ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Pij.
Nie!
Nie!
KRWAWA ODZNAKA
POŁĄCZENIE OD SIOSTRY
Bobbi, proszę, nie rób tego.
Co ty sobie myślisz, Anno? Po prostu wracam do domu.
Do niego? Serio?
Proszę, nie rób tego!
To gdzie mam pójść?
Z powrotem na Wschód?
Może tata na szybko wynajmie ci mieszkanie.
Wątpliwe... Niech idzie do diabła.
Boże, gdyby nie tata, dalej gniłabyś w więzieniu.
To była tylko kradzież sklepowa, Anno.
Wyszłabym szybciej, niż zagoiłaby się ręka.
Nauczył cię dyscypliny, Bobbi, nic więcej.
Mógł być dużo gorszy.
Gorszy? W jaki sposób?
Nie wierzę, że go bronisz.
Nikt nie jest idealny, Bob. Ale skoro go nienawidzisz...
To czemu spotykasz się z jego młodszą wersją?
Jeszcze tego nie zauważyłaś?
To jak się zachowuje, jak się ubiera, jak mówi...
Zasadniczo to po prostu tata.
STACJA BENZYNOWA – KOLEJNA ZA 220 MIL
Będę więc jak mama i zrobię, co się da.
Naprawdę?
Kiedy jesteście razem, nie masz nic do powiedzenia.
Nie chcę o tym gadać.
Muszę zatankować!
Zadzwonię później.
Kłopoty w raju?
Brzmiało jak kłótnia.
- Problemy z mężem? - Nie.
To tylko moja siostra.
Czasami to jest naprawdę przytłaczające.
Rozumiem.
Mam brata.
Zawsze się kłócimy.
Czasami można by pomyśleć, że jesteśmy wrogami.
To naprawdę okropne.
Opony są zużyte.
Słucham?
Mogą pęknąć w każdej chwili.
Dopiszę to do listy.
Listy?
Tak, listy rzeczy, które mnie stresują.
Chce pani napój gazowany?
Nie, dziękuję bardzo.
Jak sobie pani życzy.
Kofeina i cukier.
Zmniejszają stres.
Nie sądzę, żeby to była prawda.
Nie, wszystko w porządku.
Ale dziękuję.
Tylko nie mów, że to miasto niczego ci nie zaoferowało.
Świetne miasto macie, panie władzo.
Jestem szeryfem.
Nie policjantem.
Przepraszam.
Wierzę panu na słowo, panie szeryfie.
Naprawdę?
Tak.
No dobrze, wracam do pracy.
Miłego dnia.
Do widzenia, dziwolągu.
Cześć, tu Bobbi.
Albo muszę odnaleźć siebie, albo po prostu nie chcę z tobą rozmawiać.
Zostaw wiadomość.
POŁĄCZENIE OD SIOSTRY
– Co tam? – Hej, Bob.
Słuchaj. Nie chciałam działać ci na nerwy.
Dobrze jednak wiesz, co czuję do taty.
Mówię o Rhetcie. On jest draniem, Bob.
Anno, możesz przestać? Nie jest.
Nie pozwala ci spotykać się z przyjaciółmi i uderzył cię.
Sprawy wymknęły się spod kontroli, OK?
Nie powinnam tyle rozmawiać z tym facetem.
Powiedział, że to był wypadek. Czego nie rozumiesz?
Bobbi, błagam cię, nie oszukuj się.
O cholera!
Co się dzieje?
Chyba złapali mnie na radarze.
Jadą. Cholera...
Ścigają cię?
Od razu mnie dopadł. Co za gówno.
– Kończę. – Dobra, Bob.
– Trzymaj się. Kocham cię. – Ja ciebie też.
Dzień dobry, panie władzo.
– Wszystko w porządku? – Szeryfie.
Racja.
Szeryfie.
Prawo jazdy i dokumenty pojazdu.
Jak się pani ma?
Pamięta mnie pani?
Wcześniej, ze stacji benzynowej.
Wie pani, czemu panią zatrzymałem?
Żeby dopisać coś do mojej listy?
Przekroczenie prędkości i zniszczenie policyjnego mienia.
Jechała pani ponad setką,
a to, co wyrzuciła pani przez okno,
uszkodziło moje światło.
