ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
PARASOL BEZPIECZEŅSTWA
Musiaŗem poczekaæ, aŋ zrobiš tacos.
Niby to 2 minuty?
Zajęŗo im 20 przekonanie Urzędu Imigracyjnego ŋeby zeszli do piwnicy.
Spķjrz.
Byŗy więzieņ.
Nie.
Co?
Niedoszŗy glina.
Odrzucili go z Akademii Policyjnej.
Hej, kolego.
Hej, stary.
Sprķbuj kole.
Hej, kole.
Byŗe w Chino, prawda?
Nie. Longpod.
Mķwiŗem, byŗy więzieņ. To jedyna robota, jakš mķgŗ dostaæ.
Dziękuję.
867 zgŗasza się.
Sŗyszę 867. Magazyn na Capivy, ale juŋ nic. Chyba byŗo spięcie.
Sprawdzimy, tak czy tak?
Czyŋ to nie oczywiste, ŋe ta piękna noc nie mogŗa byæ spokojna?
To wspaniaŗa okazja dla nas, ŋeby się zdrzemnšæ.
Chyba sŗyszę rozpacz w twoim gŗosie.
Trzeba cię przytuliæ? Zamknij się.
A... co jest.
867. Otwarte drzwi w magazynie. Wzywamy wsparcie.
Zrozumiaŗam, 867.
Idziemy.
Charlie. Sŗyszaŗe o sŗowie... niewidzialny?
Zamknij się.
¯artuję.
Ale to chyba, nie byŗo to.
Nie chcę niespodzianek.
Hank...
Nie do wiary.
Rozdzielmy się. Ok.
Hank...
867. Padŗy strzaŗy!
Hank! Strzelajš przy mnie. Sš tu na dole.
Hank!
Gdzie dokŗadnie jeste?
Tuŋ przy biurach.
Hank!
Widzę cię!
Rabunek z broniš w toku!
Charlie!
Twoja szķsta!
Co?
Twoja szķsta!
867. Mķj partner dostaŗ!
Wzywam karetkę. Podejrzani uciekajš!
Mķj partner dostaŗ!
Wszystkie jednostki. Wszystkie jednostki LA. Policjant ranny.
Niezŗe strzelanie, Montgomery.
Ale wiesz, ŋe ominšŗe cel porodku.
Brata?
Nie strzelaŗem do niego.
Moŋesz mi powiedzieæ, czemu nie?
Dla mnie nie wyglšda podejrzanie.
Spķjrz. Jeden samotny brat.
otoczony przez 4 biaŗych facetķw z gnatami.
Facet jest przeraŋony.
Co chcesz zrobiæ? Rozwaliæ go?
W porzšdku bracie. Rozumiem cię. Nie bķj się.
Dzwoņ pod 911. By czyciæ, pojawi się Earl Montgomery.
Gdzie jest problem?
...pracowaŗ w Wydziale Los Angeles...
...powięcaŗ się dla narodu...
McDuff.
Przykro mi z powodu Charliego, Hank. Byŗ dobrym czŗowiekiem.
Chcę byæ wŗšczony do ledztwa.
Hank, najlepiej będzie jak zostawimy to odpowiednim ludziom.
To skomplikowana sytuacja.
Co takiego skomplikowanego?
Mķj partner nie ŋyje, a ja chcę sukinsyna, ktķry pocišgnšŗ za spust.
Tam byŗy procesory komputerowe, warte 800 tysięcy dolarķw.
Policja chciaŗa zabezpieczyæ to miejsce.
Noc przed najazdem kto się tam wŗamaŗ i wszystko wyczyciŗ.
Nie obchodzš mnie cholerne procesory. Chcę gocia ktķry zabiŗ Charliego.
Jeste stķjkowym, nie detektywem. Więc trzymaj się swojej roboty.
Dobrze.
Jeli zaczniesz się mieszaæ do dochodzenia, będziesz bez pracy. Jasne?
Dobrze... pa.
Będzie dobrze.
Taa.
Gdy cigamy podejrzanego, chodzi o utrzymanie kontaktu wzrokowego.
Dopķki nie przyjadš posiŗki, ktķre pomogš przy aresztowaniu.
Koniec.
Niezŗa robota, Taylor.
Mķwiŗe co, Montgomery?
Pan powiedziaŗ: Niezŗa robota, Taylor.
A ja tylko...
Mylisz, ŋe zrobisz to lepiej?
Niech pomylę...
Sprawd mnie.
Jeste gotowy?
Ja się tym zajmę.
- Jak chcesz. - Pokaŋę mu, jak się to robi.
Więc ty jeste podejrzanym?
Co zrobiŗe?
Bez znaczenia.
