Jonah

Jonah (Jonas)

Polish സബ്ടൈറ്റിൽ ഡൗൺലോഡ് ചെയ്യുക

റിലീസ് വിവരങ്ങൾ

Jonas 2015 720p NF WEBRip DD2 0 x264-PiA
Jonas 2017 1080p BluRay x264 NACIONAL-TDF
കമന്ററി എഴുതിയത് basel katrib

ടാഗുകൾ

webrip
web
x264
720p
720
BRip
പ്രസിദ്ധീകരിച്ചത്: 2019-02-22
ഡൗൺലോഡുകൾ: 20
ശ്രവണ വൈകല്യമുള്ളവർക്ക്: No

Polish സബ്ടൈറ്റിൽ പ്രിവ്യൂ

ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.

Ile mam cię prosić?

Włącz jakąś muzykę dla Manuelzão.

Spójrz, kto idzie!

Witam, panie Jonas.

Jak się masz?

Co słychać?

- Jest pan gotowy. - Widzisz, jak to jest? „Pan".

Słyszysz, Zezinho?

- Zostajesz na karnawał? - A niby gdzie?

O co ci chodzi? Karnawał jest zajebisty.

Tak?

Dzisiaj jest ciężko.

Dam ci coś na rozweselenie.

Jesteś zbyt przybity.

Spójrz, kto przyszedł zjeść z rodziną.

Cześć, Miriam.

O co chodzi? Masz jakiś problem?

On nie zadaje się z nami.

Z tobą? Po co?

Nigdy stąd nie wychodzisz. Idź po swoje rzeczy.

Napij się.

- Ja nie piję. - Co takiego?

Mam coś dla ciebie.

Na osłodę życia.

Jesteś posępny a to przecież karnawał.

Weź to.

Możesz iść.

Ten mały jest za tego grubasa.

Jest lojalny. Każdego dnia.

A to, żebyś się zabawił.

Ale zrób nam przysługę. Idź tam w cień.

Melanina ci nie pomoże.

Kiedy gdzieś pójdziemy?

Jest karnawał. Jestem zajęty.

Daj spokój. Poświęć mi trochę czasu.

Nie dasz nawet całusa? Kiedyś cię dorwę.

Czekaj.

Nie masz dziś lekcji?

- Nauczyciel nie przyszedł. - Wiem.

Nie wiesz, co się stało.

Branca wróciła.

- Co? - Wróciła i prawie by mnie zabiła.

- Cześć, Jander! - Branca?

Dawno cię nie widziałam.

Przepraszam. Prawie bym cię przejechała.

Fe? Czekaj.

Jestem taka zakręcona.

Możesz wyjść. Jestem już w drodze.

- Jak leci, Jander? - Dobrze.

A jak tam twój brat?

Widziałem samochód, ale nie ją. Myślałem, że to ktoś inny.

- Kto? - Branca, stary.

Zapytam mamę, czy chce zjeść w domu. Wejdziesz?

- Tylko tędy przechodziłem. - No wchodź. Nie ociągaj się.

Chodź!

Co tam?

Załatwione?

- Kto to? - Kolega.

Halo, kto tam?

To ja, Jonas.

Co słychać, Antonia?

W porządku. Twojej mamy tu nie ma.

Cześć.

W czwartki jest przecież na zakupach.

Chodź tu, Pulga.

Chyba nie macie co robić w domu.

Nie szukają dla niego opieki na czas karnawału?

Nie wiem. Dowiem się.

Jeśli Branca zostanie, to pewnie nie.

Ale ona robi, co chce.

A ty? Nosisz takie ładne ubrania.

Skąd masz na to wszystko pieniądze?

- Nie masz pracy. - To nie twoja sprawa.

Cześć.

Dorosłeś.

A ty, Jans? Dobrze, że żyjesz.

Gorąco dziś, co?

Bardzo, jak na karnawał.

Gdy wychodzisz, przyzwyczajasz się do tego.

Nie miej jej tego za złe, Jonas. To samo jest ze mną.

Wszyscy chcą wiedzieć, gdzie jestem i dokąd idę.

To dopiero utrapienie.

A co u ciebie?

W porządku.

- Co porabiałeś? - Robię, co chcę.

- Jesteś z kimś? - Co?

- Jesteś z kimś? - Nie.

Nie?

Dlaczego?

Fe?

Wejdź.

Idzie kolejny obibok.

