ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Hypergnosis, moja firma, pozyskuje wasze dane
za każdym razem, gdy klikacie „Zgadzam się”.
A jak wiecie, mam problemy z zaufaniem.
Pacjenci mają niebezpieczne, agresywne skłonności.
Co sprzedajesz? Dane.
VA ma w bazach 16 milionów rannych bohaterów.
Gdy wykorzystywałeś w handlu poufne informacje
swoich klientów...
Potrzebuję tylko jednego z twoich klientów.
Carl Bardolph.
Jezu.
Kurwa.
Dlaczego w moim zlewie jest pająk?
Doktorze Gary.
Tak, Duncan, cześć.
Mam wstępne wyniki badań.
Wiesz, zazwyczaj wolałbym sporządzić
formalną diagnozę na piśmie,
ale skoro tak ci się spieszy...
- Wal prosto z mostu. Gdzie jestem na spektrum?
Jaki jest mój wynik?
Cóż, według tych testów
jesteś całkowicie typowy.
Typowy?
To brzmi jak obelga.
Nie.
To po prostu znaczy, że nie jesteś neuroatypowy.
To niemożliwe.
Ja... ja myślę inaczej.
Do tego mam zero poczucia humoru i zero empatii.
Właściwie, według tych testów,
jeśli chodzi o mierzalne cechy związane
z tym, co powszechnie uważa się za empatię,
jesteś osobą bardzo empatyczną.
Co?
Ciągnij druta, jestem empatyczny!
Nie, przepraszam.
Wiesz, Duncan, chyba po prostu
nie wyraziłem się zbyt jasno.
Mówiąc po ludzku: jesteś normalny.
Nie, ja... przepraszam.
Nie, jesteś normalny.
Jestem, kurwa, wyjątkowy.
Cóż, z medycznego punktu widzenia
jedno nie wyklucza drugiego.
Nie, nie.
Empatyczny to po prostu patetyczny z przedrostkiem, okej?
Jestem drapieżnikiem alfa.
Jem empatię na śniadanie, okej?
A w ogóle jakie ty masz kwalifikacje, Gary?
Co? Pracujesz z dziećmi.
O co w tym chodzi?
Co jest z tymi wszystkimi dziećmi, Gary?
Co? To dziwne.
Rozumiem, że zaskakująca diagnoza
może być wytrącająca z równowagi.
Zale...
Bo... tak.
Och.
O mój Boże.
Co za... mówisz poważnie?
Duncan, wybuchły pożary.
Są niedaleko Napa.
Duncan?
Giń!
Giń! Giń!
Poczuj ukłucie mięty, ty obrzydliwy, włochaty potworku.
Właściwie jesteś bardzo empatyczny.
Dodzwoniłeś się do dr JoAnne Felder.
Jeśli to pilna sprawa, zadzwoń pod 911.
W przeciwnym razie zostaw wiadomość.
Mam Bardolpha na celowniku,
samą legendę.
Czuję się jak Jane Goodall
mająca zastrzelić goryla srebrnogrzbietego.
O rany.
Wystarczy, że wejdzie w to na jakieś
3% do 5% udziałów, a będę niezwyciężony.
Dobrze mnie przygotowałaś, JoAnne.
Mówił Duncan Park, bez odbioru.
Kto to?
Och, um, to Linus Po.
Znasz jego muzykę?
Nie, ten facet przez telefon.
Och.
Nikt. Klient.
Nie martwisz się czasem, że twoi klienci
mogą być, no wiesz, niestabilni?
Może niebezpieczni? - Nie, skarbie.
Skarbie, nie. Nie moi klienci.
Czy to dlatego, że są bogaci?
Cóż, wydaje mi się, że trzeba być dość stabilnym
psychicznie i emocjonalnie,
by osiągnąć sukces finansowy.
Nie wydaje mi się, żeby to była prawda,
patrząc historycznie.
To był Linus Po.
Niestety bard z Ohio zmarł dzisiaj w wieku 74 lat.
Och, nie.
- Wszystko w porządku? - Tak, przepraszam.
To po prostu Linus Po.
Pomógł mi przetrwać liceum i w ogóle.
