The first 200 lines.
Tweedy - Summer Noon
W środku nie powinieneś palić.
Przepraszam.
-Przepraszam. -Słucham?
W środku nie powinieneś palić.
Jak coś kupisz, to zgaszę.
Hej. Widzisz to?
Właśnie kupiłem ten album przez Amazon
taniej niż u ciebie.
Jesteś fiutem. Cześć.
Ok.
Kto nam wymieni objawy choroby niedokrwiennej serca?
-Sam? -Ból w klatce piersiowej.
Tak, taki jak dławica spowodowana niedostatecznym dopływem krwi
do mięśnia sercowego. Co jeszcze? Tak.
Nieregularne bicie serca, głośne bicie serca.
Tak, palpitacje, aczkolwiek głośne bicie serca
to prawdopodobnie nie jest objaw tej choroby.
Chyba że założymy, że pacjent się zakochał.
Dobra, przyjrzymy się teraz komorom serca.
Leslie, hej!
Hej! Jak leci, Frank?
Leci.
Szukasz czegoś konkretnego?
Nie, tylko się rozglądam.
Co to jest? Podoba mi się.
To Songs: Ohia.
To tylko taki jeden gość, Jason Molina.
Jest niesamowity. Znaczy: był.
Zmarł młodo, przed czasem,
ale to był geniusz.
-Tak, jest naprawdę dobry. -Tak.
Ta część z podwójnym wokalem...
To mój... mój ulubiony kawałek.
Napisał tę piosenkę o kobiecie,
którą później poślubił,
w czasie, gdy ledwo się spotkali,
więc to jak świeża pieśń miłosna.
Masz prawdziwy skarb.
Słuchaj,
jeśli będziesz kiedyś wolna,
to może moglibyśmy pogadać o tym i tamtym.
Teraz jestem wolna.
Racja.
Pewnie.
Cóż,
Les, nie będę odnawiał wynajmu.
Muszę zamknąć sklep.
Dobrze.
Przykro mi, Frank.
Opóźniałam podnoszenie czynszu tyle, ile mogłam.
Nie, w porządku. Znaczy, na mnie już czas.
Muszę dokonać pewnych zmian.
Moja córka... jesienią zaczyna uczelnię.
A ja... wiesz 17 lat
to dość dobry rezultat.
Tak.
To u nas wielka nowina.
Tak mi przykro.
Przepraszam, muszę to odebrać.
Rozumiem, że jest osobą starszą, ale kradzież, to kradzież.
Tak, rozumiem.
Ona po prostu czasem jest trochę pomieszana.
Jestem pewien, że nie chciała niczego ukraść.
No dobrze, ale może ktoś powinien się nią lepiej opiekować?
Będziemy, panie policjancie. Dziękuję.
Dobrze, pani Fisher,
tym razem panią puścimy,
ale nie chcę pani tu więcej widzieć.
Cześć.
Kto to zrobił?
Dustin Yellen. To jego pracownia.
Jak to działa?
Umieszcza te małe obrazy na szklanych płytach,
a potem składa je razem, żeby tworzyły jedną całość.
Są bardzo naukowe.
Jak zakonserwowany człowiek.
Pokazuje, że każdy ma jedną jaźń,
ale każdego z nas tworzy więcej rzeczy, wiesz?
Tak przynajmniej ja to interpretuję.
Gdzie mam się przeprowadzić?
Tutaj czynsz jest regulowany. Nie wyprowadzę się.
Co, chcesz mnie przenieść do domu opieki?
Mamo, nikt cię nie przenosi do domu opieki, ale...
Może przeniesiesz się do mnie,
kiedy Sam pójdzie jesienią na uczelnię.
Do Red Hook?
Frank, do Red Hook nie jeżdżą żadne pociągi.
Coś musimy zrobić.
Co słychać, dziecinko?
Znalazłeś mój akt urodzenia?
„Cześć kochany tato, wszystko dobrze. A co u ciebie?”
Mówię poważnie.
Potrzebny mi na uczelnię. Przysyłają mi te maile.
Wiem, zawiesiliśmy się na twojej pępowinie.
-I chyba wiem, gdzie ona jest. -To nie jest śmieszne.
Ani trochę.
Poszukam go jutro.
Śmierdzisz papierosami.
To chyba mój nowy zapach sprayu do ciała Axe - Burdel.