Cześć.

- Jak leci? - Wezmę torebkę.

- Co za czujność? - Właśnie do ciebie szedłem.

Mam dla ciebie prezent.

Prezent?

Jaki prezent?

Jesteś cholernie bezczelny.

Bezczelny?

- Dorastałem tu. - W pokoju służącej.

- Masz. - Dawaj.

Biedna ta twoja matka.

Chodźmy.

Cześć.

Chodźmy, Jans.

Na razie, chłopcy.

Cześć, mamo. Dzień dobry, pani Rito.

Już wychodzicie?

Przyszliśmy tylko zapytać, czy mama zje w domu.

- Ale chyba nie może wyjść. - Pewnie, że nie mogę.

I nie lubię, jak dzieci nachodzą mnie w pracy.

- Jander? - Tak?

Poczekaj na mnie u Pérola.

- Dobrze. - Potrzebujesz pomocy?

Nie.

W porządku, Jonas.

Skąd wiesz, że wróciła?

Pójdę już.

- Do widzenia, pani Rita. - Do widzenia.

Co słychać?

- Jak tam, Andre? - Jak leci?

Dobrze.

Nareszcie jesteś.

Nie mogłem cię znaleźć.

Potrzebuję cię przy wielorybie.

Tak, wiem.

Potrzebuję go na jutro.

- Pójdę już, Nestor. - Inaczej będziesz miał kłopoty.

Nie martw się.

- Wygląda coraz lepiej. - Zobaczysz na paradzie.

Jander.

Wiesz, gdzie jest Derval?

Nie.

Nie otworzył dziś warsztatu?

- Nie wiem. - Jander.

Na pewno nie wiesz, gdzie jest twój ojciec?

Widziałem, jak z kimś rozmawiał,

że wypróbuje silnik.

Jezu, już?

Zrób coś dla mnie.

Idź do baru. Ja nie mogę teraz wyjść.

Nie chcę, żeby Derval pił.

Ja pójdę, mamo.

- Nestor cię szukał. - Wiem. Rozmawiałem z nim.

Byłem przy wielorybie.

Nie ma kilku kawałków. Jutro będzie gotowy.

Chodź, Jander. Poszukajmy pijaka.

No chodź.

- Nie ociągaj się. - Czekaj.

Tylko się nie bij, Jonas.

- Rossa wciąż jest u twojej siostry? - Czemu chcesz to wiedzieć, Derval?

Widzisz, Serginho?

Ważne, że w tym roku Pérola Negra da czadu.

W tym roku awansujemy.

- Na pewno. - Moje szczęście! Chodź tu, mój synu!

- Chodź. - Wypij z ojcem piwo.

To jest...

książę Vila Madalena. Mój syn.

Dajcie mu kieliszek.

- Jonas... - Wznieśmy toast.

Czemu nie, chłopcze?

- Co z tobą? - Chłopak jest niegrzeczny.

To Janice tak go wychowała. Niech idzie.

Niegrzeczny.

- Jan. - Cześć, Branca.

Dziś jest próba, a jedyna sukienka, jaką mam, jest podarta.

Nie wybierasz się z rodzicami do domku na plaży?

Ja wszystko organizuję.

Dawno nie byłam na karnawale.

- Zostanę sama w domu. - Wiem.

- Będziesz z Fe. - Nie.

Ale dziś muszę wyglądać pięknie.

Co tam robisz?

Naprawiam światło w wielorybie.

Jesteś jak „mini tancerz"?

- Nie „mini", młody. - Młody?

Młody tancerz.

Czekam na swoje ubrania.

Nigdy nie są gotowe.

Rany!

Ale to wielkie.

Karnawał jest do luftu.

- Jest super. - Że co?

To wymówka, żeby się upić.

Nie idziesz na próbę?

Podobno ma być fajnie.

Fajnie?

To baw się dobrze.

Ja skończyłem. Wracam do domu.

Przebiorę się i wyprowadzę psy.

- Zostaniesz? - Tak. Idź.

- Andre, już skończyłem. - Dzięki.

Chodź tu. Przyjemny dzionek.

Mam coś dla ciebie.

Wybywam na czas karnawału. Zajmiesz się Manuelzão.

Potrzebuje troskliwej opieki,

wody, jedzenia...

Jasne.

- Mam go wyprowadzać? - Żadnych spacerów.

അഭിപ്രായങ്ങൾ

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left