ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Fiona.
Fiona.
- Zasypiasz? - Nie.
- Chyba jednak tak. - Nie.
- Jesteś pewna? - Tak.
- Jesteś pewna? - Jestem.
Zaraz zacznie mi burczeć w brzuchu.
Chyba jednak zasypiasz.
Nie zasypiam.
Nie zaczynaj.
- Co takiego? - Sherwin.
- Co zaczynam? - To.
- Czego nie zaczynać? - Tego.
Przestań.
- Przestań! - Co?
- O co chodzi? - To nie fair.
Co?
Że ty nie masz łaskotek.
Wybacz mi.
Nie nabijaj się ze mnie.
Nie wyjeżdżaj więcej.
- Dobrze? - Dobrze.
Jedna nowa wiadomość.
Fiona, tu Juan. Gdzie jesteś?
Dzwoniłem na komórkę.
Nie wiem, co robić.
Zaczniemy spotkanie bez ciebie. Przyjdź. Zadzwoń.
Tu Fiona. Zostaw wiadomość, oddzwonię jak najszybciej.
Dzięki.
Sherwin, to ja.
Chyba masz rację.
Powinniśmy odwiedzić mamę, nim będzie za późno.
Zadzwonię po pracy. Kocham cię.
Fiona?
Czy to Sherwin Owens?
Tak. Kto mówi?
Mieszka pan przy Long Avenue 21?
Tak.
Tu funkcjonariusz Holson z policji.
Próbowaliśmy się z panem skontaktować osobiście.
W jakiej sprawie?
Przykro mi o tym mówić przez telefon,
ale pana żona miała wypadek samochodowy.
Śmiertelny.
Panie Owens?
Chce pan z kimś porozmawiać? Możemy kogoś przysłać.
Czy może pan...
Mógłby pan...
Mógłby pan pomóc...
Tu Fiona. Zostaw wiadomość.
Pan Owens?
Tak.
John Scott z krematorium Lincoln.
Mogę wejść?
Rozumiem, że wizyta u nas byłaby dla pana trudna.
Dobrze, że mogłem ją panu przywieźć.
- Dziękuję. - Wyrazy współczucia.
Panie Owens.
Proszę jeszcze tu podpisać.
Witaj, słońce.
Sherwin.
Wstawaj.
Sherwin.
Pobudka.
Sherwin, no już.
Wstawaj.
Co tutaj robisz?
Nie powinnaś być w pracy?
Tak.
Cholera.
P, mogłabyś...
Proszę bardzo.
Przestań pić i palić.
To ohydne. I cuchniesz.
Chodź jeść.
Skąd pomysł, że chce mi się jeść?
Bo od dawna nic nie jadłeś.
Co z pogrzebem?
Wiem, że chcesz pomóc,
ale musisz...
Dzwonią 15 razy dziennie.
Powiedz, żeby się odczepili.
Nie mam na to siły.
W porządku. Zajmę się tym.
Nie odbieraj, niech dzwoni.
Tu Sherwin i Fiona. Zostaw wiadomość.
Tu Lucinda.
To jej mama.
Może przyjechałbyś do mnie do Maine?
Dobrze ci zrobi.
Nie musisz oddzwaniać.
Nie mogłeś temu zapobiec.
Mogłem.
Nie. Nie wsadziłeś jej do samochodu.
- Miałem się nią opiekować. - I tak było.
Jak możesz tak mówić?
I za nią tęsknić.
Lodówka jest pełna.
Nie musisz dzwonić do jej mamy.
Porozmawiam z nią.
W razie czego zadzwoń.
Kocham cię.
Utrudniasz sobie życie.
Pojedziemy do niej?
Nie wiem.
Będzie próbowała nas zniszczyć.
Jesteśmy silni.
Idź do wujka.
Idź.
Co tutaj robisz?
Mama mówiła, że chcesz pograć.
Serio?
Jestem przeziębiony.
- Podmieniłeś pady. - Nie.
To gdzie ja jestem?
- Naciśnij „start”. - Nacisnąłem.
Wcale nie.
Wszystko jedno. I tak wygram.
Masz rację. To moje.
- Nie zasłaniaj. - Właśnie.
Chwileczkę.
- Sprzątam. - Co się stało?
Możesz zostawić?
Nie. Wystarczy ci.
- P. - Tak?
Zjedz jabłko.
Zacząłeś grać i nic nie mówisz?
Mama zabroniła mówić o cioci Fionie.
To nic.
Przykro mi.
Dzięki, Jamal.
WITAMY W MAINE
Sherwin?
Jestem Ann, pielęgniarka Lucindy.
- Miło mi poznać. - Mnie również.
- Wejdź. - Dziękuję.
Spodziewa się ciebie,
ale teraz śpi. Porozmawiacie przy kolacji.
Pokażę ci twój pokój.
Tu na górze.
Łazienka jest po lewej.
Przygotowałam czyste ręczniki.
Muszę wracać do Lucindy.
W razie czego zawołaj mnie.
Dziękuję.
Wszystko gra?
Tak. Jest coś do picia?
Oczywiście.
Wino czy whisky?
- Napiłbym się whisky. - Super.
- Proszę. - Świetnie.
- Też się napijesz? - Nie, dzięki.
Tak mi przykro.
Dziękuję.
Jak wiesz, niedawno tu była...
i miło było w końcu ją poznać.
- Polubiłaś ją? - Bardzo.
Ja też.
Nikt nie powinien stracić dziecka.
Albo żony.
Naturalnie.
Co jest na wyspie, którą widać z mojego okna?
Latarnia morska.
Ma świetną historię.
Latarnia?
Opowiesz mi?
Przepraszam.
Na wyspie jest latarnia.
Samotny latarnik poślubił młodą dziewczynę
i przywiózł do siebie.
Po jakimś czasie stwierdziła...
że jej się nudzi.
Więc kupił jej pianino.
Kiedy dostarczono instrument,
były tylko jedne nuty.
Grała więc w kółko
tę samą melodię, aż w końcu latarnik oszalał.
Porąbał siekierą pianino,
żonie odciął głowę i popełnił samobójstwo.
Przepraszam. Przesadziłam?
Szlag.
- Nie wiem, po co to mówiłam. - Nie szkodzi.
Witam, pani Wright.
Usiądź, proszę.
Dziękuję.
Proszę.
I oto jesteśmy.
Wygląda smacznie.
Nie myślałam, że przyjedziesz.
Ja też.
Jak minęła podróż?
Dobrze.
A właściwie wszystko jest teraz koszmarem.
Ledwie siebie poznaję.
Dopiero co tu była i czuła się dobrze.
Dobrze?
Więc... co się stało?
Z tego, co mi powiedziano, zmieniała pas ruchu...
To już wiem.
Czytałam, co się stało.
No comments yet. Be the first to leave one.