The first 200 lines.
Gdzie to znalazłaś?
Pozwoliłam ci nosić swoje stare ciuchy?
Zdejmij to.
Idź do stodoły i nakarm zwierzęta, jak obiecywałaś.
Jedzenie!
Kiedyś zniknę stąd na zawsze...
Tak jest, Charlie.
Może tobie pasuje życie na farmie, ale mi ani trochę.
Ja jestem wyjątkowa.
Mamie będzie głupio, gdy się dowie, prawda?
Któregoś dnia pozna mnie cały świat.
Prawda, Mary?
Ależ dziękuję!
Taką publiczność to ja lubię!
Wy wiecie, kim jestem naprawdę.
Gwiazdą!
A pan co tu robi, panie Gąsiorze?
Theda!
Chodź, maleńka!
Bierz.
Nie chcę już widzieć, że wyczyniasz takie głupstwa.
Tylko tańczyłam, mamo.
To egoizm.
Nie mamy już pomocnic, a nie poradzę tu sobie sama.
Przecież pomagam.
Włóż kukurydzę do garnka i idź po ojca.
- Były do mnie jakieś listy? - Nie.
DRASTYCZNE DZIAŁANIA, BY POWSTRZYMAĆ HISZPANKĘ
W gazecie piszą, że alianci przejęli Francję.
Przeczytasz po kolacji.
To może być koniec wojny!
Słuchaj się, Pearl!
Nie chcę więcej słuchać o zabitych Niemcach.
Kolacja gotowa, tatko.
Pobłogosław nas, Panie, oraz te dary, którymi nas obdarzasz,
przez Chrystusa, Pana naszego.
- Amen. - Amen.
Pomóż ojcu.
„Moja droga Pearl, czuję, jakby minęła bez ciebie wieczność.
Cały czas idziemy do przodu,
ale nie wiem, czy kiedykolwiek dotrzemy do celu.
Musimy ssać kostki rosołowe,
by nie dostrzegać bólu nóg.
Najstraszniej jest nocami w okopach.
Moździerze nas ogłuszają.
Wielu żołnierzy ze strachu straciło rozum.
Widziałem tu rzeczy, których prędko nie zapomnę,
siłę mam tylko na myśl o tobie.
Zawsze z dumą służyć będę memu krajowi,
lecz dzięki tej wojnie wiem,
że chcę wrócić do ciebie i rozpocząć wspólne życie.
Nigdy nie chcę się już rozstawać.
Aż do samej śmierci. Twój kochany mąż, Howard”.
Jutro pojadę do miasta.
Kupię więcej leków.
Wstąpię przy okazji do kina.
Nie mów nic mamie.
W kinie pokazują najlepsze tancerki.
Kiedyś i ja mogłabym z nimi tańczyć.
Jestem tego pewna.
Pearl.
Nie chciałam zmarnować gorącej wody.
Pieniądze na leki są na stole.
Pamiętaj, by zasłonić twarz.
I nie stawaj blisko innych.
W gazetach piszą o śmiertelnym nawrocie choroby.
Broń Boże, by znów nas zaatakowała.
Musimy działać teraz, gdyż w przeciwnym razie...
Ćwierć dolara.
MORFINA W PŁYNIE
PAŁACOWE HARCE
PAŁACOWE HARCE
Podobał się film?
Papierosa?
Spokojnie, jestem zdrowy.
- Lubisz filmy? - Lubię tańczyć.
Może dołączysz do Tiller Girls.
- Wyobrażam to sobie. - Chciałabym.
Urody ci nie brak.
Pewnie z racji na męża?
Jest za oceanem, ale muszę pomagać przy schorowanym ojcu.
Bardzo mi przykro.
Chcesz obejrzeć coś jeszcze? Możesz wejść za darmo.
Operuję projektorem.
Muszę już iść. Mama na mnie czeka,
ale bardzo doceniam...
Poczekaj chwilkę, dobrze?
Dobrze.
To z tego filmu.
- A kolejny seans? - To tylko jedna klatka.
Nikt nawet nie zauważy.
Opieka nad rodziną to coś chwalebnego.
Powinnaś być dumna. Ale pamiętaj, że masz swoje życie.
Z chęcią zobaczyłbym na ekranie ciebie, panienko...
Pearl.
Jeśli zawitasz tu ponownie, zapukaj tutaj.
Jestem tutaj zawsze i mogę puszczać, co chcę.
Dziękuję. Skorzystam.
Mogę prosić do tańca?
Jestem mężatką!
Cicho...
Co tak długo?
To daleko, mamo.
Co ty masz na głowie?
Znalazłam po drodze.
