ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
A teraz kontynuujemy relację pierwszej załogowej misji NASA
od eksplozji Apollo 23.
Dwie i pół godziny temu Apollo 24 wystartował z Cape Kennedy,
by zwolnić kapitana Edwarda Baldwina,
który utknął na Księżycu od 159 dni.
Załoga przygotowuje się do ponownego odpalenia silnika,
by umieścić statek na trajektorii lotu w kierunku Księżyca,
dzięki czemu astronauci Wilson, Liu i Slayton
wydostaną się z orbity okołoziemskiej.
Okej, Houston, warunki spełnione. Jesteśmy gotowi do TLI.
Przyjąłem, Deke. 24 jest gotowy do lotu na Księżyc.
Jak ci się podoba podróż?
Gdy Saturn wystartuje, zasuwa szybko.
Wiedziałem, że ci się spodoba.
Spójrz na ten wschód słońca.
24, Houston. Dostaliśmy informację, że macie zezwolenie na TLI.
Przyjęłam. Osprey rozpoczyna TLI.
24, Houston. Statek jest wasz.
Przyjęłam, Gordo.
Okej. Jesteśmy w trybie operacyjnym.
Zwiększymy szybkość transmisji.
Naprzód. Reset. Tryb EMS normalny.
Tryb EMS normalny.
Włączone światła S-II SEP.
W samą porę.
W dobrym momencie odpaliliście rakietę. Jest dobrze.
Okej.
Lećmy na Księżyc.
Pięć sekund do zapłonu.
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden.
Zapłon.
Houston, 24. Mamy nieudany zapłon.
Świeci się i piszczy główny alarm.
Nic się nie oddzieliło, ale chyba mamy rannego ptaszka.
Przyjrzymy się danym i sprawdzimy, co poszło nie tak.
Nie umarliśmy.
RANNY PTASZEK
MODUŁ DOWODZENIA APOLLO 15 1/2 NIE OTWIERAĆ ŚLUZY BEZ PUKANIA
DOWÓDCA SHANE BALDWIN
Mogłam kupić garnitur w paski. Był bardziej elegancki.
Nie.
Dobrze wybrałaś.
To ostatnie ubrania, jakie mu kupię.
To koniec.
Tutaj.
Wiesz co?
Zawiozę to do domu pogrzebowego.
Ja to zrobię. Dziękuję.
Musisz trenować do 25. Ja to załatwię.
Karen...
Pozwól mi to dla ciebie zrobić.
Okej?
- W porządku. - Okej.
Jezu.
- Kto to? - Tylko Marge...
- Kto tu jest? - Marge, Gloria i Cecilia Liu.
Pomyślały, że to dobry dzień, by spędzić go razem.
Deke wreszcie leci na Księżyc
i za kilka dni zwolnią Eda.
Ed będzie w domu...
Nie, nie mam na to siły.
Nie... Chcę wrócić do łóżka.
Nie chcę ich tu. Chcę iść spać.
Chcę, by zostawiły mnie w spokoju.
Mnie i Eda należy zostawić w spokoju.
Okej.
Nie martw się zabawianiem ich.
Przyszły posiedzieć.
Odebrać telefon...
może zrobić ci coś do jedzenia.
Ty odpoczywaj, kochanie. Okej?
Tylko to masz robić.
Sekwencja wygląda normalnie.
Podciśnienie i chłodzenie w zbiornikach S-IVB było dobre.
Ale nie było iskry. Jakby ASI nie działało.
Może być problem z uziemieniem poza CSM.
Sprawdziliśmy wszystko inne.
Lepiej coś wymyślmy. Ed jest tam zdecydowanie za długo.
Amen, bracie.
Masz coś dla nas, Gordo?
Potwierdzam. Zidentyfikowaliśmy problem.
W komputerze kontroli lotu wystąpił błąd w obwodzie sterowania.
Złe wieści są takie, że to element Saturna
i nie da się go naprawić.
Szlag!
Potrzebujecie nowego.
Przywieźcie go.
Ciekawe, że to mówisz, bo ktoś to właśnie zrobi.
Kto?
To jest nasz ładunek. Komputer kontroli lotu Saturna V.
Jeden z kilku komputerów na pokładzie.
Znajduje się aż tutaj w pierścieniu
w trzecim stopniu Saturna V.
Gdy spotkamy się z Apollo 24,
zostanę przy stacji, gdy połączymy statki i podepniemy kabel diagnostyczny.
Potem podłączymy nowy komputer do pierścienia.
Pierścień ma 6,7 metra.
Jednostka jest 5,5 metra od jedynego punktu dostępu, tych drzwi.