A niech to.
Za każdym razem, gdy w NPR puszczają czyjąś muzykę, ten ktoś nie żyje.
Przepraszam.
Tata też go uwielbia, więc...
To ja zaraziłam twojego tatę Linusem Po.
Cześć. Przepraszam.
Ja tylko... dzięki.
Czy mogę...
Carl Bardolph.
Duncan Park, Hypergnosis.
Wielki fan.
Ogromny. No wiesz, największy.
Gigantyczny. Niezręcznie wielki.
Mogę usiąść?
Twój manifest, „Prawo Bardolpha”,
był dla mnie bardzo ważny, wiesz?
„W społeczeństwie napędzamym technologią
wzrost będzie trwał w nieskończoność”...
Ostateczny kij hokejowy.
Jesteś na moim Mount Rushmore, Carl.
Mówię ci.
Ale nie jesteś z kamienia. Jesteś z krwi i kości.
I założę się... założę się, że jeszcze nie skończyłeś,
ani trochę.
Więc ja? Ja... tak.
Fah-fa, słyszałeś... słyszałeś o tym?
Nie.
Um, F-A-H myślnik F-A kropka com.
Tak, to było wielkie w 2009, na początku 2010.
Ale to nieważne.
Mój najnowszy projekt, Hypergnosis...
Chodzi o analitykę danych, świetny, świetny algorytm.
Sęk w tym, że.
Cupertino nas chce.
Tak.
Prowadzimy rozmowy o przejęciu.
Wyszło to do prasy parę tygodni temu,
więc nie zdradzam tajemnic, ale ja...
Myślę, że przyjęcie tej oferty to duży błąd.
Znaczy, wiesz, jak tam jest.
Złote kajdanki. Rozumiesz.
Więc pomyślałem, że gdybym znalazł
inwestora prywatnego,
kogoś, czyja reputacja w wybieraniu zwycięzców
jest tak doskonała...
I oto jesteś.
To znaczy...
Muszę zapytać: co powiesz na nas?
I może Hypergnosis to twój powrót do gry.
Podwójna tęcza.
Z nowoczesną firmą analityczną
moglibyśmy naprawdę stworzyć coś...
Ała!
Och!
Co do kurwy?
Co do kurwy jest nie tak z...
O mój Boże!
Zero dni od pchnięcia kogoś nożem, JoAnne.
Uh, kogo pchnąłeś?
Ten tani CEO przychodzi do mojej miejscówki
i zaczyna gadać, jakbym dał mu pozwolenie na odezwanie się.
I pchnąłeś go nożem?
To było widelcem.
Nic mu... nic mu nie jest.
Ale ze mną jest źle!
Cała nasza praca poszła na marne!
Wszystko, co osiągnęliśmy, po prostu...
- Dobrze... - Wyrzucone przez okno!
- Tak, dobrze. Dobrze, Carl.
Wszystko w porządku.
Omówimy... omówimy to wszystko na sesji.
Teraz ja... muszę...
- Tak, okej. Granice. Masz rację.
I to tuż po tym, jak moje też zostały przekroczone.
Ja... - Nie, w porządku.
Może być czwartek w południe?
Musisz... musisz mi uwierzyć, JoAnne.
Ten koles to typ faceta, któremu chcesz strzelić
prosto między te skomlące, małe, robaczywe oczy.
Ale nie możesz.
Bo nie powinieneś.
- Rozumiem. I to nie twoja wina, Carl.
Cokolwiek się stało, to nie twoja wina.
Niektórym się należy... może nie dźgnięcie,
ale coś prawdziwego, ostatecznego...
Przepraszam.
Muszę to odebrać. - Tak.
Co?
Wiesz, gdzie jest Orson?
- Och, Ethan. Tak, jest w szkole.
- Więc czwartek w południe? - Martwiłam się
tym pożarem... - Tak.
- I filtracją powietrza. - Przepracujemy to wszystko
na sesji...
- JoAnne? - W czwartek.
- JoAnne. Halo? - Dobrze.
Ethan, zawiozłam go tam dziś rano.
Dzwoniłem do szkoły i go tam nie ma.
No comments yet. Be the first to leave one.