前 200 行。
To najbardziej zaciekły bój o fotel prezydenta
w historii USA.
Kandydat Republikanów senator Russell P. Kramer z Ohio
praktycznie poległ w tej walce wyborczej ze swym rywalem,
kandydatem Demokratów, gubernatorem Mattem Douglasem z Indiany.
Stwierdzenie, że kandydaci nie pałają do siebie miłością
byłoby zbyt delikatne.
Jednak dziś wieczorem bez względu na wzajemne animozje,
jeden z nich będzie musiał uznać przewagę rywala,
który zwycięży w walce o fotel prezydenta USA.
Dziękuję.
Niech was Bóg błogosławi.
To, co kiedyś było marzeniem
stało się faktem.
Zawsze powtarzam, że marzenia są jak dzieci.
Potrzebują zachęty i wsparcia, by dojrzewać.
Trzeba je karmić i pielęgnować,
a jednocześnie dać im wolność.
Ameryko, jesteśmy tu po to, by twój sen się spełnił.
I jestem pewny, że nasz czas
szybko nie przeminie.
Cztery lata później
Mamy wyniki głosowania.
Kilka minut temu
pogratulowałem zwycięstwa gubernatorowi Douglasowi.
Walczyliśmy dzielnie, ale nadszedł czas,
by ustąpić miejsca nowemu prezydentowi
i odłożyć na bok wszelkie spory,
pretensje, waśnie
i wątpliwości, czy ten człowiek jest w stanie poprowadzić naród
których, mam nadzieję, nikt z nas nie ma.
Przydarzyło mi się dziś coś dziwnego w drodze do biura.
Zostałem wybrany na prezydenta USA.
Cztery lata później
Przydarzyło mi się dziś coś dziwnego w drodze do hotelu.
Nie. Mamy wyniki.
Być może nie zgadzamy się z nimi, ale taka jest demokracja.
Gratulacje. Co za wieczór!
- Już czas. - Chodźmy. Co ty na to?
Powitamy naród, panie wiceprezydencie?
Powinniśmy. Czy to oficjalne wyniki?
Prezydent Douglas właśnie przyznał się do porażki. To dobry znak.
Chodźmy.
Trzy lata później
Zawsze wierzyłem, że marzenia są jak dzieci.
Potrzebują zachęty i wsparcia, by dojrzewać.
Ale tylko wytrwałość sprawia, że mogą się spełniać,
zmieniać kraje w mocarstwa
i pozwolić zostać Hiroshi Ashino
pracownikiem roku agencji ubezpieczeniowej Matsamuda.
Gratulacje.
Co, do cholery?!
Jezu Chryste!
To coś mnie złapało. Miałem to powalić na ziemię?
- Dobrze pan sobie poradził. - Tak myślisz?
Jutro w każdej gazecie
będzie zdjęcie, na którym tańczę z psem.
To był miś panda.
A jaka to różnica?
Czemu japońska firma...
Mam to gdzieś. Czy Jefferson tańczył z niedźwiedziem? Albo Lincoln?
- Czy Reagan pląsał z pandą? - Mogę to sprawdzić.
Jestem byłym prezydentem USA. Nie tańczę ze zwierzętami.
Tak jest. Bez tańca ze zwierzętami.
- Wiadomość od prezydenta. - Dziękuję, Jim.
Bruce. Jim ma wolne.
Przepraszam.
Jesteś podobny do Jima.
Jim jest czarny.
Tak, wiem. Ale obaj jesteście...
wysocy.
Znowu mnie wysyłają na pogrzeb.
Nie wierzę, że zrobiłam to z Mattem Douglasem.
Byłeś przywódcą wolnego świata.
Moja matka ma pamiątkowy talerz z twoją podobizną.
Joanno, nie mówisz nic o mojej książce.
Czy nowa wersja jest lepsza?
Cóż...
Jako redaktor powinnam być nastawiona krytycznie.
- Jest... - Jest do kitu?
Nie, nie jest... Nigdy bym...
Tak, jest do kitu. Przykro mi.
Za dużo miejsca poświęcasz temu, co chciałeś zrobić, zamiast pisać o tym,
co zrobiłeś.
Ale niewiele zrobiłem. Czyż to nie dowód uczciwości?
To chyba twoje.
Nie obchodzi mnie, czy ta książka
będzie się sprzedawać.
Piszę książkę, bo nie mam nic innego do roboty.
Na pewno masz wiele możliwości.
Nie mam.
Ale nie zniżę się do poziomu Kramera,
który robi z siebie małpę dla byle grosza.
Jimmy Carter ma klasę.
Osobiście dogląda budowy domów dla biedoty.
Ty też mógłbyś to robić.
Może za kilka lat.
Na razie im pokażę,
że skoro na mnie nie głosowali, to muszą marznąć.
Łatwo mi z wami poszło.
Prosimy, by pan tak nie robił. To może być niebezpieczne.
