You Wish!

You Wish!

Download Polish Subtitle

Release info

You Wish 2003 WEB-DL DSNP
A Commentary by ChristopherCavco
Polski

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
Published on: 2022-07-09
Downloads: 7
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Królicza Łapa do Dogmana…

W sektorze trzecim czysto. Ruszam do strefy zero.

Przyjąłem, Królicza Łapo.

Tutaj czysto.

Masz ich?

Tak, dawaj.

Dogman do Króliczej Łapy.

Podaj nową lokalizację. Odbiór.

Nie wiem, gdzie jestem. Odbiór.

Stevie, miałeś ich mieć na oku.

Posłuchaj.

Dobra.

Na trzy na prawo.

Raz… dwa… trzy.

Poddajemy się!

Fuj.

Nic ci nie jest?

To… twoja… wina.

Alex?

W porządku.

To lewa, a to prawa. Lewa… Prawa. Kumasz?

Tak. Alex, nauczysz mnie jeździć na rolkach?

Tak, obiecuję.

Używasz za dużo pianki.

Chcesz trochę?

Pamiętaj, że w następny weekend

idziemy do Świata Monet Larry'ego.

-W niedzielę jest wystawa monet. -Dobra. Na razie.

Cześć.

Pa, piankowcu.

Dobra, Stevie…

Załóż kask.

Tylko zapnij.

Cześć wam.

-Hej. -Cześć.

O co chodzi z tym żelem do włosów?

W parku jest schronisko dla zwierząt.

Chcemy wziąć zwierzaka.

-Super! -Pies.

-Królik. -Pies.

-Królik. -Pies.

Pies!

-Królik! -Pies!

MOŻESZ URATOWAĆ ZWIERZAKA

Przykro mi, Stevie. Nie mają królików.

Mają! Mamo!

Alex, nie dręcz brata.

Znalazłem wspaniałego psa.

Nie! On jest o wiele fajniejszy!

Co?

W życiu nie widziałem nic obleśniejszego.

Hej! Lansing znalazł kogoś, kogo pobije na boisku!

Tak.

Co to za cosiek…

Widzę tylko, że jest brzydki.

To indyk, wielki gamoniu.

Nie dorastasz mojemu bratu do pięt w futbolu.

Gary!

Tak?

To czemu wciąż grzeje ławkę?

Właśnie. Nie zadzieraj z nami.

Stevie, idź do domu.

Ale jesteś odważny.

Dostaniesz nagrodę.

Jesteś głodny?

Pizzowy łeb!

Nie pierwszy raz Stevie mnie wkopał.

Zobaczcie.

Zaczęło się na samym początku.

Spójrz. Uśmiecha się do ciebie.

Oto jedna z najwspanialszych chwil mojego życia…

No dalej. Rzucaj.

Mój pierwszy rzut do kosza.

Oj, Stevie.

Zobaczylibyście go, gdyby tata go nagrał.

Stawianie pierwszych kroków to też nie lada wydarzenie.

Stevie zawsze zwracał całą uwagę…

I czuję się, jakby…

rujnował moje życie!

To coś od jutra nie ma tu wstępu.

Tak.

Twój produkt do włosów śmierdzi serem.

Dzięki, mamo.

Coś tu nie gra.

Stevie nie przyszedł wyjeść nam naszego guacamole.

Jak długo żyją indyki?

Wiedziałem! Czego miałeś nigdy, przenigdy nie dotykać?

Twoich rolek, roweru i kolekcji monet.

Powinienem spuścić ci potężny łomot.

Lepiej nie, bo będę się darł.

Żadnego krzyczenia. Siadaj.

Powiem to tylko raz.

Mój pokój i moje rzeczy są moje.

Masz niczego nie ruszać bez pozwolenia. Dotarło?

Mam swoje życie. Jak dorośniesz, też będziesz je miał,

ale póki co jesteś tylko dzieciakiem.

Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Kumasz?

-Tato! Alex mnie bije! -Stevie!

Alex! Natychmiast zostaw brata.

Nic nie zrobiłem.

Masz szlaban na ten pokój na dwa tygodnie.

Szlaban.

Zjeżdżaj! Wynocha.

