ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Ray-Ray.
Halo?
Kto tam?
Muszę pana o coś zapytać.
Ray?
Jeśli powiem panu, że zrobiłem coś złego...
powiadomi pan policję?
Ray, gdzie jesteś?
Nieważne.
Zrobiłem to.
Co zrobiłeś?
Zabiłem swojego ojca.
Tłumaczenie: Mausner
Dopasowanie i letka korekta: takeshi
Gówno płynie z prądem.
Z ojca na syna.
Z ojca na córkę.
Czego ci trzeba, kochanie?
Utraty przytomności.
Zostaw mnie samą.
Wszystko gra?
Nie dam sobie z tym rady, Ray.
Z czym?
Obaj wiemy, że nie poradzę sobie w więzieniu.
Zająłem się tym.
Niby czym?
Wyjeżdżasz dziś wieczorem.
Dokąd?
Na razie do Los Angeles.
Przy wejściu dostaniesz od Leny drugi bilet i paszport.
Dokąd więc, kurwa, jadę?
Może lepiej, abyś na razie nie wiedział.
Bądź gościnny dla obcych, gdyż mogą okazać się aniołami w przebraniu.
- Za Smitty'ego. - Za Smitty'ego.
Zestarzałeś się, co?
Wisisz mi 80 dolców.
Za co?
- Za samochód. - Że co?
Zablokowałeś mi auto pod Stop & Shop.
Nie przypominam sobie, Matty.
Też nie wiedziałem, aż zatrzymali mnie dwa lata później.
20 dolarów razy cztery.
Masz.
Trzymaj 53. Wiesz, że jakoś wykombinuję resztę.
Wiem, że umiesz kombinować, Mick, ale nie pieniądze.
I tu się mylisz, Matty.
Popatrz.
Co to, kurwa, jest?
Powód do kłótni dla twoich byłych żon.
Ile chcesz za to dostać?
Syn Jima chciał mi dać 20 baniek.
- Byliśmy w trakcie transakcji. - Tak?
Potem napotkaliśmy drobne trudności.
A dokładnie?
Myślę, że słyszałeś, Matty.
O czym?
Declan dostał kulkę.
Kto go zastrzelił?
Twój syn?
Tak.
Który?
Daryll.
Ten czarny?
Zgadza się.
Po chuj to zrobił?
W afekcie, Matty.
Declan zabił jego dziewczynę.
Nie można kogoś winić za zemstę w imię miłości.
Jim Sullivan spojrzy na to inaczej.
Jeśli chcesz to spieniężyć,
musisz puścić papiery przez ludzi Declana.
Nie mam z tym problemu. A ty?
Sądzisz, że nie będą lojalni wobec Declana?
Sądzę, że chodzi o 20 baniek.
Przy takiej sumie nikt nie jest lojalny.
Dziadek Michael nie był gangusem.
Pewnie, że był.
Po prostu był podłym sukinsynem.
Litości. Był w mafii.
- Nie był. - Był.
Nie był. Przykro mi, Bunch.
Był odźwiernym w hotelu Rose.
Pamiętam to pojebane miejsce.
Nieprawda. Byłeś mały.
Właśnie że tak.
Mama wysadzała tam mnie i Bridge, kiedy musiała coś załatwić.
Siedzieliśmy przy barze i piliśmy colę z kelnerkami.
Z kelnerkami?
Cały dzień napierdalały w gina.
Nauczyły nas.
Pamiętam, że były dwie czarne
i dwie białe. No i były otyłe.
Jebać to.
Fajne były z nich kelnerki.
To nie były kelnerki, Bunch.
A ten hotel, to nie był hotel.
Nie.
To był jebany burdel?
Dumni potomkowie dziwkarzy ze strony babci.
Wiedziałeś o tym, Daryll?
Jesteś dwa pokolenia od zostania alfonsem.
Dwa? Jedno.
Był alfonsem.
Gdy się tak zastanowić, to wszystko ma sens.
Co?
Dorastał w burdelu.
Codzienne był bity.
Pewnie dlatego Mickey właśnie taki jest.
- Taniec. - Co?
Tym powinien był się zająć.
Mick powinien był zostać instruktorem u Arthura Murraya.
Taniec towarzyski? Byłby w tym dobry.
W skórzanych spodniach i z kulkową klamrą.
Żony doprawiające rogi mężom za ich własną kasę.
Bez obaw, kotku. Chodzi o bioderka.
Kurwa, to mają być ruchy? Nie osłabiaj mnie.
To elektryk.
Nieprawda.
To jebana pornografia.
Patrz się!
Wstałaś.
Co wy robicie?
Nic. My tylko...
Wiem. Przepraszam.
Wiem, co robicie.
Staram się tylko domyślić po co.
Nie chcieliśmy urazić, Bridge.
Dlaczego tak łatwo zapominasz?
O czym, kochanie?
Czyimś życiu.
I po prostu...
dajesz w gaz, jakby czyjeś życie to była kolejna śmieszna historyjka.
Kolejne osiągnięcie Mickeya.
Razem z innymi historyjkami.
Wszystkie...
dziwki, zabójcy i złodzieje,
z których jesteś tak kurewsko dumny.
To właśnie wpływ Mickeya.
Na was wszystkich.
Dlatego jesteście tacy podobni.
Nauczył cię zapominać.
Dużo ludzi było na pogrzebie?
Tylko my.
Odkładamy pogrzeb Declana, póki nie znajdziemy ojca.
Ray, jesteś tam?
Jesteś w domu?
Tak.
Zaraz przyjadę.
Ale się porobiło.
Muszę ci o czymś powiedzieć.
To znaczy?
O twoim ojcu.
O co chodzi, Ray?
On nie żyje, prawda?
Mój ojciec nie żyje.
Zrobiliśmy wszystko, czego chciał Mickey.
Daliśmy mu to, czego chciał.
Odzyskam papiery.
Chuj mnie obchodzą pieniądze, Ray.
Idziesz?
Byłoby lepiej, gdyby mnie nie poznała.
Co to znaczy, Ray?
Dostałem to, co mi się należało.
Co ci się należało?
Ray-Ray.
Rybki muszą pływać, ptaszki latać.
Wszyscy na ciebie patrzą.
Sądzą, że nie masz jaj.
Tak mają sobie myśleć?
Ray-Ray, zaufaj mi. Złapię cię.
Dalej, mały. Zaufaj mi.
Na wszystko jest czas.
Czas na narodziny.
Na śmierć. Na sianie.
Oraz czas na zbieranie plonów.
Ciało Chrystusa.
Ciało Chrystusa.
Amen.
Ciało Chrystusa.
A ty, kurwa, kto?
Nazywam się Ray Donovan.
Syn Micka?
Tak.
Ten, co wyjechał na zachód?
Zostałeś jakimś agentem czy coś?
Ktoś mi powiedział, że posuwasz aktorkę.
Tę z filmu o sekcie.
Jak jej tam było...
Mój ojciec się odzywał?
Mick?
Nie od 15 lat.
A co, zgubił się?
A to za co?
Gdybyś go widział.
Bądź silny.
Wszyscy ją kochaliśmy, Raymondzie.
Przenoszą mnie do innej diecezji, w Pensylwanii.
Przykro mi wyjeżdżać.
Będę tęsknił za tobą i chłopcami.
Byłeś dla tej rodziny niczym anioł, Raymondzie.
No comments yet. Be the first to leave one.