You Should Have Left

You Should Have Left

Download Polish Subtitle

Release info

You Should Have Left 2020 1080p BluRay DDP5 1 x264-DiRTYSODA
A Commentary by sub.Trader

Tags

BluRay
x264
1080
Published on: 2020-10-14
Downloads: 31
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Kurde.

Halo.

Jest tam kto?

Niech to szlag.

Zabraniam ci się odzywać.

Ani nawet oddychać.

Nieładnie przeklinać, młoda damo.

Nie przeklinaj, jeśli nie chcesz być przeklęta.

Przeklinanie to grzech, wiesz?

Wiesz, czym są grzechy?

Odetchnij sobie.

Skąd pan mnie zna?

Wiem mnóstwo rzeczy.

Hej.

Powiedzieć ci coś ciekawego?

O twoim jebanym ojczulku!

Pieprzone koszmary.

Brutalne lub niepokojące sny to tylko próby umysłu

usiłującego rozładować natłok codziennych myśli i obaw.

Studiując medytację, odkryjesz,

że umysł wyjątkowo trudno uciszyć.

Próby zatrzymania myśli lub niedopuszczanie ich do umysłu

wywołają jedynie konflikt, gdy chcesz osiągnąć spokój.

Ktoś do ciebie.

Kto?

Nie mam zielonego pojęcia.

Ale się pobudziłam.

Ty też popływaj.

Przepraszam.

Durny ten Josh.

Nie zaprzeczę.

Odbierzesz dziś Ellę?

Odbiorę ją zewsząd i o każdej porze.

Dzięki.

I jutro, bo pracuję.

Pomyślałem, żeby wpaść na plan.

Serio?

Dobrze, chętnie.

-Poproszę Lenę. -Dobra.

Staruszku.

Nakremuj się.

Pa.

O matko!

Ten stan rzeczy nie może trwać.

Raz, dwa, trzy,

cztery, pięć...

osiem, dziewięć, dziesięć! Szukamy!

Tylko szybko ją znajdźmy, zanim padnę z głodu.

Gdzie się mogła schować?

Jesteś! Dobra, dobra.

A pan to... jej ojciec?

-Mąż. -Nic mi nie napisali,

a plan jest zamknięty.

Jestem jej mężem.

Zamknięty.

Jestem mężem.

Kręcimy!

Kręcimy!

Stoję metr od pana.

Boże.

O Boże.

-Cięcie! -I cięcie!

-Jej kawa. -Wchodź, stary.

-A on... -Trzymasz się?

Żyć nie umierać.

-A może spytałby pan kogoś... -Powtarzamy!

Kręcimy!

-I cięcie! -Cięcie!

Odwracamy się!

-Że co, kurna? -Przykro mi, stary.

Zgłoszę to przez radio, dobra?

Jak się nazywasz?

Theo Conroy.

Jest tu Theo... Conroy.

Tak, Theo Conroy, do Susie.

-Załapałam! -Tak jest.

-Gratuluję. -Dzięki.

Jutro o szóstej. Podesłałem ci scenariusz.

Cudnie, dzięki.

-Na razie. -Jesteś super.

Jesteś.

Cześć.

Wybacz tę scenę. Przegięcie, prawda?

Wręcz rodem z pornosa.

Josh to taki zbok.

Zaczął się wymądrzać, że amerykańskie kino

nigdy nie pokazuje damskiego orgazmu. Chciał mnie zobaczyć na golasa.

Ale pięknie to nakręcił.

Co?

Ten koleś z krótkofalówką, co mnie zatrzymał.

Przepraszam. Na pewno mówiłam im, że przyjdziesz.

Nie w tym rzecz.

Rozpoznał mnie.

Współczuję. Kiepsko.

Powinienem już przywyknąć.

Obawiają się ciebie.

To nie powinno się podobać.

Wielu rzeczy nie powinnam.

Ty też weźmiesz mnie w wozie?

Jezu, jak dobrze było nie udawać.

Nie podobało mi się dzisiaj.

Zapomniałam, że to dziś.

Te odgłosy kłuły mnie jak nóż.

Przepraszam.

Jeśli cię stąd na chwilę nie wywiozę,

to chyba oszaleję.

Pojedźmy dokądś.

-Dokąd? -Nieważne.

Daleko stąd.

Zdjęcia w Londynie ruszają za parę tygodni.

Dobra. Pojedźmy wcześniej do domku na wsi.

Tylko ty, ja i Ella, we trójkę.

Dobrze.

Tak.

Chyba skończyłeś.

-Wybacz. -Jestem zachłanna.

Nie będę już grała takich scen.

Każą ci.

Ty mnie utrzymasz, bogaty emerycie.

Nie mówisz serio.

Udaję, to moja praca.

Naprawdę staram się nie być zazdrosny.

Piszę pamiętnik, medytuję, używam apki.

Tak cię kocham.

To ze mną wyjedź.

DOSTĘPNY POD WYNAJEM

REZERWACJA POTWIERDZONA

MIEJSCE DO RELAKSU I ROZMYŚLAŃ. SKROMNE SANKTUARIUM W MALOWNICZEJ WALII.

-Znosi cię. -Nieprawda.

Coś czuję, że tak.

Walnęłabym w niego, gdybym jechała z prawej.

Tak trzymaj.

-Chcesz się zamienić? -Mówię serio.

Ja też. Zamieńmy się.

Nie przestawię się, za stary jestem.

To znaczy, że umrzesz przed mamą, prawda, tato?

Ejże. Nie aż taki stary.

Ale umrzesz pierwszy?

Moja w tym głowa, by nie.

Rzecz w tym, że nie wiadomo, kiedy każdy umrze.

To nie kwestia wieku.

Dlaczego w ogóle się umiera?

Bo życia nie sposób przetrwać.

Serio, tyle wymyśliłeś?

Wybaczcie.

Kurde.

Kocham ten twój mrok, ale to sześciolatka.

-Łapię. -Opowiesz jej o niebie?

Musiałbym w nie wierzyć.

Ja stale coś udaję.

Brama jak od zagrody.

Fajowa!

Boki zrywać.

Zawsze się nabiera.

Goń się.

To nasz nowy dom?

Jaki... przepiękny!

Zakochałam się!

Pierwszy raz coś wygląda lepiej na żywo niż na zdjęciach.

Nawet ujdzie.

W środku wydaje się większy.

O Boziu.

I to bardzo.

Wspaniały.

Tylko nie ma zasięgu.

No cóż.

Boże.

Stój!

-Co? -Słyszysz?

Jak cicho.

Jak cicho było.

-Złapałaś? -Jeden pasek.

Nie, zniknął.

Ekstra!

-Dziwny projekt. -Może złapię na górze.

Wybacz, wydzwaniają, by ustalić grafik w Londynie.

Nie ma sprawy.

Pochowali wszystkie osobiste rzeczy.

Nie ma nawet zdjęć.

Bo obce rodziny są dołujące... i straszne.

Hopsa, hopsa, hopsa.

Hej.

Chodź no tu!

Dałem ci trochę marną odpowiedź, co?

Bardzo się zawiodłam, tatku.

To posłuchaj.

Nie wybieram się do grobu jeszcze bardzo długo.

Ale gdy wreszcie zrobię to ja, mamusia

a na koniec ty...

znów będziemy razem.

W niebie.

Na pewno?

Tak mówią.

Czy każdy idzie do nieba?

Matko, Ella, chodź na górę!

Masz łóżko wielkie jak Connecticut.

Co?

Pokaż, pokaż!

Wskoczę na nie!

Jeju, ale fajne! Niesamowite!

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left