Spływaj stąd!

Precz.

Dwa tygodnie.

No dobra. Wejdź.

Przestań!

Hej, Alex. Mogę się dziś trochę spóźnić na mecz.

Przegapisz, jak grzeję ławkę. Luzuję się całą pierwszą kwartę.

Do boju, Ridersi!

Jak będzie krzyczał moje imię, to po nim.

Twój brat ci kibicuje.

To jest takie złe?

Jest, gdy krzyczy: „Alex, do boju!”.

-Moglibyśmy wysłać go na obóz futbolowy. -Są bardzo drogie.

-Będziesz dziś skandował moje imię? -Nie.

Dobra odpowiedź. Rzucaj.

Powinieneś rzucać w ten sposób, dobra?

Dobra, odrzuć.

No dalej, rzucaj.

Co jest? Czemu stoisz za koszem?

Moje rolki!

-Nie dotknąłem ich! -Masz je na sobie!

Nie! Mamo, on mnie bije!

-Mamo! -Poplamiłeś je dżemem!

Mamo!

-Alex, zostaw brata! -Poplamił mi rolki dżemem.

Musisz go popilnować w weekend.

Nie! Idę z Jamesem do galerii handlowej!

To weź Steviego ze sobą. Nie kłóćcie się.

Poznałeś naszego psa… Gulgula.

-Mruk z niego. -Patrz na to.

Ubrudziłeś rolki dżemem.

Nie. Zrobiło to dziecko z piekła rodem.

Stevie ma dziesięć lat, a trzęsie całym domem.

-Słabo. -„Słabo”?

James, to jakaś masakra.

Musi tylko zrobić smutną minkę i słodkie oczka,

i od razu mam się z nim wszystkim dzielić.

„Alex, nie rób tego, bo Stevie chciał spróbować”.

Masz fart, że jesteś jedynakiem.

Pamiętasz, jak wybiegłeś z lekcji,

bo jakiś dzieciak wpadł do fontanny i myślałeś, że to był Stevie?

No i?

Bardzo ci na nim zależy.

James… Staram się jechać po bracie.

Jasne. Wybacz.

Naprawi ktoś w końcu tę furtkę?

Ridersi do boju!

Hut!

Przyłożenie!

Ridersi do boju!

-Ty jesteś Alex, prawda? -Tak.

Ale żenada.

Alex, do boju!

Ławkogrzejca.

Alex, do boju!

Lansing!

-Fullback z mojej prawej. -Pilnuj się, indyczku.

Piłka poleci do ciebie.

Alex, do boju!

Przepraszam.

Do boju!

Dajesz, Alex!

Dawaj!

Ruszamy!

-Do boju, Alex! -Tak jest!

Tak!

Gotowi…

Hut!

Offside!

To tylko kiepski mecz.

Przestań się mazać.

Mam świetny pomysł na pracę o wynalazcach.

Ty zrobisz o Edisonie, a ja o Tesli.

O tym jak Tesla jest reinkarnacją tego gościa z Atlantydy,

który wynalazł wiązki o dużej mocy.

Proszę, Fiono.

Mam nadzieję, że w weekend nie zrobiłem ci krzywdy.

Że niby byś mógł.

Czasem kogoś bardzo lubisz, a oni nawet nie wiedzą, że żyjesz.

Też tak mam.

Ale musisz się pozbierać do kupy i żyć dalej.

Lunch to dobry początek.

To nie jest stół dla mazgajów.

Weźmiesz się w garść? Twoje życie nie jest takie żałosne.

To jest żałosne.

Gary ma idealne życie. Jest świetny w każdym sporcie,

jego dziewczyna Fiona to bogini i nie ma młodszego brata.

To idiota.

Nie, James. Obrażasz idiotów.

Dość użalania się.

Chcesz pojeździć w sobotę na rolkach?

Rozpracowałam poręcz przy ławce na skwerku. Chcę ci pokazać.

Wybacz, idę do Świata Monet.

To może potem?

Muszę wyczyścić klatkę indyka.

No nie wiem… Deska w parku czy czyszczenie indyczych kup?

Ciekawy wybór. Poddaję się.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left