The first 200 lines.
MARE Z EASTTOWN
Pani Carroll?
Wszystko w porządku?
Mare Sheehan. Stoję przed drzwiami.
Jest kurewsko zimno. Pani Carroll?
Mare? To ty?
- Jesteś... - Owszem.
Poinformowałam cię od razu,
żeby chronić naszą społeczność przed zboczeńcem.
W przyszłości proszę dzwonić na komendę. Ma pani numer?
Nie pamiętam.
Tobie ufam, a tak to nie wiadomo, kogo przyślą.
Rozumiem, ale jestem detektywem.
Moja działka to włamania, przedawkowania i inne paskudne rzeczy.
Okropne. Może powinnaś zmienić pracę.
Widzi pani?
Numer do centrali.
Wieszam pośrodku.
Niech mnie już pani nie budzi telefonami.
Miejsce zbrodni, jak to mówicie.
Wnuczka rozbierała się, żeby wziąć prysznic,
wyjrzała przez okno i... zobaczyła go.
Stał tam, obleśny podglądacz.
Co powiedziała wnuczka?
Miał bluzę z kapturem, więc twarzy nie było widać,
- ale przypominał jej fretkę. - Fretkę?
- Tak się wyraziła. - Monitoring?
Kamerę kupiliśmy trzy miesiące temu,
tyle że pan prokrastynator do dziś nie wie, jak ją podłączyć.
Gdzie jest wnuczka?
Przeraziła się i wróciła do Allentown.
Nie chciała natknąć się na fretkę.
Sporządzę raport i zawiadomię patrol.
Też bym się wyniosła,
ale musiałabym zamieszkać u siostry w Ridley, z jej kotami.
- Nienawidzę kotów. - Rozumiem panią.
- Obrzydliwe stworzenia. - Dzień dobry.
- Betty mówiła ci o zboku? - Wiem wszystko.
Oczywiście.
Zagadka byłaby rozwiązana, gdybyś umiał zainstalować kamerę.
- Obiecałem, że to zrobię. - Jadę na komendę.
- Zajmiemy się sprawą. - Dziś wielki dzień.
Widziałaś artykuł w "Tribune"?
- Nie. - Masz chwilę?
- Nie. - Przynieś.
Gdyby mu pozwolić, nawijałby do wieczora.
Gdzie gazeta? Zostawiłem w sypialni.
Zaczekaj tu na mnie.
Zlituj się, Glenn...
Będzie mi ciebie brakowało.
Kto przy mnie zaśnie, przytuli się i ucałuje?
Czasem zastanawiam się, czy wiesz, jak bardzo cię kocham.
Twoja babcia powtarzała:
"Zrozumiesz, kiedy sama zostaniesz mamą".
Odpowiadałam: "Wszystko jedno".
Ale ciebie kocham, że aż strach.
Będę tęskniła rozpaczliwie.
Przewińmy cię.
Obsikał szybę pani samochodu czy innej osoby?
Zaraz kogoś przyślemy.
Dzień dobry.
Widziałaś? Artykuł na pierwszej stronie w "Tribune".
- Oprawię i powieszę u ciebie. - Lepiej nie.
Powitajmy funkcjonariusza Trammela.
Dziś jego pierwszy dzień w terenie.
- Powodzenia. - Dziękuję.
Do rzeczy.
Mare, masz coś dla nas?
Podejrzany osobnik przy Grub Road 28.
Według właścicielki domu rano podglądał jej wnuczkę.
- Mamy rysopis? - Tak.
Jest w klatce w pokoju mojej córki.
Niech radiowóz zrobi rundkę między Eldridge a Garnett Mine.
Co tam?
Moja córka zaginęła dokładnie rok temu.
Każda chwila rozłąki to męczarnia.
Policja palcem nie kiwnie. Stąd nasza obecność.
Skoro nie chcą odnaleźć Katie, to ich wyręczymy.
Rada Okręgu skieruje do pomocy detektywa z hrabstwa.
Spojrzy na sprawę świeżym okiem.
Nie będzie mi się tu pałętał jakiś gnojek.
- Cisną ich... - Litości!
- Więc oni cisną mnie. - Wiesz, jak jest.
Katie Bailey ćpała i prostytuowała się.
Pewnie leży na dnie Delaware. Nigdy nie poznamy prawdy.
Problem w tym, że nic nie wiemy.
Minął rok.
Dzięki za wsparcie.
Usiądź.
Klub Rotariański podniósł nagrodę do 15 000.
Rozdamy ulotki w każdym punkcie wymiany igieł
od Camden do Wilmington.
Wróć do akt. Zaczynamy od nowa.
Hej.
- Zapraszam. - Spieszę się.
Jest zimno. Wejdź na chwilę.
