The first 200 lines.
SAVANNAH, ROK 1875
Wystraszyłeś mnie!
Musimy coś omówić.
Nie kupiłeś chleba, zgadłam?
Myślę, iż to smutne, że porzuciliśmy
starą, szlachetną sztukę warzenia drożdży...
Co?
Ty nie masz myśleć.
- Nie w moim domu. - Naszym.
Jesteś moją żoną, więc wedle prawa...
dom jest mój.
Nadrzędny jest testament właściciela, który ojciec spisał bardzo świadomie.
Ale nie chcę poruszać z tobą tego wulgarnego tematu.
Drażni mnie. Jestem rozdrażniona!
A ja niby nie?
Po cóż zatem tak się drażnić?
Co więc stało się tego pamiętnego dnia? Czy zdarzył się wypadek?
Zdaniem męża się potknęła, lecz według znajomych nie była fajtłapą.
Czyżby alkohol odegrał jakąś rolę?
Może zbyt często zaglądała do kieliszka?
Odpowiedzi być może udzieliłby nam dozorca.
Albo skrywają się dwa metry pod ziemią. Kto to wie.
Co tak wcześnie?
Leci maraton "Mistrzów zbrodni".
Wykończyłaś chleb?
Była jedna kromka.
Chciałem zrobić kanapkę.
Kto je kanapki na śniadanie?
Na obiad - w pracy.
Tam gdzie chodzą dorośli.
Mam robotę, bolcu.
No tak, jesteś dealerką. Zapomniałbym.
Nie handluję, tylko dowożę.
Ale różnica.
Żebyś wiedział. Nie sprzedaję towaru, tylko go dostarczam.
Tak trzymaj, to może kiedyś awansujesz na dealerkę.
Każdy o tym marzy.
Palant z ciebie.
Też cię kocham. Miłego dnia.
- Miłego odlotu. - Dzięki.
Popijała czasem, ale nigdy nie przesadzała.
"Miłego odlotu".
Tak mówili o niej sąsiedzi.
Reportaż w gazecie nie był zgodny z prawdą.
A zatem co jest zgodne z prawdą?
Czy się dowiemy?
SZYBKA DOSTAWA
3.5G TRAWKI 3.5G GUMISIÓW
Kwadrans po drugiej farbuję odrosty. Gdzie ten matoł?
Nie wiem, kochanie.
To w czym rzecz? Wreszcie się rozwodzicie?
Tata chce ci coś powiedzieć.
Ogłoszę wkrótce swoją kandydaturę na burmistrza.
- Gites, powodzenia. - Siadaj.
Synu, wiem, że uwielbiasz nie robić w swoim życiu nic konkretnego
i wydawać kieszonkowe na Bóg wie co i kogo.
Zarzucasz mi, że dymam prostytutki?
- Tanner! - Wybacz, ale to obraźliwe!
W życiu nie płaciłbym za seks - bo nie muszę.
Zamknąłbyś się?
Nie mówię o twoim życiu łóżkowym, choć nie wątpię, że jest bujne.
Ta jes.
Ale w związku z kampanią muszę wprowadzić parę zmian.
Nie będę miał już czasu ani zapału, by nadzorować dworek Wadsworthów.
Ta odpowiedzialność spadnie na ciebie.
Matka nie może?
Twoja kochana matka wesprze moją kampanię.
- Przepraszam, ale czy coś podać? - Dzięki, Nio.
Mrożone dyniowe latte.
Chyba nie mamy.
Serio? Dziwne.
To mangowe smoothie. Tylko nie za słodkie.
Przynieś mu wodę.
- Oczywiście. - Dziękuję.
- To może ona? - Kto?
Ta co tu pracuje! Co nie umie zrobić kawy.
Nia od lat nadzoruje już pracowników.
Potrzebny nam ktoś, kto zadbałby o całą resztę.
Nie znajdę czasu na drugą posadę.
A jaka jest pierwsza?
Pracujemy z Prestonem i Chazem nad apką.
Która do czego służy?
Do przewozu osób.
Jak Uber?
Trochę. Tylko z fajnymi wozami i ponętnymi kierowcami.
Obawiam się, że przez jakiś czas nie będziesz się nią zajmował.
Chyba muszę odmówić.
W takim razie ja muszę powiedzieć...
że skoro otrzymasz dworek w spadku, od dziś będziesz się utrzymywał sam.
Nie pierdol!
Nia wyjaśni ci wszelkie szczegóły.
I, synu...
Dworek jest w naszej rodzinie od ponad 180 lat.
Nie życzę sobie, byś ją rozjebał. Kochanie...
To ja.
Wchodź i się rozgość. Robię słodką herbatę.
Wejdź.
- Cześć. - Witaj.
- Smacznie wygląda. - Słusznie.
- Cytrynowy? - Tęczowy.
