The first 182 lines.
Jak?
Jakim cudem przegrałem, nie strzelając nawet raz?
Miałem być królem boiska.
Na boisku od zawsze byłem napastnikiem.
Jesteś świetny, Barou.
Miałem talent.
Fajnie mieć cię w drużynie!
Wszyscy tylko mieli grać drugie skrzypce.
Macie mi zejść z drogi, żebym mógł strzelić.
Dobra!
Teraz z nikim nie przegramy!
Cieszyli się, że grają w pomocy.
Po co w ogóle grają w nogę?
Ja jestem królem.
Zrezygnowałem ze zrozumienia ich i grałem we własnym stylu.
Wtedy do mnie dotarło.
Nie lubię piłki, bo mogę poczuć się jak król.
Ani tym bardziej przez to, że fajnie ją kopać.
Lubiłem ją, bo pozwalała wziąć za szmaty kogoś, kto poświęcił na nią całe życie,
i siłą zmieszać z błotem oraz wywalić ze sceny samym strzelaniem.
Grałem, by móc poczuć tę euforię.
Wiem najlepiej,
że to uczucie nieokiełznanego szczęścia
przypada tylko najsilniejszym.
Jak jeszcze raz strzelą, to po zawodach.
Teraz nasza piłka. Wbijemy.
Tak, zrobimy comeback i…
Dawać!
Poważnie?!
W prostej linii?
Szlag by to!
Kunigami, wolna!
Wiem!
Leć, Reo! Szybka kontra i…
Tylko spróbuj, napakowany Kunigami.
Za szybko mi podbiegł!
Tu daj, Kunigami! Nie możemy stracić kolejnej!
Dobrze, Reo. Twoja!
Co?
Przewidział mój ruch?
Nie…
Nie dam się tak łatwo!
Niczyja.
Nareszcie jest.
Moja szansa na prowadzenie.
Obszar do strzału mam wolny.
Jeśli dobiegnę te kilka metrów,
mogę zrobić idealny strzał!
Zbyt wolno, królu.
Jestem szybszy.
Ty śmieciu.
Jeśli teraz odbiorę, to mnie dogoni!
Kurde, kurde, kurde!
Co teraz? Strzelić poza obszarem?
Szlag by to!
Jestem tak blisko swojego terenu!
O krok…
za daleko.
Podaj mi piłkę.
Niezłe podanie, ośle.
Musisz zejść z drogi i dać mi strzelić.
Co to za uczucie?
Ta przeszywająca desperacja?
Smak porażki?
Nie chciałem wtedy podać.
Zmuszono mnie do tego.
W tamtej chwili przegrałem z Yoichi Isagim.
Nie wchodź mi w drogę,
inaczej zginiesz.
Brak ci talentu.
Chcesz, żeby król osobiście cię zmiażdżył?
Wracaj do łóżka, przeciętniaku.
Sam będę decydował.
Wolę umrzeć niż grać dla kogoś.
Macie mi zejść z drogi, żebym mógł strzelić.
W tamtej chwili to on przewodził.
Piłka nie była posłuszna mi.
Nie byłem królem.
Isagi się nakręcił.
Została ostatnia zagrywka.
Nie dajcie Isagiemu dotknąć piłki.
Fakt, możemy nie być w stanie go zatrzymać.
Teraz my zaczynamy, więc mamy przewagę.
Strzelimy tę ostatnią i wygramy.
Przegramy, jeśli przejmą.
To wykorzystajmy moją prędkość.
W tej chwili to największa szansa na wygraną.
Dobra, taki jest ogólny zamysł,
Jeśli mamy postawić na ostatnią akcję, to nasza najlepsza opcja.
Musimy wygrać.
Tak.
Po to tu jestem.
Teraz oni będą zaczynać.
Musimy za wszelką cenę przejąć piłkę.
Racja.
Tylko trzeba uważać na Chigiriego.
Nawet blokowany może mnie prześcignąć.
A z jego panowaniem nad piłką może nie stracić na prędkości.
Jeśli zaczniemy biec razem, to nie ma szans z nim wygrać.
No to zostało…
zatrzymać go przed tym.
Wymyśliłeś coś?
Tak, zostanę przy Reo i…
Zaczekaj chwilę.
Nie chcemy go włączyć do taktyki?
Łatwiej będzie bronić we trzech. Jeśli teraz oddamy, to po ptakach.
Nie ma co przemawiać do zdetronizowanego króla.
We dwóch zadecydujemy o ostatniej akcji.
Dobra.
Skupili obronę na Chigirim?
Gdy Kunigami jest praktycznie wolny?
Czyli mają gdzieś, że podam do niego.
Cholera, chciałem wykorzystać szybkość Chigiriego,
ale w takiej sytuacji podanie mu będzie błędem.
Nagi jest skupiony na Chigirim.
Całkiem rozgryźli nasz plan.
Kunigami!
Mają mnie za niegroźnego?
Co teraz?
Niecelne podanie to za duże ryzyko.
Spróbować pokonać Barou?
Nie, to też niepewne.
Reo, oddaję!
To nie zadziała. Ja i Kunigami nie zaatakujemy stąd.
Chwila, o czym ja myślę?
Pokonam go!
Siłą wywalczę…
podanie do Chigiriego!
Jeszcze nie.
Zwab go.
Nie muszę go minąć.
Wystarczy, że droga do podania się zwolni.
Jedna chwila!
Widzę!
Biegnij!
Dobra!
Wygrałem, Yoichi Isagi!
Wszystko w moich rękach!
On…
Gdzie on leci?
Skraca moje podanie. Niemożliwe…
Wiedział, że nie prześcignie Chigiriego, więc próbuje… skrócić podanie?
Dzięki, Reo.
Właśnie na to czekaliśmy.
Co? To jakiś żart.
To wszystko było częścią jego planu?
Jeśli nie dotknie, Chigiri przejmie piłkę i wygra.
Sięgnij jej.
Tak zaryzykowałem podczas ostatniej akcji?
Ja cię, było blisko.
B-bezpańska!
Dawaj, ośle.
No chodź, królu!
Gdy zaakceptowałem tę tak zwaną porażkę,
zrozumiałem, że to boisko domaga się jego bramek.
I dziwnym sposobem nie przeszkadza mi to.
Może dlatego, że już nie gram głównej roli.
Tutaj!
Też tu jestem!
On…
Stój, gnoju!
Nie pozwolę ci na samowolkę, geniuszu!
Znowu ty, wścibska panienko?
Pierwszy raz to czuję.
Prowokują mnie tymi okazjami do strzału.
Próbują dowieść, że jako wsparcie mogę im podać i wygramy.
Moje zagranie może zważyć o golu.
Przyćmiewacie mnie swoim blaskiem.
Cholera, więc tak to wygląda.
Ci wszyscy drugoplanowi, którzy tylko podawali mi piłkę…
Więc tak się czuli.
Ten smak porażki może zmyć tylko…
powierzenie strzału najlepszym napastnikom!
Wygramy z moim podaniem.
Więc to oznacza gra zespołowa.
Tak się tworzy chemię w drużynie.
To powód istnienia dla przegranego drugoplanowaca.
Co to?
Co się dzieje?
Co mnie powstrzymuje?
To przyszłość, jaka mnie czeka po tym podaniu?
Rozumiem…
No comments yet. Be the first to leave one.