Run This Town

Run This Town

Download Polish Subtitle

Release info

Run This Town 2019 1080p WEB-DL H264 AC3-EVO
A Commentary by sub.Trader
𝓦𝓔𝓑-𝓓𝓛 | 🔥💎 𝓤𝓻𝔃ę𝓭𝓷𝓲𝓴. 𝓒𝔃𝔂 𝓬𝓱𝓬𝓮𝓼𝔃 𝓫𝔂ć 𝓹𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃ą 𝓸𝓼𝓸𝓫ą, 𝓴𝓽ó𝓻𝓪 𝓸𝓭𝓫𝓲𝓮𝓻𝓪 𝔀𝓲𝓭𝓮𝓸 / 𝓷𝓪𝓹𝓲𝓼𝔂 / 𝓪𝓾𝓭𝓲𝓸? 💎 👉 𝘴𝘶𝘣.𝘵𝘳𝘢𝘥𝘦𝘳@𝘺𝘢𝘩𝘰𝘰.𝘤𝘰𝘮

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
AC3
1080
Published on: 2020-05-03
Downloads: 5
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

RADA TORONTO 11.07.2012

Radna Fletcher, pytania do pracowników.

Mam pytanie o terminologię.

Raport wzywa do ułatwienia działań biurom radnych...

Możecie się nie zgodzić, ale sądzę, że powinniśmy zdefiniować słowo "biuro".

Może to słowo zostało źle użyte.

- Ale nie wiem, czy się z tym zgadzam. - Co dla pani oznacza "biuro"?

Nie wiem, jak mam odpowiedzieć na to pytanie.

W przeszłości krytykowano, jak radni wydają pieniądze.

Mówiono, że to nie jest potrzebne do prowadzenia "biura".

Pojęcie wydatków niezbędnych do prowadzenia biura,

w przeciwieństwie do tak zwanych kosztów ogólnych,

nie zostało jasno zdefiniowane.

Zgodzi się z tym pani?

Chwila, to jest poważne pytanie? Jak powinniśmy nazywać pozycję?

Jak nazywamy sprawozdanie. Chce postawić na swoim.

Możemy przejść do rzeczy?

Jesteście po tej samej stronie. Głosujecie tak samo.

Ale Joe nie spędzi godziny

na dyskusji, jak nazwać pozycję.

Nie jesteśmy po tej samej stronie, a to nie jest pozycja.

Jesteśmy i jest.

- Lauren, Fletcher i Mihevc popierają? - Co?

Zach głosuje tak jak ja.

- Czy to jest pytanie? - Nie powinno.

Nie nadążam.

Mihevc i Fletcher popierają Catracchię?

- Mam nadzieję? - Czy to jest pytanie?

Przepraszam, w czym tkwi problem?

Claire nie jest pewna, czy tak samo głosujemy.

Nie, Zachary, ja jestem pewna.

Ale o czym teraz dyskutujemy? O wyznaczaniu zabytków? Gdzie jesteśmy?

- Ktoś pójdzie po piwo? - Już po dziewiątej.

Czemu dyskutujemy o wydatkach na biuro...?

Wydatki na biuro! Tak, głosujemy tak samo.

Złóżmy wniosek, by całodobowe mogły sprzedawać alkohol.

- Tego chcą ludzie, nie? - Może twoi ludzie.

"Twoi ludzie"? To rasizm czy elityzm?

To sprawa prowincji.

Czyli to prowincjonalizm.

To prowincje ustalają zasady sprzedaży alkoholu.

I tylko elityści używają dziś słowa "prowincjonalizm",

więc jesteś elitystą.

Oby twój szef się nie dowiedział, że zatrudnił wielkomiejskiego elitystę

który używa słowa "prowincjonalizm", choć mamy takie słowa jak "wiocha".

Wszyscy mnie olewają.

Masz coś, czym chciałbyś się podzielić, Zach?

- Powiecie, że to głupie, więc... - To nam tego nie mów.

Każdy radny powinien mieć zwiększony

budżet na biuro o 1000 dolarów miesięcznie.

