İlk 200 satır.
DOBRA ZŁA MATKA
Mamo, nie.
Nie, mamo.
Mamo…
Nie, mamo.
Kang-ho…
Kang-ho.
Kang-ho, ty…
Ty…
Kang-ho…
Ty przed chwilą
wstałeś, prawda?
Kochanie…
Nasz syn… Dziękuję.
Dziękuję.
Dziękuję.
Kang-ho, zrób to jeszcze raz.
Wstań.
Kang-ho, to było…
Kang-ho.
Kang-ho.
Kang-ho.
Kang-ho!
Kang-ho.
Kang-ho!
Kang-ho!
Kang-ho!
Kang-ho!
ODCINEK 8
Pokaż paznokieć.
Na razie go naprawiłam,
ale znów może się złamać.
Proszę.
Zaznaczę go tym lakierem,
więc na niego uważaj, dobrze?
Mama mnie porzuciła.
Zostawiła mnie w ośrodku
i chciała pojechać beze mnie w jakieś fajne miejsce.
Twoja mama
nigdy by cię nie porzuciła.
Ale
jeśli naprawdę
to zrobiła,
na pewno miała powód.
Powód?
Tak.
Być może teraz nie może ci go wyjawić,
ale pewnego dnia wszystko zrozumiesz.
Mi-joo, skąd to wiesz?
Bo mnie też porzucono.
Tak?
Dlaczego?
Nie jestem pewna.
Też chciałabym wiedzieć,
dlaczego zostałam porzucona.
Ale nigdy się nie dowiem.
Kang-ho!
Kang-ho.
Kang-ho.
To, co się stało…
Jaki miałaś powód?
Co?
Czemu mnie porzuciłaś?
Mi-joo powiedziała,
że musiałaś mieć jakiś powód.
Kang-ho.
Nigdy
cię nie porzuciłam.
Spójrz na mnie.
Spójrz na mnie. Proszę.
Będę szczera.
Chodzi o to, że…
jestem
trochę chora.
Tak?
Gdzie?
Tutaj.
Brzuch mnie trochę boli.
Przez to, że jestem chora, muszę brać leki i jeździć do szpitala.
Ktoś musiałby gotować, robić pranie i się mną opiekować.
Ale…
nie chcę być dla ciebie ciężarem.
To był mój powód.
Ja byłem dla ciebie ciężarem…
z powodu mojej niepełnosprawności?
Co?
Dawałaś mi leki i woziłaś do szpitala.
Gotowałaś i prałaś moje rzeczy.
Dla mnie jesteś moją mamą.
Ale ja chyba jestem dla ciebie ciężarem.
Przepraszam.
Myliłam się.
Masz rację.
Jestem twoją mamą,
a ty jesteś moim synem.
Byłam głupia, myśląc w ten sposób.
Poza tym wracasz do sprawności.
Wstałeś z wózka.
Niedługo
będziesz mógł chodzić i biegać.
I…
będziesz mógł się mną zająć.
Tak.
Ja też mam teraz opiekuna, prawda?
„Opiekuna”?
Tak.
Jesteś moim opiekunem.
Twoim opiekunem.
Kang-ho,
spróbuj wstać,
tak jak wcześniej.
W porządku. Dasz radę.
Spróbuj jeszcze raz.
Dobrze.
Nie poddawaj się. Już prawie.
Jeszcze trochę.
Nie mogę.
Już raz to zrobiłeś.
Wstawaj, Kang-ho.
Wstawaj.
Nie zostawiaj mnie, mamo.
Mamo, dokąd jedziemy?
Nie chcę jechać.
Nie mogę mieszkać z tobą? Proszę.
Mamo.
Mom.
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo! Ratuj mnie!
Chcesz żyć?
Chcesz?
- Mamo! - To wstań.
Wstań jak wcześniej!
- Mamo! - Wstań!
- Kang-ho, spójrz! - Mamo!
Jeśli wstaniesz,
woda sięgnie ci tylko do kolan!
- Mamo. - Wstawaj!
Wstawaj!
Mamo.
Mamo!
Nie ma wózka.
Wstawaj.
Wstawaj i idź!
Nie mogę…
Nie chodzi o to, że nie możesz. Ty nie chcesz.
Nieprawda.
Nie dam rady, mamo.
- Naprawdę? - Mamo!
Naprawdę?
Mamo!
- Wstawaj. - Mamo!
- Mamo! - Wstawaj!
- Mamo! - Wstawaj i idź!
Mamo!
Wstawaj!
Mamo…
Pod miednicą…
Mamo…
Wstawaj.
Dobrze.
W porządku. Dasz radę.
Wstawaj.
- Dobrze ci idzie. - Jeszcze. Lewa.
Dobrze.
Nogi.
Ruszaj nogami!
Nie mogę nimi ruszać.
Powoli. Dobrze.
Dobra robota.
- Dobra robota. - Dobrze.
Powoli.
Boże!
- Ruszaj nimi. - Mamo.
Mogę nimi ruszać!
Mamo.
Dobra robota. Jeszcze.
- Nie chcę! - Oh Tae-soo…
- Chodź tu. - …wygrał…
- Kang-ho! - …prawybory.
Panie Son!
Chodź tu, Kang-ho.
Kang-ho!
Ile ta kobieta się w życiu nacierpiała.
Syn na wózku,
farma zrujnowana…
Pewnie jest zrozpaczona.
Nie wierzę, że brałem udział
w próbie zamknięcia jej farmy.
Zasługuję na śmierć.
To prawda.
Co?
Nie mów tak.
Wszyscy jesteśmy winni.
Tu nie ma niewinnych.
Powinienem ją odwiedzić i pocieszyć,
ale tak mi wstyd.
No właśnie.
No comments yet. Be the first to leave one.