Musimy wejść do pierścienia, przejść przez niego
i zamienić stary komputer na nowy.
Naprawdę myślicie, że to się uda?
To nasze najlepsze wyjście. Mają odpowiednie umiejętności.
Cały zeszły rok ćwiczyli czynności pozapojazdowe.
A nasza rakieta jest gotowa do startu.
To czemu was nie wysyłamy na Księżyc?
Nasza rakieta nie wyjdzie poza orbitę.
To Saturn IB, a nie V.
Bingo. A teraz...
Deke będzie transmitował obraz do MOCK, gdybyście mieli pytania.
Harrison Liu, z 24, będzie mi asystował.
To do roboty.
Wyjeżdżacie do Cape jutro rano. Start za dwa dni.
Dziękuję.
Dostałaś się do szkoły Kennedy’ego?
Szperałeś w pokoju?
Zmieniałem pościel i to upadło na podłogę.
Pero czemu mi nie powiedziałaś?
Bo nie wiem, czy chcę iść.
Co?
Po tych wszystkich poświęceniach, by tu przyjechać...
Marzenia twojej matki i twoja ciężka praca...
Chcesz to odrzucić?
Niczego nie odrzucam. Dzieciaki ze szkoły idą na studia.
To przez tego chłopca. Anthony’ego.
Odwiódł cię od tego.
On o niczym nie wie. Chcę zostać z przyjaciółmi.
Nie chcesz go zostawić.
Myślisz, że pani Madison osiągnęła to, co ma, bo goniła za chłopakami?
To nie Meksyk.
Ludzie tutaj czasem się dobrze bawią.
Nie rozumiesz, jak to działa w Ameryce.
Dobrze rozumiem, jak to działa.
Masz szlaban.
Hej.
Dopiero odszedłeś od konsoli i przyszedłeś się nawalić?
To napój imbirowy.
Jasne.
Powiedz jej, Pam.
To prawda.
Chciałam mu zrobić Shirley Temple, ale chciał być porządny.
Dobra. Czemu tu jestem?
Chcę z tobą o czymś porozmawiać.
Bez obaw. To dobre wieści.
Przeżyłem pewnego rodzaju przełom.
Dr Marsten...
Wciąż chodzisz do psychiatry?
Wiesz, że jeśli się dowiedzą...
Czego się dowiedzą? Że jestem kłamcą?
Jestem kłamcą.
O czym ty mówisz?
Postanowiłem dłużej nie mieć tajemnic.
Chcę, by świat wiedział, co tam się stało.
Czyli chcesz z siebie zrobić uczciwego człowieka, a ze mnie kłamcę?
Nie.
Chcę powiedzieć prawdę.
Ludzie powinni wiedzieć, że jesteś bohaterką.
Ja znam prawdę, jasne?
Tylko to się liczy.
Złamałam rękę, by pomóc koledze, który był w trudnej sytuacji.
Jestem z tego dumna.
Ja też jestem z ciebie dumny. I wdzięczny.
To bądź cicho.
Bo jeśli piśniesz słówko na temat tego, co się stało,
z powodu źle pojętego poczucia sprawiedliwości,
dobrze wiesz, że mnie uziemią.
A za ciężko pracowałam, by się tu dostać.
Nie waż mi się tego zabierać.
Karen?
Kochanie? Zobacz, co ci przyniosłam. Mój chleb kukurydziany.
No dalej. Musisz coś zjeść.
Przynajmniej kilka gryzów.
Dobra dziewczynka.
Może weź prysznic, wyjdź, dołącz do nas.
Gloria tu jest. I Cecilia. Chciałyby cię zobaczyć.
Okej.
Zawołaj, jeśli będziesz czegoś potrzebować.
Dobrze.
Wiesz, że nie będzie mnie tylko kilka dni, prawda?
Danny...
nie chcesz o tym porozmawiać?
Nie powiedziałeś słowa, odkąd Shane...
Czy to...
Zostawił go tu.
Skarbie...
Wiem, jak byliście blisko.
Powiedz mi, jak się czujesz.
Chcesz porozmawiać z pastorem Callananem?
- Nie. - Dlaczego?
Śmierdzi cebulą.
A co powiesz na to?
Gdy wrócę, pojedziemy do Galveston. Tylko ty i ja.
A tata i Jimmy?
Dadzą sobie radę bez nas. Co ty na to?
Tak.
W porządku.
Chodź tu.
Kocham cię, skarbie.
A ja ciebie, mamo.
Twój przełożony, pan Reilly, bardzo cię ceni.
Chciałby mieć 20 takich dozorców jak ty.
No comments yet. Be the first to leave one.