ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
drukuj: stabilizatory kwantowe
Dajesz, Billy!
No gdzie jesteś?
No i jaki jestem?
No pewnie, że tak! Boże!
Co jest, kurwa?
Stój! Czekaj, chwila!
Jak ty tu w ogóle…
IMPREZA
JIMMY BOY WRÓCIŁ!
SZEŚĆ LAT W PIERDLU PRZESIEDZIAŁEM A NA ODCHODNE TORT DOSTAŁEM
KU PAMIĘCI UKOCHANEJ ŻONY I MATKI
Dawaj, dawaj!
Jedziesz!
Kurwa!
Dobra.
Mordercy, żołnierze i gangsterzy, posłuchajcie mnie.
Mordy w kubeł.
Może i jestem szefem,
ale moim najważniejszym zadaniem
jest praca ojca.
A mój piękny syn w końcu wyszedł z paki!
Dziś świętujemy!
- Hip, hip… - Hurra.
- Hip, hip… - Hurra!
Chcę, żebyście wszyscy wiedzieli,
że trafił do paki przez jednego z was.
Mamy tu pierdolonego kapusia.
Kurde.
Tak że baw się dobrze dziś wieczorem,
myśl sobie, że wszystko jest ok…
Ale przyjdzie na ciebie pora.
Masz moje słowo.
Jeszcze, kurwa, przyjdzie pora.
Kurwa, wiadomo.
A tymczasem…
Udanej zabawy!
Skurwielu.
Cieszę się, ale trochę zazdroszczę. Ciao, widzimy się później.
- Do zobaczenia. - Pa.
Dobrze cię widzieć. Ciebie też.
Cześć.
Idziesz na afterek?
Wiemy o afterku. Wiemy też o afterku afterka
oraz afterku afterka afterka.
Żony nie są zaproszone,
ale nic się przed nami nie ukryje.
Nie idę.
Możesz, jeśli chcesz.
Jak miło. Mogę?
W takim razie pójdę gdzieś z dziewczynami.
Okej. Baw się dobrze.
Mógłbyś nadal udawać, że mnie lubisz.
Wiem, to banał,
ale cieszę się, że cię zobaczę.
Też się cieszę.
Pokój 801. Zostawiłem ci klucz w recepcji.
- Przyda się w windzie. - Czekasz z szampanem?
Czy czekam z szampanem? Mam dla ciebie
umiarkowanie kosztowną butelką.
- No i może jakieś kwiaty. - Spoiler.
Ale nie mówiłem jeszcze, jakie kwiaty.
Pozostaje więc element zaskoczenia.
Kupiłeś mi słoneczniki.
Skąd wiesz do cholery?
Masz dość konkretny gust.
Najwyraźniej.
- Zamawiałeś coś? - Nie.
Jedzenie hotelowe jest syfiaste.
Mike, wiem, że tam jesteś. Otwieraj.
Szlag by to!
- Kurwa! - Co się dzieje?
Otwórz drzwi, Mike.
- Wiem, że tam jesteś. - Kurwa!
Cholera… Czy to Nick?
Tak. To on.
Nie otwieraj mu.
- No weź, Mike. - Kurwa!
Nie będę tu stał jak palant.
Nie otwieraj mu. On cię zabije.
Ukryj się. Zadzwonię, jak będę mógł.
- O ile będę mógł. - Mike.
Kurwa.
Cześć, co tam?
Hej.
Możemy pogadać?
Chcesz pogadać? O czym?
Niedaleko jest taka fajna kawiarenka.
Od rana nic nie jadłem, więc chętnie coś przekąszę.
Pewnie. Ale nic…
- Nic nie jadłeś na imprezie? - Właśnie.
Nie no, jadłem, ale nadal jestem głodny.
Idziesz?
Pewnie, stary. Jasna sprawa.
Mogłeś zamówić mrożoną kawę.
- Lubię temperaturę pokojową. - Masz bardzo konkretny gust.
Podobno.
Zrobisz coś dla mnie?
Przydałby mi się dziś Szybka Rączka.
- Windykacja? - Tak.
Oraz inne sprawy.
Może być trochę ostro i nietypowo,
ale dobre wieści są takie, że do świtu powinniśmy się wyrobić
A co z afterkiem u Jimmy’ego Boya?