Mamy 45 biur.

Czy "biuro" to fizyczny budynek?

- To 45 tysięcy miesięcznie. - Czy "biuro" to coś jak Biały Dom?

To 540 tysięcy rocznie.

- O co chodzi z Białym Domem? - A ile mamy fizycznych biur?

Musimy wyjaśnić, czy zmiana dotyczy biur, czy... biura.

Ty tak na poważnie?

Macie wspólny cel. Kogo obchodzi nazwa raportu?

Jeśli zmiana brzmi, jakby chodziło o fizyczne biura,

a wydamy dodatkową kasę na podróże,

czeka nas mini ukrzyżowanie.

Okej, teraz rozumiem.

Tak, musimy to sprecyzować.

Claire, Fletcher i Joe będą się kłócić o to, jak nazwać sprawozdanie,

by uzasadnić wzięcie 500 000 dolców, o które zmniejszyliśmy budżet.

A ludzie się z tego cieszą. Są zadowoleni z rady.

Wy powiecie, że to jakoś pomoże ludziom.

Ale ludzie, wy i ja, i nie mówię tu o mojej roli w radzie,

ja tylko chcę niższych podatków.

Nie mam kasy na telefon. Nie chcę podwyżki podatku na budżet biura.

A wy chcecie zmienić nazwę sprawozdania,

by wziąć kasę, której nie mamy, i zrobić podwyżkę na biuro?

- Ale ja... - Tak, Zach.

Na ideę biura, jak Biały Dom, Downing Street,

czy do czego tam sobie porównasz.

Ja wydaję fortunę na rozmowy zamiejscowe.

Biały Dom na pewno pokrywa rachunki

telefoniczne asystentów.

Bo co tydzień dzwoni do Rosji.

Aha, Obama i Putin na pewno wymieniają się co tydzień plotkami.

Radny miejski nie powinien dzwonić dalej

- niż siedem przecznic od biura. - Fizycznego.

Fizycznego!

Możemy się skupić na tym, jak usprawnić miasto

i sprawić, by w całodobowych zawsze był alkohol,

byśmy nie płacili 10 dolców za piwo,

gdy rządowe bary są zamknięte?

- Wypijmy za to. - Zdrowie.

- Dziękuję! - Zdrowie.

- Przepraszam, mam rozmowę. Czy mogę...? - Jest kolejka.

- Wiem, ja tylko... - Chcę się wepchnąć?

Po przedszkolu nikt się nie wpycha w kolejki.

Właśnie.

Myślałem, że kolejki to ty wypijasz.

Uwaga, to zabronione słowo.

- Uwaga, ćwoki. - Uwaga, mamy

- strażniczkę poprawności politycznej. - Poprawność to nowe spoilery.

Spoiler: twój kumpel to ćwok.

Skoro nie wiesz, że Sylvia Plath się zabiła,

- nie powinnaś studiować literatury. - Następny.

Przepuścisz tych kolesi, bym nie musiała stać przed nimi?

Dzięki.

- Nazwisko? - Bram Schriever.

Zobaczmy. Kiedy się pan zapisał?

- Na co? - Na rozdanie dyplomów.

Gdy się zapisałem na cztery lata studiów?

Musi się pan zarejestrować, by dostać dyplom.

Czyli jak co roku się rejestruję jako student,

nie jest to oczywiste, że chcę dyplom?

Należy zgłosić chęć otrzymania dyplomu na rozdaniu.

Ludzie tu chodzą i nie chcą dyplomu?

Dostanie pan dyplom.

Tylko nie podczas rozdania dyplomów, rozumie pan.

- Nie. Gdzie mam się zgłosić? - Przez Internet.

- To jakiś archaizm. - Od zawsze tak jest.

Pięciu absolwentów z 1886 roku rejestrowało się online?

Jak nie wiesz o rejestracji, nie powinieneś kończyć studiów.

Nie dostaniesz świadectwa na rozdaniu.

To nie świadectwo.

To stopień naukowy. Coś więcej niż koniec liceum.

