ആദ്യത്തെ 165 വരികൾ.
Wróciłam.
Witaj z powrotem. Praca skończona?
Jestem głodna.
Gdzie Yuru?
Poszedł poćwiczyć do jakiegoś cichego miejsca.
Ken, Prawy i Lewa poszli z nim.
Co? A nie myślisz, że znowu ucieknie i go złapią?
Jest z nimi też Kotetsu.
Śledzę ich lokalizację.
Rozumiem.
Jak poszło z kapłanem?
Ciężko było go pogrzebać przez jego rozmiar.
Kto go zabił? Ród Kagemorich?
Nie wiem ani kto go zabił, ani czemu to zrobił.
Kto ci zlecił jego pogrzebanie?
„Bandyci”.
Mówili coś?
Nic. Już nie żył, gdy dotarli do jego sklepu.
Myślisz, że ma to związek z Yuru?
Nie jestem pewna. Mam nadzieję, że nie oznacza to dla nas kłopotów.
To składniki, które przygotowałam na hotpot wczoraj.
Nie zjedliście go?
Stwierdziliśmy, że poczekamy na ciebie.
Zamiast tego zjedliśmy co zostało.
Nie musieliście na mnie czekać.
Yuru mówi, że hotpot powinno się jeść razem jak rodzina.
Tak tylko mówię do siebie,
ale w ciele kapłana były wyryte słowa.
„W czasie następnej pełni księżyca o godzinie dzika
przyjdź do pierwszego magazynu Fujimurayama.
Mam twoją podrabianą siostrę i dziecko z wioski.”
Hana
To była wiadomość dla Yuru.
Bandyci powiedzieli mi, żebym nie mówiła tobie ani Yuru.
Myślisz, że ten kto zostawił wiadomość, wie gdzie są rodzice Yuru?
Czy ja wiem? Jeśli porwał Mine i Nagisę
mógłby użyć ich jako przynęty, żeby wywabić Yuru.
Przynajmniej...
nie sądzę, aby rodzice Yuru byli przetrzymywani.
Ale możliwe, że ten ktoś coś o nich wie.
Nie zaprzeczę.
To tyle co chciałam powiedzieć od siebie.
Umywam od tego ręce. Reszta zależy od ciebie.
Ta sprawa stała się naprawdę upierdliwa.
Co tu zrobić?
Kiedy wypada godzina dzika podczas następnej pełni?
Około 22:00, 14 dnia tego miesiąca.
Jak na kogoś kto nie chce się angażować, to nieźle się przygotowałaś.
Odcinek 14 Rodzina i przyjaciele
Nie ma tu nigdzie miejsca do strzelania z łuku.
No nie ma.
Wszędzie są ludzie.
Byłby problem, gdyby strzała przestrzeliła nad celem.
Może kontraduet Asy znowu nas połknie?
Nie ma mowy.
Patrz, Ken. Te ryby są ogromne.
Złapmy je!
Nie możemy, Yuru!
Zakaz!
Poławianie ryb jest zabronione.
Patrz! Nie wolno tu łowić.
Możemy je zapędzić na płyciznę i chwycić rękami.
Tu nie chodzi o sposób!
Chcę po prostu złapać coś na hotpot dla Hany.
Twoje powody nie mają znaczenia!
Jak na barbarzyńcę to jest miły w dziwnych momentach.
Czemu w dolnym świecie ludzie nie polują, chodź jedzenie jest przed ich oczami?
Spójrz. Przecież można je łatwo upolować.
Nie można polować na ptaki i inne zwierzęta, jak się chce.
Faktycznie, Dera wspominał coś o pozwoleniu na polowanie.
Takie jest prawo w tym kraju.
Nikt tutaj nie chodzi z łukiem czy maczetą.
To jak się bronią przed zwierzętami i łotrami?
Mamy ludzi zwanych „policjantami”, którzy bronią innych.
Pewnie o tym wiesz,
ale tutaj zostaniesz aresztowany za zabójstwo, niezależnie od powodu.
Co?!
