The first 200 lines.
Pewnego razu
w samym sercu dzikiej Australii
pośród rozległego i bezkresnego krajobrazu
pustynnych obszarów
była sobie wioska jamrajów!
- Dzień dobry, Sam. - Cześć, Bill.
Jamraje ciężko pracowały i przez cały rok zbierały pożywienie.
Warzywa bulwiaste, grzyby,
wszystko, co daje nam ziemia.
A dawała, i to sporo.
Zimą plonów nie było,
ale jamraje miały spore zapasy.
Urządzały wielką ucztę
przed każdą długą zimą.
Zapraszali wszystkich znajomych.
Emu, wombaty, kangury.
Koale lubiły tylko liście eukaliptusa,
ale zjadłyby cokolwiek, jeśli byłoby dobrze przyprawione.
Jamraje to doskonali kucharze.
Uczta była radosna i bezpieczna.
Mięsożercy, padlinożercy i inne potwory nie miały tam wstępu.
Wtedy potwory żyły na odległej,
tajemniczej wyspie.
Na Tasmanii!
Na tej wyspie
mieszkał najstraszniejszy potwór na świecie.
Wygłodniała bestia o długich, ostrych zębach
gotowa zjeść wszystko, co spotka na swojej drodze.
I każdego!
Na szczęście dla jamrajów
potwór nie opuszczał wyspy.
Albo tak im się tylko zdawało!
Tamtej pamiętnej nocy,
gdy we wiosce odbywała się uczta,
ktoś przygotowywał się do własnej uczty!
Tasmański terror!
Tasmański potwór!
Diabeł tasmański!
Drużyna Burgera
Diabeł tasmański! Nie ma ucieczki!
Twoja córka lubi opowiadać historie.
Co takiego? O rany.
Hej, Quinn!
Tak?
Może chciałabyś się nauczyć grillować?
Spędzisz trochę czasu z ojcem.
Dobra.
Ta historia może być trochę za bardzo przerażająca.
Spokojnie, tato.
Wszystkich uratuje bohater!
Samotny Kowboj!
A niech mnie.
Samotny Kowboj!
Zmora mięsożerców.
Pustynny bohater.
Super!
Super.
Quinn, przestań, proszę!
Zaczekaj.
Uważajcie, przygotowuje się na swój popisowy atak.
Wir diabła tasmańskiego!
Diabeł tasmański tak nie robi.
Robi.
Kręci się bardzo szybko.
Tak, ale nie robi fikołków, tylko młynek.
Czy ty kiedykolwiek widziałaś Diabła Tasmańskiego?
Czy widziałam?
Nie.
Ale mój tata wie o nim wszystko i...
O rany!
Widział pan Diabła Tasmańskiego?
Rany, ale fajnie!
- Jest wysoki? - Niski?
Chwila, to moja historia!
Nigdy nie widziałem Diabła Tasmańskiego.
Znam jednak kogoś, kto go widział.
Super!
Szkoda, że mój tata nie zna kogoś takiego.
Robi młynek czy fikołki?
Porusza się bardziej jak tornado.
- Dlaczego opuścił Tasmanię? - Nikt tego nie wie.
Czy on zjada jamraje?
Zjada wszystko, więc...
Ilu z nas zmieściłby w ustach?
Gdyby nas tam upchał.
Nie wiem.
Trzech albo czterech?
Fajnie.
On nie jest fajny. To bestia i potwór.
Czeka w ciemności, by was pożreć.
Nie pożre was.
Może jest straszny,
ale Diabeł Tasmański od lat nikomu się nie naprzykrzał.
To znaczy, że jest głodny.
Nie.
Dzisiejszej nocy was pożre.
Quinn, przestań. On się zaraz rozpłacze.
W takim razie muszę mu opowiedzieć o bohaterze, który go uratuje.
Samotny Kowboj!
Na czym stanęliśmy?
Charlie, chyba chowałeś się za tamtym kamieniem.
Samotny Kowboj.
A może tym razem
przyjaciele Samotnego Kowboja
pomogą mu pokonać Diabła Tasmańskiego.
Wtedy wszyscy będą mogli się bawić.
