The first 200 lines.
Rozpoczęcie za trzy, dwa, jeden...
Czas start.
To miejsce... Trzeba z nim skończyć.
Spójrz na mnie.
Spójrz!
Boję się o ciebie.
Wiem, co się wydarzy. Przyszłośc do mnie szepcze.
Wiesz, co mówi?
Że tamci znikną z powierzchni ziemi,
a wraz z nimi - ich pomocnicy.
Procedura zakończona. Proszę opuścić teren, panie Carmichael.
Pan Veidt zaraz do pana dołączy, aby dokończyć ewaluację.
Pijesz czarną, tak?
Tak. Wolę kawę w stanie nienaruszonym.
"Nienaruszonym"?
Cóż, można i tak. "Nienaruszonym"...
Joseph Veidt.
- Ty się ze mną skontaktowałeś? - Nie.
Ja tylko sprawdzam kandydatów. Jestem psychologiem w tej rodzinie.
Przydatny fach w dzisiejszych czasach.
Usiądź.
Zrobiłeś to prawie bez wahania.
Masz najlepszy czas w historii.
Jaden była zaprogramowana, aby wzbudzić u drugiej osoby empatię.
Większość nie strzela.
Wiem, co żyje, a co nie.
Powiedzieliśmy ci, że jest maszyną,
ale mogliśmy skłamać.
Wtedy byłbyś mordercą.
A Veidt Corporation - moim wspólnikiem.
Tworzycie maszyny, powiedzieliście, że to maszyna.
Najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Masz doświadczenie wojskowe. Uznajesz hierarchię?
Czy ktokolwiek odpowiedział, że nie?
- Uznajesz hierarchię? - Tak.
Byłeś śledczym, ale odszedłeś na emeryturę.
Dlaczego? Nie miałeś ku temu powodu.
Wiecie, dlaczego. Jesteście jedną z dziesięciu największych firm świata.
Chciałbym to usłyszeć od ciebie.
Podczas ujęcia napastnika
napastnik i mój partner odnieśli śmiertelne obrażenia.
Jak?
Napastnik wziął go za zakładnika.
A ja nie postąpiłem zgodnie z procedurą.
Dlaczego?
Żałujesz tej decyzji?
Żyję z nią.
Mogli cię oskarżyć,
ale zezwolili na wcześniejszą emeryturę?
To jakiś problem?
Jeszcze nie.
Dotarliśmy do kandydatów niekonwencjonalnymi kanałami.
Zapewnia nam to spory odsiew. Dlaczego się zgłosiłeś?
Potrzebuję kasy.
Mimo że nie znasz szczegółów?
Wciąż potrzebuję kasy.
A gdybym ci powiedział, że masz kogoś zabić,
to zmieniłbyś zdanie?
Tak. Powiedziałbym ci, żebyś szedł się pierdolić.
Z mojej strony to tyle.
Otrzymałeś przywilej spotkania z moim bratem.
Cześć, Davidzie.
Witam w moim skromnym imperium.
Wejdź.
Chodzi o moją córkę.
Melissę.
- Zaginęła trzy tygodnie temu. - Nie zgłosiliście tego na policję?
Nie chodzi o jej odnalezienie.
Doskonale wiem, gdzie jest.
Potrzebuję kogoś, kto działa dyskretnie.
Kogoś, kto nie zbruka pragmatyzmu bezmyślnym legalizmem.
Nie rozumiem...
Oczywiście, że nie. Zaraz ci wszystko wyjaśnię.
Słyszałeś o Strefie 414?
Jedyne miejsce,
zezwalające na interakcję androidów z ludźmi.
Moich androidów.
Tak.
Wiesz, co udało mi się zdziałać?
Odkryłem antidotum na problem samotności współczesnego świata.
Rzadko kiedy dobieramy się w pary.
Ujrzałem niszę i ją wypełniłem.
Dlatego rząd podarował mi Strefę 414,
miejsce, gdzie mógłbym testować moje wynalazki
i sprawdzać, w jaki sposób współżyją z ludźmi.
Strefa 414 - miasto robotów.
Byłeś tam kiedyś?
Pensja gliniarza nie pozwala na takie luksusy.
Wyrobiła sobiecałkiem niezłą opinię, nieprawdaż?
Eden, oferujący różne formy zepsucia i wolny od wszelkich przestępstw.
Powiedzieli, żebym liczył każdemu po 100 tysięcy,
ale zarządałem miliona od łebka.
