The first 200 lines.
WYSTRZAŁOWE WESELE
OŚRODEK WCZASOWY MAHAL ISLAND, FILIPINY
Oto ona!
Gloria!
Cześć!
- Witaj! - Wyglądasz cudnie. - Dzięki.
Darcy, gdzie byłaś?
- Urwałam się na chwilę, wolno? - Nie na twoim weselu.
Martini z wódką.
Obrigada, Jerome.
A gdzie ślubna bestia?
Tom taki nie jest!
Po prostu zależy mu, żeby było idealnie.
Gdybyś pozwoliła ojcu zapłacić za wesele,
- zawodowcy załatwiliby to perfecto. - Mamo,
chcieliśmy sami zapłacić za wesele, jakiego my chcemy.
I chciałaś tego?
To błąd w druku.
STRZEŻ SIĘ PIRATÓW
NOWOŻEŃCY
Prawie cię zastrzeliłem! Wziąłem cię za pirata.
Dla panny młodej, tak?
Tak, niespodzianka.
Na Etsy wyglądało idealnie, ale teraz mam...
wątpliwości.
Chcę być romantyczny, ale bez obciachu.
Granica jest cieniutka.
Nie powinieneś być tam?
- Próbna kolacja. - O Boże.
Porozmawiaj z instruktorką jogi ojca.
- Jego laską? - Nieistotne. Uśmiecha się do mnie!
Powiedz jej, żeby przestała.
Powiem dziewczynie taty, żeby się do ciebie nie uśmiechała.
- Nie będzie afery. - I nie mogę siedzieć z mamą Toma.
Na łodzi namawiała do wspólnego śpiewania "South Pacific".
Jest podekscytowana, nigdy nie była za granicą.
- Dorosła kobieta nie była za granicą? - Błagam, dogadaj się jakoś z Carol!
Wybiję sobie tego faceta z głowy
Wybiję sobie tego faceta z głowy
I każę odejść precz!
Czekałam na tę chwilę odkąd wycięli mi Toma z brzucha.
Nigdy nie byłam na prywatnej wyspie!
Ani nawet na żadnej wyspie!
Choć to nieprawda. Z Heibermanami byliśmy w Mackinac,
zanim się przenieśli do Bloomington. Renata, byłaś w Mackinac?
Nie wiem, co to jest, jak większość, o czym mówisz.
- Zakochałaby się, co, Larry? - Cześć, Darcy!
- Larry, nie zauważyłam cię! Cześć! - Cześć, Renata.
- Mamy coś dla ciebie. - Nie musieliście. - Ależ tak.
Jutro czeka nas dzień życia! Otwórz!
Otwiera!
Ktoś zostawił w toalecie...
Margy, ratujesz mi życie. Jak mogę się spóźniać?
Goście się integrują, a twoja Darcy rozmawia z obiema matkami!
O nie... Zasuwaj!
Dajesz mojej córce zardzewiałe noże?
To twoje "coś pożyczonego". Wszyscy w rodzinie biorą je na ślub.
I mają szczęście przez całe życie. Poza wujkiem Gregiem.
Wózek widłowy ściął mu głowę.
- Ale to nie przez noże! - Darcy!
Tata!
Carol, pięknie wyglądasz!
Larry, witaj. Też cię pocałuję.
- Renata. - Roberto.
Cudownie, że pozostaliście przyjaciółmi.
A kuku! Cześć.
Darcy...
to dla mnie zaszczyt, być świadkiem tego święta odrodzenia i oddania.
Nawzajem.
Renata!
Muszę wstąpić do toalety.
Ja też. W stroju wieczorowym sikam na stojąco, a ty?
- Przepraszam. - Luz.
Dzięki.
Jak tam?
- O Boże... - Dla ciebie. - Dzięki.
Papi! Stary...
Miło cię widzieć, tato. Senor.
Na razie niech będzie "Robert".
- Jasne. - Podobno ten ośrodek to twoje odkrycie.
- Tak. - Owszem. - Studiowałam biorezonans, a tu...
energia aż buzuje.
A nasz pokój buzuje robactwem.
W Four Seasons byłoby miło, ale nie chcieliście wsparcia...
- Pieniądze nie są najważniejsze. - To dyskusyjne.
Napiłbym się. Dolewkę?
Nie, dzięki.
Ja też nie.
- Polubi mnie kiedyś? - Tak, tylko wyluzuj i bądź sobą.
- Nasi krewni dają w kość. - Jak to?
- Gdzie byłeś? - Kończyłem coś. Co straciłem?
Twoja mama dała mi przeklęte noże, moja prawie objechała laskę taty
za uśmiechy... a kuzynka Amy spytała, gdzie może naładować wibrator.
- Amy doszła? - Wkrótce dojdzie.
Co masz na sobie?
- Czemu masz mokrą głowę? - Bo...
- Przepłynąłem się w blasku księżyca. - Wpadłeś do wody?
Zgadza się.
To słodkie, jak nie umiesz kłamać.
Tylko... obiecaj...
że nie odstąpisz ode mnie całą noc.
