The Game of Truth

The Game of Truth (Le jeu de la vérité)

Polish സബ്ടൈറ്റിൽ ഡൗൺലോഡ് ചെയ്യുക

റിലീസ് വിവരങ്ങൾ

A Very English Scandal S01 720p HDTV x264-MTB
A Very English Scandal S01 1080p HDTV x264-MTB
A Very English Scandal S01 HDTV x264-MTB
A Very English Scandal S01 720p iP WEB-DL AAC2 0 H 264-RTN
A Very English Scandal S01 720p WEB-DL HEVC x265-RMTeam
A Very English Scandal S01 720p WEBRip HEVC x265-RMTeam
A Very English Scandal S01 480p WEB-DL x264-RMTeam
A Very English Scandal S01 480p WEBRip x264-RMTeam
കമന്ററി എഴുതിയത് fluffytoy
retail

ടാഗുകൾ

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
720p
720
x265
HEVC
webrip
x264
BRip
480p
480
പ്രസിദ്ധീകരിച്ചത്: 2018-11-17
ഡൗൺലോഡുകൾ: 38
ശ്രവണ വൈകല്യമുള്ളവർക്ക്: No

Polish സബ്ടൈറ്റിൽ പ്രിവ്യൂ

ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.

NA MOTYWACH AUTENTYCZNYCH WYDARZEŃ

LONDYN, 1965 ROK

SALA RESTAURACYJNA IZBY GMIN

Słyszałeś, co mądry Harold powiedział o Rodezji?

„Byłbym szalenie zawiedziony”.

Szalenie.

„Podobnie jak mój whippet”.

- Befsztyk tatarski. - Bardzo dziękuję.

Señor Besselli, mam nowiny.

John Pardoe w zasadzie potwierdził,

że Grimond ustąpi za rok, góra za półtora.

Byłbym szalenie zawiedziony, gdyby okazało się to nieprawdą.

Cóż, gratuluję.

Wziąwszy pod uwagę rozkład sił,

następny lider Liberałów mógłby zostać wicepremierem.

Właśnie.

Nigdy nie przepadałem za przedrostkiem wice.

- Możesz na mnie liczyć. - Problemem będą finanse.

Pomógłbym, ale nie jestem milionerem.

Tkwię w gabinecie z przeciekającym dachem i nie stać mnie na zatrudnienie personelu.

Twoja sekretarka, Elizabeth... Sensowna?

Zwłaszcza w łóżku.

Uwielbiam cię!

Ty i twoje monstrualne apetyty.

Nie byłeś przypadkiem świeckim kaznodzieją?

I bierzmujesz, aż się kurzy.

Takie hobby. Niektórzy grają w golfa, ja wolę rżnięcie.

W młodości, z desperacji,

rozglądałem się także „po mieczu”.

Chcesz powiedzieć, że gustowałeś w panach?

Sporadycznie.

Mam nadzieję, że nie jesteś zaszokowany.

Peter Pedro Bessell von Bessenbach.

Z osób zgromadzonych w tej sali jestem zapewne zaszokowany najmniej -

- jeśli wiesz, co mam na myśli. - Chyba.

Nie jest to zaskoczenie.

Raczej nie.

Jak byś oszacował proporcje mężczyzn do kobiet? 50-50?

80-20.

80% dla pań.

Ja też jestem 80-procentowym...

gejem.

Nie wiem, czy w tych ścianach kiedykolwiek padły te słowa - nie w tym sensie.

Moja żona upiera się, że „gay” to tyle, co „radosny”.

Ma rację.

Zamierzam być szalenie radosny jeszcze wielokrotnie.

Z nim również.

Szalenie.

Zachowaj dyskrecję.

Nie warto trafić przez chłoptasia za kratki.

- Czyżbyś mnie chronił? - Jeśli będę musiał, to ochronię.

Nareszcie! Ktoś chroni mnie przede mną samym.

Zamówię porto, żeby to uczcić.

Jesteśmy zwyczajnie starymi „królówkami”.

- Zdrowie Jej Wysokości. - Zdrowie.

SKANDAL W ANGIELSKIM STYLU

NA MOTYWACH KSIĄŻKI JOHNA PRESTONA

WYSTĘPUJĄ

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

Dzień doberek.

Mam obowiązek poinformować pana premiera,

że dalsze ograniczanie imigracji to tamowanie krwioobiegu tego kraju.

I woda na młyn kampanii „Biała Wielka Brytania”.

Wszystkim obywatelom Brytyjskiej Wspólnoty Narodów

należy się prawo swobodnego wjazdu.

Albo okaże się, że „biała księga” to wyjątkowo trafna nazwa.

Bessell.

Mam problem. Spotkajmy się w południe w Ritzu.

Dostarczony w zeszłym tygodniu mojej matce.

Przeczytała. Każde słówko.

Całe 17 stron.

Od Normana Josiffe'a?

Jeden z twoich...

„Jeremy i ja byliśmy w związku homoseksualnym”.

Czytała to twoja matka?

Chce pieniędzy?

Oszałamiającej kwoty 30 funtów. Nawet szantażować nie potrafi.

Kto to jest?

Kiedy go poznałem, był...

niebiańską istotą.

CZTERY LATA WCZEŚNIEJ

Dzień dobry.

I na dodatek bardzo piękny.

Przepraszam.

Jeremy Thorpe. Przyjechałem na weekend do pana Van De Vatera.

Cieszył się na pańską wizytę.

