ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
33 LATA PROFESOR
Fajny ten pickleball.
Tak?
To dopiero było fajne, nie?
Wiesz, jak reaguję na to błoto?
Pojęcia nie mam. Nigdy nie „błociłem”.
Co ty wyprawiasz?
Jak Simbę.
Żartujesz sobie.
Na dole.
- Zadowolona? - Na tyle, na ile to możliwe w błocie.
Mam wziąć z domu jakieś przyprawy?
Nie myślę teraz o przyprawach.
Tylko o siłce.
Martwisz się przyprawami, wyciskając?
Jak ćwiczę, myślę o wszystkim.
Najwyraźniej.
19 DNI DO ŚLUBÓW
Ale się cieszę!
Ciekawe, co wyprawia Chibi. Gotowa?
MIESZKANIE CHRISA
Ale ślicznie! Ile światła!
To jest Chibi.
Cześć, malutka!
- Boże! - Widzisz?
Kąpiele lodowe!
Aha. Może wskoczymy?
W życiu! Powiedziałam, że to zrobię.
- Ale nie kiedy. - Aha.
Super. Bardzo ładne.
- To obłęd, że tu jesteś. - Wiem.
- Chcę też zobaczyć twój dom. - Tak! Cieszę się.
Oczywiście nie ma tu… czterech sypialni.
No więc sensowniej byłoby, gdybym…
- Tego właśnie chcę. - Żeby było miejsce.
- Ale kąpieli lodowej miałaś spróbować. - Słowo.
- Tak. - Ale nie wiem kiedy.
- Może za pięć lat. - W porządku.
Wpiszę do kalendarza. Dostanę powiadomienie.
A wtedy ja: „Za stara na to jestem”.
Nie! Mówiłem ci o mamie.
Nie pamiętam.
Włożyła tam stopę i uciekła.
Tata wysłał mi filmik. Myślę: „Boże”.
Pytali, ile masz lat. Powiedziałem.
- „Chce mieć dzieci?” „Nie”. - Smutno im?
Nie. Powiedzieli, że to dobrze. Znają mnie.
To dobrze. Bardzo się cieszę.
Tak się bałam, że twoja rodzina pomyśli:
„Boże, nigdy nie będzie miał…
- Aha. - …dzieci”.
- Wiesz? - Aha.
To spodobało mi się w kabinach.
Powiedziałaś, że nie chcesz dzieci.
- Tak. - Mnie też pasuje nigdy ich nie mieć.
Chociaż gdybym był z kimś, kto tego bardzo chce,
nie byłbym temu zupełnie przeciwny, ale nie…
Nie widzę tego w bliskiej przyszłości.
Tak bardzo cię kocham i byłbyś wspaniałym ojcem.
Gdybyśmy w pewnym momencie uznali: „Kurwa, chcemy tego”…
Tak.
Nie mówię, że bym tego nie rozważyła.
Ale nie jest to coś… co widzę w naszej przyszłości.
- Nie było to coś… - Bardzo się cieszę.
Wiem, że już to mówiłam, ale cieszę się na powroty do domu do ciebie.
Niesamowicie mnie to cieszy.
Będę czekał.
Mieszkanie Chrisa jest piękne i jest w fantastycznej lokalizacji.
Ale ze względu na nasze trzy zwierzaki
sensowniejsze byłoby chyba zamieszkanie u mnie.
- Gotowy? - Gotowy.
Wytrę buty.
WITAJ W DOMU!
Nie śmierdzi za bardzo psem, co nie?
Nie… Nie czuję psa.
Stworzyłam życie, którym uwielbiam żyć sama.
No i myślałam o tym tak, że jeśli znajdę kogoś – super…
Kiedy weszłam tu dziś z narzeczonym, czułam wielki spokój.
Chryste Panie.
Fajnie, nie?
No… Nie wiadomo, czy jest noc, czy dzień.
- O to chodzi! - Aha.
- Niziutka temperatura, termofor. - Aha.
Tutaj będą drzwi,
bo tam będzie moja garderoba.
- Tutaj. - Idealnie.
Tu będzie twoja garderoba.
PROSTO NA ŚLUB
- Fajna czapka. - Fakt.
- Miałam ją zabrać do kabin. - Tak?
- Tu jest trochę szaleństwo. - Jezu, ile ubrań.
- Trochę szalonych sukienek. - Aha.
Nawet fajna.
No i tak to wygląda. Ładnie, nie?
- Faktycznie super. - Tego się spodziewałeś?
No tak… Dużo tu… złota.
- Mówiłaś o tym. - Dużo złota.
- Dużo węży. - Tak.
- Sypialnia. - Jak jaskinia.
- Na serio. - Super.
Jak jaskinia… w lesie. Z termoforami.
- Mam ich wiele. - Zabawne.
- Są po prostu miłe. - No wiem. Jasne.
Jeśli pomagają na mięśnie pleców, karku…
To taki babciny nawyk, ale co tam.
Tak myślisz?
A ile…?
Nie chcę nawet mówić „młodych”. Ile znasz niestarych osób,
które używają codziennie termoforu?
