ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Wiem, jak to jest czuć gniew.
I znam przyjemność, jaką sprawia pochwała.
Często niemal wybucham płaczem lub śmiechem.
Lecz poza tymi wszystkimi uczuciami…
Cóż jest więcej?
Jak mogę tego dotknąć?
A jeśli nic nie ma,
to skąd we mnie pewność, że coś jest?
CHODŹ ZE MNĄ
W 1966 buddyjski mistrz zen Thich Nhat Hanh został skazany na wygnanie
za działalność na rzecz pokoju podczas wojny w Wietnamie.
Osiedlił się we Francji i założył Plum Village,
klasztor, który dziś jest jednym z wiodących ośrodków praktyki uważności na świecie.
Można uderzyć w bęben tak owiniętą pałką?
Każda pałka będzie wydawać inny dźwięk.
Spróbuj.
Mamy odwinąć tę drugą?
Ścinając całkowicie włosy…
Ścinając całkowicie włosy…
…składam dzisiaj wielki ślub…
…składam dzisiaj wielki ślub…
…by przemienić całe moje cierpienie…
…by przemienić całe moje cierpienie…
…i pomagać wszystkim żyjącym istotom.
…i pomagać wszystkim żyjącym istotom.
Gdy przychodzi lodowata zima,
jest bezwzględna dla wszystkiego, co młode, delikatne i niepewne.
Trzeba wyrosnąć z młodzieńczej niepewności, by przetrwać.
Dojrzałość i zdecydowanie są konieczne.
Patrzenie na pewność i odwagę drzew, przygotowujących się na przyjście zimy,
pomaga mi docenić to, czego się nauczyłem.
Musisz usunąć stąd to słowo.
Co tu się dzieje?
Jeszcze nie jestem dość wysoko.
Nie, to nie to.
No tak, zawsze ten sam problem.
Kiedy ogród jest dobrze wypielony,
kwiaty – symbol oświecenia –
mają szansę
się rozrastać.
Potrzebny jest nawóz,
by wzrosły kwiaty,
potrzebne jest cierpienie,
by się przebudzić.
Kropka.
Cierpienie jest nawozem.
Pożywieniem przebudzenia.
Oświecenia trzeba szukać w cierpieniu.
Dlatego mówimy, że
„cierpienie jest oświeceniem”
i że
„znajdujemy nirwanę w narodzinach i w śmierci.”
„Jestem naprawdę w domu.”
Oto pierwsze ślubowanie.
Nie wolno uprawiać seksu.
Jeśli shikshamana dopuści się stosunku seksualnego,
nie może dłużej pozostać shikshamaną.
Nie może dłużej zwać się mniszką, córką Buddy.
Jeśli nie miała stosunku seksualnego, ale dotknęła czyjegoś ciała z pożądania,
mimo iż ciągle pozostaje mniszką, to nie dotrzymała ślubów shikshamany.
Musi się do tego przyznać, i jeszcze raz złożyć ślubowanie.
Oto pierwsza z sześciu reguł shikshamany.
Czy dotrzymujesz ślubu czystości ciała?
Teren zakonu
Rozumiecie to?
Ten wiersz?
Słuchając Dharmy w ostatecznym wymiarze,
patrzę na opadające jesienne liście,
które przysłaniają całe niebo.
Widzę jesienny księżyc
na każdej ścieżce, starej ścieżce,
ale Dharma nie jest ani pełna, ani pusta.
A tutaj sypia pustelnik.
Na początku wydawało się, że to przepływająca chmura.
Ale po kilku godzinach poczułem, jak moje ciało obraca się w dym i odpływa.
Stałem się nikłą smugą obłoku.
Zawsze myślałem o sobie, jako o materialnej istocie.
I nagle zobaczyłem, że wcale nie jestem materialny.
Dostrzegłem, że istota, którą uważałem za swoje „ja”, była tak naprawdę zmyśleniem.
Zrozumiałem, że moja prawdziwa natura
jest o wiele bardziej rzeczywista –
– zarówno brzydsza i piękniejsza niż mógłbym sobie kiedykolwiek wyobrazić.
Pewnego dnia zapytałem mniszkę Cam Nghiem, czy jest szczęśliwa.
„Czy jestem szczęśliwa?” – zapytała.
„To trudne pytanie – nie wiem, czy jestem szczęśliwa.”
I wtedy zapytałem czy czuje…
Czy czuje się...
zadowolona. I odpowiedziała, że tak.
Tak, ciągle po prostu gotujesz, i to może dawać radość.
Ale kiedy kończą ci się pomysły, to masz tego serdecznie dość.
Może z innymi jest inaczej…
Ale kiedy ja robię coś zbyt długo, to zaczynam się nudzić.
Jeśli to twój obowiązek, to po prostu to robisz.
Ale czy to lubisz? Ja nie lubię powtarzalnych czynności.
Są chwile, kiedy robię pewne rzeczy z miłości do naszego nauczyciela.
To pomaga radzić sobie z nudą.
Ale czasami muszę stąd odejść.
Kiedy wracam, znów czuję świeżość naszego spotkania.
Jesteśmy blisko z naszym nauczycielem. Dlatego czasami się nudzimy.
Młodszych, którzy nie spędzają z nim tak wiele czasu,
uszczęśliwia pewnie każda chwila, którą mogą spędzić z nauczycielem.
OK, gotowe.
Gotowe?
Dobra jesteś!
Położysz serwetkę po prawej?
