Krótki film o zabijaniu
The first 193 lines.
Szmaty pan wyrzuca, panie Marianie? Mogą się przydać.
Ktoś tym we mnie rzucił.
- Trafił? - Nie.
Nie widział pan kogoś z taką szmatą?
Nie lubię kotów, fałszywe jak ludzie.
- Proszę pani, to dobry film? - Nie, nudny.
- A o czym? - O miłości, ale nudny.
Zresztą nie gramy teraz. Dopiero po południu, teraz jest zebranie.
Co pani robi?
Wyrywam siwe włosy.
Pani wie, gdzie tu jest postój taryf? Taksówek.
Na placu Zamkowym.
- Cześć. - Cześć.
W Filharmonii Narodowej w Warszawie odbył się uroczysty koncert
zorganizowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki.
W okolicznościowych przemówieniach...
Pan Piotr Balicki?
Panowie proszą.
- Chciałbyś taki portrecik? - A ile pan bierze za taki?
Dwa tauzeny.
A ile pan to maluje?
O co ci chodzi, przyjacielu? Tu się nie płaci za czas.
Tu się płaci za talent.
Masz do czegoś talent?
Nie.
A może umiesz robić buty?
A drzewko wyhodować?
Drzewko? Drzewko tak.
To nie zginiesz, bracie.
- Na plac Zamkowy tędy? - Jak w pysk strzelił.
Proszę bardzo.
Zastanawiam się nie dlatego, że nie wiem, jak odpowiedzieć,
ale zadawano mi to pytanie już dwa razy.
Kiedy zdawałem na studia, odpowiedź była prosta.
Później, cztery lata temu, w tym budynku już nie byłem
taki pewny siebie.
I teraz pytanie jest dobre.
Dlaczego chcę zostać adwokatem?
Czy panowie chcecie, żebym odpowiedział szczerze,
czy to, co powinienem powiedzieć?
My chcemy pana poznać.
Mówiąc najkrócej, najkrótsza odpowiedź brzmi:
nie wiem.
Pociąga mnie... Przez te 4 lata sporo widziałem.
To jest funkcja - można użyć słowa - społeczna.
Dla mnie ważne, że potrzebna.
Ciekawi mnie też to... może najbardziej,
że jeśli wszystko potoczy się dobrze, będę mógł spotkać,
poznać i zrozumieć ludzi, których w żadnym innym zawodzie
nie mógłbym spotkać.
A tego chcę.
Myślę, że z biegiem lat odpowiedź na to pytanie
oddala się.
Każdy człowiek zadaje sobie pytanie, czy to co robi, ma sens.
Boję się, że wątpliwości jest coraz więcej.
Pani kierowniczko, towar!
Beatka, szybciej!
- Dzień dobry. - Dobry.
Odejdzie pan? Gołębie mi się płoszą.
Odejdzie pan!
Kawał chama!
Jest pan wolny?
Widzi pan, że myję.
Ale to może my poczekamy, bo zimno.
Jakie jest pana zdaniem znaczenie prewencji ogólnej?
To, generalnie ujmując, oddziaływanie kary
nie na skazanego, ale na innych.
Żeby nie znaleźli się na jego miejscu.
- Może precyzyjniej? - Właśnie.
To oddziaływanie przez skazanego, albo jeszcze dokładniej,
oddziaływanie skazanym na innych.
Odstraszanie, po prostu, straszenie.
Mówi o tym między innymi artykuł 50 kodeksu karnego.
Nie podoba mi się pana ironiczny ton.
- Prewencja ogólna... - To wątpliwe uzasadnienie
surowości kary. Nie tylko dla mnie.
Często niesprawiedliwe.
Gdyby pan mógł dla poparcia swojej tezy przytoczyć słowa
czy myśl kogoś poważnego, klasyka.
Od czasów Kaina żadna kara nie poprawiła
i nie odstraszyła świata od popełniania przestępstwa.
- Czy mam podać autora? - Nie trzeba.
Proszę pani, szefowa zapomniała policzyć za włoszczyznę.
Może podwieziemy pannę Beatkę.
Proszę pana!
Żonka nam przygotowała. Chcesz?
No żryj, żryj.
- Dzień dobry. - Słucham?
Mam tu...
Pan może wbija kołki w ścianę?
- Nie. - Myślałam.
Mam tutaj takie zdjęcie.
Czy to się da powiększyć?
Będzie widać te zagięcia.
- To nie szkodzi. - Dobrze.
Proszę pani.
Czy to prawda, że ze zdjęcia można poznać,
- czy ktoś żyje czy nie? - Ktoś panu głupstw naopowiadał.
