İlk 200 satır.
Tyler!
Oddycha.
DUBAJ, ZEA
Mężczyzna. Liczne rany postrzałowe.
Drogi oddechowe drożne.
TYLER RAKE 2
Zrobiliśmy, co w naszej mocy.
Warto byłoby wyznaczyć limit.
Nie możemy go tak zostawić.
Nie zawiodę go.
Co mówisz?
Odwal się.
I odliczamy od pięciu.
Cztery, trzy, dwa…
Powoli.
Idź już sobie.
Bo co? Przejedziesz mi stopę?
Na więcej mnie nie stać.
Dzięki, Nik, że nie dałaś mi umrzeć.
Następny rozdział zapowiada się szałowo.
Jeśli chcesz wiedzieć, nie tak łatwo dać umrzeć komuś, na kim ci zależy.
Walczyłeś, by wrócić.
Przekonaj się dlaczego.
KODŻORI, GRUZJA
Zurab.
Wieści z mamra o twoim bracie.
Przedłużyli mu wyrok o dziesięć lat.
WIĘZIENIE TKACHIRI GRUZJA
Gubernatorze.
Zurab. Jak zwykle miło cię widzieć.
Jak się miewasz?
Bywało lepiej.
Nasz cenny buhaj niedomaga.
Musimy go zabić. Pochować, zanim inne się zarażą.
Mam ci złożyć kondolencje?
Chodź ze mną.
Mówiłeś, że to pilne.
Słyszałem, że dziś rano zatwierdziłeś
przedłużenie wyroku mojego brata o dziesięć lat.
Zrzucił z dachu agenta DEA.
Amerykanie tego nie przepuszczą.
Gdy byliśmy mali,
musiałem chronić Davita za wszelką cenę.
Ojciec stale mi to wpajał.
Powstrzymałem jego ekstradycję do USA.
Odbywa karę na miejscu.
Pozwoliłem, by rodzina zamieszkała z nim w więzieniu.
Nie zapominajmy, kto załatwił ci ten stołek. I po co.
Przykro mi. Nic nie poradzę.
Jeden z naszych cennych buhajów niedomaga.
Już mi to mówiłeś.
Stary! Niezły lans. Proszę, proszę.
Co to za koszula? Przegrałeś zakład?
- Nieładna? - Nie.
Skołuję ci taką. Jaki rozmiar? Regularny 44?
Schudłeś trochę, co?
Zamknij się.
Też tęskniłem.
Chciałeś go odłączyć.
Nieprawda. Kłamie.
Oddałbyś mi przysługę.
Następnym razem. Obiecuję.
Zabawne, twoja siostra mówiła to samo.
Co to ma być?
Prezent.
Nie dziękuj.
A moje kury?
Zjedliśmy je.
- A pies? - Też zjedzony.
Chryste, Yaz.
Żartuję. Jest w środku.
I co mam teraz robić?
Co zechcesz.
Piesze wędrówki. Robótki na drutach.
Naucz się medytować.
Spodoba ci się tu.
Dobra, bracie. Przyślę ci koszulę.
Co to?
Spakowaliśmy twoje rzeczy. Tylko to miałeś w domu.
Całe życie w jednym, małym pudełku.
Może czas to zmienić.
Kiedy znów cię zobaczę?
Jak będzie co świętować.
Miłej emerytury!
Spadaj.
Nie dałbym im cię zjeść.
No ja myślę, kurwa.
Nie budź ich. Trudno im tu zasnąć.
Podejdź.
Nie.
Nie?
Nie dzisiaj.
Od tygodni nie widzieli słońca.
Nie zniosą tego, to dla nich męka.
Męka?
Niech się hartuje.
Możemy się ukrywać gdzie indziej.
Wiem, tutaj chroni nas twój brat. Ale mój syn nie może dołączyć do Nagazi .
Nie będziesz mi trzepać ozorem.
Co zrobisz?
Zaciągniesz mnie do swojej celi?
Zapominasz, że jesteś moją żoną?
Ale nie własnością.
Może sam je wychowam, co?
Nikt by nie tęsknił.
Mamo, wszystko w porządku?
Myślałam, że śpisz.
- Na pewno nic ci nie jest? - Na pewno.
Przykro mi.
To nic, kochanie.
Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
Może tata ma rację.
