ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Co to, majķwka w moim wozie?
¯ona się ze mnš nie kocha. Nie zabraniaj mi.
Co noc pisz z pięknš kobietš.
Wŗanie, pię. I nic poza tym.
Nie zabrud mi samochodu.
A uchwyt na kubek?
Nie ma.
I ty daŗe za ten szmelc 80.000 dolarķw?
Daŗem 105.000. To najszybszy wķz na wiecie.
Stķwa w 4 sekundy.
- Rzadka rzecz. - Rzeczywicie!
Bez tylnego siedzenia.
Lnišcy, dwuosobowy fiut!
A my to dyndajšce jaja.
Cholera!
Przepraszam.
Zbieraj to.
Nie sięgnę. Dzwoņ po inŋyniera.
Za ciasno tu.
Dalej! Ruszaj dupkš.
Majš cię pragnšæ.
Nie sprzštnę po tobie.
Nie wŗoŋę tam ręki, bo jej pķniej nie wycišgnę.
I zaŗoŋš mi hak.
Podno frytkę.
To nie Denny's!
Nie jadam u nich. Okropna obsŗuga.
Ŗyknęli haczyk. Dowalimy im!
Nie chodzi ci o frytkę, tylko o niš.
Wysiadaæ.
Cholera!
- Co jest?! - Mielimy dobry tydzieņ.
Więc, wysiadaæ.
Cholera! Waŋysz ze 180 kg?
Wpieprzasz tony kurczakķw?
Zawsze trafiam na gigantķw!
Wyŗa!
Dobra!
Chwila!
Zabawne, ale chyba macie dzi pecha.
Jestemy z policji.
A ja jestem komikiem.
I to kiepskim! Dawaj furę!
Ja nie Wesley Snipes.
Mam tylko kretyņskich kumpli, ktķrzy jeŋdŋš...
szpanerskimi wozami!
Zaraz tam przeskoczę i dam ci w ryj!
- Robisz aferę o frytkę! - Nieprawda.
Nie szanujesz cudzych rzeczy!
- Zaraz! - Cicho!
To gŗupota! Czekajcie!
Chcesz w pysk, to chod!
Podoba ci się?
Wesley Snipes, "Pasaŋer 57".
A teraz podaj cierkę.
Teraz powiedz ŋarcik!
BAD BOYS
MIAMI
Wyglšdam jak gliniarz?
Pamiętasz wszystko?
Idę na wabia.
Tak.
Co robisz?!
Policja?
Wŗanie, zabito policjanta...
na rogu South Miami i 1. Ulicy. Dajcie pomoc!
Uwaga! Zginšŗ policjant.
Kod 3.
Zgŗaszajcie się.
Zginšŗ policjant. Potrzebne posiŗki.
migŗowiec nr 3. Sprawcy nieznani.
Panowie, droga wolna.
LĨDOWISKO POLICYJNE
Weszlimy.
Jestemy.
Macie 20 minut.
Cholerne tacos.
Jeszcze 12 minut. Szybko.
Droga wolna. Wchodzimy.
Szybciej, jeszcze 6 minut.
Gotķw.
Gotowe do odpalenia.
Odpalaj!
Jazda!
Ruszaj!
Do diabŗa.
Miaŗe miŗe sny?
Jeste okropny.
Liczy się klasa a nie czas.
Ja mam dzi czas a ty klasę.
Chod.
Wiesz, co?
Nie pamiętam, kiedy ostatnio razem zasnęlimy.
Kochanie.
Takš mam pracę.
Nic nie poradzę.
Po porannym seksie jestem lepszym glinš.
Rzeko się czuję.
Przykryj się. Biegnš nasze pociechy.
Jeste oziębŗa.
Odtršcasz mnie jak psa.
Czeæ, synku!
- Tato! - Co się staŗo?
W szkole się ze mnie miejš. Mķwiš, ŋe mam duŋe uszy.
Teŋ mam spore. Ale wiesz, co?
Dzięki nim sŗyszę ludzkie problemy.