Tak?
W porządku.
Pewnego razu
był sobie Diabeł Tasmański,
który walczył z Samotnym Kowbojem, który naprawdę był samotny.
Razem z jej przyjacielem, drugim Samotnym Kowbojem.
Nie. Tylko ja nim jestem.
Oraz z jej przyjacielem, Super Jamrajem!
Żadnych supermocy! Możesz tylko...
Śmiało, Quinn. Pobaw się z nimi.
Samotny Kowboj działa w pojedynkę.
Nawet jeśli ma zostać zjedzony.
Wybacz, Quinn. Pozwól, że pomogę.
To tylko Ned.
Myślałem, że to prawdziwy krokodyl.
Ned jest prawdziwym krokodylem.
Wiesz, co mam na myśli.
Ned, czas na kolację.
Kolacja!
Jeden liść eukaliptusa po jamrajsku dla koali.
Smakuje jak prawdziwy eukaliptus.
A dla krokodyla przyrządziłem coś wyjątkowego.
Wegetariańskie burgery po jamrajsku.
Smakują jak prawdziwe
jamraje.
Myślałem, że Ned nie jada jamrajów.
Nie jada.
Ned przestał jeść mięso.
Ale wcześniej jadłeś?
Tak się poznaliśmy.
Prawie go zjadłem. Co za wstyd.
Powiedziałem mu, że wiem,
jak zrobić wegetariańskie burgery, które smakują jak mięso,
i teraz zjada w zamian te burgery.
Smakują lepiej niż mięso,
a ja nie muszę polować.
Inni mięsożercy mają mnie za szaleńca.
Powiedziałem im, że tylko głupki polują
i że wystarczy przyjść do wioski jamrajów.
Chyba nie zaprosiłeś mięsożerców
do naszej wioski?
Co? Nie!
Powiedziałem tylko, że gdyby spróbowali tych burgerów,
nie zjedliby więcej mięsa.
Powinieneś zrobić ich więcej.
Chciałbym.
Jednak nasze zapasy
muszą wystarczyć na całą zimę.
Rety, nie chcę wam zjeść wszystkiego.
Zdradź mi przepis,
a ja zrobię burgery.
Nie ma mowy. To zbyt niebezpieczne.
Bardziej niebezpieczne od polowania? Przecież to warzywa!
To tylko jajka składane przez drzewa.
Dobra, nie wiem, czym są warzywa,
ale nie ma nic niebezpiecznego
we wrzuceniu ich na ruszt.
Nie mogą długo leżeć na ogniu.
Pozwól, że ci pokażę.
Teraz będzie trudniej.
Jeśli dodasz zbyt dużo jadu skorpiona, burgery będą trujące.
Jeśli dodasz za mało, będą jeszcze bardziej trujące.
Nie pytaj.
Gdy smażysz je za długo, wybuchają.
Z kolei niedosmażone mają dziwny posmak.
Poza tym rozpuszczają żołądek.
Zajęło mi to wiele lat
i tylko ja potrafię je zrobić.
Dlatego tegoroczna uczta jest tak ważna.
Nauczę Quinn gotować.
Gdzie ona jest?
Ups. Wybacz.
Tu jesteś.
Chciałabyś się nauczyć grillować?
Po co? Burgery mają być łapówką, żeby Ned mnie nie zjadł?
To nie jest łapówka.
Ned każdej nocy broni naszej wioski.
W zamian go karmimy.
Jest naszym przyjacielem.
Teraz jestem wegetarianinem.
Właśnie. Teraz.
Ile jamrajów zjadłeś,
zanim mój tata został twoim kucharzem?
Możesz je odłożyć?
Chyba się najadłem.
Quinn, dokąd idziesz?
Do mojego pokoju.
Chyba że jego też chcesz oddać jakiemuś innemu dzieciakowi.
A jak duży jest twój pokój?
Moja mama mówi, że swoją energią obdzieliłbym kilka pokoi.
Quinn...
Nie byłaś dziś miła dla Neda.
I co z tego? Chciał cię zjeść.
Na pewno nie chciał.
No comments yet. Be the first to leave one.