The first 145 lines.
Usiądź.
Im szybciej to załatwimy...
tym szybciej zaczniesz.
Czego chcesz?
No dobrze.
Tak.
W porządku.
Usiądź.
Mam tu...
pytania.
Odpowiadaj krótko i szczerze.
Tak lub nie, chyba że powiem inaczej.
Co to ma być?
Czemu tu jestem?
Obserwowałem cię, Jill.
Posiadasz wymagane cechy.
Do czego?
Zacznijmy.
ANOMALIE SEJSMICZNE
TRWAJĄ POSZUKIWANIA OFIAR LAWINY BŁOTNEJ
CZERWIEC 2018 DWIE ZAGINIONE
TURYSTÓW WIDZIANO NA ZAMKNIĘTYM SZLAKU
James Baxter.
James Baxter.
James Baxter.
- Tak się nazywa? - Tak.
Tak mówił McCullough.
To on?
PROF. BAXTER BIJE NA ALARM
Nie wiem. Nie pokazał mi zdjęcia.
Jest przyrodnikiem.
Zniknął dekadę temu.
Muszę sprawdzić, czy to on.
Podkręć ogrzewanie.
- Jest ciepło. - Podkręć.
Od 15 lat nie było mi zimno.
Jak to zrobisz?
Jak pokonasz Wu Ziemi?
Dowiesz się, kiedy tak zdecyduję.
Obyś był gotów go zabić.
Nie jesteś niepokonany.
Ja cię pokonałem.
Miałeś przewagę.
Nie chciałem cię zabić.
Jeśli nie masz planu...
zginiesz.
I tyle.
Dziewiczy krajobraz jest niszczony przez ogień.
To tragedia.
Zgadzasz się czy się nie zgadzasz?
- Nie rozumiem. - Zgadzasz się?
Nie?
Znajdujesz szczelinę w dużym kamieniu.
W środku jest kolonia mrówek. Czy...
Jill!
Jill!
Dokąd idziesz? Nie zostawiaj mnie!
Tak nie można!
Jeśli piśniesz choć słówko, zakopię cię żywcem.
WITAMY W STANIE OREGON
Celowo jeździsz po wybojach?
Zwolnij, bo mi niedobrze.
To pewnie z powodu Gu.
Ja poprowadzę.
Lepiej nie.
Nie ufasz mi?
Mimo że dałem sobie wyrwać to coś z piersi?
Pracuję nad tym.
Nie umiesz odpuścić, co?
Gdy już zdobyłeś kontrolę.
Nie wiesz, jak kiedyś było w Chinatown.
Zabiłeś człowieka.
Tyle wiem.
Zrobiłem, co mogłem, by cię przed tym ochronić.
Zabijałem złych ludzi.
By chronić ciebie i resztę Chinatown.
Podjąłem trudne decyzje, żebyś ty nie musiał.
Nie zostałem Wu Ognia z wyboru, tak jak ty nie zostałeś Pogromcą Wu.
Ale zdecydowałeś, jak wykorzystać tę moc.
Gdy znajdziemy Wu Ziemi, będziesz musiał go zabić.
Wiem.
Zabijanie zmienia ludzi.
Ciebie też zmieni.
Zatrzymaj się.
Teraz.
W porządku?
Tak.
To tylko Gu.
Słucham?
Dzień dobry.
Moja dziewczyna chyba się zgubiła.
- Ma pan telefon albo... - Nie.
A ty nie masz?
Tutaj nie działa.
No jasne.
Jak długo jej nie ma?
Kilka godzin.
Nasz obóz jest niecały kilometr na południe od West Loop.
- Nikogo pan nie widział? - Nie.
Nie.
No dobrze.
A mogę wejść i się rozejrzeć?
Muszę zajrzeć do pana domu.
Dobrze?
- Jill tu nie ma. - Co?
Skąd pan...
Skąd znasz jej imię?
Głos się niesie. Słyszałem cię.
Nie ma jej tutaj.
Może wejdź i sam zobacz?
No dalej.
Dobrze.
Będą mnie szukać.
Mój chłopak, policja.
Cokolwiek tu robisz, znajdą cię.
Tak nie można.
Jesteś chory. Potrzebujesz pomocy. Mogę ci pomóc.
Kontynuujmy.
Zamów mi jajka i kiełbaski. Muszę się przebrać.
Ci dwaj chyba się zgubili.
LANIE NA ŚNIADANIE
Mieli tylko to.
Zanieś tę przystawkę!
Zapomniałam o przystawce.
- Kiełbaski? - Tak, dziękuję.
Zawsze możemy przygotować coś specjalnego.
Dziękujemy.
Kucharz może przygotować kurczaka po chińsku.
Mamy też ryż. Możemy...
Nie trzeba. Dziękujemy.
Jak chcecie. Próbowałam być miła.
Widać, że nie jesteście stąd.
Z Oregonu?
Z USA.
Mam pytanie.
Co pani wie o historii Chińczyków w USA?
Masz mnie za idiotkę?
Chińczycy przybyli tu w XIX wieku jako pracownicy kolei.
I górnicy.
Tylko tam mogli pracować.
Nie byliśmy akceptowani do tego stopnia, że wydano antychińskie ustawy
oraz Ustawę Geary’ego,
która jako jedyna w historii utrudniała naturalizację z powodu rasy.
Dopiero po II wojnie światowej, 61 lat później,
dostaliśmy prawo do obywatelstwa, posiadania ziemi i małżeństw z białymi.
No comments yet. Be the first to leave one.