The first 200 lines.
Emma Woodhouse, urodziwa, bystra i bogata,
przeżyła na tym świecie prawie 21 lat
bez większych trosk czy udręk.
Nie ta.
Następna.
Jak ja to zniosę, kiedy odejdziesz?
Będę tylko 800 metrów stąd.
Ale istnieje wielka różnica między panią Weston 800 m stąd,
a panną Taylor tutaj w domu.
Droga Emmo.
Byłaś dla mnie przyjaciółką i towarzyszką, jaką niewielu posiada.
Oficjalnie guwernantką, ale uczuciowo bliższą matce.
Życzę ci wszelkiego szczęścia w dniu twojego ślubu.
Biedna panna Taylor!
Co za szkoda, że pan Weston zwrócił na nią uwagę.
Tato,
pan Weston to przyjemnie usposobiony, wspaniały człowiek.
Jak najbardziej zasługuje na dobrą żonę.
I nie chciałbyś, żeby panna Taylor mieszkała z nami już zawsze,
skoro może mieć własny dom.
„Własny dom”. A jaka jest zaleta jej własnego domu?
Ten jest... trzy razy większy.
To całkiem niepotrzebne. Biedna panna Taylor. Biedna Isabella.
Moja siostra wyszła za mąż 7 lat temu. Musiałeś już się z tym pogodzić.
To był straszny dzień.
Zawsze będzie mnie cieszyć, że to ja skojarzyłam tę parę.
Twierdzili, że pan Weston nie ożeni się ponownie, ale nie wierzyłam w to.
Nie powinnaś zajmować się swataniem ani przewidywać przyszłości.
Cokolwiek mówisz, zawsze się spełnia. Nie rób tego więcej.
Obiecuję nie swatać siebie, tato.
Ale innych owszem, muszę.
To najlepsza rozrywka na świecie.
I odniosłam takie sukcesy.
Panno Bates. Pani Bates.
Panno Gilbert. Pani Cox.
Panie Woodhouse. Panno Woodhouse.
Panie Cole. Pani Cole.
Panno Woodhouse.
Panno Woodhouse!
Dzień dobry.
Czy to nie jest najszczęśliwszy, najwspanialszy dzień?
Tak drżały mi ręce, że nie byłam w stanie włożyć czepka.
Wokół sama dobroć.
Niczego już nie brakuje.
Znów drżę.
To zbyt wielkie szczęście!
O co chodzi, Emmo?
Myślę, że syn pana Westona może złożyć nam niespodziewaną wizytę.
Frank Weston?
Teraz to Frank Churchill, tato.
Jest dziedzicem swojego wuja.
Gdy osiągnął pełnoletniość, przyjął nazwisko wuja. Chciałabym go poznać.
Ale skąd wiesz, że może zrobić nam niespodziankę?
Jego ojciec bierze dziś ślub.
Pan Weston tak go chwali. Nie wątpię, że przyjedzie.
Biedna panna Taylor.
Drodzy przyjaciele,
zebraliśmy się tutaj,
żeby połączyć świętym węzłem małżeńskim tego mężczyznę i tę kobietę.
Jest to godna szacunku instytucja
ustanowiona przez Boga
w tej epoce ludzkiej niewin-ności.
"Niewin-ności?"
Niewinności. Prawda?
Cóż.
Mamo, musisz jeść. To niegrzeczne nie jeść.
Wie pan, co chcę powiedzieć.
„Po co panu powóz, skoro nigdy go pan nie używa?”
Co za szkoda, że stoi nieużywany.
- Dżentelmen pieszo, to niecodzienne. - Niecodzienne.
Dobrego wieczoru, pani Reynolds.
Wreszcie!
Pan Knightley.
To musiała być okropna przechadzka.
Wręcz przeciwnie. Mamy piękny wieczór.
Jest przecież wilgotno i brudno.
Brudno? Proszę spojrzeć na moje buty. Nie ma na nich nawet pyłku.
Jak się pan miewa? Przyszedłem życzyć szczęścia.
Szczęścia?
A, ślub. Co za potworny dzień.
Jak się sprawowaliście? Kto płakał najwięcej?
Zachowywaliśmy się cudownie. Wszyscy byli w najlepszych strojach.
Obyło się bez łez i smutnych min.
Poproszę parawan trochę bliżej, pan Knightley zmarzł.
A pan Frank Churchill?
Jest tak przystojny, jak obiecywał jego ojciec?
Nie przyjechał?
Bardzo chciał przyjechać,
ale jego ciotka i wuj nie mogli się z nim rozstać.
Myślę, że przyjechałby, gdyby chciał.
Nie rozumiem, dlaczego tak mówisz.
Gdyby Frank Churchill chciał być na ślubie swojego ojca,
załatwiłby to. Zdecydował się nie przyjeżdżać.
Nie znamy Franka Churchilla.
Nie wiemy, do czego jest zdolny, a do czego nie.
Ale jest coś, Emmo, co każdy mężczyzna może wypełnić,
jeśli tak zadecyduje, a to jest jego obowiązek.
Obowiązkiem Franka Churchilla jest towarzyszenie ojcu w tym dniu.
Ma również obowiązek wobec swojej ciotki, która jest chora.
Pani Churchill jest chora od niepamiętnych czasów.
Jej bratanek nie jest lekarzem.
Gdyby powiedział jej stanowczo,
że musi być na ślubie swojego ojca,
nie byłoby żadnego sprzeciwu.