Nie, po lewej.
Przyjaciele chcą, żebyś pojawiał się w znanej im formie.
Ale to niemożliwe.
Jak moglibyśmy żyć, jeśli pozostawalibyśmy niezmienni?
By żyć…
musimy umierać w każdej chwili.
Musimy raz po raz ginąć wśród burz, dzięki którym możliwe jest życie.
Stałem się polem bitwy.
I dopóki burza się nie skończyła, nie wiedziałem, czy przeżyję.
Nie w znaczeniu fizycznego życia, ale w głębszym znaczeniu mojej istoty.
Raz za razem rozpadałem się i czułem dojmującą potrzebę obecności tych, których kocham.
Choć dobrze wiedziałem, że gdyby byli obecni,
musiałbym ich odpędzić, lub sam uciec.
- Wziąłem 500. - OK.
Może mogę zostać na pierwszy tydzień? A potem się zobaczy?
- Dobrze. - Można tak? Tylko na tydzień?
- Można. - OK.
Więc w waszym przypadku
nie ma sensu dołączać do grupy dla dorosłej młodzieży, bo macie dzieci.
Ach, dobrze, rozumiem.
Wiecie, czemu zegar dzwoni, prawda?
Słyszeliście o tym?
Tak, ktoś mi o tym powiedział.
Dzwoni co 15 minut, prawda?
Zegar dzwoni co 15 minut,
i w Plum Village zasada jest taka,
że kiedy słyszymy dzwon,
przerywamy to, co właśnie robimy,
aby powrócić do chwili obecnej;
bo często łapiemy się na tym, że działamy na autopilocie,
i chodzi o to, żeby się z tego wyrwać.
To jest trudne i wymaga długiego treningu,
ale tutaj ćwiczymy to razem.
Miałam pieska i ten piesek zmarł i byłam bardzo smutna,
i nie wiem, jak przestać być smutną.
To bardzo trudne pytanie.
Załóżmy, że patrzysz w niebo… Patrzysz w niebo i widzisz piękną chmurę.
I ta chmura bardzo ci się podoba.
I nagle – chmury już nie ma.
I myślisz, że chmura odeszła.
Gdzie teraz jest moja ukochana chmura?
Jeśli będziesz miała czas się nad tym zastanowić, przyjrzeć się temu,
zobaczysz, że chmura wcale nie umarła, nie odeszła.
Chmura stała się deszczem.
I kiedy popatrzysz na deszcz, zobaczysz swoją chmurę.
I jeśli będziesz uważnie pić herbatę, zobaczysz deszcz w swojej herbacie, i swoją chmurę też.
I powiesz: „Dzień dobry, chmurko! Wiem, że nie umarłaś.
Ciągle żyjesz, ale w nowej formie.”
I z pieskiem jest tak samo.
I jeśli dobrze się przyjrzysz, dostrzeżesz pieska w jego nowej formie.
Kiedy burza wreszcie ucichła, skruszyły się warstwy mojej wewnętrznej zaprawy.
Na opuszczone teraz pole bitwy
zza horyzontu padło kilka słonecznych promieni,
zbyt słabych, by ogrzać mą znużoną duszę.
Odniosłem wiele ran,
a jednak doświadczyłem niemalże ekstatycznego uczucia odosobnienia.
Nikt nie rozpoznałby mnie w mojej nowej postaci.
Nikt mi bliski nie wiedziałby, że to ja.
Hieu, dałeś mi tak wiele szczęścia.
Kiedy odszedł twój ojciec,
dałeś mi energię, by dalej chodzić do pracy i żyć z tobą.
Wiem, że to, co się zdarzyło, to moja wina.
Moja praca jest stresująca i nie wiem, jak to kontrolować,
dlatego kiedy mama wraca późno do domu,
trudno mi się zastanowić i złapać oddech,
i krzyczę na ciebie, synku.
Obiecuję, że się poprawię,
i że będę oddychać, jak nauczył nas nasz nauczyciel Thich Nhat Hanh.
Chcę tylko powiedzieć, że mama bardzo cię kocha.
Wdech…
Raduję się moim wdechem.
Wydech…
Wypuszczam powietrze.
Wdech.
Wydech.
Jest taka piosenka, którą w Plum Village lubimy śpiewać: „Przybyłem, jestem w domu.”
To pieśń o praktykowaniu…
Bo praktykowanie uważności to nieustanne przybywanie.
Przybywanie do tu i teraz.
Ciągle gdzieś biegniemy…. ale jeszcze nie przybyliśmy.
Ciągle czegoś wyczekujemy, poszukujemy, czegoś pożądamy…
Ale jeszcze tego nie znaleźliśmy... …więc biegniemy dalej.
I nie wiemy jak długo…
Jak daleko jeszcze trzeba będzie biec i szukać tego, czego szukamy.
Może wierzycie, że czegoś wam brakuje do szczęścia i właśnie tego szukacie.
I to bieganie i poszukiwanie stało się przyzwyczajeniem.
A życie i wszystkie jego cuda
są dostępne tylko w bieżącej chwili.
Bo przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma.
Istnieje tylko bieżąca chwila.
Więc ćwiczenie uważności pomaga nam
dojść do domu – do tu i teraz,
abyśmy nauczyli się głęboko przeżywać życie.
Dzięki temu nie zmarnujemy naszego życia.
Góry i rzeki, ziemia i słońce, wszystkie leżą w sercu świadomości.
No comments yet. Be the first to leave one.