ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Najpierw zmienił się klimat.
Przyczyna była oczywista, mimo to karmiono nas kłamstwami.
Wojna przyczyniła się do wzrostu temperatury.
Stopniały bieguny, gatunki wyginęły.
Naukowcy próbowali ochłodzić planetę,
by odwrócić fatalne skutki swych poczynań.
Wskórali tyle, że Ziemia całkiem zamarzła.
Tylko pan Wilford zdołał przewidzieć przyszłość
i przygotował arkę.
Pod koniec Wielkiego Mrozu bogaci, w dużej mierze winni tej katastrofy,
schronili się na pokładzie Snowpiercera, pociągu o 1001 wagonach.
Dlatego my, zwykli ludzie,
pozostawieni na lodzie,
wtargnęliśmy do pociągu.
Pomocy!
Powstrzymać ich!
Wpuśćcie mnie!
Zostaw ją!
Pasażerowie z biletami, prosimy wsiadać.
Snowpiercer właśnie odjeżdża.
Chodź, Miles.
Mike?
- Odjazd za dziesięć... - Mike!
...dziewięć, osiem, siedem...
...sześć, pięć...
- Zarah! - Chodź, 'Dre.
...jeden, odjazd.
Do tyłu! Wyrzucić ich.
Każcie im się cofnąć.
- Zarah! - Cofnijcie się! Szybko.
- Trzymaj się blisko. - Idźcie!
- Na tyły! - Tędy.
Musisz się schować. Idź.
Wszystko będzie dobrze. Schowaj się.
Wejdź tam i nie wychodź.
Wszystko będzie dobrze.
- Chodź tu. - Nie!
- Puszczaj! - Wyrzucić ich!
Cofnąć się!
Usadzić drani!
Zamknąć drzwi!
Nie pozwólcie im!
To Snowpiercer.
Krążymy dookoła świata. Nie możemy się zatrzymać.
To nasze rewolucje w 1001 wagonach.
OBSŁUGA
Uwaga, pasażerowie.
Firma Wilford Industries życzy miłego poranka.
SZKOŁA
Temperatura na zewnątrz wynosi -119,6 stopnia.
Wjeżdżamy do Jukonu, terytorium byłej Kanady,
zatem przypominamy o zachowaniu szczególnej ostrożności.
Od wyjazdu minęło sześć lat, dziewięć miesięcy i 26 dni.
Sygnał oznacza godzinę ósmą.
Cofnąć się. Do tyłu.
Ci z przodu siadać. Na ziemię!
Oba przejścia otwarte.
Santiago.
Siadać. Spokój.
- A gdzie drugi wózek? - To wszystko na dziś.
Radzę się przyzwyczaić.
Połowa przydziału?
- Nie pyskuj. - Nie możecie.
I bez tego przymieramy głodem.
Tu są dzieci. Jak mamy przetrwać?
To jakiś absurd.
Podzielimy się tym, co mamy.
Mama Grande, zajmiesz się tym?
Dobrze, John, kolejny głęboki wdech.
Pewne są tylko śmierć i podatki.
Każdy oddaje jedną dziesiątą.
Pięć dla szczurów, pięć dla Siłacza.
Trzyma formę dla nas wszystkich. Jedz powoli.
- Dalej. - Nie jak wczoraj.
Tobie bardziej się przyda.
- Dzięki, Josie. - Spoko.
Hej! To moje, oddawaj!
- Nie, moje! - Dość. No już.
- Weź przydział dla szczurów. - Zaraz.
Tym razem Gina miała tylko cztery młode.
- Ile jeszcze mamy? - Czterdzieści dwa.
No to nieźle.
I co jeszcze? Co przerabiałeś ze Starym Ivanem?
Sinusy, kosinusy, tangensy.
Trygonometria. Super.
Dzięki temu załapiesz się na praktyki.
Myślisz, że mam szansę zostać inżynierem?
Jestem tego pewny.
Chodź, Layton, do roboty.
Dobry z ciebie chłopak, Miles. Nie zapominaj, skąd pochodzisz.
Z Ogona.
Tutaj. Przejmiemy kontrolę nad tym wagonem
i mamy dostęp do elektryki.
Według Światełka spięcie odetnie dopływ prądu do sekcji rolniczej.
Co z trepami?
Tracą czujność.
Przejścia stały otworem przez minutę i dziesięć sekund.
Świetnie. Siłacz jest gotowy.
Mamy minutę i dziesięć sekund, by przejść do następnego wagonu.
W cztery dotrzemy do skrzynki rozdzielczej.
A jeśli nie wyłączymy podstawowych systemów?
Nie znamy dobrze całej sieci.