Jeste anioŗkiem. A to twoje skrzydŗa.
James, stķj! Przestaņ jedziæ.
Pķjdę do szkoŗy i aresztuję dyrektora.
Nie dam kpiæ z syna.
Tu wujek Mike!
Jak leci?
Czeæ!
Patrz.
Nie zabieraj mi jedzenia!
Nie! Ciekawe kogo wczoraj caŗowaŗe!
Miaŗe randkę?
Czy miaŗem?
Dziewczyna byŗa...
Nie opowiadaj mu tych wiņstw.
wiņstwa opowiadam tylko twojemu męŋowi.
Zabraniam. Zepsujesz mi go.
Nie rķb mi tego. Dzieci sŗuchajš.
Jasne? Dzięki.
Wcinaj.
Proszę.
Mķwi Mike.
Chciaŗ pan powiedzieæ: "Proszę, ruszcie swoje dupy".
A moŋe nie.
Czeæ!
Gdzie Howard?
Szuka was. Jest w kiepskim humorze.
Cholera!
Zrķb to, do cholery!
Witamy w koszmarze.
Widzicie?
Co jest nie tak?
Poznajesz?
Poznajecie te palety?
Leŋaŗy tu srebrne paczki w ksztaŗcie cegieŗ.
Z czerwonymi nalepkami. Tyle.
Hera zniknęŗa!
Nasz superŗup. Wart 100 mln!
- Przepadŗ! - Kiepsko.
Powiem ci, jak to ujšæ: przejebane!
Wŗanie.
Czeæ, Alison.
Znacie kpt Sinclair, asa Wydziaŗu Spraw Wewnętrznych.
Znam cię i wiem, ŋe to nie komplement.
Jeli chcecie co zaŗatwiæ, to wyjdziemy.
To naleŋy do moich obowišzkķw.
Jeden przeciek moŋe wywoŗaæ histerię w mediach.
Nie ma obawy. Odzyskamy ten towar.
To musiaŗ zrobiæ kto z naszych.
Dowiem się tego.
Wy dwaj się spķnilicie.
To miaŗo wchŗaniaæ narkotyczne opary?
wietny patent!
Sprytny. Podoba mi się.
Niewaŋne, co sšdzi. Pytam, co widziaŗ?
Co wie?
Co robilicie wczoraj?
Oddajcie towar i jestemy zdrowi.
Chcielimy, ale pojawiŗ się problem.
Twoja stara wszystko zuŋyŗa.
Przesuņcie się.
O'Fee ŋyje, ale nic nie wie.
Zabili figuranta, by wycišgnšæ wszystkich z komendy.
Za prawdziwego cigaŗaby ich caŗa policja.
Wracacie do tej sprawy.
Sanchez, Ruiz, pomķŋcie im.
Cicho!
Zaraz. Przecieŋ to byŗ towar Carrery.
Kto zabiŗ go w pudle. A jego gang?
To durnie bez polotu.
Ale sprawdcie ich.
Mieliby uzi. Poszatkowaliby O'Fee.
Musieli myleæ.
I mieæ cojones.
Co to znaczy?
I po miesišcu by nie zrozumiaŗ.
Nic nie mamy. O co wam chodzi?
Kole wiedziaŗ, co robi.
Niele nas wydymaŗ.
Sprawdcie, kto montowaŗ wentylację.
- Mrķz. - Jak u twej starej.
To na pewno kto z naszych.
Po 72 godzinach sprawę przejmie FBl.
Wsišdš na nas.
Zawsze potrzebujš...
winnego. Więc obcišŋš nas.
Rķbcie, co trzeba. Byle szybko.
Jojo, nadal mieszasz prochy?
Dosypujesz to i owo?
Nic nie wiem. Dawno zerwaŗem z prochami.
Co wiesz.
Rzuciŗem to.
Naprawdę! Czym teraz kręcisz?
Gumami.
Sprzedajesz opony?
No comments yet. Be the first to leave one.