Sürüm bilgisi

Because We Forget Everything S01 WEBRip
Şunun yorumuyla Pati1989
Oficjalne tłumaczenie z Disney

Etiketler

webrip
web
BRip
Yayınlandı: 2022-12-14
İndirmeler: 4
İşitme Engelliler: No

Polish altyazı önizlemesi

İlk 195 satır.

Nie o to mi chodziło.

Widziałem cię już tutaj.

Kiedyś 2001 rok był taki odległy, a teraz mamy rok 2021.

Przybyliśmy do przyszłości. Mówimy na to „epoka Reiwa”.

Nasze dni wyglądają jak kiepskie żarty.

Ale nie tracimy nadziei.

Patrzcie, kto przyszedł.

Ale się wystroiła.

- Urocza. - Co ona robi?

Tej nocy dziewczyna przebrana za kota zniknęła.

Zamknęła drzwi i zniknęła mi z oczu.

BAR LATARNIA MORSKA

Gdy zacząłem pisać,

miałem kilka ulubionych kawiarni i barów.

- w których zbierałem materiały. - Proszę.

Codziennie pisałem, przemieszczając się między nimi.

Witamy.

Gdy nie mogłem już pisać, rozglądałem się.

Szukałem ludzi, którzy wyglądali na zmartwionych.

A potem pisałem książki o ich zmaganiach.

Nigdy nie sądziłem, że też wpakuję się w kłopoty.

Przepraszam.

Poproszę herbatę.

Już podaję.

- Wychodzę. - Dzięki za dzisiaj.

Dziękuję, że pan czekał.

Dziękuję.

Mogę to zjeść?

Tego się nie je.

To laska cynamonu.

Mieszamy nią napój albo namaczamy ją dla lepszego smaku.

- Jasne. - Po to jest.

BAR LATARNIA MORSKA

Bar nazywa się Latarnia Morska.

Tak. Bar Latarnia Morska.

Szukacie pracownika?

Nie wiem.

W porze lunchu mamy komplet.

Rozumiem.

Pierwszy raz u nas?

Tak.

I chce pan tu pracować?

Jestem nowy w Tokio.

Nawet nie wiem, jak znaleźć tu pracę.

Od kiedy jest pan w Tokio?

Od miesiąca.

Rozumiem…

Zapytam właścicielkę. Zaraz przyjdzie.

Byłoby świetnie.

- Właścicielka baru. - Dzień dobry.

- Ma na imię Kaoru. - Dzień dobry.

- Jesteśmy w podobnym wieku. - Dzień dobry, sensei.

Masz kaca?

Poproszę kawę, Mito.

Już podaję.

Znamy się od lat,

ale nie znamy swoich prawdziwych imion.

Ale malutkie litery.

Jestem za stara, żeby je rozczytać.

Nigdy nawet nie próbowałaś.

O czym jest?

To jest…

Muszę napisać esej.

Esej? Od kiedy je piszesz?

Zwykle się tym nie zajmuję,

ale nowy redaktor chce mieć swój własny projekt.

To się różni od pisania powieści?

W powieści nie muszę mówić prawdy.

W esejach jest inaczej.

I jestem dość nudny.

To nie musi być nic niezwykłego.

Fajnie byłoby wiedzieć, co pan robi całymi dniami.

Tak myślisz?

Tak, gdybym była pana fanką.

Przepraszam.

Mówią na pana „sensei”. Czego pan uczy?

Nie jest nauczycielem.

To taka ksywka.

Jest pisarzem.

Serio?

Ale nie jestem sławny.

A co pan pisze?

Co?

Piszę powieści.

Co pan wydał? Jaki gatunek?

Gatunek?

- Pani Kaoru. - Tak?

Ten chłopak chce tu pracować.

Naprawdę?

Mamy komplet.

Też tak myślę.

Przepraszam.

Mamy kłopoty finansowe.

Rozumiem.

Sklep z przyprawionym ryżem ma na drzwiach tabliczkę z napisem „szukamy pracownika”.

