The first 198 lines.
Poplątana
Życie mnie nudzi.
Codziennie budzę się w tym samym łóżku,
z tą samą osobą.
Biorę prysznic, myję zęby,
ubieram się.
Jem to samo śniadanie
i tą samą drogą jadę do pracy.
Mam 28 lat i boję się,
że nic mnie już nie czeka.
Czasem w sklepie
oglądam dwie różne puszki fasoli
i myślę sobie: „Ta jest lepsza. Albo nie, ta”.
I zdaję sobie sprawę, że to najnudniejsze myśli na świecie.
Boże!
To wszystko bez sensu.
No dobra. A co u ciebie?
Co u mnie?
Nic.
Super.
- Swędzi mnie twarz. - To egzema?
Nie. Skąd ten pomysł?
Spójrz na palec.
O Boże!
Jasna cholera!
Reed Hollingsworth?
Coś z nim nie tak?
Absolutnie nic.
Jest jak najbardziej w porządku.
Bezpretensjonalny i miły.
Miły z niego gość.
To akurat dobrze.
Jego rodzina jest zamożna, ustosunkowana i uprzedzona klasowo.
Uprzedzona klasowo?
I rasistowska.
Chodzi o tamte szparagi.
„Widzę, że podajemy sobie szparagi w drugą stronę”.
Jego matka wie, jak należy
podawać dania przy stole.
„Czy tak to robią w Meksyku?”
Może była ciekawa.
Nie pochodzimy z Meksyku.
Nasza mama tak.
Myślisz, że tata polubiłby Reeda?
Myślę, że tak.
Ślub bez taty u boku to nie dziwne?
Mam zostać starą panną?
Jest to jakiś pomysł.
Podać paniom coś jeszcze?
Ja poproszę Szaloną Znajomą.
Nie znam.
Mozambicka Samba, tylko bez sorbetu.
Nie wygłupiaj się.
Choć raz.
Poprosimy po shocie tequili.
I na tym nie skończymy.
Załatwione.
Shoty? Wiesz, że ograniczam picie.
Almo, twoja siostra się zaręczyła.
Pijemy shoty.
A później opowiem, jak mi się oświadczył.
O Boże.
Było romantycznie.
Muszę się nawalić.
Oto tequila.
Dzięki.
No co?
Za moją siostrę i jej życiowe wybory, które popieram.
Co ty wyrabiasz?
Posuwam cię w tyłek.
Długo będziesz to robić?
Aż się wkurzysz.
Dawaj buźkę.
Obiecasz mi, że nie będziemy jak te nudne pary, które...
biorą ślub, ustatkowują się, mają dzieci i pękają ze szczęścia?
Ohyda. Nigdy.
Dzięki.
Ale takie złe by to nie było.
Przegiąłeś.
Zła odpowiedź.
Znów mnie posuwasz?
Wariatka.
Wcale nie.
- Nie jestem wariatką. - Dobra, przepraszam.
Nie zniosłabym tego.
Ślubu, ogłaszania, że jestem w ciąży,
lekcji fortepianu i bliźniaczych kostiumów w Halloween.
Fakt. Bliźniacze kostiumy to koszmar.
Ale mogłabyś się przebrać za Batmana, a ja za Bruce'a Wayne'a.
Gdy bylibyśmy razem, mówiłbym:
„Batmanie, jesteśmy w tym samym pomieszczeniu,
„więc nie możemy być tą samą osobą”.
To kostiumy dla pary.
Wcale nie.
Jeden to kostium Batmana, a drugi Wayne'a.
Dwóch różnych osób.
Serio.
Nie chcę się ustatkować.
W tej chwili.
Nigdy.
Nie wiesz, co się wydarzy.
Wiem.
Dobra, nie ustatkujemy się.
Będziemy włóczęgami. Albo włamywaczami.
Albo pilotami balonowymi.
Dobre.
A potem statecznymi rodzicami.
Co?
Śpię.
Coś nie tak?
Kręci mi się w głowie.
Cassie, nie!
My nie...
Psiakostka.
Nie.
Nie wyciskaj!
Wszystko gra?
Cassie zachowuje się jak P-I-N-D-A.
O rety.
Cassie, potrzebujesz odpoczynku?
Nie!
Chyba jednak tak.
Chodźmy.
- Proszę. - Chodź.
Cassie...
Potrzymam cię tu, aż się uspokoisz.
Za to mi płacą.
Dziwne, nie?
Nie potrzebuję odpoczynku!
Nie będzie tak źle.
Wiesz, że kolumbijskie plemię Kogi
zamyka dzieci w jaskini?
Wiem.
Czyżby?
A wiesz, że te dzieci siedzą w jaskini
przez dziewięć lat?
Przez ten czas dorośli opowiadają im o tym,
jak wygląda świat na zewnątrz.
Drzewa,
ptaszki,
tęcze, chmurki.
Gdy dzieci wychodzą na zewnątrz i pierwszy raz to wszystko widzą,
są zdumione, że wygląda lepiej,
niż sobie wyobrażały.
I czują ogromny szacunek wobec tego,
co stworzyło ten świat
i zamieszkujące go piękne istoty.
Umiałabyś czuć wobec czegoś taki szacunek?
Mam cię zamknąć w ciemnej jaskini?
Sama niech się pani zamknie.
Dobra.
Też będę w niej siedzieć.
Posiedzimy w niej razem.
Podoba mi się.
Mnie też.
Poszukamy zdjęcia Bekki z dzieciństwa na kolację zaręczynową?
Po to tu jestem, mamo.
Spójrz na to. Po pierwszej wizycie u fryzjera.
A gdzie to, na którym idzie po rynku w Saint Cristóbal,
z jabłkową lemoniadą, śmieje się i...
Wygląda na nim jak mały pijany marynarz!
Co wiesz o Geraldine?
Niewiele. Była matką twojego ojca, a później umarła.
Wyszła za mąż, miała troje dzieci,
straciła rozum.
A to?
Świetne. Znalazłyśmy.
Dokąd idziesz?
Po wodę.
Przyjdziesz w niedzielę do kościoła?
Zależy, jak się będę czuła.
Mamy nowego księdza.
Spodoba ci się.
Interesują go rdzenne ludy.
Podbijanie ich i rabowanie czy...
Badanie.
Spoko. Może.
Rozjaśnisz ten cień nad górną wargą?
Niewiarygodne.
Ładnie wyglądasz, jak się postarasz.
Boże. Muszę lecieć.
Tata z papierosem?
Zdarzało mu się palić.
Nie wiedziałam.
Bo nie chciał.
Palił, jak miał wypadek?
Nie.
- Skąd wiesz? - Czytałam raport.
- Też mogę? - Nie!
Nie mam go. Minęło 20 lat.
Czy są zdjęcia taty, których nie widziałam?
Więcej nie ma.
Zabieram to.
Bierz.
To trochę dziwne, że nie wszystko wiem o moim tacie.
Moja mama miała męża, zanim poznała tatę.
Serio?
Miał dwa miniaturowe szpice,
No comments yet. Be the first to leave one.