ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Nie jestem taki jak mój brat.
Mam prawdziwy talent.
To, że nie jestem najstarszy nie skazuje mnie z góry na porażkę.
Zostanę jednym z Siedmiu Mędrców.
I to, czy mi się uda, zależy ode mnie.
Ej, otwórzcie jej usta!
Jak poczuje go na języku, to nawet ona krzyknie!
Aua!
Nie psuj nam zabawy, pieprzony pupilku!
Dokuczanie słabszym, co?
Jesteście hańbą dla całej szlachty.
Foi, rhovar merze.
Chcecie walczyć z jednym z najlepszych tutaj?
A goń się!
Możesz wstać?
Nie mam... za dużo pieniędzy.
Mam zaszczyt pochodzić z domu Ambard.
Czemu miałbym oczekiwać od ciebie pieniędzy?
Utrapienie z ciebie, co?
Przepraszam.
Chyba raczej ci chodziło o „dziękuję”, co nie?
Bernie! Bernie!
Co tym razem?
Nie umiem sobie poradzić z zadaniem z historii.
Znowu?
Jak ty sobie radzisz z matematyką i formułami magicznymi, nie potrafiąc humanistyki?
W tym zadaniu...
Odkąd ją uratowałem, często przychodziła do mnie po pomoc.
Zaczęła na mnie polegać.
Jesteś niesamowity, Bernie.
To po prostu podstawy.
Bernie!
Czemu aż tak ci nie poszło na zajęciach praktycznych?
Przecież dobrze rozumiesz teorię.
Nie mogłam wydusić słowa przed ludźmi...
To jak ty w ogóle chcesz używać magii?
Wiem.
Jeśli boisz się mówienia przed innymi, może ograniczysz inkantacje?
A-ale ograniczone inkantacje są bardzo trudne...
Chyba nie dam rady...
Dasz radę.
Widziałem, jak bardzo zgłębiłaś podstawy.
Jestem pewien, że szybko nauczysz się ograniczonych inkantacji.
Dobrze... Spróbuję.
Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć, Bernie.
Ależ oczywiście. Doradza ci przyszły Mędrzec.
Na pewno nim zostaniesz.
Nie może ci się nie udać!
Ja mam...
reprezentować akademię?
Liczę na ciebie.
Dla większości ludzi możliwość reprezentowania szkoły to zaszczyt,
ale dla Monici to był początek nieprzyjemności.
Cofnijmy się o dwa lata.
Monica uczyła się wtedy w instytucie treningowym magów w Minerwie
pod okiem profesora Rutherforda.
Powiedz, Everett.
A może...
chciałabyś przyjść na selekcję Siedmiu Mędrców?
Cz-czemu ja?!
Nie dam rady!
Rutherford kazał zabrać Monicę, wciąż owiniętą zasłoną,
i odstawić ją w sali, w której odbywała się selekcja Siedmiu Mędrców.
A później...
Mimo że niezbyt jej poszło, bo w trakcie wywiadu zemdlała,
Monica została wybrana na Mędrczynię, a nowiną chciała się podzielić z dwiema osobami.
Pierwszą była jej zastępcza matka.
A tą drugą był jej najdroższy przyjaciel...
Już dawno się nie widzieliśmy...
Ciekawe, czy pochwali mnie za to, że zostałam jedną z Siedmiu Mędrców.
Hej... Hej!
Chcesz wejść w drzwi?
Cieszy mnie, że w tegorocznym turnieju szachowym akademię ponownie reprezentuje dwoje członków z rady uczniowskiej.
Em...
Dokończę swoje zadania w akademiku.
Turniej odbędzie się tutaj, w Akademii Serendia.
Najlepiej skup się całkowicie na nim, by nie przynieść hańby Jego Wysokości.
Dokładnie.
Jeśli tak bardzo będziesz chciała robić swoje zadania,
to i ja bym musiał je nadrabiać w akademiku.
Ale...
Norton.
W ubiegłym roku ja też uczestniczyłem w turnieju szachowym.
Serio?
Tak.
Wtedy inni zastępowali mnie w obowiązkach.
Nie chcesz może, bym tym razem to ja ci się odwdzięczył?
Bardzo dziękuję.
Nie ma za co.
Szachy są jak muzyka!
Ruchy tworzą partyturę!
Wystarczy na nie spojrzeć, zagrać z nimi,
a muzyka twojego przeciwnika staje się jasna jak słońce!
Forte! Forte! Sforzando!
Niektórzy atakują niczym bezlitosny sztorm,
podczas gdy inni grają spokojnie, tak jakby grali muzykę klasyczną!
Gra Elliota jest jak marsz.
Parada jego poddanych żołnierzy narzuca tempo
będące kwintesencją piękna i siły!
Posłuchaj, a na pewno to usłyszysz!
Dźwięk trąbek ogłasza rozpoczęcie bitwy!
Dźwięk kopyt uderzających o ziemię rozbrzmiewa na polu walki!