Ciebie też miło widzieć.
- Co ona tu robi? - Ja nie wypytuję o twoje życie.
Niech się nie zbliża do mojego syna.
- Czym ona ci imponuje? - Zamknij się.
Dylan?
Torba.
Krople do uszu są w kieszeni.
Nadajesz na mnie?
Nie.
Nie pisz do mojego faceta. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego.
Muszę się komunikować z ojcem mojego dziecka.
- Że co? - Jesteś aż tak głupia? - Pierdol się! Dostaniesz za swoje,
kiedy nie będziesz się spodziewała, durna suko.
- Podkręć szybę. - Nie zamierzam, kurwa!
Chryste...
Musimy ustalić termin zabiegu.
Częste zapalenia ucha mogą prowadzić do utraty słuchu.
- Rozmawiałeś z rodzicami? - Robią dla dzieciaka więcej
niż twój ojciec. Każdy dodatkowy wydatek
- ma zatwierdzić sąd. - Trzeba operować jak najszybciej.
Nie mam 1800 dolarów. Ile razy można powtarzać?
Wszystko musi klepnąć sąd.
Interesuje mnie akwarium dla żółwia.
- Znajdzie się jakieś? - Owszem.
Może to?
Amphibian Life 1500.
Z reflektorem UV. Polecam.
A coś mniej fikuśnego? To młody żółw.
Zapraszam.
Oasis Habitat.
- Też godne polecenia. - Żółw za długo nie pożyje.
Żółw mojej matki przeżył właścicielkę.
Ponieważ o niego dbała -
karmiła, zmieniała wodę, żeby nie pływał we własnych odchodach.
Mój wnuk ma cztery lata i kłopoty z koncentracją.
Obejdziemy się bez tych wszystkich wydumek.
Niech się pani rozejrzy.
- Mare. - Funkcjonariusz Trammel.
- Włamanie przy Argyle Road 535. - U Beth Hanlon.
- Trzeba zrobić oględziny. - Co się stało?
Rozbito gablotę i skradziono sportowe pamiątki.
- Freddie znowu odpierdala manianę. - Podejrzewa swojego brata.
Wczoraj dawał sobie w żyłę, więc go wyrzuciła.
Przekaż, że zaraz będę.
Przepraszam...?
Idealne.
- Hej. - Jak ci mija poranek?
Bosko. Zmarnowałam pół godziny,
żeby wybrać akwarium dla żółwia, którego znaleźliście wczoraj.
Będzie miał się czym opiekować.
To samo mówiłeś o jaszczurce.
Dwa tygodnie później spuściłam ją w kiblu.
- Naprawdę? - Naprawdę.
- Jestem zajęta. - Nie będę cię zatrzymywał.
Po prostu wczoraj Faye i ja...
Frank?
Delcom 75-51, widzę podejrzanego. Glenn Riddle w okolicach numeru 200.
Czarny mężczyzna, niebieskie dżinsy, bluza z kapturem.
Freddie Hanlon?
Freddie!
Cholera!
Kurwa mać...
Freddie?
Schowaj broń.
Freddie?
Ostrożnie.
Freddie?
Wyjdź, to cię opatrzymy.
Nie każ mi wzywać sekcji kynologicznej.
Ma 11 lat i ledwo kojarzy.
No weź.
Daję ci dwie minuty.
- A tobie co? - Krew.
Nie stercz w progu. Usiądź.
Głowa między kolana i zaciśnij pięści.
- I mimo to zostałeś gliniarzem? - Myślałem, że mi przejdzie.
Chryste... Oddychaj.
- Jesteś tam, Mare? - Głębokie oddechy.
- Jak będzie? - Wychodzę.
- Inaczej sierściuch zdemoluje chawirę. - Mądra decyzja.
- Co sobie poharatałeś? - Dłoń.
Ręce do góry i odsuń się od drzwi.
Wdech, wydech...
Usiądź.
- Gdzie fanty? - Jakie znowu fanty?
Gdzie pierdolone fanty? Nie ściemniaj. Wezwać psiarzy?
- Za łóżkiem. - Trammel?
Rusz się.
Chryste!
- Dlaczego w domu jest zimno? - Odcięli mi gaz.
- Od listopada do marca to zabronione. - Mówiłem skurwielom.
Ty gnoju!
Już dobrze.
- Zabierz go do radiowozu. - Za co?!
Do samochodu.
Mam dość.
Nie daję, kurwa, rady.
Wiem.
Przez to gówno stracił pracę i rodzinę. Kiedy w końcu zbastujesz?!
Przepraszam, Bethy! Przepraszam.
Bethy?
Wniesiesz zarzuty?
Nie, nie wniosę.
Nie ma ogrzewania.
No comments yet. Be the first to leave one.