The first 200 lines.
WYTWÓRNIA ECSTASY - AMSTERDAM
PORT W AMSTERDAMIE
Tak, wszystko pod kontrolą.
150 milionów dolarów i moje dragi już są w drodze.
To będzie dobry dzień.
ZATOKA MEKSYKAŃSKA
25 stopni na północ, 84 stopnie na zachód.
Zrzucamy towar.
LOKALIZATOR
Dobrze.
Chcesz zobaczyć jego broń?
Przepraszam, Johnny.
Pieprzone dziwki.
Odbieramy sygnał obiektu.
C-14 do Straży Przybrzeżnej.
Odbieramy sygnał obiektu idącego kursem 350 w stronę Florydy.
Obiekt idący kursem 180.
Tu kuter Straży Przybrzeżnej. Podajcie swoje zamiary.
Statek na lewo od naszego dziobu.
Idzie kursem 180 z prędkością 17 węzłów.
Wypuść śmigłowiec.
Statek na lewo od naszego dziobu.
Tu Straż Przybrzeżna USA.
Podajcie wasze zamiary.
Zbliża się.
Tu Valiant.
Straż Przybrzeżna 6-0-0-3.
Brak kontaktu z celem. Odbiór.
Utraciliśmy cel.
STILTSVILLE - 8 KM OD MIAMI
Bierz wasz towar i forsę.
Zakończone?
Towarjest na Dixie 7.
TZA, kolejny, tysięczny raz, posłuchajcie.
Po wydarzeniach z 11 września przemytnicy zeszli pod wodę.
Dziś ma być przerzut ecstasy.
Chcemy wiedzieć, kto za tym stoi.
Mamy nadzieję poznać odpowiedź za parę godzin.
Uderzymy na nich
z wody i z Iądu, ludzie i pojazdy.
Wchodzimy dopiero po sygnale od naszych wtyk.
Nie ma sygnału - wycofujemy się. Ci goście są uzbrojeni po zęby
i nie lubią stróżów porządku. Miejcie oczy i uszy otwarte.
Brawo wchodzą na pozycje.
Uwaga. Przerzucają.
O kurwa! Szkła mi błyszczą.
Nic nie widzę.
Bracia! Zbierzcie się!
Cześć.
- Czemu nic nie wiem o wiecu? - A kogo to obchodzi?
- Bierz to gówno. Ja spadam. - Cholera.
Biali górą!
- Biali górą! - Biali górą!
A tu niebiescy, sukinsyny. Policja z Miami.
O cholera. Toż to czarnuchy.
Te, duszek. Postaw torbę. Alfa, wchodzicie.
Złe chłopaki, co zrobicie
Gdy przyjdziemy was przechwycić?
- Naucz się słów. - Zawsze śpiewamy tylko refren.
Alfa, teraz. Wchodźcie.
Powtórz sygnał.
Alfa do Brawo 4. Co widzicie?
Gdzie posiłki?
- Alfa, dawajcie! - Same trzaski.
Cisza. To kupa złomu.
- Co cię tak śmieszy? - Gdzie oni są?
Mam cię, czarnuchu.
- No to mamy problem. - Nie strzelisz, czarnuchu.
Przystawiasz mu gnata do głowy i myślisz, że nie rozwalę twojej?
Też tak myślę.
Mój kumpel jest gotowy na śmierć.
Nie!
Spalanie śmieci jak ty... Gotowy umrzeć?
- A po kiego wała? - Kitrasz się, chłopaczku?
Odłóż gnata i powiedz, kto za tym stoi,
to może trafię w ramię.
Albo udawaj Rambo i dostaniesz w klatkę.
Albo wyluzuj, pogadaj trochę.
Rozumiesz? Obniż ciśnienie.
To duchowa jazda mego partnera.
A ja? Wolę strzelać do skurwieli.
Widzę dużo ruchu.
Nie widać agentów.
- Coś się dzieje. - Nie ruszać się.
Koleś przystawił mi gnata.
Odłoży go, jak go podziurawię.
Zarozumiały czarnuch, co?
- Kurza twarz! Musiałeś tak mówić? - Widzisz?
Wystarczy nas wyzwać od psów.
Usmażę debila.
- Uspokój się. - Jestem spokojny.
Spokojny!
Jestem zbyt poruszony, aby znosić to gówno.
Przestańcie się ruszać! Stać bez ruchu!
Spokojnie, w sądzie wszystko się wyjaśni.
Znamy swoje prawa.
Skorzystaj z prawa i wsadź mordę w kubeł.
Ostrzegam was. To wszystko, co mogę dla was zrobić.
To szaleniec.
- Masz trzy sekundy na odłożenie broni. - Nie umie kontrolować agresji.