Więc mogŗe obrabowaæ bank, okraæ staruszkę,
powiedzieæ co o mojej mamie.
Po prostu mnie goņ, mšdralo.
Dobrze, panie biaŗy rabusiu.
Jeste szalony!
A ty opierasz się aresztowaniu.
Nie uciekaj przede mnš.
Nie uciekaj!
Jestem szalony. Szalony, ale nie strzelam.
Nie napadam na bank. I kto co mķwiŗ o mojej mamie!
I sŗyszaŗem, ŋe nazwaŗe mnie idiotš.
No kowboju, mam cię.
Zŗapany!
Widzę o co chodzi. Nie tolerujecie czarnego, ktķry ma zadatki na policjanta.
Jestem przyszŗociš wŗadzy. Jestem przygotowany do sŗuŋby.
Dla mnie wszyscy w NBA, mogš byæ biali.
Spoko... fajnie... spoko...
Wŗanie stracilicie dobrego kolesia.
Jestem jednoosobowym oddziaŗem SWAT.
W porzšdku. Mam talenty!
Wy suki!
Hank... jak sobie radzisz?
Juŋ lepiej.
Chcesz pogadaæ?
Nie. W porzšdku.
Potrzebujesz pomocy?
Pytasz czy potrzebuję pomocy?
Czy pytasz czy kradnę ten samochķd?
Dobra w porzšdku.
Kradniesz ten samochķd?
Czy wyglšdam jakbym kradŗ ten cholerny samochķd?
No caŗkiem.
Czemu? Bo jestem czarny?
Jakby tu staŗ biaŗy kole to by byŗ jak samarytanin.
Po prostu by podszedŗ i pomķgŗ.
Tak, jasne.
Mogę zobaczyæ prawo jazdy i dowķd rejestracyjny?
Nie pokaŋę ci niczego do cholery.
Nazisto.
Przepraszam?
Stary. To jest mķj samochķd.
I nie zrobiŗem nic zŗego.
Ja to widzę tak. Ty jeste mi winien przeprosiny.
Jak mnie nazwaŗe?
Nie sŗuchasz mnie.
Nie mamy o czym rozmawiaæ.
Chyba, ŋe zaczniesz od: "Przepraszam".
Jeste na niebezpiecznym gruncie, chŗopie.
Uwaŋaŗbym na to, co wychodzi z twoich ust.
Chcesz usŗyszeæ co wyjdzie z moich ust?
Jeste...
...pierdolonš...
...winiš!
Jeste aresztowany.
Nie jestem aresztowany. Ty jeste aresztowany.
Ja aresztuję twojš dupę.
Areszt obywatelski.
Jeste aresztowany za nielegalne aresztowanie na siŗę.
I dawaj ŗapy na maskę.
I dawaj kajdanki.
Cofnij się, ostrzegam cię.
Ty ostrzegasz mnie?
Masz prawo by się zamknšæ, do cholery...
Dobry, wystarczy... przodem do samochodu!
Nie pro się o oskarŋenie opierania się aresztowaniu.
Natychmiast! Na samochķd!
Uwaŋaj na mķj samochķd.
Wŗanie go woskowaŗem.
Uspokķj się do cholery!
To policyjna brutalnoæ.
A ty wŗanie wyŗadowujesz swoje problemy.
Zaraz ci pokaŋę...
Odwal się.
Co?
Za tobš jest ogromny trzmiel!
Nie mylisz, ŋe się nabiorę na to gķwno.
Jestem uczulony na pszczoŗy. Jak mnie uŋšdli...
uduszę się i umrę.
Zajmę się tym!
Cholerny owad...
Patrz...znowu...
Zaraz...
Prķbuje mnie zabiæ!
Pomocy! On prķbuje mnie zabiæ!
A masz...
To co widzicie, to amatorskie nagranie...
...zrobione dzisiaj, pokazujšce policjanta L.A, Hanka Raforty...
...brutalnie bijšcego niezidentyfikowanego czarnego męŋczyznę...
Policja nie ujawniŗa nazwiska ofiary, ale mamy to zdjęcie...
...zrobione po pobiciu.
Jego twarz jest groteskowo spuchnięta w wyniku pobicia.
Tam byŗ trzmiel.
Brutalne pobicie przez policjanta Hanka Raforty, czarnego podejrzanego...
...wywoŗaŗo agresywne protesty z czarnej spoŗecznoci...
Detektyw Frank McDuff, odpowiada.
Zapewniamy, ŋe Wydziaŗ Policji i Biuro Prokuratora...
zajmujš się tš sprawš, bardzo powaŋnie.
I proszę ludzi z tego miasta, ŋeby byli cierpliwi.
No comments yet. Be the first to leave one.