
- Zapraszam. - Naprawdę?
Dziękuję.
- Nic nie piłem, więc bez obaw. - OK.
- Ruszam. Proszę się trzymać. - Dobrze.
I jak?
Wspaniale.
Ale nie lubię pana gustu muzycznego.
Doktorze Kim.
Niedobrze mi.
Jak śmiesz?
Jak śmiem?
Tylko w szpitalu jesteś starsza stażem.
Nie ruszaj się stąd.
Doktor Cha, lepiej pani?
- Tak. - Proszę. Woda.
Dziękuję.
Nie wierzę, że jestem tutaj
o tej porze.
To przecież nie jest zagranica.
A pani tu nie bywa?
No właśnie.
To nie tak, że nie mam pieniędzy ani czasu.
Więc sama nie wiem dlaczego.
Ale teraz tu pani jest.
Jak tam jazda motorem?
Pierwszy raz w życiu jechałam.
To było…
naprawdę niesamowite.
Trudno to wyjaśnić.
Po prostu niesamowite.
Nie musi pani tłumaczyć.
Wspaniale jest czuć…
że żyję.
Wspaniale móc odczuwać
wolność,
głód
i wyczerpanie.
Uwielbiam to wszystko.
Więc dlaczego czuję…
jakby przygniatał mnie jakiś ciężki głaz?
Doktorze Kim.
Tak?
Dziękuję, że pan ze mną dziś
wytrzymał.
Nie ma potrzeby.
Powiedzmy, że nawiązuję dobrą relację.
Taką więź między lekarzem
a pacjentem.
„Dobrą relację”?
Podoba mi się.
Ale wie pan o mnie zbyt wiele upokarzających rzeczy,
żebyśmy mogli mieć dobrą relację.
Pewnie uważa pan, że jestem frustrująca.
Nie mogę zaprzeczyć.
Dlaczego nadal z nim pani żyje?
Z tego, co widzę,
wspaniała z pani towarzyszka.
Naprawdę?
Ale wie pan co?
Są gorsi mężowie niż mój.
Nie zawsze był taki oziębły.
Po prostu…
mieszkamy razem już jakiś czas.
Jego miłość do mnie osłabła
i teraz jest mi mniej wdzięczny.
Tak po prostu.
Jak to w życiu.
Małżeństwo nie może wiecznie czuć do siebie namiętnej miłości.
Nawet jeśli,
to powinien przynajmniej panią szanować.
Sorry.
Poniosło mnie.
Idziemy?
Jutro mamy pracę.
Czym zajmuje się pani mąż?
Mój mąż? Nie żyje.
Nie żyje.
Profesorze!
W którą stronę pan jedzie?
Podrzuciłby mnie pan?
Postradała zmysły.
Jak nic.
DO MOJEJ CÓRKI
I-rang.
Pewnie zdziwiłaś się, widząc ten list.
Jestem pewna, że ci ciężko,
bo jestem teraz taka zajęta.
Ale jeśli się nad tym zastanowisz,
ostatecznie i tak kiedyś byś tego doświadczyła,
bo przecież przyjdzie taki dzień, gdy mnie już przy tobie nie będzie.
Właśnie dlatego
chcę choć raz żyć dla siebie.
Ale to nie zmienia faktu, że zawsze będę twoją mamą.
I tak jak zawsze kibicuję tobie i twoim marzeniom,
tak ten jeden raz
mam nadzieję, że zrobisz dla mnie to samo.
Bardzo potrzebuję teraz
od ciebie motywacji i wsparcia.
Kocham cię, córeczko.
Mama.
- Jung-min. - Dzień dobry.
Zjedz, zanim przyjdą inni.
- Co to? - Proszę.
Kimbap.
Wygląda pysznie. Ty nie jesz?
Nie potrzebuję.
Dzięki, mamo.
Ale pycha.
Dzień dobry.
O, jesz kimbap.
Węglowodany są najlepsze na kaca.
Skąd go masz?
Kupiłem.
Naprawdę?
Mogę trochę? Dzięki.
Naprawdę pyszne.
Chcesz też?
Czy już jadłaś?
To doktora Seo.
Nie rozumiem? Dzielimy się tu wszystkim.
- Prawda? - Słucham? Tak.
Doktorze Seo.
Proszę jeść.
No comments yet. Be the first to leave one.