ആദ്യത്തെ 143 വരികൾ.
15 CZERWCA
Asfalt parzy, a pot leje się z człowieka.
Palące słońce odbiera siły.
Rozumiem. Naprawdę.
Sam przecież pracuję w handlu.
Ale muszę przeprosić.
Moje słowa współczucia, wypowiedziane w chłodnej palarni,
są nic niewarte i doskonale o tym wiem.
Całe to przedstawienie na nic.
Czemu ta cholerna klima jest zepsuta?!
To na pewno część planu szefa! Pewnie znowu wsadził coś do klimatyzacji!
- Przecież jest prawie lato! - Nie ma aż tyle wolnego czasu.
Nie denerwuj się, bo się zgrzejesz. Taki żart zasługuje na chłodne przyjęcie.
Szkoda, że nie dosłownie!
Jutro naprawią. Za tydzień naprawią. Tak będzie przez całe lato.
Co?
Dobre wieści, Suzuki. Jutro ją naprawią.
Skąd wiesz?
Mam takie przeczucie. I zwykle mam rację.
Super! Obyś miał i tym razem!
Jeśli jutro jej nie naprawią, to nie żyjesz!
Spokojnie.
Po prostu mi zaufaj i poczekaj, Suzuki.
Chłodniejsze dni już tuż-tuż.
Ups.
Dobry wieczór.
Moja wina.
Zmywałam mleko, które rozlał kierowca, i trochę mnie poniosło.
Trudno się oprzeć zabawie wężem.
PAPIEROS 5. WSPÓLNY CZAS ZA SUPERMARKETEM
Atmosfera jest dziwnie napięta.
Dziękuję za ręcznik i spodnie.
Moja wina, nie ma o czym mówić.
Ależ skąd.
Nie musi pan być taki oficjalny, Sasaki.
Jesteśmy w podobnym wieku.
Naprawdę?!
Wygląda pan na czterdzieści kilka lat.
A ja mam równo czterdzieści. Rozmawiajmy swobodnie.
Ktoś w moim wieku kieruje największym supermarketem w okolicy?
Podziwiam panią.
I przeszedł na bardziej oficjalny ton.
Zawsze jesteś pod wrażeniem, gdy poznajesz czyjś wiek?
Aż strach pomyśleć, jak zareagowałeś na wiek Tayamy.
Co? Na wiek Tayamy?
Tak.
Nie wiem, ile ma lat.
Przecież ciągle razem palicie.
To prawda.
Nigdy nie zadajesz osobistych pytań?
Nie.
- Nie interesujesz się innymi? - Co?
Oczywiście, że się interesuję.
Tayama czasem sobie ze mnie żartuje,
a mimo to rozmawia z takim starym facetem jak ja.
Jak mógłbym nie chcieć lepiej jej poznać?
Ale wystarcza mi słuchanie tego, o czym sama chce mówić.
Resztę mogę sobie wyobrażać w drodze do domu.
Nic dziwnego, że go polubiła.
Już rozumiem.
Czyli jednak lubisz Tayamę?
Bez pochopnych wniosków!
To jej nie lubisz?
Przecież wie pani, że nie.
Więc jak to jest?
- Oczywiście, że ją lub- - Hej. Wpadłam po zakupach.
Tak?
Ech.
Przepraszam, Sasaki. Muszę zająć się reklamacją.
Wrócę z pieniędzmi na pralnię.
Pogadaj w tym czasie z Tayamą.
Dobrze...
Do zobaczenia.
Ale jesteś mokry, Sasaki.
Tak. Miałem mały wypadek.
Wypadek?
Tak przy okazji, Tayamo...
Słyszałaś naszą rozmowę?
Którą?
Nieważne. To nic takiego.
Po prostu rozmawialiśmy z kierowniczką...
Zaraz... Tayamo?
Musisz wysuszyć włosy.
Ale głowy akurat nie zmoczyłem...
24.
Co...
Co oznacza ta liczba?
Możesz się nad tym zastanawiać w drodze do domu.
20 CZERWCA
Tak, oczywiście.
Zgadza się, jak najbardziej.
Wyślemy je jeszcze dziś!
Tak, bardzo przepraszamy. Liczymy na dalszą-
Naprawdę nie mógł przekazać zadań przed wyjazdem?
Powodzenia. Utrzymaj fort.
Nic tego nie zapowiadało.
I jeszcze wyjechał za granicę.
Sasaki, przepraszam! Zapomniałam o jednej wycenie!
Najpierw zadzwoń do klienta i go uprzedź.
Przepraszam, Sasaki!
Itou, który przyszedł w tym roku, nie pojawił się w pracy. Co robić?
Co? Przecież miał przygotować dokumenty.
Właśnie. I zabrał je do domu.
Dobrze. Pojadę do niego.
Wyślij mi adres.
Już wysyłam!
WYCENA - WYŚLIJ
Cholera!
WYŁĄCZ
Do jutra.
Dziękujemy za cierpliwość.
Ostatni pociąg do Shimaidy odjedzie z peronu 2.
Niech to...
WYŁĄCZ DRZEMKA
21 CZERWCA
Co?
Cholera, skończyły się.
GENKI TRADING
Dziś muszę przygotować zamówienie, przywitać nowego dostawcę, a potem...
Przepraszam, panie Sasaki.
Ktoś z mojej rodziny zasłabł i trafił do szpitala...
W porządku. Jedź do nich. Jeśli masz pilne sprawy, zajmę się nimi.
Bardzo dziękuję!
Halo? Tak, już jadę.
Dobrze.
To wszystko. Przepraszam, że to panu zostawiam.
Przepraszam, panie Sasaki. Itou znowu dziś nie przyszedł.
Co robić?
Panie Sasaki?
22 CZERWCA
Sasaki! Dłużej tego nie wytrzymam!
Świetnie sobie radzisz. Tak trzymaj.
Dobrze.
23 CZERWCA
27 CZERWCA
Wróciłem!
Przywiozłem upominki. Rozdajcie je klientom.
Co jest?
Nie mówcie, że przez deszcz obijacie się w pracy!
Wreszcie koniec... 14 dni pracy bez przerwy.
Jakoś to przetrwałem.
Czym sobie na to zasłużyliśmy?
Jakby tego było mało, wciąż leje.
No comments yet. Be the first to leave one.