ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
MEDELLÍN, KOLUMBIA, LATA 90.
18.
Z kim mieszkasz?
Z mamą i młodszą siostrą.
A ojciec?
Nie masz ojca?
Nie. Nie mieszka z nami.
Zadam ci pytania.
Odpowiadaj: "Zawsze", "często", "czasami" albo "nigdy".
Czy odczuwasz potrzebę, żeby kogoś zabić?
"Zawsze", "często", "czasami" czy "nigdy"?
Nigdy.
Czujesz masz poczucie, że ktoś cię obserwuje?
Nigdy.
Słyszysz głosy, chociaż nikogo nie ma w pobliżu?
- Nie. - Nigdy?
Nigdy.
Interesuje cię broń?
Nigdy.
Czy jesteś w mocy demonów?
Nigdy.
Czujesz, że twoje życie jest porażką?
Czasami.
Czujesz się samotny?
Czasami.
Czy przykro ci, kiedy ktoś cię obraża?
- Nie. - Nigdy?
Nigdy.
Czy łatwo płaczesz?
Nigdy.
Czy myślałeś o porzuceniu domu?
Nigdy.
Czy kochasz matkę?
Tak.
Zawsze?
Chcę zmienić samochód.
Widziałem dziś ofertę. Drogo, ale mam tyle.
- Ile? - 30.
Pojedźmy na wycieczkę.
Kiedy?
W przyszłym tygodniu, jeśli uda mi się go kupić.
Dokąd?
Nie wiem. Nad morze?
Na razie!
Elías!
Karen!
Lucia!
Amparo? Nie mogę pilnować twojej córki.
Elías jej nie odebrał?
Nie. Kłóci się z Andreasem, który jest młodszy. Bije go.
- Uderzył go? - Prawie złamała mu rękę.
- Zwariowałaś? - On mnie pierwszy uderzył!
- Przeproś. - On zaczął!
- Co zrobił? - Uderzył mnie, jak wzięłam piłkę.
- Nie kłam. - Twój synek też ją uderzył.
- Jest młodszy. - Uderzył, to się broniła.
- To jego dom. - Więc może robić, co chce?
- Zajmuję się twoim dzieckiem. - Pozwalasz ją bić.
Jest agresywna! Pozwalasz dzieciakom na wszystko!
Tu nie są u siebie.
Głupia!
- Zostaw mnie! - Spokojnie.
- Gdzie cię uderzył? - O, tu.
Nie ma śladu. Gdzie twój brat?
Nie wiem.
Nie odebrał cię?
Nie masz nic zadane?
Santiago! Gdzie jest Elías?
Nie widziałem go.
Widzieliście Elíasa?
Ja nie.
Był z Andersonem.
Gdzie?
Na dworcu.
Chłopaczysko w takim wieku!
Co robi całymi dniami na ulicy?
Nie uczy się. Nie pracuje.
A dzisiaj - co? Nie odebrał Karen.
Wpakuje się w cholerne kłopoty.
Lepiej już nic nie będę mówić. Nie lubisz, jak się wtrącam.
Bo zawsze mnie porównujesz z Carlosem.
Syn twojego brata idzie na studia.
Taki udany chłopak!
Zostało mi mięso mielone, dam ci na pulpety.
To twoja wina.
Zawaliłaś edukację tego chłopca.
Z Karen będzie to samo.
Mamo, przestań, jestem zmęczona.
Nic ci nie można powiedzieć, zaraz się obrażasz.
Nie będę się odzywać. Możesz też wziąć jajka.
Karen, pożegnaj się.
Bierz po jednym, bo ci popękają. Zawsze byłaś niezdarna.
Poukładaj pojedynczo, nie do jednej torebki!
Jesteś wesoła?
Jasne.
Mogę z tobą spać?
Jesteś za duża.
A Elías z tobą śpi.
Bo się boi. A ty nie, prawda?
Nie.
Cześć.
- Jest Anderson? - Nie.
- Widział się z Elíasem? - Andersona zabrali żołnierze.
- Żołnierze?! - Przejeżdżali ciężarówką i go zabrali.
- Coś zrobił, czy jak? - Nie wiem.
Mama pojechała do jednostki go szukać.
- Zabrali też Elíasa? - Nie wiem.
- Która to jednostka? - Koło stadionu.
Ale byli razem?