Nie wnoś go do środka, może być cały w zarazkach.
Umyj głowę. Przy odrobinie szczęścia, znajdziesz tam tylko wszy.
A jak skończysz, to przebierz ojca.
Niech nie siedzi zapaskudzony.
Widziałam dziś nowy film.
Spodobałby ci się, dziewczyny były wspaniałe.
W takim zespole nie ma miejsca na najmniejszy błąd.
Trzeba być perfekcyjnym.
Gra w takim filmie to musi być coś pięknego.
Jesteś tam jeszcze?
Pobłogosław nas, Panie, oraz te dary, którymi nas obdarzasz,
przez Chrystusa, Pana naszego.
- Amen. - Amen.
Gdzie reszta z pieniędzy, które ci dałam?
- Nie było reszty. - Umiem liczyć, Pearl.
Brakuje ośmiu centów.
Kupiłam sobie cukierka na podróż.
Starczy. Cukierek był twoją kolacją.
Nie jest nią posiłek, który sama w trudach przygotowałam.
Mamo, jechałam aż do miasta, padam z głodu!
Rano możesz zjeść resztki.
- Dokąd idziesz? - Spać.
Nie pozwoliłam ci odejść.
Siadaj.
Nie mamy w tym domu wiele pieniędzy na jedzenie.
Czasy się zmieniły, Pearl.
Nie możesz być tak lekkomyślna.
Tylko i wyłącznie od nas dwóch zależy nasze przetrwanie.
Widziałaś, jak traktują niemieckich rolników.
Głód lub zaraza nie zabiły nas tylko dlatego,
że odpowiednio się prowadzimy.
Wiem o tym. I uważam, co robię.
Nie możesz więcej uciekać w świat fantazji
i uciekać od swych obowiązków.
To oznaka słabości,
a wraz z ojcem nie wychowaliśmy cię na słabą.
Czy to jasne?
Dobrze.
Możesz odejść.
Błagam, Panie, uczyń mnie największą gwiazdą na całym świecie,
bym mogła w końcu uciec daleko stąd.
Amen.
Dzień dobry, Pearl.
Cześć, Mitsy. Ładna sukienka.
Dziękuję ci!
Wspaniale jest móc w końcu włożyć coś ładnego.
Od tygodni nie wychodziłam.
- Matula tak boi się zarazy. - Moja też.
Trochę się martwiliśmy, że jesteście tu sami,
więc przywieźliśmy jedzenie.
- Bardzo miło. - Jak ci się wiedzie?
Jakieś nowe listy od Howarda?
Cóż, matula się zamartwia.
Ale ponoć brak wieści to dobra wieść.
Szkoda, że duma pchnęła go w objęcia tej wojny.
Lekarz mógł stwierdzić, że się nie nadaje.
Skorzystałby każdy, tylko nie Howard.
Najpierw uciekł na farmę, potem poszedł do wojska.
Ten mój brat zrobi wszystko, by zrobić ojcu na złość.
Ta cała izolacja doprowadza ludzi do szaleństwa.
To prawda.
Nie przyjmujemy jałmużny.
Ruth, to tylko świnia...
Pearl, mogę zdradzić ci tajemnicę?
Matula ukatrupiłaby mnie na wieść, że się wybieram,
ale w sobotę w kościele szukać będą tancerek
do zespołu na święta,
który ma tym w okresie przynieść ludziom radość.
Chcą stworzyć rzekomo zespół,
który przed końcem roku odwiedzi siedem miast.
Ekscytujące, prawda? Bardzo chciałabym wziąć w tym udział.
- Ja również. - To chodźmy razem.
Ale nie możesz pisnąć słówka.
- Nigdy! - Świetnie. To będzie nasza tajemnica.
Mitsy!
Muszę uciekać.
Musimy rozwieźć jeszcze trzy świnie.
- Sobota o 11. - Dobra.
Szwagierki na zawsze razem, nie?
- Mitsy, czas jechać! - Do zobaczenia, Pearl.
Pa, Mitsy!
Charlie, to moja szansa!
Pearl?
Pearl!
No cóż, nie spodziewałem się, że wrócisz tak prędko.
Usiądź.
Nie wierzę, że codziennie oglądasz filmy za darmo.
Niezła fucha, co?
Dziękuję.
Co cię tu sprowadza?
Sporo myślałam o tym, co mi powiedziałeś.
By pamiętać o swoim życiu.
I cóż... w sobotę w kościele szukać będą tancerek.
- Brzmi świetnie. - To prawda.
Ale ja nigdy nie tańczyłam przed kimś innym.
No comments yet. Be the first to leave one.