Obczailiśmy może z tuzin wagonów. Kilka tu z tyłu
i parę przy Sanitarnym.
Poza Wagon Nocny zaszedł jedynie Stary Ivan.
Nigdy nie zapomnę dnia,
gdy zaciągnęli mnie na przód pociągu, bym nastroił fortepian.
Pięknie brzmiał poza jednym klawiszem. Środkowym C.
- Chyba zapomnieli o... - O strunach, wiemy.
Bez obrazy, ale już to słyszeliśmy i na nic się to nie zdaje.
Pike ma rację.
Działajmy, zanim będzie za późno.
- Znów ucięli nam przydział. - Jasne.
Karmią nas tylko, by móc nas wykorzystywać.
Głodzą nas na śmierć. Sterylizują nasze kobiety.
Od pięciu lat nie urodziło się tu dziecko.
Walczmy. Chcę być ojcem. Jestem ostatnim Australijczykiem.
Wkrótce całkiem przestaną nas karmić.
Mamy informatorów w sześciu różnych sektorach.
- Budujemy sieć... - Layton,
- nie mamy na to czasu. - To za mało.
Pamiętacie bunt z trzeciego roku?
Walczyliśmy jak żołnierze, ale byliśmy osaczeni.
Żadnej pomocy z zewnątrz. 62 poległo.
Za karę odrąbali 13 rąk.
Potrzebujemy pomocy, sojuszników.
Wiesz, co myślę?
Brak ci odwagi, by walczyć po naszej stronie.
Jeśli chcesz, podważaj mój plan.
Jeśli podważasz moje intencje, to mamy problem.
Żaden problem...
jeśli działamy razem.
Działamy razem. Jesteśmy u kresu sił.
Właśnie. Więc nie mamy wyboru.
Działajmy natychmiast, zanim znów zrobią rewizję i znajdą broń.
- Właśnie. - Racja.
- Jeden Ogon, Layton. - Jeden Ogon!
Jeden Ogon.
Dalej.
Layton.
Słuchaj...
przepraszam.
Wiem, że nie chcesz się spieszyć, ale...
Musimy myśleć na długą metę.
To nie ma sensu, jeśli będziemy starzy i słabi.
Nie walcz w pierwszym szeregu.
Wszystko będzie dobrze.
Ojcze nasz, zwracamy się do Ciebie,
bo potrzebujemy Cię bardziej niż kiedykolwiek.
Błagamy o Twą boską opiekę. Amen.
Trzymaj.
Tobie bardziej się przyda.
Opór zawsze przynosi skutki,
ale pociąg Wilforda jest twierdzą systemu klasowego.
Może tak już pozostanie.
Wiem, że w to nie wierzysz.
Powodzenia, mój drogi.
Nawzajem.
Dzień dobry.
Dzień dobry, Melanie.
Dzień dobry, jak się macie?
- Cudownie. - Dzięki, że pytasz.
- Dzień dobry, Martin. - Dzień dobry.
- Chodźcie. - Dzień dobry, panie Lam.
Całkiem pyszne congee,
- dzięki. - Nie.
Nie możesz mówić po kantońsku lepiej ode mnie.
- Bez obaw. - Idziemy.
- Znów się spóźnimy. - Dzień dobry.
- Ruth. - Kłopoty z sauną.
O nie.
Wyślę ekipę naprawczą.
Nie w tym rzecz. Europejskie podejście do nagości.
Amerykanie i reszta świata wolą kostiumy kąpielowe.
Tak jest prościej.
Członkowie skandynawskiej rodziny królewskiej lubią łamać zasady.
I przyśpiewki w saunie.
Ja chcę zażyć relaksu.
Pewnie da się ustalić harmonogram.
- Podczas kolejnego zebrania. - Doskonale.
Dziękuję.
Smakuje ci parfait, LJ?
Chcę iść na chiński makaron w Trzeciej Klasie.
Lepiej tam nie zaglądać. Ponoć wzmogły się rozróby.
To tylko pogłoski.
Co się tam dzieje?
Konieczna była interwencja. Na razie tylko tyle wiemy.
Pewnie wewnętrzne niesnaski.
Damy znać, gdy dowiemy się więcej.
York i ten jego długi jęzor.
Cóż, złe wieści szybko się rozchodzą. Zajrzyj tam.
Wolałabym tego uniknąć.
Coś ty. Masz wymówkę, by włożyć ulubione futro.
Dwóch agentów, sześciu strażników.
- Gościnność i jeszcze sześciu trepów. - Gościnność? Po co?
Nie wiem. Odwołujemy akcję?
Czekajcie na sygnał.
Cofnąć się. Na ziemię.
Dzień dobry.
No comments yet. Be the first to leave one.