Jeśli mama zadzwoni, poproszę, żeby się dowiedziała.
Jak to, nie twój problem? Wpuść mnie!
Nie wpuszczam nikogo, proszę wrócić do kolejki.
Nigdzie nie wracam!
Zapraszam.
Amparo!
- Twojego syna też wzięli? - Nie wiem. Widziałaś go?
- Był z Andersonem. - Nie widziałam.
- Chłopak z sąsiedztwa widział ich razem. - Nie widziałam.
- A gdzie Anderson? - W środku. Zabierają go.
- Dokąd? - Do Carepy.
- Udało ci się wejść? - Tak. Wejdź tam koniecznie.
Poproś do tego żołnierza i nie daj się zbyć.
Proszę pana! Proszę pana!
Porozmawia z panią.
Proszę usiąść.
Jak się nazywa?
Elías Andres Garcia Bedoya.
Syn został zatrzymany, bo nie miał książeczki wojskowej.
Okazało się, że nie ma przyznanej kategorii.
Przeprowadziliśmy badania psychofizyczne i jest zdatny do służby.
Co to znaczy?
Wyślemy go do Caquety.
- Gdzie to jest? - Na południu.
Dlaczego tam?
Jest zwykłym szeregowcem. Nie ma wykształcenia, nie ukończył szkoły.
Kiedy go zabieracie?
Jutro o świcie.
Ale on nie może jechać. Nie nadaje się!
Jest sprawny.
Nie! Pomaga w domu! Odprowadza siostrę do szkoły!
Chłopak wyjeżdża.
Nie! Proszę mi go oddać!
Pani tu nie decyduje.
Jestem matką.
Syn jest pełnoletni?
To jeszcze dziecko. Nie wytrzyma!
Proszę poszukać prawnika albo zgłosić się do rzecznika.
Dlaczego mi go zabieracie? Kto go wychował? Wy czy ja?
Proszę wyjść.
Nie wyjdę, póki mi nie oddacie syna. To moje dziecko!
I obywatel tego kraju.
Pieprzyć ten kraj.
Ramirez, wyprowadź panią.
Nie wyjdę, póki mi nie oddacie syna! Puszczaj!
Proszę pani?
Ramirez, odejdź.
- Syn jest jedynakiem? - Nie.
- Jest niepełnosprawny? - Jest bardzo drobny.
- Jest ofiarą konfliktu? - Jak to?
Czy ma pani dokumenty, że padł ofiarą napaści?
Nie. Pracuje i opiekuje się siostrą.
To żaden powód. Zgodnie z prawem, musi iść do wojska.
Za jednostką jest kawiarnia.
Siedzi tam facet o imieniu Adolfo.
Proszę z nim porozmawiać. Więcej nie mogę dla pani zrobić.
Niech pani wyciągnie chłopca!
Bardzo przykre, bardzo.
Pogadamy później.
- Wzięli go z łapanki? - Tak.
Uznali za zdatnego? Gdzie go wysyłają?
Do Caquety.
- Nie chodził do szkoły? - Nie skończył...
Będę szczery.
Wszyscy chłopcy z łapanki ulicznej ― chuligani i nieroby
są posyłani na front.
W Caquecie jest niebezpiecznie.
Może mi pan pomóc?
Nie ma czasu. Mają wyjechać za kilka godzin.
Mogę spróbować zmienić wyniki badań komisji wojskowej.
Ale to będzie kosztowało.
Ile?
Trzy miliony.
Trzeba opłacić paru ludzi, żeby chłopak dostał inną kategorię.
Mogę się z nim zobaczyć?
Teraz?
Tak.
Nie ma mowy.
Jakie pan ma możliwości, skoro tego pan nie umie załatwić?
Elías Andres Garcia!
Dlaczego wiecznie się pakujesz w kłopoty?
Nie zrobiłem nic złego. Stałem na ulicy. Zabrali mnie siłą.
To za to, że się obijałeś.
Nic złego nie zrobiłem. Nie chcę tam jechać.
Pomóż mi.
Jak mam ci pomóc?
Chcesz, żebym wyjechał?
Proszę, zrób coś. Bardzo się boję.
Kocham cię.
Tak bardzo się boję! Mamo, proszę...
- Niech go pan wyciągnie. Zapłacę. - Gdzie pieniądze?
No comments yet. Be the first to leave one.