Familiye

Familiye

Polish Altyazısını İndir

Sürüm bilgisi

Familiye 2017 720p WEB-DL 6CH x264-DUAL
Şunun yorumuyla basel katrib

Etiketler

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
x264
720p
720
Yayınlandı: 2019-07-03
İndirmeler: 21
İşitme Engelliler: No

Polish altyazı önizlemesi

İlk 200 satır.

Dani!

Mają Momo!

Paco sprzedał nas Ciwanowi.

Czeka na swoją forsę w starym garażu.

Gdzie masz spluwę?

OPARTO NA PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH

CENTRUM HANDLOWE SPANDAU ARCADEN

SPANDAU — STACJA METRA

Tu wszystko jest hazardem.

Życie przypomina grę w pokera.

Najpierw mała ciemna, minimalny zakład, który każdy musi postawić.

Twoje życie.

Co z tą jebaną colą?

Maszyna oszukuje. Od dwóch godzin gram za dwa euro.

Nic nie wydaje, tylko połyka kasę.

Masz. Zamknij się i graj.

Co jest, tylko dwa euro?

- Wrzuć porządny hajs. - Nie mam więcej drobnych.

Wisisz mi cztery stówy.

Bracia nie mają u siebie długów. Co z tobą nie tak?

- Spójrz, Hako! - 1700?

Miałem ponad 3000,

a spadłem na parę dyszek!

Może daj sobie, kurwa, spokój.

Zamknij gębę.

Chyba pójdziemy dziś na kurwy.

Daj wygrać. Choć raz!

Gdzie mój hajs?

Mów, pierdolcu.

Jeszcze nie mam.

Oddam ci. Oddam!

Dwa tygodnie. Inaczej urwę ci jaja.

Większość nigdy nie ma dość.

Trzeba podbić stawkę.

Skurwiel.

Ci przy forsie lubią podbijać, wymuszając to na reszcie.

Najgłodniejsi chcą najwięcej.

Nie licz na pomoc.

Tu każdy gra sam.

Muhammed.

Ubieraj się, Momo. Zaraz wpadnie pan Mais.

Zakładaj. Przychodzi Mais.

Robisz mi to na złość,

chujku!

Załóż ją.

Wkrótce wpadnie pan Mais.

Rany!

Zakładaj.

Masz to ubrać!

Ubierz się.

Nieźle wyglądasz.

Gdzie szlugi?

Widziałeś je?

Mam tylko zapalniczkę.

Jeszcze marynarka i gotowe.

Otwórz, to pan Mais.

Ogłuchłeś? Otwórz te jebane drzwi!

Muhammed. Co słychać?

Niech no spojrzę. Przystojniak z ciebie.

Świetnie.

Wiesz, co mam?

Jak zwykle.

- Zaraz do tego wrócimy, co? - Tak.

- Zaczekasz chwilę? - Tak.

- Dzień dobry. - Cześć.

Martwię się o Muhammeda.

Znów przytył. Ma opuchnięte nogi.

Musisz o niego dbać.

Ja wpadam tu raz na tydzień. Bez twojej pomocy nie załatwię pozwolenia.

Walają się tu papiery dla opieki społecznej.

Wypełniłem je, ale ty ich nie wysłałeś.

Dlaczego?

Teczka Muhammeda

jest u mojego kierownika. A co to znaczy?

Zabiorą go do domu opieki.

A tego nie chcemy.

W porządku.

Przygotuję je na przyszły tydzień.

To nie tak. Musisz stawić się osobiście.

Kierownik chce cię poznać.

Dobra. Dostarczę dokumenty pańskiemu szefowi.

Tak jest.

Zamknie pan drzwi?

Dziękuję.

Co się stało?

- Zamknij się. - Masz, zajaraj sobie.

Zabieraj łapska.

- Luzik. - Pluję na ciebie.

Wybacz.

Mamy obić sobie gęby?

A może ja wystarczę?

- Przywal mi. - Skończ pierdolić.

Nie wypal całego jointa. Co z tobą?

Ma starczyć na cały dzień. Zadam ci pytanie.

Chcesz całe życie dostawać po ryju?