Nie panu to osądzać, panie Knightley,
jakich trudności przysparza zależność. Był pan zawsze panem samego siebie.
Nie ma pan pojęcia, jak to jest radzić sobie z nastrojami innych.
Będę o tym pamiętał, kiedy znów się posprzeczamy.
JESIEŃ
W szkole pani Goddard
jest nowa pensjonarka, panna Smith.
Tam. Wyraźnie.
Czujesz? Przeciąg. Zimny i śmiertelny przeciąg.
Jest nieślubnym dzieckiem.
Nikt nie zna jej pochodzenia, nawet sama panna Smith.
Czy to nie tajemnicze?
Panna Taylor wyczułaby go.
Z powodu twojego nieszczęsnego pochodzenia, Harriet,
powinnaś zwracać baczną uwagę na to, z kim się zadajesz.
Nie ma wątpliwości, że jesteś córką dżentelmena.
Musisz podtrzymywać swoje roszczenia do tej pozycji w każdy możliwy sposób.
Zna pani Martinów, panno Woodhouse, z farmy Abbey Mill?
Wiem, że są dzierżawcami. Właścicielem farmy jest pan Knightley.
Byli dla mnie tak życzliwi tego lata.
Dziękuję.
Kiedy ich opuściłam, pani Martin była uprzejma
wysłać pani Goddard piękną gęś.
Najpiękniejszą, jaką pani Goddard widziała.
Martinowie są dokładnie tym typem ludzi,
z którymi czuję, że nie mam nic do czynienia.
Szczebel lub dwa niżej mogliby mnie interesować.
Gdyby byli bardzo biedni, mogłabym im jakoś pomóc.
Ale farmer nie potrzebuje mojej pomocy
i dlatego jest zarówno powyżej mojej uwagi, jak i poniżej jej.
Pewnego dnia pan Robert Martin przeszedł 5 kilometrów,
żeby przynieść mi orzechy włoskie, bo wie, jak bardzo je lubię.
Jest bardzo bystry. Wszystko rozumie.
Posłuchaj.
Po herbacie złożymy wizytę drogiej pani Weston.
Przysięgłyśmy, że będziemy się widywać każdego dnia.
To było piękne nabożeństwo, panie Elton.
Nie jestem pierwszą osobą, która składa dziś pani wizytę.
Tym niemniej, jest pani równie mile widziana.
Pan Elton, panna Harriet Smith.
Co za zaszczyt.
Harriet, usiądź tam, żebyś mogła podziwiać obraz Enscombe.
Jest autorstwa pana Franka Churchilla.
To podobno jeden z najpiękniejszych domów w Yorkshire.
Też tak słyszałam.
A pan Churchill odziedziczy całą posiadłość.
Ma wielkie szczęście.
Wiele nas łączy.
Obydwoje straciliśmy matki w bardzo młodym wieku.
On ma ciotkę, którą się opiekuje, a ja mam ojca.
Ale dlaczego mielibyśmy podziwiać podobiznę piękna,
mając przed sobą taki powab we własnej osobie?
Pan Elton ma takie przyjemne usposobienie.
Jest tak wesoły i uczynny. I łagodny.
Wysoko cenię pana Eltona.
Zastanawia mnie, panno Woodhouse,
czemu nie wychodzi pani za mąż,
będąc tak uroczą.
Nie dotyczą mnie motywacje, zazwyczaj skłaniające kobiety do małżeństwa.
Nie brak mi fortuny. Nie brak zajęć.
Nie brak mi pozycji.
Wydaje mi się, że niewiele mężatek jest nawet w połowie panią domu swojego męża,
jak ja jestem panią w Hartfield.
Jutro musisz przyjść ponownie.
Dziękuję, panno Woodhouse. Dziękuję.
PASMANTERIA
Panno Woodhouse, którą pani woli?
Są prawie identyczne.
Oczywiście, jeśli ciemna się zabrudzi, nie będzie tego widać. Ale jasna...
W takim razie ciemną.
Jasna jest dużo ładniejsza.
Panno Woodhouse. Co się stało?
Panno Woodhouse.
Panno Woodhouse. Jak się pani miewa?
I pani, panno Smith. Zobaczyłam panią przez okno.
Zobaczyłam panią przez okno.
Panno Woodhouse, przynoszę radosne wieści.
Dostaliśmy dziś rano list od mojej siostrzenicy, Jane Fairfax.
Mam nadzieję, że dobrze się miewa.
Zazwyczaj pisze we wtorki, ale dziś...
A, pytała pani o jej zdrowie.
Panno Woodhouse, to uprzejme, że pani pyta.
Biedna Jane. Była w Weymouth z pułkownikiem Campbellem. I...
Gdzie jest ten list?
Musi być gdzieś tutaj. Co za niespodziewany...
Jest na stojaku z rękawiczkami. Leżał obok rękawiczek.
Leżał obok rękawiczek.
Tak, w Weymouth z pułkownikiem Campbellem, jego żoną
i drogą przyjaciółką Jane, panną Campbell, która właśnie wyszła za mąż.
Teraz jest panią Dixon.
I, ojej! Pan Dixon, który jest uroczym młodym człowiekiem,
ostatnio wyświadczył Jane ogromną przysługę.
Byli...
Bardzo ładne. To znaczy...
Tak, byli na przyjęciu,
na przyjęciu na statku, i Jane,
No comments yet. Be the first to leave one.