The first 200 lines.
A gdyby grupa nieznajomych otrzymała ćwierć miliona dolarów do podziału?
Podzielą się pieniędzmi czy wyeliminują pozostałych,
by zachować więcej dla siebie?
Pieniądze mnie motywują.
Chcę mieć coś, co mówi: „Jestem lepsza od ciebie”.
W tej grze nikt nie musi odpaść.
Zadbajmy o siebie nawzajem. Taka kwota może zmienić życie.
Czekają ich testy.
Kto jest najmniej lojalny? Kto najbardziej?
Wybrałeś ją, a nie mnie?
Czekają ich pokusy.
„Każde z was dostanie 10 000 $, jeśli ktoś odpadnie”.
Bardzo kusząca oferta.
Czy będą eliminować pozostałych?
Nie głosuję. Chcę dzielić się pieniędzmi.
Za dużo czerwonych flag. Musi odpaść.
Jeśli go wyeliminujemy, każde z nas więcej zarobi.
Albo ja, albo oni.
Bardziej stresuję się w tej willi niż w szkole na zastępstwie.
Zaczynają jako zwycięzcy.
Wszyscy mogą nimi pozostać…
jeśli podzielą się pieniędzmi.
Człowiek jest z natury dobry. Dopiero później wybiera zło.
Ma przerośnięte ego.
Sporo się dowiedziałam, a ciągle was chroniłam.
Nie myślę już o całej drużynie. Teraz liczę się ja.
Nie sprzedam swoich ideałów.
Staję się lepszym człowiekiem?
Całość sprowadza się do postawienia na siebie
albo na dzielenie się z innymi.
Wybór jest oczywisty, skarbie.
GRA CHCIWOŚCI
Jestem podekscytowany i zdenerwowany. Nie mam pojęcia, czego się spodziewać.
Wiem tylko tyle, że będziemy rywalizować
o konkretne sumy pieniędzy, a to już mnie zainteresowało.
Pieniądze motywują każdego.
Świat kręci się wokół pieniędzy.
Pieniądze się mną opiekują.
Dzięki nim czuję się bezpiecznie.
Są źródłem szczęścia i radości, ale też stresu.
Pieniądze to władza.
AGENT NIERUCHOMOŚCI
Każdy chce zarobić swoje i się wzbogacić.
Ale pieniądze nie czynią człowieka lepszym.
Gdy człowiek nie ma kasy, pojawia się desperacja.
To nic dobrego.
To część ludzkiej natury. Zawsze chcemy więcej.
A ja chcę jak najwięcej. To oczywiste.
Witajcie. Bardzo miło was poznać.
Od razu zauważyłam,
że są tu ludzie z różnych środowisk.
Facet zapiął tylko jeden guzik i pokazuje klatę.
Zrobił to specjalnie. Chciał okazać siłę.
Koło mnie stoi babcia.
Spytałabym, czy wszystko dobrze. Może chce usiąść?
Patrzę na stroje pozostałych.
Czy będę do nich pasować?
Ale nie będę się tym przejmować.
Jestem nad oceanem i będę oglądać pieprzone wieloryby.
W ręku mam pewien dokument.
Oto wasz fundusz.
Wszyscy macie równe udziały.
Kwota do podziału to ćwierć miliona dolarów.
Ekstra.
Fajna kwota.
Forsa wszędzie wokół. Taka kwota może zmienić moje życie.
Czy życie mnie teraz satysfakcjonuje? Nie.
Mogłabym zarabiać więcej? Jasne.
A haczyk?
Nie ma haczyka.
Jesteście tutaj, więc już wygraliście.
Pytanie brzmi, czy tak pozostanie.
Podczas pobytu tutaj będę się z wami spotykać twarzą w twarz.
To w tym miejscu będziecie podejmować decyzje.
Czy będziecie chcieli dzielić się kasą?
Czy zechcecie kogoś wyeliminować, by zatrzymać więcej dla siebie?
- Widziałam. - Tak to jest.
Widzieliście?
Już chce kogoś odciąć.
To prosta matma.
Eliminując kogoś, więcej zarobicie.
Ćwierć miliona to dla mnie dużo pieniędzy.
Ale jeśli dzielimy to przez 11, to już nie jest spora kwota.
To ostateczny test zaufania.
Jeśli zagłosuje choć jedna osoba, a reszta się wstrzyma,
to wybrany przez nią uczestnik wraca do domu z niczym.
Czyli co?
Wystarczy jeden głos, żeby kogoś stąd wykurzyć?
Nie znam tych ludzi. Mam im ufać?
Szczerze? Ludziom to lepiej nie ufać.
Obowiązuje zasada większości.
W przypadku remisu nie ma większości i wszyscy są bezpieczni.