Tak!

Obok apteki.

Mito, narysuj mu mapę.

Dobrze.

Tak to wygląda.

Swoją drogą,

gdzie twoja dziewczyna?

- Przy tej aptece… - W prawo?

- Rozstaliście się? - Sklep jest za nią.

Nie do końca. Nie mamy kontaktu.

Ostatnio widziałam ją w Halloween.

To ponad trzy tygodnie temu.

Terminy nałożyły mi się wtedy na siebie.

- Proszę. - Dzięki.

Zachowuj się jak dorosły. Zadzwoń i przeproś.

Stacja Shibuya pęka w szwach. Spóźnię się.

Nawet nie zauważyłem, jaką wiadomość wysłała w drodze na imprezę halloweenową.

A potem wyszła.

Te bezsensowne słowa

były idealnym zakończeniem naszego związku.

Przynajmniej tak myślałem.

ZIMOWA OPOWIEŚĆ

Wiem, kto zabił.

Syn właściciela.

Oczywiście, że nie.

To mi przypomina prawdziwą sprawę.

Porzucenie zwłok sprzed kilku lat.

Nie pamiętam.

Pewien mężczyzna mieszkał z kobietą, która zachorowała,

ale nigdy nie zawiózł jej do szpitala, po czym zmarła.

Nie było jej w systemie.

Ten facet

mieszkał z ciałem kobiety, aż go aresztowali.

Już pamiętam.

Mieszkał z tą kobietą

przez 30 lat, nie znając jej historii.

Ciekawe, jakie to uczucie.

Znał jej historię.

Nie chodziło o nazwisko ani miejsce urodzenia.

Uwierzył jej na słowo.

ZIMOWA OPOWIEŚĆ

GŁUPIO MI O TO PYTAĆ, ALE NIE ZABIŁEŚ JEJ, PRAWDA?

- Dzień dobry. - Witam.

- Poproszę kawę. - Dobrze.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Jak idzie, sensei?

Naprawdę chcesz zrobić serię?

Trudno napisać jeden. Nie dam rady pisać tego co tydzień.

Przestań. Nie bądź takim pesymistą.

Nie piszę esejów.

Uda nam się. Przecież masz mnie.

- Proszę. - Dziękuję.

To na ten tydzień.

Bardzo dziękuję.

Sensei.

Będą tu twoje prace?

- Nie… - Oczywiście.

Za miesiąc zaczynamy publikować jego eseje.

Naprawdę?

Eseje?

Przesiaduje tu tylko i pisze straszne historie.

Straszne historie? Piszę kryminały.

Dlatego potrzebujesz tego projektu. Te eseje cię uczłowieczą.

Chcesz coś zamówić?

Nie, dzięki.

Muszę iść do lekarza.

Co? Dlaczego? Coś się stało?

Z nim.

Ma na imię Nabeshima. To dziki kot z mojej okolicy.

Chyba jest chory.

Nie przyprowadzaj go tu.

Niech no spojrzę.

Biedactwo.

Wydzielina wokół oczu.

Potrzeba będzie kilku wizyt.

Tak?

Zapłacisz za leczenie?

Ktoś musi się nim zająć.

To może być dziki kot,

ale ktoś pewnie się nim zajmie.

Nie.

Nazwą go i w wolnej chwili go nakarmią,

ale się nim nie zajmą.

To egoizm.

Sawada,

widzisz siebie w tym kocie.

Co?

Wciąż jesteś z tą mężatką?

Tak.

Rozwiodłem się cztery razy.

Wszystkie żony mnie zdradzały.

Naprawdę?

Ale tak sobie myślę.

Dla moich żon ta zakazana miłość pewnie była świetnym romansem.

Jak się z tym czujesz?

Pewna celebrytka tak powiedziała.

Pij, ile możesz, póki żyjesz.

Nikt z nas nie będzie żył wiecznie. Róbmy to, na co mamy ochotę.

Kiedyś skończą się drinki bez limitu.

Yorumlar

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left