Obiecuję.
Ace. Puścił miodową playlistę, muszę ją zmienić.
- Musisz? - Proszę cię.
Tommy, na 5 minut, to pilne. Pracuję nad toastem drużby...
Cześć.
Laska taty spytała mnie o mój język miłości. Straszna.
- Szczęśliwy jak nigdy. - Dzięki.
Tata zaprosił twojego eksa?
Jest coraz bardziej sexy!
Jak przewodnik porno-safari!
Nie chciałam go tu, ale tata nalegał, bo Bali jest niedaleko!
Tata jest napalony na dramę.
Nie potwierdził, myśleliśmy, że mamy go z głowy.
Nie sądziłam, że się zjawi. Nie potwierdził.
Nie, to super posunięcie. Chętnie go poznam.
Z pośpiechu nie zdążył zapiąć koszuli.
- Deedee... - Jak się masz. - Cześć, Sean!
Przepraszam za spóźnienie, ale twój tata wysłał mnie do Japonii
- i musiałem czarterować lot z Kioto... - Nie szkodzi.
- Nie spodziewaliśmy się ciebie. - Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę.
Wiesz, że za nic nie odpuściłbym sobie twojego wesela.
Poznaj Toma.
Tom!
- Miło mi. - Byłem ciekaw baseballisty Deedee.
- Na jakiej pozycji grasz? - Jest pałkarzem!
Nie przedłużyli mu kontraktu, więc jest bezrobotny, ale...
Pożegnanie z II ligą w wieku 40 lat. Nie jest lekko,
ale myśl pozytywnie a możesz zabłysnąć jako trener.
Rozumiesz?
- Znakomity pomysł. - Tak sądzę. - Dzięki.
Kolacja?
Jesteśmy wzruszeni, że podjęliście tę wyprawę.
Staraliśmy się wybrać miejsce, które nie pasuje nikomu...
Za dużo mówię w kancelarii, zatem oddam głos
bohaterowi wieczoru i sprawcy tego całego weekendu...
mojemu cudnemu Tomowi.
Dziękuję.
Dasz radę.
Zrobię to z marszu.
Darcy często wspominała służbę w Korpusie Pokoju na Bali.
Pomyślałem, że super byłoby wziąć ślub tam, ale okazało się,
że Bali jest balistycznie drogie.
Uważam, że Filipiny są lepsze. Prawda, Ace?
Ace się zgadza. Następny...
Wielu z was było przy oświadczynach... Szok i zaskoczenie, bezcenne.
Mamo, tato, dziękuję.
Jesteście dla nas wzorem związku.
- Boże... - Robercie, Renato.
Oby nasze małżeństwo nie przypominało waszego.
- Kochanie, unik. - W żadnym razie nie oceniam.
50% małżeństw kończy się rozwodem, tak?
Cudownie, na zdrowie!
- Źle to wyszło. - Nie, super!
Poznaliśmy się z Deedee w Korpusie na Bali.
Pewnego dnia mieliśmy zawieźć leki do wioski.
Postanowiłem nauczyć ją prowadzić łódź, żeby odwaliła robotę za mnie.
Pierwszy raz za kółkiem
dostała mandat za przekroczenie prędkości.
Deedee nie uznaje półśrodków.
Jeśli czegoś chce...
dąży do tego i nie godzi się na kompromisy.
Jak część z was wie,
Deedee i ja byliśmy, sto lat temu, zaręczeni.
Ale ona zerwała.
Nie, nie, nie...
Czekała na Toma.
Facet musi być jakąś rzadkiej maści supernową,
- skoro zdobył tę piękną istotę. - Dzięki.
- Dzięki, Sean. - Kończąc, powiem ci jedno, Deedee.
Że co?
Boże, to trudno wyjaśnić. Dosłownie to...
- "Pierdol twojego dziadka". - Nie tak wcale trudno.
- Na Bali to megaobraźliwe. - Raczej wszędzie.
- "Pierdol dziadka"? - Rozśmieszało nas to.
- Bo to śmieszne. - Cześć wszystkim.
- Jestem Jeannie, młodsza siostra Toma. - Cześć, Jeannie!
Toast Seana, o rany, co?
Skarbie?
Może powinniśmy już, wiesz... pójść spać?
Śpij, ja muszę dokończyć te dekoracje,
i przearanżować miejsca, skoro zjawił się Sean.
Tom!
Pokochajmy się.
Tak.
Tak, tylko daj mi...
Skończę ananasy, migiem.
Dobra...
Ale czy naprawdę musisz kończyć...
ananasy teraz?
Boże, uwielbiam cię w koszulce bez spodni.
Sięgnę tylko...
na tę wysoką półkę po coś do czytania.
Dlaczego twoje niesięganie jest takie sexy?
Takie...
- Przepraszam panią, czy to ta? - Nie, ta tam...
Mógłby pan? Tak.
- Ta? - Dziękuję. - Miło, że mogłem pomóc.
Tęskniłem.
- Trochę minęło. - Wiem.
No comments yet. Be the first to leave one.