French Exit

French Exit

Download Polish Subtitle

Release info

French Exit 1080p WEB-DL DD5 1 H 264-EVO
A Commentary by sub.Trader

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
1080
Published on: 2021-05-10
Downloads: 22
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Nie może pani zabierać syna w środku roku szkolnego.

Nie zamierzam wypełniać żadnych papierów, więc sprawa zamknięta.

Dzień dobry.

- Na co masz ochotę? - Nie wiem.

Uciekniemy stąd?

Ta szkoła ma swoje zasady.

- A moje rzeczy? - Kupię ci nowe.

FRANCUSKIE WYJŚCIE

Upiłeś się do granic przytomności?

Czy może twoja bezwzględna muza odebrała ci sen?

Nie.

Czyżby menstruacja?

Co z Susan?

Zrobiliśmy sobie przerwę, przecież wiesz.

Ech, młodość i miłostki.

Widzicie się dzisiaj?

I tak bym was nie zaszczyciła.

Pan Baker nalega na spotkanie.

Będzie zrzędził, żeby oszczędzać.

To się okaże.

Wszystko przepadło.

Ale co konkretnie?

Chyba nie pieniądze na moim koncie?

- Już niedługo nie pani. - Jest na moje nazwisko.

I nazwisko pani zachowa,

ale oszczędności, udziały i nieruchomości

przejdą na własność banku.

Nieruchomości...

Najdalej 1 stycznia straci pani dostęp do konta.

A to, co wniosłam do małżeństwa?

Ta, wybaczy pani, niezbyt wielka suma, już dawno

została spożytkowana na utrzymanie tej posiadłości.

A spuścizna Malcolma?

Przykro mi. Od siedmiu lat sygnalizowałem.

Od trzech alarmowałem. Na co pani liczyła?

Frances, jaki pani miała plan?

Umrzeć, nim skończą się pieniądze, ale jakoś nie umarłam.

No i właśnie.

No dobrze.

Czyli wszystko jasne.

To teraz słucham, co mam robić?

- Co robić? - Zamieniam się w słuch.

- Proszę od kogoś pożyczyć. - Wykluczone, słucham dalej.

Jest tylko jedno wyjście. Proszę wszystko sprzedać.

Biżuterię, antyki, książki. Po cichu i nie za drogo.

Dostarczy mi pani czeki, a ja je spieniężę.

I co potem?

Potem... może pani wszystko.

Uważaj.

Chodźmy do Frances i powiedzmy jej o zaręczynach. Razem.

- W sensie ty i ja? - Tak, razem.

- Kiedy? - Teraz.

Chcesz teraz iść ze mną do matki?

- Nie. - Czemu?

Bo to koszmarny pomysł. Sam muszę jej powiedzieć.

- Czego się tak boisz? - Tego samego, co ty.

Idę, powiem jej.

Mamo, muszę z tobą porozmawiać.

Gotujesz?

Nie, po prostu lubię ten dźwięk.

Słucham.

Mowę ci odjęło?

To ja mam coś lepszego.

Gotów?

Jesteśmy bankrutami.

Nie mamy nic.

Kompletne zero.

Metale szlachetne to rozsądna inwestycja.

Chcesz złoto? Kupuj złoto. I trzymaj na czarną godzinę.

Złoto to lokata długoterminowa.

Co do mojej prowizji, poniżej 30% zejść nie zamierzam.

Ani trochę?

Nie.

Jeśli chce pan dla mnie pracować, nie radzę być tak upartym.

27 procent.

15, albo się rozstajemy.

25.

Jeśli zaproponuje mi pan

cokolwiek innego niż 15%, ja powiem 14, potem 13 i tak dalej,

aż pańskie honorarium i osoba zwyczajnie znikną z mojego życia.

Nie daje mi pani wyboru. Zadanie łatwe nie jest, może...

podkopać moją reputację.

Reputację? A to zabawne.

Doprawdy?

Czy nie słyszał pan plotek odnośnie mojej kondycji psychicznej?

Nie.

Podobno jest pani... dziwna.

- Dziwna? - I niełatwa.

- Niełatwa. - Słyszałem też o pani mężu.

A co takiego?

- Że go pani znalazła. - I co dalej?

No wie pani.

Znalazłam i dałam zwłokom trochę poleżeć?