Co?!
Niemożliwe!
Czy było to zbyt oczywiste?
Nikt nie nauczył go podstawowych, zdroworozsądkowych zasad życia tutaj?
Normalnie nikt nie chciałby mieć nic spólnego z wioską Higashi.
Muszę doedukować Yuru!
Przecież to nie ma sensu!
Powinieneś mieć możliwość obrony, gdy ktoś chce cię zabić.
Nawet samoobrona jest przestepstwem, jeśli posuniesz się za daleko.
Yuru, w pobliżu jest kontraduet.
Wrogowie?
Nie wiem.
Moja broń nie jest gotowa na walkę, więc wolałbym uniknąć starcia.
Wycofajmy się.
Przyjąłem.
Bardzo dobrze!
Podążają za nami.
Zauważyli nas już tutaj.
Kim oni są? Przyjaciółmi czy wrogami?
Kierują się w wyludnione miejsce.
Zauważyli nas?
W końcu ich znaleźliśmy.
Nie uciekną nam.
Zdecydowanie kierują się w naszą stronę.
Ich celem jest Yuru?
W porządku.
Spotkamy ich tutaj.
Jeśli to wrogowie, po prostu zmierzymy się z nimi.
Ken, możliwe, że nie będę w stanie cię ochronić.
Postaraj się, proszę.
A więc...
Co to za jedni?
Kontraduet i jego władca, czyż nie?
To czarne ubranie.
Czy to Kagemori? Nie wyczuwam żądzy krwi.
Nie...
A ci jeśli zmienię zdanie i spróbuję cię zabić?
Czego chcecie?
Zważajcie na słowa.
Czekajcie, czekajcie.
Nie chcemy was skrzywdzić.
Zdejmiemy nasze przebranie.
Przebranie?
Gdy nasz władca jest sam,
ludzie go nękają albo zabierają do schroniska dla zwierząt.
Udajemy więc, że jesteśmy właścicielami zwierzęcia.
Ukrad—to znaczy, pożyczyliśmy ubrania i peruki, żeby udawać ludzi.
Tak wyglądamy naprawdę.
Przestraszyłem się. Wyglądają jak Długoręka i Długonogi.
Czy raczej... Kosmici.
Jesteśmy kontraduetem.
Ci którzy nas widzą, z jakiegoś powodu, zawsze nazywają nas kosmitami.
To takie nieuprzejme.
Jesteśmy zwykłym kontraduetem.
Emm, jak się do was zwracać?
Jesteśmy...
Co?!
Język kosmitów?!
Ach...
Ludzie nie są w stanie tego wymówić.
Rozumiem. Więc tak to jest.
Jak nic kosmici!
Dawno temu byliśmy czczeni po cichu w Noto.
W końcu nas jednak zapomniano.
Wyznawcy przestali nas odwiedzać i myśleliśmy, że znikniemy,
ale pewnego dnia bezpański pies na nas spadł
i utworzyliśmy kontrakt.
Co? Ten pies to wasz władca?
Tak.
Choć nie otrzymaliśmy jeszcze imion, więc jest to problem.
Pomyśleć, że naszym panem jest pies.
Przedstawić was komuś kto potrafi rozwiązywać kontrakty?
Nie!
Lubimy naszego obecnego pana!
Musicie naprawdę go lubić!
Wyglądacie na kontraduet, z którym można porozmawiać.
Nie znamy żadnego kontraduetu, z którym moglibyśmy omówić naszą sytuację.
Zechcielibyście zostać naszymi przyjaciółmi?
Pewnie.
Tak długo jak nie skrzywdzicie naszego władcy.
Kontraduety przyjaciele?!
Oczywiście!
Wspaniale! Czy możemy zapytać o wasze imiona?
Jesteśmy Prawy i Lewa.
Niemożliwe! Jesteście czcigodnymi z wioski Higashi?
Prawdziwe legendy!
Możemy uścisnąć wasze dłonie?
Tak się cieszę, że żyję!
No comments yet. Be the first to leave one.