Az első 200 sor.
Chłopacy wciąż powtarzali mi
Każda szparka celem jest
Mnie starczyłaby
Jedna szparka
Połóż się
Nagi tak
Znajoma nieznajomość
Z apetytem patrzę się
Lecz mówiłeś, że mięso doczesne
I tanie jest
Przykro mi, żeś tani i brutalny
I że apetyt na ciebie mam
Oczyść
Kąp mnie
Gdy ostatnio Doprowadziłam cię na skraj
Leżąc przy tobie Nasza jedyna perwersja
Spragniona w morzu wody Niezdolna, by pić
Dopuść mnie
Oczyść mnie
Dopuść mnie Dopuść mnie
Oczyść
DŹWIĘK METALU
Lulu!
Lou?
Przestań.
Lou, czas wstawać.
Pobudka.
-No. -Wstań.
No już. Przestań.
Nie możemy marudzić.
Dobrze.
Mam dla ciebie smoothie.
Przejebany w smaku, ale zdrowy.
Chcesz łyka? Nie polecam.
Obrzydliwy.
Dobra, kupciu.
Potańczymy.
Tak!
Nieźle ci idzie.
-Nie? No dobra. -Nie.
I dla miłości zrobiłbym wszystko
Tylko nie to...
Czego on by nie zrobił w tej piosence?
-Co mu zostało do niezrobienia? -Anal.
-Nie, tego nie zrobię -On tego nie zrobi
Chciałem mieć Jeffa Goldbluma za ojca.
Widziałem Muchę i myślałem, że tak wygląda mój tata.
To by wiele wyjaśniało, bo to cudak.
-Ale wygląda jak ja. -To prawda.
-Tak! -Przypominasz Goldbluma.
Wykałaczka publicznie jest OK, ale nić już nie.
Próbowałaś?
-Użyć nici publicznie? -Tak.
-Nie. -Siedzisz przy stole...
Jak byłam mała, wyobrażałam sobie swój pogrzeb.
-W szkole, na matmie. -Super.
Wyobrażałam sobie własny pogrzeb i zaczynałam ryczeć.
Chyba chcę zostać skremowana. A ty?
Kremacja. Albo niech nakarmią mną ptaki.
Teraz możesz dodać prochy do tuszu do tatuażu.
Moja twarz na twoich plecach. Tam, gdzie masz klauna.
-Co? -No.
Straszna twarz klauna
Nie musimy wystawiać wszystkich.
Wiem, ale trzeba uzupełnić.
Dobra.
Chcesz wyłożyć różne?
Ta twarz przyciąga.
Ta kosztuje ekstra 50 dolców, bo...
-Oryginalne dzieło sztuki. -Napluję.
-50 $. -Dobra, 100 dolców.
Dziesięć patyków.
Zrobiliście test dźwięku?
-Tak? -Jeszcze nie.
-Wchodzimy o piątej? -Margaret sprawdziła dźwięk?
Jesteś już po próbie?
Nie i nie mam na nią ochoty.
Jestem obsrana.
Sprzęt się zrąbał.
Chyba tak.
Tak, w Nowym Jorku.
Zakres słuchu jakieś dwa na dziesięć.
Nawet ze mną z trudem się komunikuje.
Czy...
Muszę iść do lekarza?
Może pan iść od razu.
-Niech pan idzie. -Co...
-Teraz? -Tak.
Gdzie jest...
Lulu. Przepraszam, że tak wyszedłem.
Muszę coś ogarnąć, dobra?
Nie martw się.
Pan Stone?
Tak.
Jak głośność?
Taka wystarczy?
-Dobrze. Słyszy mnie pan? -Co?
-Czy mnie pan słyszy? Pogłośnić? -Słyszę.
Dobrze.
Powiem parę słów,
proszę je powtarzać.
Zacznę od prawego ucha.
„Bas”.
„Bałagan”.
Berło.
„Auto”.
Chcieć.
„Mop”.
Hałas.
„Szukanie”.
Gardło.
-„Rów”. -Ryba.
„Mowa”.
„Pierścień”.
Miotła.
„Zarazek”.
„Życie”.
„Drużyna”.
„Pokrywka”.
„Pokrywka.”
To pańskie wyniki.
Jeśli chodzi o poziom głośności,
to w prawym uchu ma pan 28%,
-a w lewym 24%. -Że co?
-W lewym jest 24%. -Dobrze.
Niezależnie od tego, jak głośno czytałem,
nawet przy podniesionym głosie,
wciąż nie rozpoznawał pan od 70 do 80% wypowiadanych przeze mnie słów.
Rozumiem.
To źle.
Tak, widzę. Co...
Co możemy poradzić? Jak odzyskam słuch?
Musi pan coś zrozumieć.
To, czy jest to wynikiem hałasu,
czy to problem autoimmunologiczny,
jest bez znaczenia.
Wiem, że mam problem.
Pytam, co mogę z tym zrobić.
Może pan zacząć
od eliminacji wszelkiej ekspozycji na hałas.
Następnie możemy przeprowadzić testy i dokładnie określić,
co dzieje się z pańskimi uszami.
Jeśli nam się uda, odbędziemy kolejne rozmowy.
Co możemy?
Istnieją implanty, które omijają ślimaka.
-„Implanty”? -Tak.
Działają?
Mogą pomóc ludziom z poważnym ubytkiem słuchu lub całkowitą głuchotą.
No to do dzieła.
To nie takie proste.
To bardzo złożony i dość kosztowny proces.
Jak bardzo?
To zależy, od 40 do 80 tysięcy dolarów.
Ubezpieczenie ich nie pokrywa.
Rozumiem.
Ile się czeka? Trzeba je zamówić?
Panie Stone, pański słuch gwałtownie się pogarsza.
Mam rację?
I w ciągu najbliższych kilku dni,
nawet godzin, to będzie postępować.
Utracony przez pana słuch
nie wróci.
Musi pan zrozumieć, że priorytetem jest
zachowanie słuchu, który panu pozostał.
Ruben, co do chuja? Ruben!
Nic nie słyszę.
Co?
Nic nie słyszę.
ODZYSKASZ GO?
Tak, odzyskam.
Muszę...
Jest pewna operacja.
-Co? -To naprawdę całkiem proste.
Wsadzają ci do łba implant.
To się cofnie.
To nic, Lou.
Kosztuje 40 czy 80 patyków.
Ale odzyskam go.
-Na razie musimy grać dalej. -Nie.
-Lou. -Nie.
Zobaczymy, jak zagramy jutro.
Spróbujmy. Będę jak metronom.
-Graj pode mnie. -Nie.
Trochę dziwnie, ale co robić.
NIE! NIE BĘDZIE GRANIA!
Lou, mamy zaplanowaną trasę.
-To ryzykowne. -Mamy trasę.
-Pamiętaj o trasie. -Nie.
-Mam to gdzieś. To niebezpieczne. -Jest już potwierdzona!
-Ruben! -Kurwa, wiedziałem. Wracam.
Stary, masz fajkę?
To śmieszne.
Śpi.
Cześć, Hector.
Tu Lou. Ruben ma teraz mały kryzys.
-Siema, Hector. -Ma problem ze słuchem.
Mogę go dać, ale nie jest w stanie cię usłyszeć.
Dobra.
Mów do niego.
Cześć, Hector. Co tam?
No comments yet. Be the first to leave one.