Widać, że to artysta.
Nie zwracaj na niego uwagi.
Hm...
A jeśli chodzi o ciebie, panno Norton,
jeśli miałbym określić twoją grę w szachy,
przyrównałbym to do suity symfonicznej!
Od uwertury po finale, każdy dźwięk jest odegrany idealnie,
dokładnie tak, jak jest w partyturze!
Nazwanie twojej muzyki darem od bogów nie będzie przesadą!
W skrócie...
Chciałem przez to powiedzieć,
że powinnaś zostać kapitanem zespołu.
Ja za.
Nie, nie mogę!
Mówię to wszystko, patrząc na naszą ostatnią grę.
Ja tutaj jestem najsłabszy!
Logicznie rzecz ujmując, powinienem grać pierwszy.
Ale ja mam najmniej doświadczenia!
Doświadczony, czy nie, najlepszy gra na końcu.
Pokorą nie grzeszę, ale też nie kłamię!
„Windykatora czy kochanka oszukasz, ale muzyki i szachów nigdy.”
To moje rodzinne motto!
A teraz słuchaj. Moja gra w szachy jest różnorodna jak cała muzyka.
W swojej grze odtwarzam każdą możliwą melodię.
Co nie znaczy, że jestem dobrym graczem.
Bez przesady, nie idzie ci tak źle...
Jeśli mogę to tak określić, jestem w pewnym stopniu utalentowany,
ale nie wyróżniam się niczym szczególnym.
Tymczasem ty wręcz przeciwnie!
Kto może być naszym kapitanem, jeśli nie ty?
Bycie pierwszym zawsze kończy się źle,
ale jak pójdę ostatnia, to też po mnie...
Wydaje mi się, że teraz jest już za późno na zmianę ról.
Zapewne będę musiał zostać tym kapitanem.
Na pewno sobie poradzisz, lordzie Howardzie!
Miej świadomość, że są co do nas wielkie nadzieje.
W szczególności po ubiegłorocznym turnieju.
Kto wtedy grał?
Jego Wysokość i Maywood z rady uczniowskiej.
Książę grał drugi, a Maywood był kapitanem.
Hę?
Wiesz, jak niesamowicie pomocny potrafi być Maywood, co nie?
Tak.
Właśnie dlatego w szachach wychodzi na odwrót.
Bezlitośnie robi wszystko to, czego jako jego przeciwnik byś nie chciał.
Jego gra to jedna wielka improwizacja.
Każdy jego ruch przeciw wrogowi jest bezbłędny!
A... jak gra Jego Wysokość?
Niezwykle trudno jest porównać grę Jego Wysokości do muzyki.
Ale jeśli miałbym spróbować...
powiedziałbym, że jest podobna do twojej.
Efektowna i precyzyjna.
Wykorzysta każdą okazję,
by zaszachować króla.
Zrobi wszystko, by zaszachować króla...
Chciałabym kiedyś zagrać w szachy z księciem.
Może wybierzemy się na zakupy pod koniec tygodnia?
Wybaczcie.
Mam już plany.
Turniej szachowy.
Bierzesz udział?
Będę mogła przyjść ci kibicować?
Jasne. Byłabym wniebowzięta.
A ty przypadkiem nie grałaś rok temu?
Ty byłaś tą pierwszą?
Grałam, bo Neil prosił, żebym dołączyła.
Musi być bardzo dobra, skoro wszystko wygrała.
Przeciwko komu grasz?
Tak jak co roku, to będzie starcie trzech elitarnych szkół.
Temple i Minerwa.
Co?!
Przepraszam...
Monica?!
W porządku...
Znasz kogoś z Temple lub Minerwy?
Rozumiem, że to, co się między wami przydarzyło, było bardzo... nieprzyjemne.
Monica.
Przyjdź do mnie rano, przed turniejem.
Dobrze?
Bernie!
Bernie, ja... Bardzo chciałam ci podziękować...
Za kogo ty mnie masz? Idiotę?
Chcesz dziękować mi?
Kpisz sobie ze mnie?
Nauczyłem cię ograniczonej inkantacji, nie Magii Nieinkantowanej.
Rozbawiło cię to, co?
Ty, która potrafisz Magię Nieinkantowaną,
słuchająca o ograniczonej inkantacji, musiałaś być rozbawiona.
Nie, nauczyłam się jej dzięki tobie...
W głębi duszy się ze mnie śmiałaś, co nie?
Ale... przecież jesteśmy przyjaciółmi...
Nie jesteśmy przyjaciółmi.
Sam fakt, że przyszłaś w szacie Mędrca, świadczy o twojej pogardzie.
Dobrze ci się patrzy na mnie z góry?
No powiedz.
O wielka Mędrczyni.
Taka postawa raczej nie przystoi komuś o takiej randze.
Lepiej, jakbyś odizolowała się od innych i schowała się w jakiejś chatce.
No comments yet. Be the first to leave one.