Z takim nastawieniem właśnie to cię czeka.

Trzymają cię za jaja. Wisisz im 20 000 euro.

- Z czego zapłacisz? - Skończ.

Z automatów?

- Żyjesz marzeniami. - Zamknij się.

Mają dojścia i pieniądze. To nie byle kto.

Musimy dla nich pracować.

Wiesz, co zrobi Danyal, gdy wyjdzie?

Zabije mnie. Rozumiesz?

- Skąd się dowie? - Przestań.

Nie obnoś się z tym.

Kogo my tu mamy?

To Bolek i Lolek.

Miko! Hako!

Zgaś tego blanta.

Wyrzuć go, już! Wstawać.

- Wstawać. - Wstawać.

Opróżnijcie sobie nawzajem kieszenie.

Na co czekacie?

Szybciej.

Miały być jego kieszenie!

- Tę też. - On nic nie ma.

W tej pusto. Tu coś jest.

Pusto? W chuja lecisz?

A to? Co to, kurwa, jest?

Co to?

- Pakuj to. - I do banku.

Siadać.

- Ściągać buty. - Co?

- Ściągać. - Ogłuchliście?

Już, już.

- Dawaj. - Puste.

Nic poza smrodem.

Skąd masz hajs?

To mój zasiłek.

- Taki wysoki? - Tak.

Pomylili się. To z czterech miesięcy.

Dowiem się, co kombinujecie.

Dobrze was znam. Nie walcie w chuja.

Co tu robicie?

- Po prostu… - No mów.

Jaraliśmy jointa.

- To wasz park? - Nie.

W takim razie czyj?

- Nie słyszę. - Wasz.

Wasz? Nie słyszę.

Rany.

Nie mogą tak po prostu zabierać naszych rzeczy. To nielegalne.

- Wiesz? - Zamknij się.

Niby czemu?

Mogą nas skazać, ale nic ponad to.

Zabrali nam hajs.

Zabrali też buty, koks i wódę. Co teraz zrobimy?

Co ty gadasz? Zabrali moją forsę i moje buty.

Przynajmniej mogę wrócić do brata.

Co ty wygadujesz?

Nieważne, zwijam się. Pozdro.

Brachu.

Wpadnij na mecz. Dziś gra Juventus. Buziaczki.

Panie Wendlanz. Nie musi pan wszystkiego powtarzać.

Wszyscy byliśmy obecni.

Aczkolwiek muszę przyznać, że nie wiem,

czy powinnam przychylić się do tej prośby.

Jest spora szansa, że pański klient wróci do łamania prawa,

jak wykazał oskarżyciel.

Jak wcześniej informowaliśmy,

jesteśmy przekonani,

że ten młody człowiek odłożył co najmniej pół miliona euro.

Ciekawe, co zrobi z pieniędzmi.

Nie udowodniliśmy tego w pełni…

Czyli nie udowodniliście wcale.

W sądzie musimy ograniczać się

do faktów, tu chodzi o zwolnienie.

Nie chodzi o przeszłość mojego klienta,

tylko to, co go czeka.

I jesteśmy. W porządku?

- Tak. - Chodźmy.

Hej, Muhammed.

W cudzym schowku się nie grzebie.

Chodź już.

Posłuchaj. Oto pięć euro.

Dasz je sprzedawcy.

I o co go poprosisz?

Żeby dał ci pograć. Dokładnie tak.

Chodź, idziemy.

O rany.

On nie chciał.

Jest irytujący.

Rozumiem…

Benjamin Block,

wydział antynarkotykowy.

Śledczy Paco Raua.

Co tu mamy?

Sila Morgenstern, 23 lata,

zgłosiła się cztery miesiące temu. Uciekła nagle godzinę temu.

Dr Johann widział, jak pani Morgenstern

biegła w tamtą stronę.

Gdzie twój brat?

Uważaj. Ten Miko…

działa mi na nerwy.

Dorwę go.

Cztery miesiące zalega z czynszem. Dokładam ze swoich.

Dokładnie, dupek.

I co teraz?

Jasne, że nie wiesz.

Yorumlar

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left