Ale nie musicie nikogo eliminować.
Nie musicie głosować.
To ciekawe.
Jeśli nie musimy nikogo eliminować, to po prostu tego nie róbmy.
Pierwszy raz podejmiecie decyzję
właśnie teraz.
Rety.
Co?
Jeśli któreś z was chce kogoś wyeliminować,
proszę wystąpić.
Czy eliminować kogoś,
zanim to mnie wyeliminują?
Chyba nikt nie jest tak okrutny.
Ale jeśli spróbują, będą na celowniku.
Wszyscy to zobaczą. Więc dawaj, cwaniaku.
Musi wygrać numer jeden.
Numer jeden to Tolú.
Macha rączką, jakby już chciała kogoś odciąć.
Mnie się teraz nie pozbędziesz.
Nikt nie wystąpił.
Wszyscy zostają w grze.
Na razie.
Następnym razem podejmiecie tę decyzję w samotności.
Tylko wy i ja, jutro wieczorem, na ceremonii zaufania.
Rozgośćcie się. O zachodzie słońca czeka was pierwszy test.
A niech mnie.
Naga kąpiel w basenie!
Cudownie tutaj.
Mógłbym tak mieszkać.
Przepięknie!
Muszą mnie eksmitować.
- Naprawdę pięknie. - Co za widok.
Gdzie jedzonko?
- Nie poznaliśmy się. Gaspare. - Gaspare?
Jak duszek Casper z „G”.
- Brian. - Miło mi.
Oczywiście z Teksasu.
- Tak. - Jestem nowojorczykiem.
Jestem pełnoetatowym ranczerem i niestety na ten moment
nie mogę jeszcze zatrudnić kowboja.
Dlatego sam jestem hodowcą bydła, kowbojem,
przewoźnikiem i rolnikiem.
- Wojskowy? - Tak, lotnik.
- Marines. - Swój chłop.
Też mam koszulkę marines.
Super.
O to chodzi.
Fajnie odpocząć od rancza.
To będzie prawdziwy test charakteru.
Jeśli powiem, że coś zrobię, to na pewno tak zrobię.
Widziałam twój tatuaż! Boże!
Do tego ten naszyjnik!
Wiedziałam, że dogadam się z tą laską. Zauważyłam tatuaż z Afryką.
A wy zauważyliście?
Moja kultura i pochodzenie są bardzo istotną częścią
mojej tożsamości.
Jestem tu z siostrą.
Moi rodzice przeprowadzili się z Nigerii do USA w bardzo młodym wieku,
jako pierwsi z rodziny, przyjechali tu z niczym.
Zrobię wszystko, co mogę,
by zgarnąć tu jak największe pieniądze,
by móc odwdzięczyć się rodzicom
i wynagrodzić im to, jak wiele dla mnie poświęcili.
Cudownie!
- Kogo my tu mamy? - Mogę dołączyć?
- Dziewczęcy klub! - Tak jest.
Jestem Julie.
- Jestem Winnie. - Babska impreza.
Miło mi.
Patrzcie na to!
Od razu widać, że Winnie ma energię alfa.
Tolú ma energię alfa i ja też.
Pozabijamy się albo zakumplujemy.
To była okazja, żeby się zakumplować.
Jeśli mam tu przetrwać, trzeba to zrobić.
Wybieramy pokoje?
Trójka dla nas to świetna strategia.
- Prawda. - No jacha.
- Babki razem. - Stanowimy większość.
Jak mam oznaczyć terytorium?
- Możemy zdjąć buty. - Racja!
Jak dam tu buty, nikt się nie wprosi.
- Podobasz mi się. - Mądrala.
Ty masz łeb, a my tylko wyglądamy. Aż stopy bolą.
Jestem jedynaczką. Nie lubię się dzielić.
Ale trzeba mieć na kogo liczyć.
No nie wierzę!
Ja, Winnie i Julie
złapałyśmy kontakt.
Jeśli zaczniemy eliminować ludzi,
podbijemy nasz stan konta.
Zwiedzaliście dom? Jest przepiękny.
- Jest boski. - Nie do wiary.
A ten trawertyn na podłodze i ścianach?
- Jej. - Cudo.
- Jesteś agentem nieruchomości. - No właśnie.
Aż mi ślinka cieknie!
- Chciałbyś sprzedać taki dom. - I te schody!
Mama jest specem od nieruchomości. Zajmujemy się tym od trzech pokoleń.
Kocham to, co robię.
Mówię klientom, że są milionerami.
Co za obłęd.
Te detale są wspaniałe.
Cudne są te żelazne balustrady.
Przepięknie.
I kryształowy żyrandol.
- Masz męża? - Nie.
Nie?
No comments yet. Be the first to leave one.