- Ludzie wciąż o tym plotkują? - Jak to ludzie.

Wyjawię więc panu sekret.

Jestem więcej niż dziwna.

Część mnie chętnie zamknęłaby się w tym domu z synem i podpaliła.

Co pan na to?

Że to chyba nie moja sprawa.

Przeciwnie.

Jeśli nie przystanie pan na moją propozycję, ta gorsza część mnie

może stracić nad sobą panowanie.

Ptaszki ćwierkają.

- Że jestem spłukana? - Owszem. A jesteś?

Mam coś na kształt pomysłu.

Może to nonsens, nie wiem, ale im więcej opcji, tym lepiej.

Co powiesz na moje mieszkanie w Paryżu?

Od roku tam nie byłam. Stoi puste.

Rozsądnie byłoby pożegnać się z Nowym Jorkiem.

- Rozsądnie. - Rozsądnie.

Rozsądnie.

- Pozwolisz? - Nie.

Dzięki.

Bank ponownie odrzucił czek.

Proszę pani?

Czy może być gotówka?

Masz gotówkę dla Sylvii?

- Ile? - 600.

Dziękuję.

Zmiana planów, kolego.

Nie myślałem, że w ogóle jest jakiś plan.

Owszem.

I okazuje się, że jedziemy do Paryża.

Naprawdę?

Na długo?

Ciężko stwierdzić, być może...

na resztę życia?

To jaką masz dla mnie wiadomość?

Powiedziałeś matce o zaręczynach?

Chciałem.

Nie wiem, czego ode mnie oczekujesz.

Mam na ciebie czekać?

Jasne, że tak. Ale dżentelmenowi nie wypada o to prosić.

Od kiedy cię interesuje, co wypada?

Mam liczne zainteresowania.

- A nie uważasz się za tchórza? - Nie.

To jak byś się opisał?

Nie wiem, czy bym podejmował taki wysiłek.

Musisz wiedzieć, że próbuję się w tobie odkochać.

Co?

Lecę do Paryża.

Tak?

A kiedy?

Niedługo.

- To znaczy? - Chyba jutro.

Chyba jutro?

A kiedy wracasz?

Tego akurat nie wiadomo.

Ogromnie to wzruszające.

Co?

Twoje przywiązanie

do kobiety, która przypomniała sobie o tobie, kiedy miałeś 12 lat.

To, jak przestrzegasz zasad, które stworzyła tylko dla własnej wygody.

Nie przynosi się kwiatów kobiecie, którą się porzuca.

Idź już, proszę.

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.

Musicie iść?

Niestety, bardzo mi przykro. Taki cudowny wieczór.

Naprawdę?

Cudowny.

I ogromnie mi żal, że uciekamy, ale mamy w domu awarię,

co zrobić?

No nic.

- Będzie mi tego brakowało. - Czego?

Tego.

Nie znalazłyby się jakieś drobne?

Nie jest to wykluczone. Na co panu te pieniądze?

Chętnie bym się napił wina.

Jak panu na imię?

- Dan. - Danielu,

a gdybym ci dała 20 dolarów?

Kupiłbym sobie pewnie baniak wina,

papierosy i parówki.

I gdzie byś to zabrał, do domu?

Raczej do parku. Bo to tu najczęściej śpię.

Położyłbyś się pod krzakiem,

palił papierosy, pił wino

i patrzył w gwiazdy.

Czemu by nie.

Nie narzucał się państwu? Pewnie chciał pieniędzy.

Kto? Daniel? Ależ skąd. To nasz przyjaciel.

Bogu dzięki za takich jak on. Ale panu raczej nic do tego.

Chodźmy.

- Dlaczego akurat euro? - Wyjeżdżam do Paryża.

A więc to prawda.

Oui, petit cochon. Mały książę.

- Będzie mi pani brakowało. - Jak wszystkim.

No tu mnie zaskoczyła.

Cochon znaczy świnia.

Bardzo mi przykro.

Tak mi przykro.

Przykro mi.

I co ja narobiłam.

Czego?!

Przepraszam? Czy to państwa kot?

Jestem Malcolm.

- A ty jak masz na imię? - Madeleine.

- Napijesz się ze mną? - Nie.

- Kim jest ta osoba? - Madeleine. To wróżka.

- Co ona robi? - Przepraszam.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left