Jedną.
- No właśnie. - Tak.
Wyobrażasz sobie, że tu razem zamieszkamy?
Trochę inaczej jest…
mieszkać na przedmieściach.
- Po prostu. - To duża różnica, ale…
Ja myślę, że… Przynajmniej w Columbus.
- Wszędzie jest blisko. - Tak.
- Nie żeby to miało znaczenie, ale… - Nie, ma, jeśli chodzi o styl życia.
- Ale to zupełna zmiana. - Zdecydowanie.
- Zmiana stylu życia. - Tak.
Ty wszędzie możesz dotrzeć pieszo.
Ja muszę samochodem.
Ale fajnie, że jednak jesteś blisko.
- Jakieś 12 minut od ciebie. - No wiem. Nic takiego.
Głównym powodem było to…
że moi rodzice zawsze mają gości.
No więc chodziło mi o to, żeby mieć na tyle duży dom,
żeby móc zaprosić najbliższą rodzinę na święta z nocowaniem.
Chciałam mieć trzy sypialnie. Tutaj mam nawet cztery.
Tak. Czasem miło mieć po prostu, kurwa, ciszę i spokój.
- Cudownie, że tu jesteś. - Podoba mi się. Ładnie.
W kabinach gadałem z niektórymi i myślałem: „Nie ma szans”.
- Tak. - No na serio…
Porównam to do…
trenowania przed czymkolwiek, co wymaga dużego wysiłku.
Dochodzisz do etapu, na którym myślisz: „Kurwa, siedem lat temu…”.
Wtedy by nam nie…
Może za sześć lat też byśmy się nie zgrali.
Właśnie. Nawet rok temu nie wiedziałam, czy chcę jeszcze ślubu.
- Pamiętam. - Nie chciałam poważnego związku.
To przedziwne, że w życiu każdego z nas
tyle rzeczy musiało się udać, żeby do tego doszło.
Czuję wdzięczność za to, co mamy.
Ja chyba mówię ci to samo codziennie.
- Wiem. - No więc…
Dziękuję.
A ja tobie.
- Kocham cię. - Ja też.
Rozmawiasz?
Nie, to…
Wygląda to tak,
że raz na kwartał Jerome Powell, szef Rezerwy Federalnej, wypowiada się,
co ma wpływ na rynek, na którym handluję.
- Skąd wiesz o tym spotkaniu? - Ciągle sprawdzam.
- Zaproszenie na Facebooku? - Są grafiki.
Na tę chwilę to moja praca.
Słucham jednym uchem. Widzę, do czego to zmierza.
Jutro widzę się z szefem.
Zdaje sobie sprawę z tego, że jestem zainteresowana awansem.
Kiedy chcesz wyjechać z Cleveland?
Zależy, co powie.
Myślę, że jasno powiedziałem ci, że jestem takim nomadą.
Boję się, że utknę w tym Cleveland.
- Wiem. - Żebyśmy się dobrze rozumieli.
Nie chcę cię tu uwięzić. Mówiłam ci, że uwielbiam ciepły klimat.
- Tak. - Chcę w nim zamieszkać.
No bo trener piłki przysłał mi dziś właśnie umowę o pracę…
- Aha. - …na Florydzie.
Z Florydą nic mnie nie łączy.
Z Arizoną też, ale uwielbiam Arizonę. Mogę się przekonać do każdej z opcji.
Arizona na pewno wciąż wchodzi w grę.
Na pewno dostanę tam pracę zarówno w piłce, jak i w finansach.
Ale ta umowa z Florydy już do mnie przyszła.
Myślę, że można powiedzieć, że pasowałoby to nam obojgu.
Pogoda, golf.
Wydaje się, że również świetny system edukacji dla dzieci.
No więc spełnia wszystkie moje kryteria.
A ty co myślisz?
No… nie wiem, co jeszcze mogę dodać.
Jutro porozmawiam z szefem.
Wróciliśmy przed chwilą, no więc wciąż się orientuję.
A ja w tym czasie już dostałem pracę.
- O tym właśnie mówię. - OK.
Odzywam się i bardzo szybko to załatwiam.
Po prostu martwię się, że ta przeprowadzka nie będzie możliwa.
Jeśli nie będziesz mogła tego zrobić.
No bo ja, podobnie jak ty, lubię planować, ale jestem elastyczny.
No i nie mam pewności… Niepokoi mnie to, że ty nie będziesz elastyczna.
- Mogę dać ci znać jutro? - Jasne.
Mam wrażenie, że dużo mi przekazujesz spojrzeniem,
ale nie słowami.
Po prostu słucham.
- A ja pytam, co o tym myślisz. - Słucham cię.
Powiedziałam wszystko, co mogę.
Chcę porozmawiać z szefem i zapytać, czy są jakieś opcje.
Jeśli będzie praca w tych stanach, mogłabym ją zacząć…
Zależy, co jest dostępne.
Jasne. To zrozumiałe.
Ale… Powiedziałabyś, że byłem z tobą szczery w kwestii bycia nomadą?
- Tak. - Upewniam się.
No comments yet. Be the first to leave one.