Nie, to jest…
To jest ważniejsze.
Na dodatek czas nas goni, więc…
Ale ja… Nie mam przy sobie spluwy.
Tym się nie martw.
Nick, muszę z tobą o czymś pogadać.
Nie spodoba ci się to.
Od dawna chciałem ci to powiedzieć,
ale ciągle moment był nieodpowiedni. Chcę oczyścić atmosferę.
Wycofujesz się?
Skąd wiesz?
Wiem różne rzeczy.
Mam tego dość. Dość przemocy, broni.
Szybka Rączka to już przeszłość.
Zrób coś dla mnie. Na razie odpuść ten temat.
Jest dokładnie 22.05, a mam napięty grafik.
Bądź tak miły dla wkrótce byłego partnera,
a od jutra zaczniesz nowe życie.
Dobra?
Spadajmy już.
Zaparkowałem z tyłu. Chodź.
Czemu nie na ulicy?
Szkoda mi było kasy.
Skąd wiedziałeś, że jestem w hotelu?
Dobra, zrób to.
- Co mam robić? - No dawaj.
Zrób to i już.
Nie chcę spędzać ostatnich chwil życia
czekając w panice aż mnie załatwisz.
- Chcesz zabić, zabijaj. - Jezu, Mike.
Skąd ta paranoja?
Nie zabijesz mnie?
- Mówiłeś, że potrzebujesz spluwy. - Tak.
- Masz. - Nie.
Skończyłem z tym. Żadnych spluw, żadnego zabijania.
Ale jeśli mam kogoś obić, to zgoda.
Może tyle wystarczy. Zobaczymy, jak będzie.
Za tobą jest moje auto.
Pamiętasz, jak mówiłem, że mam napięty grafik? Chodź.
Kurwa.
To chyba moja ostatnia noc z Nickiem
Brzmi trochę ryzykownie
Czekaj na mnie w hotelu
Koszty życia.
Przemiana…
Po co przyjechaliśmy do ciebie?
Otwórz schowek.
Co to jest?
- Chloroform. - Chlo co?
- Nie wiesz, co to chloroform? - A powinienem?
- Widziałeś kiedyś jakiś film? - Wiele.
A taki z chloroformem?
- Nie wiem. - Jaki jest twój ulubiony gatunek?
- Co lubisz oglądać? - Horrory.
A jakiś horror z chloroformem widziałeś?
- Może musical? - Posłuchaj.
Zadzwonisz do drzwi. Ktoś otworzy drzwi.
Ale zanim się odezwie, bierzesz szmatę
nasączoną tym syfem i zatykasz mu nos i usta.
Do tego jest chloroform?
Mogłeś tak od razu z tą szmatą.
- Nie znałem fachowej nazwy. - Jasne.
Niech będzie, że to mokra szmata.
Nos i usta zakryte. Niech się nawdycha.
A ja pojeżdżę po okolicy.
- Zagwiżdż, jak skończysz. - Mam zagwizdać?
- Tak. - Jak długo to zajmuje?
Jakieś dziesięć sekund.
- Czemu sam tego nie zrobisz? - Jeśli ktoś z domu
zobaczy mnie przez wizjer, to zacznie coś odwalać.
Nie myśl za dużo.
Mokra szmata i już.
Nieważne, co zobaczysz… Spójrz na mnie.
Nieważne, co zobaczysz, mokra szmata. Powtórz.
Nieważne, co zobaczę, mokra szmata.
Idź. Nie ma czasu.
- Jakoś tego nie czuję. - Ale fajnie się to robi.
- Jasna cholera. - Ale bądź tak miły.
- Nie wąchaj tej szmaty. - Po co miałbym wąchać?
Nie wiem. Ty już tak masz.
Co za przypał.
Cholera.
Szlag by to!
Tępol.
Cześć, Mike.
Nie ogarniam.
Chloroform?
Co do chuja?
Osiem, dziewięć, dziesięć.
Mówiłeś, że dziesięć sekund.
„Przeterminowany”. Co jest, kurwa?
Ja pierdolę!
Co ty odpierdalasz, Mike?
To był twój pomysł!
Co tu się odpierdala?
Załatwiłeś sprawę?
No comments yet. Be the first to leave one.