Muszę się zahartować.
I dołączyć do Nagazi.
Piękny widok, poważnie. Za to herbata?
Taka sobie.
I mleko ci się skończyło.
Zgubiłeś się?
Ty jesteś Rake?
Zapytałem pierwszy.
Moja odpowiedź zależy od twojej.
Jeśli nim jesteś, to jesteś mitem Mumbaju.
Legendą, która wyciągnęła pismaka z Kongo
i rozwaliła dwa gangi, by ocalić burmistrza Rio.
Byłbym zaszczycony.
Ale chyba miałem zawyżone oczekiwania.
Co jest? Spadłeś z mostu?
Odstaw kubeczek, wskocz do autka i wypierdalaj.
Nieładnie tak.
Zwłaszcza że nasz wspólny znajomy zaoferował ci robotę.
Nie mam znajomych.
Ta konkretna osoba
uważa, że tylko ty się do tego nadajesz.
Ja? Mam wątpliwości. Dałbyś nawet radę pociągnąć za spust?
I dlatego nie masz znajomych.
Idź i powiedz temu, kto cię przysłał, że nie reflektuję.
Tak?
A jeśli to twoja była? Mia.
Pies ma koszulę od Valentino?
Tak. Dostałem od kumpla.
Mia ma kłopoty?
Nie ona. Jej siostra.
W co się wplątała?
Jest w gruzińskim więzieniu z dwójką dzieci.
Mąż ją tak urządził. Dasz wiarę?
- To Davit… - Davit Radiani. Pamiętam go.
Pewnie ostatnio widziałeś go,
kiedy ze swoim bratem Zurabem opychał działki w Gruzji.
W osiem lat wybudowali sobie spore imperium.
Nazwali się Nagazi.
Podobno to znaczy „owczarek”.
Urodzili się w czasie wojny.
Wychowała ich, zahartowała.
Uciekli przed wojną domową w Gruzji
bez żadnego dobytku
i schronili się w Armenii.
Przygarnął ich wuj Avtandil.
Do dziś zawiaduje ich operacjami.
W Armenii poznali nowy rodzaj wojny.
Żeby przetrwać w Erywaniu, wkroczyli na ścieżkę zbrodni.
Jako nastolatkowie handlowali dragami. Potem zabijali na zlecenie.
Uważali się za żołnierzy wybranych przez Boga.
Do Gruzji powrócili
jako bohaterzy ludu.
Zaoferowali swoim rekrutom coś nie do odparcia… rodzinę.
Zdobyli lojalność na poziomie kultu.
Dzięki temu stworzyli sobie
miliardowy biznes, obracając herą i bronią.
Mają polityków w kieszeni.
Praktycznie rządzą krajem.
Gdyby nie Amerykanie, Davit byłby wolny.
Miejsce?
Więzienie Tkachiri.
Posłuchaj mnie, i to uważnie.
W mojej fachowej opinii problemu nie stanowią Davit czy strażnicy,
tylko dwa uwięzione tam wojujące gangi.
Jeden chce tylko zabić ją, za to oba będą chciały zabić ciebie.
Gdybym był na twoim miejscu, a nie jestem,
wszedłbym tam po cichutku i nie rzucał się w oczy,
bo jak Davit się połapie, że buchnęli mu rodzinkę,
jego braciszek wypuści na ciebie wszystko, co się da,
słowem całą armię Nagazi.
Ubaw po pachy.
Start za sześć tygodni.
Zgarniamy działkę i ze względów politycznych działasz solo.
Jeśli cię nie złapią albo nie zabiją,
dostaniesz ode mnie buziaka.
Jeśli dasz ciała, to miło było cię znać.
WYBRZEŻE AMALFITAŃSKIE
Załatwimy dostawę broni do Seulu jutro wieczorem.
Mój brat Yaz dopilnuje tego osobiście.
Jutro idę na mecz.
Przepraszam, oddzwonię później.
Tyler.
Hej, Nik. Posłuchaj.
Tę całą emeryturę wziął szlag.
- Mam robotę. - Dziewięć miesięcy po śmierci klinicznej.
Ale żyję. Przelew jest w drodze.
O czym ty mówisz? Czemu chcą właśnie ciebie?
Nie słyszałaś? Stałem się legendą.
No comments yet. Be the first to leave one.