A co ty robisz, pracę domową?
W tym tygodniu uczymy się o sercu.
Mam nadzieję, że chociaż później pospotykasz się z przyjaciółmi.
Wszyscy wyjechali na wakacje.
Nie mogę uwierzyć,
że ostatnie wakacje przed uniwerkiem
spędzasz na zajęciach z medycyny, skoro zaraz po nich
będziesz miała cztery lata zajęć z medycyny.
Co znaczy, że jestem bardzo dumny z twojej etyki zawodowej.
Wiesz, jak ciężko
osobie na pierwszym roku uzyskać pozycję badacza?
Nie.
Przygotowuję się.
A poza tym, lubię to. To mnie kręci.
Niewątpliwie masz od tego świetny nastrój.
Mogę ci w czymś pomóc albo...
Tak. Nie widzisz zegara? Czas na jam session.
-Nie. -No chodź!
Chodź, już dawno ze mną...
-Tato, daj spokój, uczę się. -...nie grałaś.
-Proszę. Chodź. -Nie. Jestem zajęta.
-Nie teraz. -Rozumiem.
Kiedy przychodzi czas na jam session,
musimy odłożyć dziecinne rzeczy, jak prace domowe i szkoła medyczna.
-Proszę, nie rusz moich rzeczy. -Ale czas na jam session.
Tato, nie chcę z tobą grać.
Czas na jam session
-Nie. -Dodaj „J” do „A”
i „M”. Jam session.
Zamień „J” na „S”,
-i będzie Sam session. -Nie. Nie gram.
Tato, proszę.
-Jesteś... -Jest jam session.
Be-be-ba-ba-ba Wszyscy robią jam session
Zabieramy starszych Zabieramy do...
Nawet na ciebie nie patrzę.
Czas na jam session Spotykamy się w studiu
Jam session.
Przyszliśmy po ciebie.
Czas na jam session. Jestem ufokiem.
Co?
Jak powiedział niedawno ktoś mi bardzo bliski,
„To mnie kręci”.
Co to jest?
Nie wiem. Tak się bawię.
Zagraj jeszcze raz.
-Zaczynamy razem. -Ok.
Raz, dwa, trzy, cztery...
Całkiem niezłe.
-Jeszcze raz. -Dobra.
Nie wiem, co to jest
Nie mogę skłonić serca, by tak czuło
Ooooo
Kiedy to napisałaś?
Dzisiaj, wcześniej.
Nie możesz skłonić serca, by jak czuło?
Nie wiem.
Spróbuj to przemyśleć.
Nie możesz skłonić serca, by jak czuło?
Chyba pełni.
Jakby coś mu brakowało.
„Mów teraz. Drogi są zalane.
Serca głośne, czujemy to we krwi.
I teraz nasze serca głośno biją”.
To tylko zlepek słów.
Nawet nie wiem, czy coś znaczą.
Znaczą, sraczą.
„Chcę, żeby tak było”.
Co chcesz? Żeby jak było?
-Nieważne, hit. -Czekaj, przepraszam.
Przytaczasz the Backstreet Boys w odniesieniu do mojego tekstu?
Z całym szacunkiem, to naprawdę niezła piosenka.
Daj spokój!
Jak to się stało, że jesteś takim muzycznym snobem?
No właśnie.
To nastrojowy kawałek. Po prostu musi mieć uczucie.
I ma uczucie.
Serce jest tym, czym jest
Stałeś w sieni patrząc wstecz
Ooooo
Nie wiem, co to jest
Nie mogę skłonić serca, by tak czuło
Ooooo
I nie usłyszę twego wołania
Ooooo
Nie zostawiaj mnie tu samej
Bo, nawet gdy to powiem, nie usłyszysz moich słów, ooo
Jedziemy, lecz światła zgasły
Miejska łuna, a deszcz na zewnątrz pada
Nie chcę wracać do domu
Tęsknię, gdy cię nie ma
Nie jest łatwo mówić te wszystkie słowa
Które czuję w samotności
Nie usłyszę twego wołania
Ooooo
Nie zostawiaj mnie tu samej
Bo, nawet gdy to powiem, nie usłyszysz moich słów, ooo
Nie usłyszę twego wołania
Ooooo
Nie zostawiaj mnie tu samej
No comments yet. Be the first to leave one.