İlk 200 satır.
Co jest?
Halo?
Halo? Jest tu kto?
Nie możesz tu parkować.
Rezerwat jest zamknięty.
Cześć, Per! Przepraszam, że dzwonię o tej nieludzkiej porze. Tu Stefan.
Słuchaj, w rezerwacie stoi zaparkowany samochód.
Nie mamy żadnych samochodów na służbie, prawda?
Nie, nikogo tu nie ma.
Przepraszam, będziesz musiał wysłać kogoś innego.
Mówię, że będziesz musiał wysłać kogoś innego.
Tak, przepraszam.
Cholera.
Co do...?
Halo?
Zostawiłeś tam swój samochód?
Cześć, tu Stefan.
Cześć, tu Angelica. Jestem przy samochodzie.
Dałeś się nabrać? Zostaw wiadomość.
Trzymaj się. Pa.
Co ty, do cholery, robisz? Zwalisz na mnie to gówno?
To ty znalazłeś ten cholerny samochód. Zadzwoń do mnie.
Maria Zellberg.
Pamiętasz ją?
Jej syn zaginął. Dwa lata temu zniknął w rezerwacie.
Pamiętam. Chłopiec, którego nigdy nie odnaleziono.
Dzwoniłam do Marii chyba z tysiąc razy, ale ma wyłączony telefon.
A jeśli pojechała szukać ciała?
Mógłbyś wysłać patrol? Zrobić szybkie przeszukanie?
Szybkie przeszukanie? Pięciu tysięcy hektarów.
Nikt nie zgłosił zaginięcia Marii,
nie ma powodu podejrzewać, że doszło do przestępstwa. Poczekamy do jutra.
Do tego czasu może być za późno.
Jeśli chcesz rozpocząć poszukiwania trzy dni przed Świętami, proszę bardzo,
ale potrzebuję czegoś więcej niż twoje poczucie winy.
Mario?
Halo?
MATKA ZAGINIONEGO CHŁOPCA APELUJE: SZUKAJCIE DALEJ!
CHŁOPIEC ZAGINĄŁ – ZAMIEĆ ŚNIEŻNA WSTRZYMUJE POSZUKIWANIA
SZEŚCIOLATEK ZNIKA – POLICJA BEZRADNA
REZERWAT PRZYRODY MALMVEDEN
Szukaj.
Chodź tu. No chodź.
Dobry pies. Czekaj.
No już, idź!
Czekaj.
Możesz może otworzyć drzwi?
Co ty tu robisz?
– Potrzebuję przewodnika z psem. – Już się tym nie zajmuję.
Mama Theo zniknęła.
Policja nie chce słuchać, więc zorganizowałem własną grupę.
Dołączysz?
Myślę, że Maria wciąż szuka Theo.
Jej mieszkanie wyglądało jak jedna wielka mapa rezerwatu.
Przykro mi.
– Już nie biorę udziału w poszukiwaniach. – Jesteśmy jej to winni.
Są inni, do których możesz zadzwonić. Lista jest w stowarzyszeniu.
Dobrze.
Przepraszam.
Głupio z mojej strony, że cię niepokoiłem.
Gdzie jest punkt zbiórki?
Ale przytyłeś.
Chodź.
Cześć.
– Dokąd oni idą? – Nie mogli zostać.
Pożyczają nam namiot i trochę sprzętu radiowego.
Potrzebujemy ludzi.
Musimy zrobić, co się da z tym, co mamy. Dobrze?
– Będzie dobrze. – Dobra, przepraszam.
Dziękuję, że przyszłaś, Aisho. To wiele znaczy.
– Cześć, Viktor! Dawno się nie widzieliśmy. – Cześć!
– Wszystko w porządku? – Tak.
Możesz nam przedstawić sytuację?
Tak. Myślę, że Maria Zellberg zgubiła się wczoraj w nocy w rezerwacie.
Mój kolega Stefan znalazł tu dziś rano jej samochód.
Jej telefon jest wyłączony i nie ma jej w domu.
Kojarzę tego chłopca.
Tak, było o nim głośno.
To ten chłopiec, który zaginął,
kiedy Stefan i ja mieliśmy tu grupę dzieci na szkolnej wycieczce.
Viktor i Aisha dołączyli do poszukiwań,
ale musieliśmy przerwać akcję z powodu zamieci śnieżnej.
Myślę, że Maria wciąż szuka ciała.
Skoro mamy dziś z nami przewodnika z psem,
uważam, że ty powinieneś zdecydować, jak się za to zabierzemy.
Viktor?
Viktor?
Mógłbyś pokazać nam na mapie?
Przepraszam, muszę zaczerpnąć powietrza.
Jak się trzymasz?
Stare wspomnienia, to wszystko.
Nie spiesz się.
Masz chłopaka?
Nie, nie jesteśmy razem.
Jeszcze nie.
Potrzebuję dzisiaj starego Viktora.
Tego, któremu ludzie ufają i który przejmuje inicjatywę.
On wciąż tam jest?