Mam do was pytanie.
Przez wszystkie te lata byli prezydenci mieli prywatną ochronę,
a czy była choć jedna próba zamachu?
- Nie. - To przykre.
Tylko opuścisz stanowisko
i już nikt nie chce cię zabić. Ludzie są niestali.
Zanim wejdziemy
musimy wiedzieć, jak się panu udało zniknąć z pola widzenia.
Wyluzujcie się.
Weźcie sobie wolne i obejrzyjcie Na linii ognia .
Wkrótce będziemy w Air Force One.
Nie znoszę pogrzebów. To straszne, gdy odchodzi dobry Demokrata.
Nieboszczyk był Republikaninem.
To nie jest tak źle.
Cześć, kochanie.
Tatuś wrócił.
Panie prezydencie.
Mój stary fotel.
Prezydent Douglas.
Prezydent Kramer.
Już wszystko jasne.
Russell, muszę cię o coś zapytać.
Kto prowadzi,
jak tańczysz z pandą?
Pracujesz nad książką?
Pisanie daje mi satysfakcję. Muszę to robić.
Sam napisałem kilka książek o tym, jak byłem przywódcą.
Masz niebywały talent do fikcji.
Co słychać u pani Douglas?
- Jesteśmy w trakcie rozwodu. - Wiedziałem o tym, prawda?
Życie w Białym Domu wystawiło twoje małżeństwo na próbę.
Katherine nie mogła się pogodzić z tym, że musiałem go opuścić.
Zabawne. Reszcie kraju wyszło to na dobre.
Chcesz porównywać wskaźniki poparcia?
Porozmawiajmy o poparciu.
Mnie próbowali zabić tylko raz, ciebie aż trzy razy.
Dwa! Ta kobieta w Phoenix się nie liczy. Miała pistolet startowy.
Przestań.
Jesteśmy tu z powodu śmierci.
Nie możemy zachować pozorów przyzwoitości?
Ja mogę.
Przyznaj, że jesteś dziwką.
Wymień trzy kobiety w D.C., których nie przeleciałeś, jak byłeś prezydentem.
Co ja mówię? Wymień choć jedną.
- Wal się. - Ty też.
Gdy mianowałem generała Charlesa Shermana do Kolegium Połączonych Szefów Sztabów,
wiedziałem, że ten człowiek miał marzenie.
A ja zawsze wierzyłem, że marzenia są jak nasze dzieci.
- Potrzebują zachęty... - Wymyśl coś nowego, Russell.
Szczęściarz z tego zmarłego generała. Nie musi znów tego słuchać.
Podasz mi ręcznik, Carl?
Nie lubię, gdy mi się przeszkadza podczas treningu. O co chodzi?
Obawiam się, że mamy wyjątkową sytuację.
Demokraci weszli w posiadanie groźnych informacji
na temat Olympii.
Olympii?
Udało się to ukrywać przez lata.
Zgadza się. I myślę,
że skoro to się wydarzyło za kadencji Kramera,
uda się zwalić ten skandal na niego.
On nic o tym nie wie.
Zawsze można stworzyć pozory, że wiedział.
Wystarczy skorygować dokumenty, zreinterpretować fakty.
No, nie wiem, Carl. To skomplikowana sprawa.
Jak to ruszysz, zrobi się niezły bałagan.
Uważam, że jeśli natychmiast nie zajmiemy się tą sprawą,
to urząd prezydenta będzie zagrożony.
Proszę się nie martwić. Więcej pan o tym nie usłyszy.
Nie usłyszę o czym?
Pani Sherman zdradziła mi, jaka była ulubiona piosenka Charliego.
Ta, która go rozweselała.
Boże, nie pozwól, by recytował.
Trudno pomyśleć o czymś bardziej odpowiednim do przytoczenia,
- niż słowa tej piosenki. - Chryste.
"Susie piżmak
i Sam piżmak
tańczą w krainie piżmaków.
Wywijają raźno.
A Sammy jest tak zgrabny".
Dwa tygodnie później
Co słychać?
Witam, senatorze. Miło pana widzieć.
Dziękuję. Miło z pana strony.
Miło było pana spotkać.
- Panie prezydencie. - Kaye!
Cóż za niespodzianka.
Jak się miewa moja ulubiona osobowość telewizyjna?
Jestem pana ulubioną?
Myślałam, że Diane Sawyer.
Tak. Co u niej słychać?
Chodzą plotki, że lada moment wybuchnie
skandal z pana udziałem.
Nie. Nie z moim, Kaye.
Ja jestem czysty.
Ponoć w ostatnim roku na stanowisku wziął pan hojne
"wynagrodzenie" za sfinalizowanie kontraktu z resortem obrony.
Szukam potwierdzenia tej informacji.
Twierdzisz, że wziąłem łapówkę?
- Matt, masz chwilę? - Jasne, Joe.
No comments yet. Be the first to leave one.