- Raz. - Wcześnie chodzi spać,
żeby rano rozpieprzyć jakiegoś skurwiela.
- Dwa. - Przestań!
Uważaj!
No to jazda! Wchodzimy!
Zabić te psy!
Marcus!
Dalej, dalej! Dawaj!
- Na ziemię! - Rzucić broń!
Nic nie zrobiłem!
Krótkofalówki trafił szlag. Dajcie tu karetkę. Jak z wami?
- Spoko. - Tak?
Skurwiel odstrzelił mi kawał dupy.
- Kto ci strzelił w dupsko? - Kto? Ty!
- Ja? - No.
Dużo strzelałem, na lewo i prawo.
Ale na pewno nie trafiłem cię w tyłek.
Nie mówię, że cię nie trafiłem...
Cholera! Ktoś ci odstrzelił kawał dupy.
Co ty powiesz?
- Jak to jest? - Parzy.
Czuję swąd grillowanej dupy.
Mike, pocałuj go, to mu ulży.
Udawaj, że nas tu nie ma.
Spieprzajcie na koncert Ricky'ego Martina.
- Niezły z ciebie rasista. - To smutne.
Wygląda w porządku. Dziura nienaruszona.
Dwie zasrane torby?
Co się stało z przemytem stulecia?
Już ja zajmę się moim źródłem.
Tyle glin i wszystko na nic!
Spadówa do domu!
Dzisiaj psy wytropiły moich ludzi.
Który z was, matoły, mi powie, skąd te bydlaki wszystko wiedziały?
Mówcie, drodzy kuzyni.
Macie szczęście, że nie znaleźli towaru na Dixie 7.
Zmieńcie terminy.
Nie można. W czwartek dostawa.
To zmieńcie po dostawie. Niech zgadują.
Mój stary nie zostawił mi funduszu emerytalnego tak jak twój.
Dostałem szarą codzienność.
Nie szukam wrażeń.
Biadolisz, jak zawsze.
No dobra, postrzeliłem cię.
Ale zdechłbyś tam, gdybym nie zaczął strzelać.
Nie wiem, skąd ta złość.
- Błąd. Nie jestem zły. - Jesteś bardzo zły.
Nie jestem.
Jesteś zły i możesz być.
Nie jestem zły. Tylko gdy powtarzasz "jesteś zły".
To mnie kurewsko irytuje.
Jak komary na imprezce z grillem.
Wkurwia mnie to.
Dobrze. Chcę, żebyś powtarzał:
"Jestem zły, w porządku. Poradzę sobie ze złością.
Kocham siebie".
Nic, kurwa, nie rozumiem.
Wszystko, kurwa, rozumiesz.
Tobie jest potrzebna terapia.
Już ją przeszedłem.
Po tym, jak rozwaliłem wszystkich na lotnisku.
Detektywie Mike.
- "Papi" znaczy "tatuś"? - Tak.
Chodzisz do specjalisty, żeby rozwiązać problemy,
a nie dymać terapeutkę.
- Teraz ty gadasz świństwa. - Muszę jakoś przeżyć.
Pokochać siebie.
Pachnie mi to terapią grupową.
Raz lub dwa byłem na takiej terapii.
Kolesie się obejmowali i całowali. Jak jakaś zasrana sekta.
Kupuj.
NIE WCHODZIĆ, KURWA
Przesadza, doktorze, jak zwykle.
Co przesadzam? Kawałka dupy mi brakuje.
To tylko drobinka.
Przesadzasz z tym biadoleniem.
Nie da się na dłuższą metę.
A może meta już blisko?
Jak chcesz.
Chodzi do terapeuty.
- Icepick? Tu Lowrey. - Siema.
Dwie torby? Wstydu się tylko najadłem.
Czekaj, stary. Nie, nie. Zaraz, zaraz.
Lepiej zacznij się modlić,
bo masz dobę na znalezienie towaru, zanim ja cię znajdę.
Psy dorwały kuriera.
Nie wiem, skąd mieli cynk.
A sprawa jest delikatna dla nas obydwu.
- Mówię ci, byli czyści. - Patrz, koleś ma odjazd.
Muszę kończyć.
Jakiś zasraniec chce wykitować w moim klubie!
Ecstasy ich rozpierdala.
- Zabierz go stąd. - Wywalimy go za rogiem.
Wywal go.
Ciociu, to musi być fajnie.
Młoda, samotna w Nowym Jorku.
Umawiasz się z przystojniakami.
- Jak w Sex and the City. - Theresa, odłącz kablówkę.
Ciociu, też jesteś gliną?
Pracuję w Narkotykach. Przekładam papierki.
No comments yet. Be the first to leave one.