- Aaa, witam. - Jak najbardziej.
Ostatnia cyferka jak zwykle od pana.
- Siedemnaście. - Już mam.
- To szesnaście. - Szesnaście, tak blisko?
- No dobra, piętnaście. - Piętnaście.
Pan to zawsze tak starannie wypełnia.
- Porządek musi być. - Ma pan szczęście, nie ma co.
- Ile pan wziął w zeszłym miesiącu? - 412.
A jesienią 1200, tak?
W zeszłym tygodniu 46. Wychodzi pan na swoje.
Wychodzę, ale człowiek chciałby, tak wie pan...
Tak, chciałby.
CWKS Legia!
Ce-ce-ce-wu-ka ce-wu-ka-es Legia!
Każdy kibic jest!
Nie, nie, nienawidzę Łodzi! Nie, nie, nienawidzę Łodzi!
Nie, nie!
Pan Piotr Balicki.
Chciałem z przyjemnością powiedzieć, że złożył pan
egzamin z wynikiem pozytywnym.
No i od dziś, po czterech latach studiów,
czterech latach aplikacji, jest pan naszym kolegą.
- Gratuluję panu. - Dziękuję, dziękuję.
Teraz zostało panu tylko ślubowanie.
Zdałem egzamin! Jestem już adwokatem!
Zostałem adwokatem! Zdałem egzamin!
Piotrek, nie wygłupiaj się.
- Piotrek! - A co!
No chodź!
Przepraszam.
Przepraszam, czy wie pan, jak dojechać do hotelu Europejskiego?
Niemiec?
- Z Bułgarii? - Bułgar? Nie, Anglik.
W porządku.
Pora na informacje radia kierowców.
Warunki jazdy nie najlepsze, bo praktycznie za wyjątkiem
południowego wschodu w całym kraju możliwe są przelotne opady deszczu.
A teraz...
Madziu! Madziu!
Niech pan sobie powróży, parę słów powiem.
Daj parę złotych dla dziecka,
- powiem dużo dobrego. - Nie.
Sądowe papiery będą czekać, wyjedziesz zagranicę.
Nie!
Nie, nie boję się niczego.
- Daj, powróżę ci. - Nie.
- Prawdę powiem. - Powiedz, ale najprawdziwszą.
- Słucham. - Herbatę.
U nas nie ma herbaty.
- A co jest? - Kawa, ciastka.
- To kawę i ciastko. - Które?
Ptysia. Nie to. Nie, to. To.
Masz linię szczęścia długą i mocną.
I dwoje dzieci.
Kiedy?
Są takie chwile w życiu, kiedy wszystko wydaje się możliwe.
Droga jest otwarta i można robić, co się chce.
Miałem tak po maturze, myślałem, że to się nigdy nie powtórzy.
A dziś mam to znowu.
Kiedy jakiś ważny moment zostaje za tobą,
reszta zależy już tylko od ciebie,
- tak? - Tak, dokładnie tak.
- Wiesz, co mi się zdaje? - Nie wiem.
Nigdy nie wiem.
Że ludzie będą cię kochali.
Tak jak ja teraz.
Przepraszam pana, pan może na Dolny Mokotów?
- Nie, na Wolę. - Spieszy nam się bardzo.
- Na Dolny Mokotów. - A ten facet dokąd chciał?
Na Wolę.
Zaraz, spokojnie. Nerwus.
- Coś się stało? - Nie.
Pomyślałem tylko, że może to wszystko nie będzie takie proste.
Może pan trochę zamknąć okno? Zimno.
Tutaj w lewo.
- Na Vogla lepiej prosto. - Wolę od tej strony.
Dobra.
Niech pan stanie, to tam.
- Dalej nie można przejechać. - I tak dalej bym nie pojechał.
O Jezu.
Proszę... Pieniądze...
Proszę... Ja proszę...
Opowiem ci o lwie, o dzielnym złotym lwie.
Codziennie miał odwagi trochę więcej.
Bo wszystkie duże lwy mówiły mu jak ty,
że lew powinien zawsze mieć lwie serce.
Rozumiem cię dobrze i chcę być odważna,
a jeśli czasami się zlęknę, to podejdź bliziutko...
Czy mogę kupić jeszcze ziemniaki?
- Jacek? Chodź! - Cześć, Beatka.
- Co, już spać? - Jeszcze coś zjem.
Tak, już ciemno.
Wyjdź na chwilę. Pokażę ci coś.
- Założyć kurtkę? - Nie, tak wyjdź.
- Daleko to? - Nie, już.
No comments yet. Be the first to leave one.