To musi być jakieś nieporozumienie. Niczego nie wyrzucałam przez okno.
Naprawdę, niczego.
Twierdzi pani, że kłamię?
Co? Nie, oficerz...
To znaczy, szeryfie.
Po prostu myślę, że się pan myli.
To światło było już wcześniej uszkodzone.
Proszę tutaj poczekać.
No proszę, teraz podchodzisz do tego poważnie, co? Oficerze?
POŁĄCZENIE OD RHETTA
– Roberta? – Oddzwonię.
Dostaje pani mandat za przekroczenie prędkości
i zniszczenie mienia.
Numer z tyłu służy do zapłaty,
może też pani stawić się w sądzie w ciągu tygodnia i wnieść sprzeciw.
Tysiąc dolarów?
Ale ja nie mam tyle pieniędzy!
Jeśli pani nie ma,
może się pani stawić w sądzie w przyszłym tygodniu.
Nie mogę tu wrócić w przyszłym tygodniu.
Mój chłopak na to nie pozwali.
Proszę, nie może mi pan po prostu dać ostrzeżenia?
Studiuję pielęgniarstwo i muszę oszczędzać.
Nie jestem w stanie tyle zapłacić.
Mogę zaproponować coś innego.
Ktoś rzucił czymś w moje światło.
Muszę za to zapłacić z własnej kieszeni, a nie stać mnie na to. Więc...
Pani płaci za światło i zapomnimy o reszcie.
Ile to będzie?
Powiedzmy...
300 dolarów.
Trzysta...?
300 dolarów?
To wszystko, co mam.
W takim razie powinna się pani stawić w sądzie.
Chwileczkę!
Zapłacę 300 dolarów, ale nie mam gotówki.
Na stacji benzynowej jest bankomat.
Wydaje się pani być bardzo popularna.
Rozmowa przez telefon podczas jazdy jest nielegalna w Nowym Meksyku.
Nie będę. Serio, szeryfie.
Więc z powrotem na stację?
Widzimy się tam.
Robię nam obojgu przysługę.
Proszę dać mi telefon.
Chce pan mój telefon? Dlaczego?
Chyba nie chce pani pogorszyć sprawy unikając obowiązku,
albo dostać kolejnego mandatu za używanie telefonu w trakcie jazdy.
Czy zabieranie telefonu nie jest czasem nielegalne?
Chce mi pani powiedzieć coś o prawie?
Halo? Roberta?
Oddzwoni.
Jedź.
Znowu ty.
Toaleta nadal nie działa.
W porządku. Czy jest tu bankomat?
Obawiam się, że nie.
A właściwie to jest, ale od tygodni pusty.
Czy mogę pożyczyć na chwilę pana telefon?
Przykro mi, proszę pani.
To było do przewidzenia.
Piwo kosztuje 1,99.
Przepraszam, miałam gówniany poranek.
Karta nie działa.
Niemożliwe, mam pieniądze na koncie.
Może spróbuje pan jeszcze raz?
Niestety, nie działa.
System znowu nie przyjmuje karty.
To wspólne konto?
Wygląda na to, że cały pani dzień jest do bani, co?
Tak.
No właśnie.
Zatrzymano mnie i myślę, że ten glina mnie szantażuje,
jeśli to w ogóle glina.
To musiał być szanowny szeryf Bilstein.
Czyli jednak prawdziwy policjant.
Wybrany, by strzec prawa.
To jednak nie znaczy, że się do niego stosuje.
Czyli już wcześniej zrobił coś takiego?
Z tego, co wiem...
Niedawno jakaś dziewczyna też potrzebowała gotówki z bankomatu dla szeryfa.
Super...
Naprawdę świetnie.
To na mój koszt.
Czyli to po prostu jebany dupek, który wykorzystuje ludzi?
Nikt go jeszcze nie zgłosił?
Komu?
To jedyny glina aż do granicy.
Prawdziwa podpora społeczeństwa.
Co według pana powinnam zrobić?
Nie mam pojęcia.
Granica jest nieco ponad godzinę stąd.
Dzięki za piwo.
Panie...?
Blake.
Blake.
Dzięki.
No comments yet. Be the first to leave one.