The first 130 lines.
Oni wszyscy cię nienawidzą.
Bo jesteś legendą!
- Ilu z nich miało trakery? - Wszyscy.
Wiesz, co z nim zrobią?
Nie pytałem. To wbrew Kodeksowi Gildii.
W poprzednich odcinkach
Sorgan.
Brak portu, brak bazy przemysłowej,
zaludnienie wręcz żadne.
Zostanie w wiosce.
Latanie ze mną to nie zajęcie dla dziecka.
Wiedzą, gdzie jest.
Tak.
Nie dadzą wam spokoju.
Tak.
GWIEZDNE WOJNY
Oddawaj dzieciaka, Mando.
Może cię oszczędzę.
Trzymaj się.
No dawaj.
Wolisz wracać w kabinie czy w chłodni?
To mój tekst.
Rozdział 5 WSPÓLNIK
Gubię paliwo.
Tu wieża Mos Eisley, namierzamy cię.
Lądowisko 3-5, odbiór.
Przyjąłem.
Jest kurs na 3-5.
Rozwalisz mi droida, to ci za niego policzę!
Niech nie lezą do statku.
Taa? Żebyś no później nie żałował.
Zobaczmy to twoje cacko.
No proszę.
Blachy są zdrowo osmalone na górze.
No...
Można by pomyśleć, że od ostrzału.
Mam i sprzęt do tego.
A to tu trzeba obrócić.
I wyciek paliwa.
Co za szmelc!
Jak ty wylądowałeś? Tanio nie będzie.
Mam 500 imperialnych kredytów.
I tylko tyle? No, co sądzicie?
Załatwisz tym temat hangaru.
Resztę ci doniosę.
Słyszałam to nie raz.
Tylko pamiętaj...
Wiem, bez droidów, dotarło. Słuch mam ciągle dobry.
Rany.
Szczur jeden.
Wchodzę!
Jeszcze podbiję o trzy śruby i motywator.
Szybko. Przynieś blaster.
Dobrze radzę, zostań na statku!
No już dobrze.
Niech no Peli cię obejrzy.
Widzisz? Już dobrze.
Ten łowca zostawił dzidzię samą w tym okropniastym złomie?
Skąd mam wiedzieć, co za rasa? Daj się zastanowić.
Dobra. A chcesz jeść?
Dzidzia głodna?
Skołuj żarcie! Szybko!
Nie wiem. Jakieś mięso z kością.
Wiesz, zrobimy tak.
Zaopiekuję się tobą aż do powrotu Mandalorianina.
I wtedy odpowiednio go policzę, bo niania kosztuje.
Podoba ci się plan? Tak? Wielkie ślepia?
Jesteśmy drużyną.
Droid! Jestem łowcą. Szukam jakiejś fuchy.
Niestety, Gildia Łowców przestała działać na terenie Tatooine.
Nie szukam zleceń dla Gildii.
Obawiam się, że niewiele to zmienia.
Tak mi wychodzi z obliczeń.
Policz od nowa, blaszaku.
Jeśli szukasz roboty, to zapraszam do stołu.
Nazywam się Toro. Toro Calican.
No chodź, siadaj.
Zgarnąłem ten krążek na Środkowych Rubieżach.
Fennec Shand, skrytobójczyni.
Ponoć się ukrywa,
odkąd Nowa Republika przymknęła jej szefostwo.
Znam to nazwisko.
Lokalizator sprowadził mnie tutaj.
Ze współrzędnych wychodzi, że siedzi gdzieś za Morzem Wydm.
Prosta robótka.
Trzymam kciuki.
Czekaj. Już nie szukasz fuchy?
Długo robisz dla Gildii?
Dość długo.
Wątpię. Fennec Shand to znana najemniczka.
Sławę zyskała, zabijając dla syndykatów zbrodni.
W tym dla Huttów.
Jeśli za nią ruszysz, nie dożyjesz jutra.
To moja pierwsza robota.
Możesz wziąć tę nagrodę, w całości.
Muszę się wywiązać, żeby wejść do Gildii.
Solo jej nie zgarnę.
Hangar 3-5 za pół godziny.
Załatwiasz dwa skutery. I oddajesz mi traker.
Spoko. Współrzędne wkułem na blachę.
Pół godziny.
Teraz jesteśmy nierozłączni, wspólniku!
- Ej! - Nie śpię! Nie śpię!
- Gdzie dziecko? - Nie wrzeszcz!
Będzie dobrze. Obudziłeś malucha!
Wiesz, ile czasu go usypiałam?
Oddawaj go.
Nie tak prędko!
Kto to słyszał, dziecko na statku zostawiać?
Masz spore braki w temacie ojcostwa.
A w ogóle to się zajęłam tym wyciekiem.
Było z nim kilka problemów, które wypadałoby omówić.
Przypomnę, droidy nie pomagały, bo nie chciałeś.
Więc szło wolniej niż zazwyczaj.
Ale uznałam, że zarobisz forsę, bo masz na utrzymaniu małego.
Dziękuję.
Więc miałam rację. Znalazłeś robotę, tak?
Bo ja wydaję kupę forsy, żeby utrzymać te droidy na chodzie.
Mando! Nadadzą się? Klasa sprzęt, co?
Czego się spodziewałeś? Tu nie Korelia. Dzień dobry!
- Stało się coś? - Patrz. Przed nami.
Ludzie Pustyni. Miejscowi gadali o tych gnidach.
Tuskeni twierdzą, że są u siebie. A cała reszta to zwykli intruzi.
Nieważne, kto jest u kogo. Mają się do mnie nie zbliżać.
Tak? Może sam im to powiedz?
Spokojnie.
- Co robisz? - Negocjuję.
Ale co?
Warunki przejazdu.
- Daj lornetkę. - Po co?
No comments yet. Be the first to leave one.