Wyjątkowy gość, deputowany i tak dalej.

- Jak ci na imię? - Norman.

Kolejny?

Mój gospodarz, Norman Van De Vater, oraz Norman...

- Josiffe. - Francuz?

Nie wiem.

Nie interesowałeś się własnym nazwiskiem?

Matka wyszła za Josiffe'a, który nie jest moim ojcem.

Skomplikowane.

- Przykro mi. - Moja wina.

Wracam do pracy. Będzie pan jeździł?

Z pewnością. To moja pasja.

Przygotuję panu konia.

Jakie zwierzę by pan wolał?

Odpowiednie dla mnie. Zależy.

A ty? Jesteś specjalistą.

Zawsze chciałem pracować przy koniach.

Od dziecka. Moja rodzina... miała kłopoty.

Różne nonsensy. Przeze mnie.

Ale w stajni zawsze czułem się szczęśliwy.

Proszę wybaczyć. Wszyscy mówią, że jestem gadułą.

Wspaniałe! Gdzie zniknąłeś?

Nie pozwól się uciszać.

- Bardzo pan uprzejmy. - Jeremy. Powtórzysz?

Jeremy.

Tak sobie myślę...

Jeśli kiedykolwiek opuścisz Normana, Normanie,

i znajdziesz się w Londynie,

odezwij się.

- Dobrze? - Tak, proszę pana. Jeremy.

Dziękuję.

Muszę kłusować dalej.

I tak oto, ponad rok później...

Tak?

Ma pan gościa. Podobno się go pan spodziewa.

Norman Josiffe.

Ach, tak. Natychmiast.

Grahamie...

Norman!

Nie miałem dokąd pójść.

- Gniewasz się? - Skąd!

- Przywitaj się z Panią Tish. - Naturalnie.

Jestem groteskowo zapracowany, ale zapraszam na krótką pogawędkę.

- Nie wpuści nas. - Przykro mi, zna pan zasady.

Do Pałacu Westminsterskiego nie wolno wprowadzać psów.

Owszem, z tym że jak wiesz, Karol II specjalnym edyktem

zrobił wyjątek dla King Charles spanieli.

Choć jest to... Jack Russell, prawda?

- Tak. - Znamy psią naturę.

Czuję, że jakiś spaniel zadał się z matką Pani Tish.

Oznacza to, że w jej żyłach płynie królewska krew. Wchodzą.

Kompletna bujda z tym Karolem.

Przepis nie istnieje, ale powtarzana od lat

historyjka jest uznawana za prawdę.

Ważna życiowa lekcja.

Musiałem uciekać.

Pan Van De Vater wygadywał straszne rzeczy.

Nie słyszałem, żeby dżentelmen tak się wyrażał.

Między nami mówiąc, żaden z niego dżentelmen.

Jego życie jest farsą. W rzeczywistości to Norman Vater z Walii.

Ubóstwiał cię. Jeremy to, Jeremy tamto...

Czytał mi na głos wszystko, co napisałeś.

Na przykład?

Wysłałeś kartkę w dniu zaręczyn księżniczki Małgorzaty

z Anthonym Armstrong-Jonesem.

„Co do szczęśliwej pary...”, pisze Jeremy,

„wielka szkoda”.

„Chciałem poślubić jedno, a uwieść drugie”.

Ważniejsze jednak, co robił z pocztówkami.

Tutaj będą bezpieczne.

Moja kolekcja rośnie.

Listy od możnych tego świata.

Trzymał je w szufladzie.

Nie wiedziałem.

Już nie trzyma.

Zabrałem je ze sobą.

Idziemy.

Jesteś nadzwyczaj uprzejmy.

Co tobą kierowało?

Niektóre są osobiste i nieco zuchwałe.

Gdyby wpadły w niepowołane ręce, mogłyby narobić ci kłopotów.

Bardzo dziękuję.

Zabawne. Obaj nosimy imię Norman,

one są adresowane do „drogiego Normana”.

Wyobrażałem sobie...

że pisałeś do mnie.

Wiem, że to niemożliwe.

Niekoniecznie.

Naprawdę?

- Mógłbym dostać wody? - Oczywiście.

Dziękuję.

Nowe tabletki.

Largactil zmienili mi na Elavil, bo mam nierówno pod sufitem.

Na pewno się zorientowałeś.

Przebywałem w zakładzie psychiatrycznym. W porządku?

Bardzo mi pomogli i jestem im wdzięczny, ale powiedzieli:

„Niewiele więcej możemy zrobić”. Pytam: „Co dalej?”.

Oni na to: „Nie nam o tym decydować”. I wtedy pomyślałem o tobie.

- A co dokładnie? - Uciekając od pana Van De Vatera,

nie wziąłem legitymacji ubezpieczenia społecznego.

Nie mogę poprosić o jej zwrot, prawda?

Czyli nie dostanę pracy, a bez pracy nie znajdę mieszkania.

Bez stałego adresu nie wystawią mi recepty.

Błędne koło!

I nie mam się gdzie podziać.

Zawiozłeś go do matki?

Dlaczego?

Pomyślałem, że będzie zabawnie.

A to kto?

Peter Freeman, kamerzysta.

Będzie mi towarzyszył na Maltę. Powiedziałem, że go przenocujemy.

Szybciej!

Podobno zasiadasz w komisji ds. godności parowskich.

More Polish subtitles for The Game of Truth

അഭിപ്രായങ്ങൾ

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left