Fajnie...
Uwielbiam lizaki, jak to dzieciak.
Są może twoi rodzice...
albo rodzeństwo?
- Pytasz, czy jestem sam? - Tak.
Nie, to źle brzmi. Chcę tylko...
- Na ziemię! - Na kolana!
- Aresztuję cię za nagabywanie dziecka! - Co?
Ręce za plecy.
Masz prawo zachować milczenie. Wszystko może być wykorzystane w sądzie.
- Masz prawo do adwokata. - Zaraz...
Może być przydzielony z urzędu.
Czy mimo to chcesz omówić stawiane ci zarzuty?
Tak, jak najbardziej.
Mam łaskotki. Czy to ulica Jacksona 72?
Nie, aleja Jacksona 72.
Boziu, a to zabawne. Znaczy niezupełnie, ale...
Mogę to wyjaśnić.
Nagabywanie i próba sprzedaży?
Nie... No dobra.
Nie chcę wsypywać swoich szefów, ale pracuję w firmie Lady Mary Jane
i miałam dostarczyć tę trawkę...
oraz te gumisie na ulicę Jacksona 72.
Nie przyszłam się bzykać. A nawet gdybym chciała,
to nie z nim. Ma raptem 12 lat.
19.
Ile? Nie chce się... Serio?
Jestem aktorem.
Nie ma łoniaków.
Mam całą masę. Istny las.
Istny las? Nie ma się czym chwalić.
Nie oblizuj lizaka.
On mnie zwyczajnie molestuje! Jego aresztujcie.
To jego praca.
Co mu dolega? Już nie musi grac.
Jak dobrze, że jesteś!
Nie umiesz odróżnić ulicy od alei?
Byłam nagrzana.
- Szok. - Todd.
Aresztowali mnie za nagabywanie dziecka.
Mógłbyś dla odmiany być dla mnie milszy?
Gadałem z wujkiem, który zna prokuratora. Darują ci.
Wspaniale.
Oddalą zarzuty... gdy zarejestrujesz się jako przestępca seksualny.
Jasne.
Wiesz, jaki miałaś fart? Mogło być o wiele gorzej.
Liczę, że się ogarniesz, bo to...
w chuj żałosne.
Zaraz, ty mnie rzucasz?
Nie przedstawię rodzicom dewiantki.
Spakuję twoje graty.
I dobrze. I tak nie chciałam ich poznać.
Kto daje dziecku na imię Todd? Durne imię.
Niezłe z nich palanty.
- Zdradzałam cię! - Niby z kim?
- Z listonoszem. - Betty?
- Z mleczarzem. - Nie korzystamy.
- Kurwa. - Pa, Hannah.
Gdy tamtego wieczora generał Sherman oddał kapelusz w moje wdzięczne dłonie,
nasz dom na stałe wyrył się w bogatej i burzliwej historii tego miasta.
Dziękuję.
Z chęcią odpowiem na wszelkie pytania odnośnie dworku.
Czy generał umieścił w pani dłoniach coś jeszcze?
Otóż nie.
Dziękuję uprzejmie.
Życzę miłego dnia.
Dziękuję bardzo. Do widzenia.
Bardzo imponująco, moja damo!
Dzięki, panie Wadsworth.
Daruj. "panie Wadsworth" brzmi tak sztywno. Mów mi Tanner.
Wadsworth. I...
- Dzięki. - Zasłużyłaś.
Brzmiałaś całkiem jak kolonialna pani domu.
Stanął mi.
Dziękuję...
Zjedzmy kolację, ja stawiam.
- Dzięki, ale... - Dobra, zrzucimy się.
Jestem już dziś umówiona z chłopakiem.
Przemów się.
Przykro mi, panie Wadsworth.
Mnie też. Jesteś zwolniona.
Co?
Opuszczajże, proszę, moje włości.
I co ona na to?
Nic. Powiedziała tylko:
"pierdol się", ale nie na głos.
- Rany, jaka szmata. - Skończona.
"Kocham chłopaka"!
Kurde, narzeczona. Muszę spadać.
Cześć, słonko! Też o tobie myślę!
I mam się zarejestrować jako przestępca seksualny, co pewnie nie jest proste.
Skoro rejestrowanie wozu w urzędzie jest takie męczące,
wyobrażasz sobie, jak trudne będzie zarejestrowanie się jako...
Wiesz co? Oby było trudniejsze.
Bo jeśli łatwiej zarejestrować się jako przestępca seksualny...
Mogłabym zrobić karierę jako standuperka.
"O co chodzi w rejestrowaniu się jako zboczeniec"?
Nie wiem, ale posłucham.
W sumie nie wiem, bo właściwie nie jestem.
Wrobił mnie dorosły aktor dziecięcy.
No comments yet. Be the first to leave one.