Kierunek wiatru
pozwala mi puścić Noaha tropem zapachu Marii od jej samochodu w głąb rezerwatu.
Maria zaznaczyła kilka różnych miejsc,
więc to jest nasz obszar poszukiwań.
Jednak może jej nie być w żadnym z tych miejsc.
Coś mogło się wydarzyć gdzieś indziej.
Znasz ten teren najlepiej. Jakie są zagrożenia?
Dużo zrujnowanych budynków, stare szyby kopalniane, wyrobiska...
W niektórych miejscach może być ślisko. W zacienionych miejscach jest lód i śnieg.
Zdecydowanie mogła ulec wypadkowi. Musimy wszystko sprawdzić dwa razy.
Słońce zachodzi już o 15:00.
A pogoda może się szybko zmienić, więc miejcie się na baczności.
Nie wiecie, co możecie tam znaleźć.
Hej, minęło trochę czasu, odkąd ostatnio brałeś udział w poszukiwaniach, prawda?
Co masz na myśli?
Wiesz, o co mi chodzi.
– Co ty, do cholery, tu robisz? – Jestem tu, żeby pomóc.
Mam nadzieję, że jesteś tu ze względu na Marię...
A nie z innego powodu.
Będę miał na ciebie oko.
Noah, trop... Trop.
Trop.
Trop. Dobry pies.
Co znalazłeś? Co znalazłeś?
– Możesz na to spojrzeć? – Jasne.
Coś się dzieje. Podjął jej trop.
Dobry pies. Szukaj!
Aisha do grupy poszukiwawczej. Sprawdzam łączność radiową.
Czy wszyscy mnie słyszą? Odbiór.
Tu Angelica, słyszę cię. Odbiór.
Ja też cię słyszę. Odbiór.
Viktor słucha. Odbiór.
A ja słyszę was wszystkich.
Powodzenia i uważajcie tam na siebie. Koniec transmisji.
Mario!
Mario!
Mario!
Mario!
Mario!
KSIĘGA CZARNEJ MAGII
Dobry pies, dobry pies.
Szukaj, Noah!
Angelica do Aishy. Odbiór.
Słucham.
Przeglądałam rzeczy Marii.
Jest tam pełno starych tekstów, zdjęć i szkiców.
Jakieś wskazówki?
Nie, raczej nie. Ale jest tu jakiś dziwny szkic.
Nie wiem, co to jest. Jakaś przerażająca kobieta.
Brzmi jak zjawa z jaskini.
To stary mit, który opowiadamy, żeby straszyć letnich turystów.
Dzięki, Aisho. Daj znać, jeśli znajdziesz coś przydatnego.
Dobrze. Koniec transmisji.
Jaka jest historia tej zjawy z jaskini? To miejsce jest nawiedzone czy co?
To przesąd.
W XIX wieku wydobywano tu rudę. Było wiele wypadków,
więc myślano, że wkopali się zbyt głęboko w ziemię
i uwolnili jakiś zły byt, który strzegł rudy.
Nazwano ją zjawą z jaskini.
Mówiono, że...
Wykorzystywała ciemność, by zwabiać górników na śmierć.
Brygadzista był tak zdesperowany,
że zaczął składać w ofierze bydło, żeby móc spokojnie wydobywać rudę.
A potem, gdy kopalnia się wyczerpała,
zabroniono mieszkańcom wsi przychodzić tu w najciemniejszych miesiącach roku.
Bali się, że ona wciąż tu jest.
Zachowaliśmy tę zasadę, gdy teren stał się rezerwatem.
Nie z powodu zjawy z jaskini, ale żeby zapobiegać wypadkom.
Więc...
Maria wierzy, że zjawa z jaskini zabrała jej syna?
Pewnie nie pomija żadnej możliwości, próbując zrozumieć, co się stało.
Rozumiem.
Jak dziecko może tak po prostu zniknąć?
Viktor!
Widziałeś coś?
Nie, nic.
Jesteśmy tutaj. Skończyliśmy przeszukiwać ten obszar.
Musimy ominąć tereny podmokłe...
Powinniśmy kierować się na północ.
Muszę się odlać.
Chcesz trochę kawy?
Na pewno? Jest zimno.
Muszę tylko rozruszać krążenie.
Boli?
Bóle fantomowe.
Już nie czuję ręki.
Czujesz to?
– Nic. – Nic?
Dziwne, prawda, że można czuć ból w czymś, co już nie istnieje?
Co to jest?
Zaciąłeś się?
– Dlaczego mi nie powiedziałeś? – Nie rozmawialiśmy.
Nie, bo przestałeś dzwonić.
Nigdy nie osądzałam cię za to, co się stało.
Walczyliśmy z pieprzoną zamiecią, Angelico.
Była kawa?
W moim plecaku są plastikowe kubki.
Wieczko też wystarczy.
Nie boisz się moich zarazków, prawda?
– Dokąd idziesz? – Wysikać się.
Chcesz potrzymać się za ręce?
Czy ktoś tam jest?
No comments yet. Be the first to leave one.