Po pięciu dniach
miałem półroczną listę oczekujących.
Za 20 milionów mógłbyś kupić jedno z moich przepięknych dzieł,
a w zeszłym roku sprzedałem ich 17.
Oczywiście potrzebowałbyś licencji,
musiałbyś wyrazić zgodę na rządowy monitoring i takie tam...
Nie wiedziałem, że można je mieć poza Strefą.
To nie jest oferta dla takich, jak ty.
Panie Carmichael...
moja córka jest w Strefie 414.
Chcę, żeby ją pan do mnie sprowadził. Po cichu.
Mój Eden jest delikatny. Może i wygląda jak metropolia,
ale w rzeczywistości jest kruchy
jak maszyna, która stoi za moimi plecami.
Ludzie muszą myśleć, że są w nim bezpieczni.
Że sprawuję kontrolę nad Strefą.
Policyjne poszukiwania mojej latorośli
wzbudziłyby niepotrzebną panikę.
Chcę, żebyś ją tu sprowadził.
Zaproponowałeś milion,
ale ja oferuję ci dwa miliony,
bo widzę, że nadajesz się do tej roboty.
Skąd wiesz, że ona tam w ogóle jest?
Bo tylko tam mogłaby się udać.
To pozwoli ci na wstęp do Strefy
i dostarczymy ci wszystko,
co uznasz za niezbędne.
Gdy już będziesz w środku, znajdź Jane.
Kim jest Jane?
Prawdopodobnie moim najdoskonalszym dziełem.
Czasami bywa humorzasta, ale jest po prostu wyjątkowa.
Melissa zawsze darzyła ją sympatią.
Tam rozpocząłbym poszukiwania.
Cześć, Jane.
Jak się czujesz?
Wszystko w porządku?
Chciałem zobaczyć, co masz w środku, Jane...
Umarłbym dla ciebie.
A ty umrzesz dla mnie.
Będę musiał cię skrzywdzić.
Veidt Corporation nie ponosi odpowiedzialności
za uszkodzenia mienia, do którch doszło w Strefie.
Wszelkie nieprawidłowości w zachowaniu androidów
należy bezzwłocznie zgłaszać.
Uprasza się o odpowiedzialne korzystanie z androidów.
Obróć się.
Twarzą do mnie.
Mogę poprosić o cokolwiek?
Zgadza się.
Powiedz, że mnie kochasz.
Kocham cię.
Jeszcze raz.
Kocham cię.
Nie chcę tej.
Zbyt inteligentna.
Pokażę panu inne modele.
Nasz bestseller.
Obróć się.
Twarzą do mnie.
Proszę dotknąć.
Jesteś ciepła.
- Powiedz, że mnie kochasz. - Kocham cię.
Jeszcze raz.
Kocham cię.
Tej też nie chcę.
Rozumiem.
Proszę za mną.
Jeśli wolałby pan mężczyznę, wystarczy poprosić.
Pański wybór zostanie utrzymany w ścisłej tajemnicy.
Zbliża się pojazd. Na stanowiska.
Wjedżaj.
Otwórzcie bramę!
Uwaga. Otwieranie bramy.
Uwaga. Otwieranie bramy.
Uwaga. Otwieranie bramy.
Tak dobrze?
To bardzo ważne.
Jesteś piękna.
Ale coś jest nie tak.
Tak...
Była blondynką.
Już.
Teraz dobrze.
Tak...
Nie chcę wyglądać jak ona.
Chcę poczuć coś naprawdę.
Ale nie ode mnie to zależy... a od ciebie.
Robię, co chcesz. Ty sprawiasz, że wszystko staje się rzeczywistością.
Chcę zobaczyć więcej.
Wystarczy poprosić.
Rozepnij bluzkę.
Przestań.
Zostaw tak, jak jest.
Właśnie tak.
Powiedz mi o niej coś więcej.
Zabierz nas stąd.
Zobaczyłem ją w uliczce za szkołą.
Wtedy...
Ona...
Paliła blanta.
Zobaczyła mnie i zawołała do siebie.
Powiedziała, że jeśli obiecam, że nikomu nie powiem,
to da mi spróbować.
Obiecałem. I dała mi.
Poczułem smak jej ust na bletce.
To nie był jej smak.
Tylko mój.
Nikomu nie powiedziałem.
No comments yet. Be the first to leave one.