Jak to powiem rodzicom?

Nie jesteś lekarzem ani prawnikiem,

więc brak dyplomu dziennikarstwa nie zrobi im różnicy.

Już kupiłem bilety na ceremonię.

Mama czyta o żydowskich dziennikarzach w ramach przygotowań.

Trzeba kupić bilety?

Jason Bradley.

Okej.

Tak, wróci dopiero w przyszłym tygodniu.

Bram?

Zapraszamy.

Cześć.

- Wejdź. - Dziękuję.

Siadaj.

Podobno znasz moją szwagierkę?

Moja mama przyjaźni się z Deb, ja jej w sumie nie znam.

Ale... właśnie.

Okej, to co powinienem o tobie wiedzieć poza tym, że trochę znasz Deb?

- Studiowałem w Western. - Nie, to już wiem. Czytałem twoje CV.

Jesteś pisarzem.

Zaprezentuj się.

Aha.

- Kto tam? - Co na obiad?

No i?

- Dobry przytulas czy zły? - A są złe?

- Owszem - Tak. No dalej, pokaż.

Już podpisałem.

- Tylko czytam. - Okej.

Przeczytałem ją.

Wiesz, że nie opłacą ci podatków? Ani żadnych świadczeń.

Gdy mi proponują pracę za pieniądze, skupiam się na tym,

że za parę miesięcy się wyprowadzę.

Wiesz, ile kosztuje dom?

Wziąłbym robotę, gdyby mi opłacili bilet metra.

- Nie płacisz za przejazdy? - Nie zamierzam kupować domu.

- Może nie kupuj drogich kaw. - Kto tam?

Ile kaw musiałbym nie kupić, by wejść na rynek?

- Chodzi o zaliczkę. - A to niespodzianka.

- Ile wy płaciliście? - Czasy się zmieniły.

- Musisz oszczędzać. - Bram dostał pracę.

- Prawdziwą? - Tak.

I biorę ślub za lekarką.

I codziennie jem obiad przed leżakowaniem.

- Mama też mi pomogła z pracą. - Jeśli zrezygnuję z kawy,

zaoszczędzę cztery dolary i za 684 lata uzbieram milion na dom.

- Wolf Blitzer na pewno ma dom. - Kupił go w latach 20.

Bernstein również. Jest dziennikarzem i kupił sobie dom.

Będziemy mieli dziecko.

- O mój Boże. - Co?

Mazeł tow!

Nie wierzę.

- Moje dziecko wychowa dziecko! - Zadzwoń do babci.

- Wiem. Niewiarygodne. - Wiedziałem.

- Nic? - To świetnie. Mazeł tow.

- Dziękuję, wujku Bramie. - Aha.

- Dzięki. - To świetna wiadomość.

Czuję się gruba.

Wiem. Poczułam, jak cię przytuliłam.

Nie szkodzi, pójdziesz na pilates.

- Mogę go prosić o zdjęcie? - Musisz, bo się obrazi.

Już nie zgrywaj się tak.

Jasne, Gidda.

ROB FORD BURMISTRZ

Rozmawia przez telefon.

To może chwilę zająć. Przełożę spotkanie.

Cześć, Gidda.

- Powiedz, że się przywitałam. - Cześć. To słowo rozumiem.

- Cześć. - Gidda, Claire odwiezie cię do domu.

- Nowa dziewczyna na ciebie czeka. - Jasne. Dzięki.

Jest. Miał przyjść później, ale wcześnie wyszedł.

- Czasem tak robi. - Aha.

Wszyscy będą robić zdjęcia i wrzucać je do sieci z komentarzami.

- My pilnujemy organizacji. - Jasne.

Jest spoko. Ludzie się go czepiają, ale to porządny człowiek.

"Parówki mają różne kształty i rozmiary". Tak zacznij.

Pan robi listę? To będzie pasowało najlepiej.

- To on. Dobrze cię traktuje? - Aha.

Zanotuj to. Najlepsza obsługa.

Jasne, dzięki.

Ja chcę pisać listy.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left